» Recenzje » Lastman #2

Lastman #2


wersja do druku

Kto wygra turniej?

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Lastman #2
Pierwszy tom Lastmana to dobry przykład na to, że nie trzeba wymyślać nic szczególnie oryginalnego, aby pomimo rażących wad uzyskać shōnen zapewniający dozę rozrywki. Czy wraz z drugą częścią seria wspina się na wyższy poziom?

Balak i Bastien Vives kontynuują wątek poświęcony turniejowi sztuk walki. Partnerzy z zespołu, świetnie walczący "człowiek znikąd" Richard Aldana oraz bardzo młody i będący stale pod czujnym okiem matki Adrian Velba, tym razem mierzą się ze ścisłą czołówką wojowników i przynajmniej jeden z przeciwników ochoczo wyniesie rywalizację poza arenę.

Tym, co nieco odświeżyło wyjściowy pomysł z zawodami przywodzącymi na myśl kultowego Dragon Balla, było postawienie na walki w parach. Dzięki temu autorzy mogli zestawić w jednym zespole bardzo młodego Adriana i liczącego sobie znacznie więcej wiosen Richarda. Na korzyść Lastmana działają dobrze skonstruowane postacie, z którymi łatwo sympatyzować albo przeciwnie, wobec których trudno powstrzymać niechęć. Ponadto autorzy dobrze radzą sobie z prowadzeniem (co prawda jednotorowej) fabuły, kładąc odpowiednie fundamenty pod zwroty akcji i pozostawiając sobie masę otwartych furtek na przyszłość. Miłym akcentem są także humorystyczne dialogi – z podtekstami, lecz bez żartów mogących kwalifikować komiks jako pozycję tylko dla dorosłych.

Najbardziej do wiwatu daje monotematyczność fabuły i ograniczenie wątków pobocznych. Akcja orbituje wokół Richarda, o którym wciąż niewiele wiemy, chociaż autorzy sugerują, że niebawem ten stan rzeczy powinien ulec zmianie. Na razie jednak dużo kwestii pozostaje w sferze domysłów i nawet po odłożeniu na półkę drugiego tomu miałem wrażenie, że autorzy dopiero przechodzą do właściwej fabuły, a turniej był jedynie przydługim wstępem. Poza tym twórcy Lastmana w dalszym ciągu nie grzeszą oryginalnością i brakuje tu elementów pozostawiających ślad w pamięci.

Rysunki nadal są proste i pozbawione detali, zaś walki i scenerie przedstawiono umownie. W przypadku tych drugich jeszcze można to wybaczyć, bo i tak kadry tworzą quasi średniowieczny obraz – choć pojawiają się elementy do tej epoki nieprzystające – lecz starcia na arenie zupełnie zawodzą. Kiedy bijatyki zajmują kilkadziesiąt stron, chciałoby się, żeby angażowały uwagę i były ucztą dla oczu, w tym przypadku jednak choreografia starć nie wyzwala emocji ani specjalnych odczuć estetycznych.

Po zakończeniu drugiego tomu Lastmana mam wrażenie, że przygoda dopiero nabiera rozpędu. Potencjał kryje się w niejasnej przeszłości Aldany i wyzwoleniu kreatywności autorów, którzy nie są już dłużej uzależnieni od turnieju sztuk walki. Dotychczas to przyzwoita rozrywka, ulatująca z głowy wraz z zakończeniem lektury.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za przekazanie komiksu do recenzji.

Galeria


6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Lastman #2
Scenariusz: Balak, Bastien Vives
Rysunki: Bastien Vives, Michael Sanlaville
Seria: Lastman
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 19 września 2019
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Jakub Syty
Liczba stron: 216
Format: 148x205 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały i kolorowy
ISBN: 9788381109215
Cena: 39,00 zł



Czytaj również

Lastman (wyd. zbiorcze) #1
Okładając się po twarzach w wolnym rytmie
- recenzja
Jazz Maynard
Mroczna strona Barcelony
- recenzja
Reszta świata #2: Świat nazajutrz
Wędrówka po zniszczonym świecie
- recenzja
Snow Blind (wyd. zbiorcze) #1
Klimatycznie, lecz zbyt krótko
- recenzja
Lot kruka #2
Problemów ciąg dalszy...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.