» Wieści » Kołodziejczak kontra Empikowi czytacze

Kołodziejczak kontra Empikowi czytacze

14-01-2011 12:06 | Maciej 'Repek' Reputakowski

Kołodziejczak kontra Empikowi czytacze
10 stycznia na stronie Gazety Wyborczej ukazał się artykuł o osobach czytających komiksy w Empiku. Wypowiedział się w nim Tomasz Kołodziejczak, a jego opinie wywołały gorącą dyskusję.

13 stycznia przedstawiciel wydawnictwa Egmont odpowiedział czytelnikom na stawiane zarzuty i przedstawił swoje stanowisko w szerszej formie.
Źródło: gazeta.pl
Tagi: Tomasz Kołodziejczak


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

de99ial
    Anioł
Ocena:
+1
Wydawnictwo Egmont stać - dzięki cenom komiksów - na współpracę z EMPIkiem, a że narzekają - mogą bo mają rację i prawo. Jeśli Tobie nie przeszkadzają wysokie ceny komiksów - kupuj. Jeśli przeszkadzają - nie kupuj. Ale nie gadaj, że Wydawnictwo narzekające na straty gada głupoty.
17-01-2011 16:55
~Anioł Gniewu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
de99ial Czytactwo w EMPIK istnieje od początku istnienia tej sieci i dotyczy w tym samym stopniu książek, albumów, gazet i komiksów. Decydując się na współpracę z nim EGMONT miał pełną świadomość tego procederu, więc niech nie biadoli. Komiksy się nie sprzedają bo są drogie i wypierane przez inne media. Większość klientów stanowiących potencjalny target woli zainwestować w grę komputerową która za podobną cenę będzie bawić ich przez kilkadziesiąt godzin a nie 15min. Niestety pewne produkty tracą popularność i rację bytu a obwinianie za ten stan rzeczy kilku gówniarzy szmatławiących z nudów komiksy w EMPIKU jest niepoważne.

ps. Czy jesteś słynnym pogromcą elfich paralityków czy to przypadkowa zbieżność ksywek?
17-01-2011 17:16
Malkav
   
Ocena:
0
Ja bym chciał powrotu szitu z lat 90! Przynajmniej coś się działo. Stać mnie było na kupienie z kieszonkowego jeden komiks miesięcznie. Więcej mi do szczęścia nie było trzeba. Fakt, były spóźnione, były fatalnie tłumaczone, ale były dostępne.
Teraz pozostaje jedynie kupienie czegoś w Niemczech albo sprowadzić coś z UK (przy okazji język się podszlifuje ;). I tak wyjdzie taniej. Mam to szczęście, że parę rzeczy jestem w stanie czytać w oryginale.

A co do czytactwa w empikach. To czy przypadkiem eMPiKi nie zostały stworzone właśnie po to, żeby czytać książki i prasę ze świata? ;]
17-01-2011 20:24
de99ial
   
Ocena:
+2
@Anioł

Ad PS
Co konkretnie masz na myśli?

Reszta posta:
Tak, zgadza się. I reszta Wydawców - czy książek, albumów (zwłaszcza albumów - swego czasu dosyć mocno siedziałem w fotografii) i innych mediów - właściwie poza grami i filmami - narzeka na owo czytactwo półkowo-fotelowe, ale nie mówią o tym tak głośno. Prawdą jest, że kiedyś EMPIK miał inny sposób współpracy. Kiedyś EMPIK płacił za towar leżący na półkach, dlatego tak wielu Wydawców zabiegało o współpracę z nim (nawet pomimo bandyckich marż), bo towar w EMPIku był towarem sprzedanym (z punktu widzenia Wydawcy). Z czasem EMPIK zauważył jak dużo trafi przez czytaczy więc zamiast ulepszyć sposób sprzedaży (np. jeden egzemplarz pokazowy na półce; reszta na zapleczu zafoliowana - chcesz kupić idziesz do kasy, mówisz co chcesz, dostajesz nówkę z zaplecza - pomysł ad hoc) wolał zrzucić koszty na Wydawcę. Nowe zasady z tego co wiem obowiązują od kilku lat zaledwie. I odkąd zaczęły obowiązywać - Wydawcy narzekają. Coraz głośniej.

@Malkav
Masz rację. I dlatego miały inny model sprzedaży (kilka linijek wyżej).
17-01-2011 22:15
Repek
   
Ocena:
+2
@Anioł
Większość klientów stanowiących potencjalny target woli zainwestować w grę komputerową która za podobną cenę będzie bawić ich przez kilkadziesiąt godzin a nie 15min. Niestety pewne produkty tracą popularność i rację bytu a obwinianie za ten stan rzeczy kilku gówniarzy szmatławiących z nudów komiksy w EMPIKU jest niepoważne.

3x małe LOL tudzież o.O. Najciekawsze jest to, że te sądy mogą być nawet słuszne, ale tylko wtedy, gdy nie ma się - chyba? - bladego pojęcia, co dzieje się na rynku komiksowym i co się obecnie ukazuje.

1. W jaki sposób 14-latek czy 28-latek czekający na nowe CoD jest potencjalnym targetem takiego komiksu jak Krzyk ludu czy Skład głowny?

2. Takich komiksów nie czyta się 15 min., a lektura komiksu - podobnie jak książki - to coś więcej niż jednorazowe posiedzenie. Podobnie jest zresztą z grą - można do niej wracać. Zresztą utylitarne przeliczanie wartości dzieła sztuki pod względem czasu spędzonego przy jej odbiorze to jakieś konsumpcyjne kuriozum. Taka logika pasuje bardziej do porównania oferty burger kinga i maca.

3. Najlepszy jest ten kawałek o "traceniu popularności". A kiedy to komiksy były w Polsce popularne? Datę poproszę, może być z dokładnością do 100 lat. :)


@Malkav i pośrednio Anioł
A co do czytactwa w empikach. To czy przypadkiem eMPiKi nie zostały stworzone właśnie po to, żeby czytać książki i prasę ze świata? ;]

TK napisał, dlaczego to nie to samo. NAKŁADY. Dla wydawcy komiksowego zniszczenie 100 sztuk to nie to samo, co dla wydawcy książki [z prasą to w ogóle porównanie kulą w płot].

Co do lat 90. i komiksu dziś, to dziś dzieje się znacznie więcej - w sensie ilości wydawanych dobrych komiksów oczywiście. Bo ja też odczuwam nostalgię za dzieciństwem, ale unikam mitologizacji.


@de99ial
Wyjąłeś mi porównanie z rynkiem albumów z klawiatury. Też się zastanawiałem, na ile ta branża ma z tym problem - wyobrażam sobie te "zaczytane" albumy za 150 zeta z reprodukcjami czy fotkami.

Pozdrawiam
17-01-2011 22:49
~adam

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Czytanie komiksów w księgarni, jaką jest sieć Empików jest bardzo nie fair, bo to nie biblioteka.
Ja przeglądam po prostu przed zakupem.

Ale najczęściej ostatnio tylko przeglądałem, bo nie kupię komiksu z wytartą okładką.

Biorę egzemplarze w folii, ale te rzadko się pojawiają. Kupuję najczęściej twardookładkowe wydania i jak zamawiam z netu, to też zdarza się, że dostaję z przyklepanymi narożami.

Nie jestem bogaty i nie zawsze mnie stać, ale tylko PRZEGLĄDAM i nigdy nie miętoszę i nie czytam od deski do deski. Jak mi się podoba to kupuję na miejscu albo później. Jak nie, to nie kupuję i tyle.

17-01-2011 23:05
earl
   
Ocena:
0
Z tej dyskusji wynika jedna kwestia - jeśli pan Kołodziejczak chciałby mieć pretensje, to powinien je mieć w równym stopniu do tych, co czytają komiksy bez płacenia za nie, jak i do Empiku, który, poprzez złodziejskie marże (co napisał repek) i zły sposób udostępniania produktów, narażający go na straty, (co napisał de99ial), uniemożliwia rozwój sprzedaży komiksowej. Zwalanie winy tylko na jedną stronę jest, co tu dużo mówić, zafałszowaniem całego obrazu rzeczywistości.

Poza tym - mówimy o czytaniu bez płacenia. A chciałbym, aby każdy z Was, we własnym sumieniu stwierdził, że NIGDY nie skserował więcej niż 22 strony z jednej książki. Jeśli możecie to przysiąc przed sobą to dobrze, jeśli nie - nie wypowiadajcie się proszę o łamaniu i złodziejstwie, bo sami ten proceder uprawialiście.

Ciekawym też bardzo, czy pan Kołodziejczak nigdy niczego nie skserował ponad normę?
18-01-2011 00:05
Repek
   
Ocena:
+2
@earl
Na takiej zasadzie nikt nikogo na świecie za nic nie może sądzić, bo każdy ma coś na sumieniu. Sędzia nie może skazać przestępcy za pobicie, bo uderzył w domu żonę. Tak, to naganne, ale nie tak działa prawo. Szukanie haków moralnych na autorytety, by obalić ich pozycję, jest może w stylu polityków [niektórych], ale nie powinno rządzić życiem społeczeństwa.

TK nie robi z siebie ofiary, ani się nad sobą nie użala [gdyby tak było, dałby sobie spokój dawno temu z wydawaniem komiksów dla dorosłych i publikował tylko Kaczora Donalda]. Ten tekst to raczej apel do jedynych osób, które mogą coś w tym błędnym kole zrobić.

Egmont nie może wyjść z empików, bo to oznaczałoby poddanie walki o komiks w ogóle i cofnięcie w rozwoju. Empik nic nie zmieni, bo to firma, która myśli tylko o zysku. Jedyną stroną, która [przynajmniej na razie!] może cokolwiek zrobić - to czytelnicy. Byłoby fajnie, gdyby choć raz na miesiąc kupili któryś z tych maltretowanych komiksów.

Pozdrawiam
18-01-2011 01:16
earl
   
Ocena:
0
@ repek

Na takiej zasadzie nikt nikogo na świecie za nic nie może sądzić, bo każdy ma coś na sumieniu

Są takie słowa z Ewangelii: "Nie sądźcie, abyście sądzeni nie byli".

To nie jest szukanie haków moralnych. Chciałem po prostu zwrócić uwagę, w jaki sposób podchodzimy do pewnych kwestii etycznych czy też prawnych. Czytanie komiksów bez płacenia nas oburza, bo narusza to zyski wydawcy i autora i traktowane jest jak okradanie go z zysków. Natomiast przechodzimy do porządku dziennego nad kserowaniem nawet całych książek bo taniej wychodzi niż ich kupowanie. Czy to też nie jest okradanie wydawcy i autora z jego zysków? Co więcej, czytanie w Empikach nie jest zakazane prawem a kserowanie ponad normę jest już, jak interpretują prawo autorskie specjaliści, naruszeniem prawa, za które grozi nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Nieraz widziałem jak moje książki były kserowane na potęgę przez studentów (mimo, że cena nie była zbyt wygórowana - 25 i 30 zł) a mimo to nie biadolę, bo, niestety, wiem, że i tak to nic nie zmieni. Nawet jak wygram w sądzie 1-2 sprawy, to zyskam jedynie marną satysfakcję, że ktoś zapłacił grzywnę czy dostał karę w zawieszeniu, ale pieniędzy za utratę zysków (i ew. za kolejne wznowienia) nikt mi nie zwróci. Dlatego jak już mówić o okradaniu autorów z ich zysków warto poruszać szerszy aspekt sprawy: nie tylko skupiać się na wąskiej dziedzinie komiksowej a w innych kwestiach uważać, że jest wszystko OK - no bo przecież punkty kserograficzne są na każdym kroku. I zastanowić się też nad swoim postępowaniem, czy również nie godzi ono w autorów i wydawców.
18-01-2011 07:59
Senthe
   
Ocena:
0
"Natomiast przechodzimy do porządku dziennego nad kserowaniem nawet całych książek bo taniej wychodzi niż ich kupowanie. Czy to też nie jest okradanie wydawcy i autora z jego zysków? "

Częściej kseruje się książki niezbędne, których nie ma na rynku, niż najnowszą beletrystykę, prawda? W tym przypadku raczej autor i wydawca się sam okrada, np. poprzez niewydawanie wznowień starych podręczników.
18-01-2011 10:07
de99ial
   
Ocena:
+1
Co oznacza "kserowanie ponad normę"? Bo dla mnie to jakiś rozmyty termin-zasłonka.

I sam dodam - kserowałem owszem, ale książki wypożyczone z biblioteki. I nie dlatego, że nie stać mnie było na nowe, ale dlatego, że nie dało się ich kupić. Terminy w bibliotekach uniwersyteckich, zwłaszcza na pewne pozycje, są bardzo ciasne a ich przekroczenie odbija się na portfelu. Dlatego kserowałem takie książki. Innych nie kserowałem.

Porównywanie kserowania pomocy naukowej do czytania komiksu w empiku jest IMHO nie na miejscu. Chcesz czytać za darmo? To idź do biblioteki. Przeglądasz coś w EMPIKU, za co jeszcze nie zapłaciłeś? Uszanuj cudzą własność i nie niszcz jej.

Dodam, że TK właściwie nijak do nikogo nie zamierzał apelować. Zwyczajnie poproszono go o wypowiedź na pewien temat - powiedział co miał do powiedzenia i zrobiło się "wielkie halo bo bogaty Egmont wydający drogie komiksy narzeka na ludzi czytających je bez kupowania". Potem napisał kilka dodatkowych, wyjaśniających uwag bo sytuacja tego wymagała - i zrobiło się większe halo, jakieś "apele" itd. Nie - on zwyczajnie wypowiedział się na określony temat. Jakbyś zapytał wydawcę albumów fotograficznych o tę sprawę - usłyszałbyś podobne słowa. I nie ma co ściemniać.

Jak pisał Repek - Empik korzysta z pozycji i nie będzie zmieniał niczego - bo i po co? Źle mają? O swój interes zadbali, a resztę mają w głębokim poważaniu.
18-01-2011 10:12
Siriel
   
Ocena:
0
Empik nic nie zmieni, bo to firma, która myśli tylko o zysku.

Słusznie. Tak jak Egmont i czytelnicy (a raczej czytacze) komiksów.

Każdy szuka dla siebie sposobu, który pozwoli mu zyskać jak najwięcej, przy najmniejszym koszcie. Czysta ekonomia. Dla czytaczy zyskiem jest przeczytanie i nie kupowanie. Dla Egmontu zyskiem jest większa sprzedaż. Dla Empiku komiksy specjalnie zyskowne nie są, dlatego stawia takie, a nie inne warunki. Jest dużym graczem (praktycznie monopolistą) i może się rozpychać, ile chce.

Według mnie p. Kołodziejczak nie prosi o kupowanie i szanowanie komiksów. To byłoby zachowanie normalne. Ale on wali obuchem w pysk. "Jesteście piratami!" - grzmi z pozycji autorytetu moralnego.

Czytacze korzystają z zaoferowanej im możliwości, w zgodzie z prawem. Nie wyrwali nikomu z gardła tego komiksu. Empik oferuje taką możliwość, więc ew. pretensje proszę kierować do Empiku.

Egmont nie może wyjść z empików, bo to oznaczałoby poddanie walki o komiks w ogóle i cofnięcie w rozwoju.

Nie. To oznaczałoby koniec Egmontu. Żeby walczyć o WŁASNY tyłek, Egmont nie podskoczy Empikowi i musi się do nich łasić, a p. Kołodziejczak woli walnąć w "czytaczy".

18-01-2011 10:16
de99ial
   
Ocena:
+1
@Siriel
Powiedz mi gdzie Kołodziejczak grzmi "jesteście piratami"? I podkreśl owo grzmienie.
18-01-2011 10:34
Siriel
   
Ocena:
0
To, co mnie IRYTUJE, to czytanie w sklepie komiksu od deski do deski, czyli konsumowanie czegoś, za co się nie zapłaciło - ZŁOŚCI się Kołodziejczak.[...] Nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy czytaniem komiksu w empiku a PIRACKIM ściąganiem piosenki z sieci.

Czepiaj się dalej słówek, skoro tak wyczerpująco odniosłeś się do treści.

Chciałbym również sprostować, że p. Kołodziejczak tak naprawdę "nie wali obuchem w pysk". Przepraszam go i dobrowolnie poddaję się karze kupowania wszystkich komiksów Egmont. ;)

18-01-2011 10:42
Senthe
   
Ocena:
0
"Nie. To oznaczałoby koniec Egmontu. Żeby walczyć o WŁASNY tyłek, Egmont nie podskoczy Empikowi i musi się do nich łasić, a p. Kołodziejczak woli walnąć w "czytaczy"."

A o czyj tyłek miałby niby Kołodziejczak walczyć?
Biorąc pod uwagę znak równości, jaki, jak mi się wydaje, postawiliście między Egmontem a komiksem w Polsce w ogóle, ta walka również tró komiksiarzom przyniesie korzyść.
Czytacze nie są tró i marudzą.
18-01-2011 10:59
earl
   
Ocena:
0
@ Senthe

"Częściej kseruje się książki niezbędne, których nie ma na rynku, niż najnowszą beletrystykę, prawda?"

Jak zdążyłem zauważyć to gros kserowanych książek to podręczniki na studia, które są w odpowiedniej ilości i są co 2-3 lata (albo nawet i częsciej) wznawiane. Wiem coś o tym, bo od 9 lat siedzę w dydaktyce akademickiej.

@ De99ial

"Porównywanie kserowania pomocy naukowej do czytania komiksu w empiku jest IMHO nie na miejscu".

Czyli okradanie autora podręcznika akademickiego jest dobre a autora komiksu - złe, tak? Ciekawe podejście. Chcesz skorzystać z pomocy naukowych to idź do czytelni, zawsze jest przynajmniej 1 egzemplarz obowiązkowy na miejscu (zwłaszcza jeśli idzie o książki naukowe). Ja przynajmniej nigdy nie miałem z tym problemu. No, ale jak ktoś chce, to zawsze znajdzie powód by usprawiedliwić swój naganny moralnie czyn.

Kserowanie ponad normę w interpretacji prawnej, oznacza powyżej 22 stron. Takie normy stosowane są w każdej szanującej się bibliotece, a już na pewno w bibliotekach iczelnianych i wojewódzkich.
18-01-2011 11:09
de99ial
   
Ocena:
0
@Siriel
Niby szczegół ale pokazujący jak łatwo ludzie nadinterpretują różne fakty i delikatnie naginają tak aby im było wygodniej.

Ty też byś się złościł na jego miejscu. Plus owo złości to dopisek dziennikarza, na ile wiarygodny?

Teraz mogę odnieść się do reszty Twojego posta.

Wydawanie czegokolwiek to interes. Podstawą interesu jest zysk. Zyskiwać można na wciskaniu shitu albo na sprzedawaniu towaru wysokiej jakości. Czasami można chcieć zarabiać na niszowej działalności - jak RPG czy komiksy. Odbiorcy zawsze mają wybór - może kupić lub nie. Nikt nikogo nie zmusza. Nie chcesz? Nie kupuj. Chcesz? Kupuj. Chcesz ale nie chcesz płacić? Nie da się - ktoś wsadził sporą kasę aby dany produkt był na rynku i albo pogodzisz się z tym (i kupisz i przeczytasz, lub nie i nie przeczytasz) albo zwyczajnie obejdziesz zasady (co IMHO jest mocno nie fair w stosunku do wszystkich - bo takie coś zawsze najbardziej bije w kupujących).

Innymi słowy - szanujesz kolegów lubiących komiksy? To ich szanuj i też je kupuj. Nie szanujesz? To powiedz im w twarz - na pewno się ucieszą.

Empik oferuje, Wydawca traci i dlatego rynek komiksów w Polsce wygląda jak wygląda. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek. No ale najłatwiej zrzucić odpowiedzialność na Wydawcę [mod - proszę bez takich zestawień], który zawyża ceny. No właśnie nie zawyża. Nie prowadzi działalności charytatywnej, musi zarabiać aby istnieć. I zarabia przy takich cenach.

Wracamy do sedna -chcesz? Kup. Nie chcesz? Nie kupuj. Chcesz przejrzeć? Przejrzyj i oceń sam czy dana rzecz warta jest ceny. Szanuj cudzą własność. Chcesz za darmo? Idź do biblioteki - tam też oferują za darmo.

EDIT
@Earl
Kiedy ja studiowałem nie było żadnych norm. Z tego co wiem punkty xero płacą tantiemy od swoich usług, które podobno mają rekompensować ew. straty Wydawców. Podobne zasady są w przypadku płyt czystych. Może zamiast narzekać warto odezwać się do takich organizacji, które w Twoim imieniu inkasują Twoją kasę?

Kradzież w mojej opinii zawsze jest czynem moralnie złym - i nic tego nie zmieni. Realia za moich czasów pokazywały, że owszem jeden egzemplarz w czytelni jest, ale na taką ilość studentów niewykonalne jest bez xerowania aby z niego korzystać. Więc miałem do wyboru - albo przygotować się na zajęcia i odbić, albo nie odbijać i łapać minusy, a w końcu negatywne oceny.

18-01-2011 11:16
Siriel
   
Ocena:
+1
@ de99ial

Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Komiksów nie czytam, w Empiku nie kupuję, bo mnie drażni ich polityka "jednego egzemplarza w sklepie, czyli tego zniszczonego na półce" (dot. płyty, książki, komiksu, etc.). O ile nabywca ma wybór szeroki (sklepy internetowe, inne księgarnie), o tyle wydawca ma bardziej ograniczony. Dlatego jest zmuszony do wystawiania w Empiku i jest zmuszony akceptować jego warunki. Smutne, ale prawdziwe. Ale... (patrz niżej).

No ale najłatwiej zrzucić odpowiedzialność na Wydawcę, który zawyża ceny.

Zwróć uwagę, że wyraźnie napisałem o polityce "rozpychania się monopolisty Empiku". Nie zrzucam odpowiedzialności na wydawcę, ale niech on nie zrzuca odpowiedzialności na czytaczy, którzy po prostu korzystają z zaoferowanej im możliwości.

Jeśli takiej możliwości by nie było, skala "czytactwa" byłaby znacznie mniejsza. Czy przez to spadłaby sprzedaż... trudno ocenić.
18-01-2011 11:37
de99ial
   
Ocena:
+1
No wiesz - czasami lubię sięgać po groteskę ;)

Mnie najbardziej w całej sprawie drażni, że fakt postępowania Empiku czy Wydawcy, ale "oburzonych czytelników", którzy oczywiście nie mają winy w ogóle, a tylko ten Wydawca się pieni. Typowe przejaskrawienie i nadinterpretacja (widać w wielu komentarzach tutaj).

Tak, masz rację - Empik działa tak jak działa bo taka metoda daje mu oczekiwane profity. Gdyby coś się zmieniło - nie wiem, zwyczajna realna konkurencja - może Empik musiałby zrewidować metody. No ale ma pozycję jaką ma i z niej korzysta.
18-01-2011 11:49
Repek
   
Ocena:
0
@earl
To argumentacja na zasadzie "A u was Murzynów biją". Kserowanie jest nie ok, kto mówi inaczej? Strasznie słaby ten chwyt, żeby nagle TK to zarzucić - w ogóle nie sposób z taką erystyką polemizować.

--

@Siriel
ie zrzucam odpowiedzialności na wydawcę, ale niech on nie zrzuca odpowiedzialności na czytaczy, którzy po prostu korzystają z zaoferowanej im możliwości.

Od dziś państwo polskie pozwala zabijać. Idź i zabijaj, nie ma w tym nic złego, skoro można. No, kaman... Stąd właśnie porównanie do piractwa muzycznego [gdzie to udostępnianie jest karalne, a już pobieranie nie].

Jest takie powiedzenie: okazja czyni złodzieja. Okazję daje Empik, ale w procederze uczestniczą też czytelnicy. Ja sam nie potępiam czytaczy empikowych [choć równiez przez nich - ale nie tylko, nie idźmy na prymitywne uproszczenia - płacę bardzo dużo za moje hobby], ale nie obraziłbym się, gdyby trochę więcej myśleli o konsekwencjach swojego postępowania.


Egmont nie może wyjść z empików, bo to oznaczałoby poddanie walki o komiks w ogóle i cofnięcie w rozwoju.

Nie. To oznaczałoby koniec Egmontu.


Czyli właśnie koniec normalnego rynku komiksowego w Polsce. Pozostaliby społecznicy typu KG i Timofa oraz masa amatorów.

Pozdrawiam
18-01-2011 16:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.