» Recenzje » Lucky Luke #7: Eliksir doktora Doxeya

Lucky Luke #7: Eliksir doktora Doxeya


wersja do druku

Kowboj kontra truciciel

Redakcja: Olga Wieczorek, Tomasz 'Asthariel' Lisek

Lucky Luke #7: Eliksir doktora Doxeya
Lucky Luke przez lata swojej kariery musiał stawić czoła całej masie rabusiów, rewolwerowców i innych pospolitych przestępców. Czasami jednak na jego drodze stawały też jednostki stroniące od sięgania po broń, stosujące subtelniejsze metody.

Jednym z takich wyjątkowych adwersarzy był niewątpliwie doktor Doxey, zwykły hochsztapler udający wyjątkowego cyrulika, wyłudzający od biednych mieszkańców Dzikiego Zachodu ostatni grosz w zamian za wątpliwej skuteczności mikstury. I nie wiadomo jak długo by trwał ten proceder gdyby los nie postawił na drodze oszusta słynnego kowboja.  

Jeślibym miał na wstępie opisać omawiany komiks za pomocą cyfr, to wybrałbym 7 oraz 68. Dlaczego tak? Eliksir doktora Doxeya był siódmym zeszytem z cyklu, a jego premiera miała miejsce aż 68 lat temu, w roku 1955, kiedy to Morris odpowiadał nie tylko za oprawę artystyczną, ale też wymyślał poszczególne przygody. Początkowo jedno i drugie szło mu dość topornie – przynajmniej z dzisiejszej perspektywy, jednak upór i talent dały Belgowi paliwo do dalszej działalności w branży komiksowej.

Największym walorem Eliksiru doktora Doxeya jest możliwość obserwacji ewolucji cyklu. O ile w warstwie graficznej album nadal trąci myszką i stylem dalekim od wypracowanego w późniejszych odsłonach, o tyle w kontekście historii, do rąk czytelnika trafił bardzo dojrzały, a przy tym udany, komiks. Na tym etapie twórczości Belg nauczył się już bowiem wychodzić poza ramy najprostszych, a obecnie już raczej nieśmiesznych gagów. Tym samym Morris wkroczył w obszar bardziej subtelnych żartów, operujących siłą skojarzenia oraz bawiących czytelnika sytuacją, która została celowo wypaczona tak by podkreślić absurdalność działań adwersarza kowboja.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Można co prawda pomarudzić, że nie jest to jeszcze etap mistrzowskiej formy na miarę Adama Małysza, który mawiał, że do sukcesu potrzebne są dwa równe kroki. I tak, tytułowy Eliksir doktora Doxeya jest wyraźnie lepszy: lżejszy, napisany z większym polotem, to jego kontynuacja, czyli Polowanie na zbiega, nosi już znamiona utworu napisanego troszkę z rozpędu – a może z konieczności – i brak iskierki geniuszu jest tu zauważalny.

Warto w tym momencie wyjaśnić jednak, na czym polega gros żartów. Morris nabija się z pomysłowych hochsztaplerów, wciskających naiwniakom przysłowiowy kit. Z jednej strony przesłanie jest gorzkie i nazbyt aktualne – mimo upływu lat w dalszym ciągu dziesiątki osób dają się nabierać na te podobne triki, z drugiej jednak nie sposób powstrzymać śmiechu gdy patrzy się  na poziom inwencji oraz desperacji doktora Doxeya. Gagi świetnie przetrwały próbę czasu i przekonany jestem, że przypadną do gustu szerokiemu gronu odbiorców.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Graficznie też już widać z wolna przebłyski kreski, która będzie później powszechnie kojarzona z tą serią. Co prawda wizerunek kowboja nadal dalece różni się od tego, który zapadł miłośnikom w pamięci: facjata nadal jest dziwacznie okrąglutka, zaś ruchy pokraczne; ale już jego otoczenie czy sposób rysowania dynamicznych kadrów ewidentnie prezentują stylistykę, która zapadłą w pamięć.

Pierwsze albumy z cyklu o tytułowym kowboju zestarzały się raczej dość brzydko; bije od nich bowiem archaiczność treści i formy. Eliksir doktora Doxeya zdecydowanie jest tutaj  jednak wyjątkiem i czas potraktował ów album bardzo łagodnie, dzięki czemu miłośnicy kowboja spędzą dwa kwadranse na lekkiej, ale i całkiem satysfakcjonującej lekturze przygód Lucky Luke'a.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Lucky Luke #7: Eliksir doktora Doxeya
Scenariusz: Morris
Rysunki: Morris
Seria: Lucky Luke
Wydawca: Egmont
Data wydania: 17 maja 2023
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Liczba stron: 48
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328157033



Czytaj również

Lucky Luke #42: Siedem opowieści o Lucky Luke'u
Kowboj w formie krótkiej
- recenzja
Lucky Luke #27: Dwudziesty pułk kawalerii
Dyplomata Luke
- recenzja
Lucky Luke #8: Phil Defer
Rewolwerowiec i jego przesądy
- recenzja
Lucky Luke #40: Wielki książę
Nieszczęśliwy przewodnik
- recenzja
Lucky Luke #25: Miasto duchów
Troszkę zabawnie a troszkę na serio
- recenzja
Lucky Luke #06: Wyjęci spod prawa
Ważny epizod w życiu kowboja
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.