» Recenzje » Miasto Latarni #1

Miasto Latarni #1


wersja do druku

Sztuka pobudzania wyobraźni

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Miasto Latarni #1
Steampunk jako podgatunek fantastyki naukowej z jednej strony cieszy się niesłabnącą popularnością, z drugiej zaś jeszcze nie został wydrenowany przez twórców, co regularnie udowadniają pozycje takie jak Miasto Latarni.

Miasto Latarni jest ostatnim przyczółkiem cywilizacji, przynajmniej tak twierdzą jego autokratyczne władze. Nie oznacza to jednak, że w panuje w nim poszanowanie obywateli harujących na utrzymanie metropolii. Wręcz przeciwnie; szare masy, mieszkające na najniższym poziome miasta, pracują na utrzymanie elity zamieszkującej luksusowe drapacze chmur. Stopniowo, lecz nieubłaganie wrzenie społeczne musi doprowadzić do wybuchu, zaś nieco przypadkowym bohaterem może stać się Sander Jorve, osobnik, którego celem jest zagwarantowanie rodzinie bezpieczeństwa i trzymanie się z dala od kłopotów.

Rzadko się zdarza, by aż czterech scenarzystów pracowało przy jednym komiksie, który nie jest zbiorem opowiadań lub historią o dość luźnej konstrukcji fabularnej. Tymczasem Miasto Latarni narodziło się w głowach kwartetu w składzie: Trevor Crafts, Matthew Delay, Paul Jenkins, Bruce Boxleitner, Mairghread Scott i, jak wierzyć rodzimemu wydawcy, jest to całkiem rozległe uniwersum. A skoro przy twórcach jesteśmy, to nadmienię, że ilustracje są dziełem Carlosa Magno, zaś dla całego zespołu jest to debiut na polskim rynku.

Efektem ich pracy jest steampunk pełną gębą, mocno przy tym zahaczający o dystopijne klimaty. Tytułowe Miasto Latarni nie jest miejscem, w którym odbiorca chciałby zamieszkiwać, chyba że należałby do nielicznej elity cieszącej się pełnym komfortem i dzierżącej w swej dłoniach lejce służące do kierowania silnym i bezwzględnym aparatem bezpieczeństwa.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Konstrukcja świata przedstawionego wizualnie jest różnorodna: najniższe piętra miasta toną w śmieciach, a domostwa świetnie wpisują się w wyobrażenia na temat typowo steampunkowego gospodarstwa domowego. Klimat podkreślają surowe pomieszczenia, za sprawą wszędobylskiej, metalowej infrastruktury przytłaczające, duszne i ciasne. Dla przeciwwagi czytelnik może podziwiać kontrastujące górne części miasta, wytworne, oświetlone, lecz również w pełni wpisujące się w steampunkową stylistykę.

Reszta elementów rodzi dość ambiwalentny stosunek. Proletariacka rewolucja sama w sobie nie jest złym pomysłem, a nawet naturalną konsekwencją tego, jak funkcjonuje metropolia. Co więcej, wynikający z oporu wobec władz pomysł infiltracji zbrojnego ramienia miasta również jest przekonywujący. No i co najważniejsze z perspektywy czytelnika: historia została bardzo wartko poprowadzona, zaś perypetie, jakich doświadcza Sander owocują kilkoma bardzo zaskakującymi twistami, co wpływa na szybką lekturę, ale...

Sam główny bohater jest największą bolączką. Sander kieruje się zasadą „nie chcę, ale muszę”, zachowując się przy tym dość przewidywalnie i wygłaszając banały, które zdecydowanie psują przyjemność płynącą z lektury. Opowieść, jak wyżej napisałem, jest dynamiczna, ale też trudno zatopić się w niej czy poczuć dreszcz emocji. Mimo że wszystkie elementy fabuły zostały dobrze przemyślane, to... scenariusz jest poprawny do bólu. Twisty, których jest kilka i są wcale niezłe, również z jakiegoś nieuchwytnego powodu nie wstrząsają czytelnikiem tak, jak powinny. W rezultacie Miasto Latarni jest co najwyżej poprawnym czytadłem na weekend.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Dlatego też podkreślę raz jeszcze: jednym z największych atutów jest niesamowicie klimatyczna szata graficzna, która może przemawiać za sięgnięciem po tę pozycję. Miasto Latarni polecę, ale fanom steampunkowych klimatów czy to w wymiarze literatury, czy też chociażby cosplayu. Te osoby znajdą tutaj kopalnię inspiracji oraz przeżyją przygody, których z pewnością oczekują. Pozostali czytelnicy bez trudu znajdą ciekawsze, bardziej wyraziste i zapadające w pamięć propozycje.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Miasto Latarni #1
Scenariusz: Trevor Crafts, Matthew Delay, Paul Jenkins, Bruce Boxleitner, Mairghread Scott
Rysunki: Carlos Magno
Seria: Miasto Latarni
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: 30 października 2023
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 128
Format: 170×260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788367270557



Czytaj również

Authority #2
Nowy porządek
- recenzja
Wojna królów
Tak krwawo jeszcze nie było
- recenzja
Objawienia
Myślał indyk o niedzieli
- recenzja
Spectacular Spider-Man #6
Niekoniecznie dobry komiks
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.