» Recenzje » Król rozpustników. Księga 1

Król rozpustników. Księga 1


wersja do druku

Jak spaść ze szczytu do piekła

Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Król rozpustników. Księga 1
Współczesny Paryż, jak każda metropolia, tętni życiem. W czasach średniowiecza stolicę Francji również przemierzało wielu ludzi, korzystających z wydarzeń towarzyskich. Istniały również elity, które w niczym nie przypominały obecnych, jak również intrygi i spiski, które definiowały realnych władców miasta.

Czy można sprawować władzę nad rozległym królestwem samodzielnie? Niby tak, ale są pewne problemy, których rozwiązanie wymaga pobrudzenia sobie rąk. Do takich zadań specjalnych potrzebni są ludzie odpowiednio uzdolnieni, a niekiedy pozbawieni skrupułów. Czasami jednak nawet najbardziej zaufani zausznicy popełniają brzemienne w skutki błędy, a wówczas ich kariera dobiega szybkiego, zazwyczaj brutalnego końca. Doskonale wie o tym król rozpustników, który w przypływie gniewu zgładził osobę, której tykać nie powinien.

Mimo osadzenia Króla rozpustników w konkretnych realiach historycznych, do opowieści należy podchodzić z przymrużeniem oka – nie dlatego, że Notre Dame pojawia się na kartach komiksu trzydzieści lat przed jej faktycznym powstaniem, dzięki czemu Paryż zyskuje nieco na "autentyczności", wzmacnianej przez królewskie autorytety: Filipa Augusta oraz Ryszarda Lwie serce. To wszystko to jednak tylko – a może aż – anturaż, ozdobnik nadający posmaku historycznego opowieści z historią niemającą zbyt wiele wspólnego. Uprzedzając fakty, zaznaczę – komiks czyta się znakomicie, jednakże koncepcja półświatka rodem z powieści fantasy lub gier komputerowych chwilami jest nazbyt surrealistyczna. Miłośnicy realizmu historycznego powinni zachować więc dystans w trakcie lektury bądź omijać ten komiks szerokim łukiem. Jeśli jednak czytelnik przymknie oko i zaakceptuje prezentację świata, wówczas opowieść go pochłonie z łatwością.

Wielowarstwowej intrygi – rozgrywanej w warstwie makro- i mikropolitycznej – oraz zmienności sojuszy nie powstydziłby się sam George R.R. Martin. Czytelnik obserwuje zmagania pomiędzy władcami Francji oraz Anglii, negocjacje z przedstawicielami niemieckiego cesarza oraz kłopoty wewnętrzne Filipa Augusta. Znacznie bardziej istotne i będące clue opowieści są zmagania o władzę nad ulicami Paryża, w której to rywalizacji biorą udział różnorakie frakcje reprezentujące półświatek francuskiej stolicy. Koterie, na początku historii złączone silnym przywództwem niejakiego Smutnego Pana, w chwili jego słabości biorą się za łby, dawne sojusze ulegają natychmiastowej dezintegracji, zaś efektem tego jest eksplozja przemocy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Postacią centralną owych zmagań jest wspomniany Smutny Pan, spec od zakulisowych działań, człowiek od specjalnych poruczeń i szara eminencja Paryża. Jedna błędna decyzja tego porywczego bohatera okazuje się bombą z opóźnionym zapłonem, skutkującą utratą królewskiego zaufania, kłopotami z dotychczasowymi stronnikami, a być może i pozbawieniem głowy. Wyplątanie się z kłopotów zajmuje Smutnemu Panu ponad 400 stron, co może wydawać się zawrotną liczbą. Prawda jest jednak taka, że Brugeas prowadzi swoją historię pewną ręką, za precyzyjnie nakreślonym planem. Droga do odkupienia błędu jest wyboista i w tym czasie protagonista musi sprostać wielu próbom.

Co ważne, czas spędzony na lekturze mija nie tylko przyjemnie, ale i szybko – scenarzysta unika powtarzalności i nie popada w schematyzm. W zamian kłody rzucane pod nogi protagoniście systematycznie rosną, klimat gęstnieje, a wrażenie osaczenia bohatera zyskuje na intensywności. I mimo że intuicja podpowiada, że to wszystko jakoś się ułoży, to jednak wydarzenia zdają się temu całkowicie przeczyć. Finału spisków nie zdradzę.

Pozytywny odbiór potęgowany jest przez oprawę graficzną Ronana Toulhoata (Republika Czaszki, Indianie!), który świetnie wykorzystuje fakt, że wiele ze scen rozgrywa się po zmroku, w dusznych karczmach lub piwnicach. Wszędobylskie cień i mrok świetnie podkreślają zakulisowy charakter działań Smutnego Pana, jego sojuszników i adwersarzy. Ilustrator nie stroni też od zabawy perspektywą, zwłaszcza w przypadku wcale nie takich rzadkich scen dynamicznych potyczek na ulicach Paryża. Ciekawym zabiegiem jest osobliwe podkreślanie koloru oczu postaci, nadające spojrzeniu nutkę szaleństwa i nieprzewidywalności. Warto wspomnieć na marginesie, że te bardziej wypełnione akcją sceny pozwalają na chwilę odetchnąć od intrygi, co przyczynia się do lektury bez nadmiernego znużenia.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Pierwsza księga Króla rozpustników okazała się zaskakująco dobrą lekturą. Pobieżne przekartkowanie komiksu znamionowało jakąś tam historię sensacyjną w realiach średniowiecza. Tymczasem ta jest złożoną i wciągającą opowieścią, którą można polecić śmiało każdemu miłośnikowi kryminałów osadzonych w ciekawych – nawet jeśli tylko pełniących funkcję ozdobnika – czasach. Zobaczymy, co przyniesie kolejny album.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Król rozpustników. Księga 1
Scenariusz: Vincent Brugeas
Rysunki: Ronan Toulhoat
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: 23 września 2023
Tłumaczenie: Jakub Syty
Liczba stron: 464
Format: 203×290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788367270519



Czytaj również

Republika Czaszki
O piratach nieco inaczej
- recenzja
Indianie!
Czarny cień białego człowieka
- recenzja
Go West, young man
O podboju Dzikiego Zachodu raz jeszcze
- recenzja
Wojny Lucasa
Kiedy marzenie staje się rzeczywistością
- recenzja
Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza
Duchowe dzieci Kuby Rozpruwacza
- recenzja
Toppi. Kolekcja #5: Kolebka życia
Grzechy białego człowieka
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.