Marshal Blueberry
Wracając na Dziki Zachód
Najnowszy tom przygód porucznika Michaela Blueberry’ego osadza historię w Arizonie roku 1868, pomiędzy tomami Blueberry #2 oraz Blueberry #3. Protagonista stacjonujący w Forcie Navajo otrzymuje specjalną misję od generała Shermana, której celem jest zdemaskowanie zakrojonego na wielką skalę przemytu broni w przygranicznym miasteczku Heaven. Jednak wcześniej czeka go jeszcze jedno śledztwo.
Na album składają się trzy obszerne zeszyty (Na rozkaz Waszyngtonu, Misja Sherman i Krwawa granica), które zawężają się do dwóch wątków, połączonych postacią pewnego antagonisty. Jest to obraz, który fani z pewnością świetnie znają z cyklu Blueberry, gdzie wrogowie protagonisty kierowani zemstą nieraz podążali za nim przez kilka zeszytów i pragnęli pozbawić głowy. W Marshalu jest podobnie, z tą różnicą, że Giraud tworzy całą historię w o wiele spokojniejszym tonie. I nie chodzi tu o akcję czy szalone i niebezpieczne przygody Blueberry’ego, które pokochali czytelnicy, a o sposób w jaki scenarzysta przybliża tło wydarzeń i relacje między bohaterami. Opowieści spod jego ręki nie przytłaczają mnogością dialogów i wątków. Twórca nie bawi się w długie rozmowy, nie zagłębia się w przeszłość postaci czy ich charaktery. Skupia się na bieżących wydarzeniach i wiele z nich pokazuje dość pobieżnie.
Fabularnie każdy miłośnik serii będzie zaspokojony, bowiem chociaż historia zwalnia, to śledzimy całą arenę politycznych knowań, oszustw i rzezimieszków, którzy spiskują i rzucają porucznikowi kłody pod nogi. Sam zainteresowany z kolei nie pozostaje im dłużny i nie raz pokazuje, że potrafi sprytnie wykorzystać każdą sytuację na swoją korzyść. Jego podejście do mieszkańców miasteczka Heaven (w zeszycie Misja Sherman) i konfrontacja z burmistrzem Strathmorem oraz sędzią Harperem to najlepsze sceny. Cała opowieść jest na tyle pełna zwrotów akcji, że czyta się ją równie przyjemnie, co albumy z głównej serii, a równocześnie znacznie szybciej.
Cieszy bardzo, że pomimo iż Jean Giraud zajął się tym razem tylko scenariuszem, to narysowanie Marshala powierzył artystom: Williamowi Vance’owi (Ramiro, Spuścić psy) i Michelowi Rouge’owi. Obaj panowie wyszli z zadania obronną ręką, zbliżając się do szaty graficznej głównej serii. Owszem widać delikatne różnice w kresce, jak nieco większe kadry i bardziej szczegółowe rysunki, nie mówiąc o sylwetce głównego bohatera, ale są to niuanse, które w żaden sposób nie wpływają na odbiór historii, a wręcz przeciwnie. Przez to, że opowieść jest mniej nasycona dialogami, rysunki są znacznie obszerniejsze i pełniejsze kolorystycznie.
Z drugiej strony, jeśli ktoś Blueberry'ego zna i darzył go sympatią, to może odczuć niedosyt w przygodach porucznika w miasteczku Heaven. Bo chociaż nadal Blueberry nie broni się przed zwariowanymi pomysłami, pościgami i szalonymi akcjami, to nie mamy takiego zagęszczenia fabularnego jak w głównym cyklu. I to jest największa różnica jaką się czuje – sposób prowadzenia historii.
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie komiksu do recenzji.
Galeria
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Scenariusz: Jean Giraud
Rysunki: William Vance, Michel Rouge
Seria: Marshal Blueberry, Blueberry, Plansze Europy, Klub Świata Komiksu
Wydawca: Egmont Polska, Klub Świata Komiksu
Data wydania: czerwiec 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Liczba stron: 144
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328135024
Cena: 99,99 zł









