» Recenzje » Lucky Luke #4: Pod niebem Zachodu

Lucky Luke #4: Pod niebem Zachodu


wersja do druku

Kawałek wiekowej historii

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska, Joanna 'Taun_We' Kamińska

Lucky Luke #4: Pod niebem Zachodu
Wizerunek Lucky Luke'a należy do bodaj najbardziej rozpoznawalnych nie tylko dla miłośników komiksu. Zanim jednak kowboj dojrzał i przybrał swój ostateczny wygląd, początkowo w niewielkim tylko stopniu przypominał powszechnie kojarzoną postać.

Pół wieku przygody – tak najlepiej opisać Pod niebem zachodu, a to z tej przyczyny, że komiks ujrzał światło dzienne w roku 1952, więc już niedługo będzie obchodzić piękny jubileusz. Ilustratorem wiekowego albumu jest oczywiście pomysłodawca postaci, nieżyjący już Morris; on też napisał wszystkie trzy historie składające się na tom.

Szacowny wiek komiksu widać w praktycznie każdym aspekcie, najbardziej zaś w warstwie graficznej. Kowboj tylko w pewnym stopniu przypomina chudzielca z pociągłą twarzą, którego czytelnicy tak świetnie kojarzą. Buzia kowboja przypomina poliki chomika, który nabrał w zbyt wiele ziarna, bądź też efekt ciężkiego pojedynku na ringu pięściarskim. Widać, że kreska Morrisa jeszcze ewoluowała ku ostatecznemu kształtowi, co zresztą dotyczy również postaci schowanych w głębi planu. Siłą rzeczy album nie jest tak efektowny jak późniejsze, stanowi jednak pomnik w dziejach cyklu.

W płaszczyźnie scenariusza również namacalnie widać, że Morris jeszcze uczył się tworzyć komiksowe scenariusze. Przede wszystkim na komiks składają się trzy krótsze historyjki, ważniejszy jest jednak drugi aspekt. Dialogi, jak i cała forma wypowiedzi bohaterów, są stosunkowo proste, miejscami wręcz może nieco infantylne. Z drugiej strony czytelnik nabiera szacunku dla późniejszych albumów, bowiem jak na dłoni widać drogę, jaką przebył Morris jako współscenarzysta. Czy to zasługa współpracy z kapitalnym Reném Goscinnym? Tego nigdy się nie dowiemy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jedno jednak nie uległo zmianie: Morris chciał, aby jego komiks kipiał humorem i cel ten realizowany był już od pierwszych epizodów. Niezależnie od archaiczności formy oraz do pewnego stopnia treści, wszystkie trzy epizody oferują lekką, a przy tym sympatyczną i wcale niegłupią rozrywkę. Może i wszystko dzieje się nieco pod linijkę i pewnych skrętów akcji można się oczywiście domyśleć, nie jest to jednak istotne. Morris ustami kowboja żartuje i zabawia czytelnika przez równe 47 stron.

Czy Pod niebem zachodu należy do najlepszych epizodów wielotomowego cyklu? No na pewno nie. Z drugiej jednak strony nie jest to tom, który można na po prostu odłożyć na półkę i zapomnieć o nim. Bezsprzecznie komiks jest ważny w kontekście odkrywania ewolucji opowieści o kowboju i z tej przyczyny niesie ze sobą interesującą – nawet jeśli niecą trącącą myszką – wartość poznawczą.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Lucky Luke #4: Pod niebem Zachodu
Scenariusz: Morris
Rysunki: Morris
Seria: Lucky Luke
Wydawca: Egmont
Data wydania: 11 sierpnia 2021
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Liczba stron: 48
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328159259



Czytaj również

Lucky Luke #22: Daltonowie i zamieć
Wyprawa do Kanady bez pazura
- recenzja
Lucky Luke. Kid Lucky #01: Uczeń kowboja
Zanim zostało się bohaterem
- recenzja
Lucky Luke #64: Belle Starr
Królowa zbrodni kontra kowboj
- recenzja
Lucky Luke #21: Góry Czarne
Historia kolonizacji Wyoming
- recenzja
Lucky Luke #70: Legenda Zachodu
Czy kowboj zostanie celebrytą?
- recenzja
Lucky Luke #20: Billy Kid
Kowboj kontra dzieciak
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.