» Recenzje » Lucky Luke #17: Na tropie Daltonów

Lucky Luke #17: Na tropie Daltonów


wersja do druku

Lucky Luke jakiego kochamy

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska, Joanna 'Taun_We' Kamińska

Lucky Luke #17: Na tropie Daltonów
Daltonowie to mili ludzie: zgrani i pracowici. Najlepiej jednak, gdy bezpiecznie przebywają za kratkami, kiedy to nie mogą oddawać się swojemu ulubionemu zajęciu: napadom. Niestety, bracia wymykają się na wolność, a wówczas kto jako jedyny może sprostać zadaniu ich ponownego pojmania osadzenia w "pace"? No tylko Lucky Luke!

Tak też zaczyna się przygoda Na tropie Daltonów, według licznika siedemnasty album przygód o rewolwerowcu szybszym niż jego cień. Zeszyt ujrzał światło dzienne blisko 50 lat temu, bo w roku 1962, a scenarzystą był nieodżałowany René Goscinny. Za kreskę odpowiedzialny jest – a jakże! – Morris, współojciec Lucky Luke'a i ilustrator cyklu aż do roku 2001.

Na tropie Daltonów jest historią Lucky Luke'a niemalże w pigułce. Jeśli ktoś niezaznajomiony z serią chciałby bliżej poznać Dziki Zachód widziany oczyma przesympatycznego kowboja, to omawiany zeszyt z powodzeniem mógłby wejść w skład pakietu powitalnego dla nowego czytelnika. Jest w nim dokładnie wszystko, dzięki czemu opowieść o Lucky Luke'u podbiła serca czytelników, będąc wydawaną nieprzerwanie od 1947 roku i przeżywszy nawet swoich autorów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

René Goscinny w pełnej krasie prezentuje specjalność zakładu: lekką, lecz bardzo humorystyczną fabułę opierającą się na żartach sytuacyjnych i zestawianiu przeciwstawień. Nie jest to co prawda najwyższy poziom francuskiego scenarzysty i czytelnik nie uświadczy zbyt wiele z niesamowitej gry słów, z której Francuz zasłynął, ale i tak uśmiech nie raz zagości na twarzy odbiorcy. Warte podkreślenia jest fakt, że gagi są bardzo uniwersalne i zarówno dorośli, jak i młodsi czytelnicy znajdą tu coś dla siebie, a jednocześnie zupełnie pozbawione podtekstów, które dla dzieci byłyby niezrozumiale.

Na kartach epizodu gości plejada postaci znanych i lubianych, współstanowiących o sile cyklu: są tytułowi Daltonowie czy sprytny i wygłaszający przezabawne frazy rumak Lucky Luke'a Jolly Jumper. Nie zabrakło też fajtłapowatego psa Bzika. W tle przewija się mnóstwo równie dobrze napisanych postaci drugoplanowych. Całość tworzy barwny konglomerat, który fanom cyklu nie ma prawa nie podobać się, nawet jeśli opowieść to klasyczny koncept pogoni Lucky Luke'a za dobrze znanymi przeciwnikami.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Graficznie album prezentuje praktycznie ten sam styl co trzydzieści poprzednich zeszytów i pięćdziesiąt kolejnych. Jedyna różnica widoczna jest w kolorystyce: późniejsze albumy korzystały z pełnego dobrodziejstwa nowoczesnych technik kładzenia koloru, tutaj zaś ten element nieco trąci myszką. Nie jest to jednak rzecz, która by w jakikolwiek stopniu obniżała przyjemność płynącą z obcowania z komiksem.

Dla fanów przesympatycznego kowboja Na tropie Daltonów jest pozycja obowiązkową. Dla osób dopiero rozpoczynających przygodę z serią w sumie też, chociaż warto aby najpierw zapoznali się kim byli tytułowi Daltonowie. Tak czy inaczej, jest to Lucky Luke, jakiego pokochały tłumy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Lucky Luke #17: Na tropie Daltonów
Scenariusz: René Goscinny
Rysunki: Morris
Seria: Lucky Luke
Wydawca: Egmont Polska, Egmont
Data wydania: 15 kwietnia 2020
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Liczba stron: 48
Format: 216x285 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328198067
Cena: 24,99 zł



Czytaj również

Lucky Luke #35: Jesse James
Legendy Dzikiego Zachodu
- recenzja
Lucky Luke #5
I'm a poor lonesome cowboy...
- recenzja
Vis Comica Polonica
Czyli komiksy humorystyczne w Polsce
Bloodborne #2: Pieśń wron
Pieśń wzburzonych emocji
- recenzja
DC Black Label. Harleen
Szalona miłość
- recenzja
Nieskończony kryzys
Nieskończony chaos
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.