» Recenzje » Maus I i II

Maus I i II


wersja do druku
Maus I i II
Wiele już napisano i powiedziano o nazizmie i zbrodniach czynionych w jego imię. Pragnącym zapoznać się z tym tematem można polecić opracowania naukowe, tzw. literaturę obozową lub wywiady z ocalałymi. Pod względem komiksowym jedną z najważniejszych pozycji pozostaje wydany ponad 20 lat Maus. Jak prezentuje się on tyle lat po premierze?

Maus to wydawany w latach 1980-1991 komiks autobiograficzno-historyczny nagrodzony Nagrodą Pulitzera. Opowiada on o losach ocalałego z Zagłady Władka i jego syna Artiego, będącym równocześnie autorem dzieła. Art Spiegelman to Amerykanin żydowskiego pochodzenie, który poza wspomnianym Pulitzerem otrzymał także Grand Prix za całokształt twórczości, a zawodowo związany był z The New Yorker i Die Zeit. Artie, przeprowadzając wywiady z Władkiem i przedstawiając historię, stara się zrozumieć nie tylko Holocaust, ale także swoje relacje rodzinne. Pierwszy tom opowiada o tym, jak Władek pełniący funkcję narratora poznał Andzię, swoją żonę i jak toczyło się ich życie przed najazdem Niemców na Polskę. Druga część traktuje już o jego losach w Auschwitz i tym, jak walczył o przetrwanie.

Sam Władek jest schorowany, cierpi na cukrzycę, ma problemy z sercem i jest bardzo stary. Kocha swojego syna, ale jest także skąpy, oszczędza na wszystkim na czym tylko może. Z jednej strony jego postać budzi sympatię, z drugiej – niechęć czy też nawet strach. Przeraża scena rozpoczynająca Mausa, w której Władek mówi swojemu dziecku: "Przyjaciele? Jakbyś został z nimi zamknięty w pokoju na tydzień bez jedzenia to byś wiedział, jacy z nich przyjaciele". Inny przykład dosyć drastycznego postrzegania świata przez ocalonych z Zagłady - więźniowie w Auschwitz musieli sobie płacić za każdą przysługę, nawet jeśli byli spokrewnieni.

Ale Maus to nie tylko opowieść Władka. To także historia Andzi, matki Artiego, która popełniła samobójstwo (jej biedna rodzina nigdy się po tym nie pozbierała) lub jego drugiej żony, której nawet nie chce kupić grzebienia, oszczędzając ciągle na jej potrzebach. Jakie są wrażenia z lektury Mausa? Po pierwsze, czuje się wielki smutek – Zagłada bardzo dotknęła rodzinę autora i ten dotyk pozostał z nią i przeniósł się na kolejne pokolenie. Bardzo wyeksponowana została warstwa edukacyjno-naukową, która uczy o Holokauście i jego okropieństwach. Czytelnik będzie szczęśliwy obserwując Artiego, który pomimo trudnych doświadczeń zbudował dojrzałą, normalną relację ze swoją dziewczyną, choć pewnie nie było to proste zważywszy na historię jego rodzinny. 

Ta powieść graficzna to niestety propozycja dla starszych czytelników i nie wyobrażam sobie, by młodsze osoby się w niej odnalazły. Po pierwsze, z perspektywy młodszych czytelników jest to dzieło "nudne", po drugie jego zrozumienie i lektura wymaga minimalnej wiedzy historycznej i dojrzałości emocjonalnej. Starsi czytelnicy odnajdą się w nim jednak bez problemu - może nie jest to album, który czyta się z zapartym tchem (od samego początku wiemy przecież, że główni bohaterowie przetrwali przeciwności losu), ale czyta się go dobrze i jest ciekawym sposobem na spędzenie wieczora.  

Oprawa graficzna zeszytu jest zadowalająca i przejawia się jako rozkoszny, utrzymany w czerni i bieli minimalizm. Wszyscy przedstawiciele tych samych grup społecznych wyglądają w zasadzie tak samo i jedyną różnicą są ich ubrania (oczywiście, więźniowie w obozach wyglądają tak samo kropka w kropkę). Autor zdecydował się pokazać wszystkie nacje jako zwierzęta. Niemcy to okrutne koty, Amerykanie to psy, Szwedzi to łosie, Polacy zostali pokazani jako świnie, a Żydzi to biedne myszki, zdane na łaskę nazistowskich kocurów. Postaci nie są narysowane szczególnie realistycznie lub drobiazgowo, np.: wszyscy Żydzi posiadają taką samą twarz. Z tego powodu siła Mausa leży w słowach, a obrazki ledwie im towarzyszą jako dodatki.

Skoro już o świniach mowa, taka forma przedstawienia Polaków wywołała w naszym kraju liczne kontrowersje. Sam Art nie był tego świadom, gdyż po pierwsze w języku angielskim nazwanie kogoś świnią nie jest tak obraźliwe jak w polskim, a po drugie świnie kojarzyły mu się ze Świnką Piggy z Muppetsów. Osobiście uważam, że nie ma co się oburzać. Niemcy zostali ukazani jako naprawdę okrutne koty i widać to w ich prezentacji graficznej, czego o Polakach-świniach powiedzieć się nie da. Ich kreska jest bardzo podobna do innych ras z komiksu, a przez to neutralna.

Maus to tylko po części opowieść rodziny dysfunkcyjnej. To przede wszystkim historia Zagłady i tych, którzy z niej ocaleli. Czytając komiks, obserwujemy jak na Polskę napadają naziści, jak Żydzi musieli ukrywać przed wszystkimi swoją tożsamość, jak zmuszeni byli sprzedawać cały swój dobytek w nadziei na ucieczkę lub kupno jedzenia. Ówczesna rzeczywistość została oddana w rzetelny sposób. Bardzo możliwe, że gdyby nie Zagłada, Artie miałby normalną rodzinę. Niestety, choć naziści odeszli, rany pozostały. 

Maus to bardzo dobry komiks, po prawdzie może to być nawet najważniejsza powieść graficzna jaką kiedykolwiek napisano. Traktuje o wielu bardzo ważnych rzeczach - stereotypach względem Żydów, ich Zagładzie, trudnych relacjach rodzinnych i tego, jaki wpływ na całe ludzkie życie ma rodzina dysfunkcyjna. Polecam szczerze jego lekturę, by zrozumieć Holokaust i to, jak dotykał on życia ludzi w czasie i po Zagładzie. Niewątpliwie jest to komiks trudny, ale także wynagradzający trudy jego lektury.

10.0
Ocena recenzenta
9.67
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Maus (wydanie zbiorcze)
Scenariusz: Art Spiegelman
Rysunki: Art Spiegelman
Wydawca: Post
Data wydania: styczeń 2010
Tłumaczenie: Piotr Bikont
Liczba stron: 304
Format: 16x23 cm
Oprawa: twarda, kolorowa
Papier: kredowy
Druk: czarno-biały
Cena: 69 zł



Czytaj również

Listopad 2016 w komiksie
Co w branży piszczy?
Komiksowy Listopad 2016
Przegląd najciekawszych zapowiedzi

Komentarze


earl
   
Ocena:
+2

Pragnącym zapoznać się z tym tematem można polecić opracowania naukowe, tzw. literaturę obozową lub wywiady z ocalałymi.

Literatura obozowa i wywiady to nie są opracowania naukowe.

 

Art Spiegelman to amerykanin żydowskiego pochodzenie

Amerykanin pisze się wielką literą.

 

 Pierwszy tom opowiada o tym, jak Włodek pełniący funkcję narratora

Włodek czy Władek?

 

Bardzo wyeksponowana została warstwa edukacyjno-naukową, która uczy o Holokauście i jego okropieństwach. Czytelnik będzie szczęśliwy obserwując Artiego, który pomimo trudnych doświadczeń zbudował dojrzałą, normalną relację ze swoją dziewczyną, choć pewnie nie było to proste zważywszy na historię jego rodzinny

A co ma szczęście czytelnika do warstwy edukacyjno-naukowej o Holokauście i jego okropieństwach?

 

 Polecam szczerze jego lekturę, by zrozumieć Holokaust i to, jak dotykał on życia ludzi w czasie i po Zagładzie.

z perspektywy młodszych czytelników jest to dzieło "nudne", po drugie jego zrozumienie i lektura wymaga minimalnej wiedzy historycznej i dojrzałości emocjonalnej.

Jedno zdanie wyklucza drugie. Albo chcąc zrozumieć komiks, trzeba mieć jakąś wiedzę historyczną, albo nie trzeba mieć tej wiedzy i samo przeczytanie komiksu wystarczy by zrozumieć, o czym on traktuje.

 

26-09-2016 18:43
Kaworu92
   
Ocena:
0

Literatura obozowa i wywiady to nie są opracowania naukowe.

Nigdy nie twierdziłem że są. Moją intencją (możliwe, że nie udało mi się jej przekazać) było to, że jest sobie literatura naukowa, a obok niej literatura obozowa i wywiady :) 

Amerykanin pisze się wielką literą.

Rzeczywiście, moja wpadka. 

Włodek czy Władek?

Władek, literówka.

A co ma szczęście czytelnika do warstwy edukacyjno-naukowej o Holokauście i jego okropieństwach?

W sensie, że w jednym akapicie poruszyłem dwa różne tematy? Oops...

Jedno zdanie wyklucza drugie. Albo chcąc zrozumieć komiks, trzeba mieć jakąś wiedzę historyczną, albo nie trzeba mieć tej wiedzy i samo przeczytanie komiksu wystarczy by zrozumieć, o czym on traktuje.

Trzeba mieć jakąś minimalną wiedzę (której młodszy czytelnik mieć nie będzie), ale jest to wiedza bardzo minimalna. Eeeem... chyba? :P

A ogólnie to byłoby mi bardzo miło, gdybyś brał udział w pracach redaktorskich zamiast wskazywać błędy już po publikacji :P :)

26-09-2016 20:09
Z Enterprise
   
Ocena:
+2
Właśnie, najlepiej by było gdyby Kaworu rzucał tylko pomysły i emotki, a inni by robili za niego.
26-09-2016 23:15
earl
   
Ocena:
+1

@ Kaworu

Mógłbym to robić, ale mi się nie chce. Zwłaszcza, że Twoje teksty trzeba byłoby pisać od nowa.

27-09-2016 00:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.