» Recenzje » Księżycowy jeleń

Księżycowy jeleń


wersja do druku

Bo kosmosem rządzi cisza

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Księżycowy jeleń
Historii o bezgranicznym poświęceniu się misji powstało mnóstwo, niezależnie od medium, za pośrednictwem którego została ona opowiedziana. A jednak twórcy nadal potrafią zaskoczyć jakimś niecodziennym pomysłem i najlepszym tego przykładem jest Księżycowy jeleń.

Jak wygląda mały jelonek, każdy chyba wie: przede wszystkim słodko i niewinnie, i to niezależnie czy mowa jest o zwierzęciu parzystokopytnym żyjącym w lasach, czy o rozumnym, gwiezdnym wędrowcy, wytrwale podążającym za swoją misją. A tym bardziej jak nie lubić dzieciaka ściganego przez bezwzględnego łowcę, z ledwością unikającego kolejnych pułapek?

Konia z rzędem dla osoby kojarzącej Yoanna Kavege, francuskiego ilustratora, którego bodaj debiutancki komiks trafił właśnie do polskich księgarni. Tenże sam Kavege popełnił przy okazji scenariusz, chociaż warstwa słowna jest w tym przypadku symboliczna; na przestrzeni blisko 190 stron dymków jest… może kilka. Księżycowy jeleń ma trafiać do odbiorcy tylko i wyłącznie za sprawą oprawy artystycznej, zapewniając nie tylko chwile rozrywki, ale i pokaźną dawkę refleksji.

Od razu jednak zaznaczę, że opowieści należy dać czas, by się  rozkręciła; jej początek jest dość prosty, można by nawet napisać, że nijaki. Ot, malec ucieka przed ciemiężcą. Można jedynie zgadywać przyczyny tego stanu rzeczy i przewracać kolejne kartki dynamicznego, lecz średnio ciekawego pościgu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Przełom przychodzi w momencie, gdy w głowie kiełkuje pierwsza myśl o odłożeniu albumu z powrotem na półkę. Wówczas to rodzą się wątpliwości odnośnie pochodzenia prześladowcy, czytelnik zaczyna dostrzegać nie tylko podobieństwa pomiędzy dwiema głównymi postaciami – a nawet trzecim i ostatnim aktorem spektaklu, jakim jest renifer pełniący rolę osobliwego środka podróży międzygwiezdnych – ale i motywy kierujące ścigającym. Tu zaczynają rodzić się pytania, zgadywanki przybierają formę bardziej precyzyjnych domniemywań, a i cała opowieść zaczyna nabierać sensu, co oczywiście wpływa na przyjemność płynącą z lektury.

Najlepsze Kavege pozostawia jednak na koniec, na moment w którym mogłoby się wydawać, ze wszystkie karty zostały odkryte. Twist fabularny zaserwowany został z maestrią, puenty zaś nie powstydziłby się żaden z uznanych autorów. Co jednak się wydarzyło? Tego nie wolno mi zdradzić pod żadnym pozorem.

Oczywiście jak na historię opartą na ilustracjach przystało, są one niezwykle ważne w pozyskiwaniu uwagi odbiorcy. W tym aspekcie Francuz nie jawi się jako największy wirtuoz ołówka i koloru, ale po prawdzie nie musi prężyć muskułów. Grafiki mają przede wszystkim przedstawiać determinację głównego bohatera, jego niezłomność nawet w najtrudniejszych chwilach, gdy oddech postępującego krok w krok za nim adwersarza jest niemalże wyczuwalny. Na drugim biegunie znalazło się miejsce na nieliczne chwile wytchnienia; wówczas można rozkoszować się kilkustronicową idyllą. Jednakże to właśnie mistrzowskie pogrywanie emocjami stanowi o sile ilustracji.

Na polską edycję Księżycowego jelenia spoglądam jak na swojego rodzaju eksperyment, w którym warto wziąć udział. To taki komiks troszeczkę o niczym, ale z kilkoma rewelacyjnymi zwrotami i bardzo mocnym finiszem, graficznie niby przeciętna, ale skutecznie skupiająca koncentrację czytelnika, zaś po zakończonej lekturze zachęcająca do ponownego przejrzenia celem próby odnalezienia dodatkowych znaczeń. Zresztą… sami sprawdźcie, co się w tym kosmosie wydarzyło.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Księżycowy jeleń
Scenariusz: Yoann Kavege
Rysunki: Yoann Kavege
Wydawca: Lost in Time
Liczba stron: 196
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy



Czytaj również

Nautilus #2: Mobilis in mobile
Pojedynek dwóch lisów
- recenzja
Legenda o szkarłatnych obłokach
Wyprawa po wspomnienia
- recenzja
Kroniki Roncevaux
Pieśń o Rolandzie w formie komiksu
- recenzja
Toppi. Kolekcja #1: Zaczarowany świat
Mistrzostwo krótkiej formy
- recenzja
Mały astronauta
Zdrowie i szczęście - czy to tak wiele?
- recenzja
Jim Hawkins. Wydanie zbiorcze
Po złoto i legendę!
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.