» Recenzje » Klub dysydenta

Klub dysydenta


wersja do druku

Obraz radykalizującego się świata

Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Klub dysydenta
Na przełomie XX i XXI wieku jednym z głównych problemów światowej polityki stał się fanatyzm religijny – zwłaszcza ten wyrosły na kanwie islamu. Ciekawie komentuje to Klub dysydenta, komiks, który może nie traktuje o temacie wprost, jednak ukazuje proces radykalizacji religijnej z perspektywy dziecka, później zaś nastolatka, a ostatecznie opozycjonisty względem wyznaniowego rządu.

Taha Siddiqui jest prawdopodobnie znany tylko ekspertom zajmującym się wolnością prasy oraz prześladowaniami dziennikarzy w świecie muzułmańskim. Temat należy do na tyle specyficznych, że trudno mieć za złe przeciętnemu czytelnikowi brak tej wiedzy. Jednakże recenzowany komiks został napisany właśnie przez niego i zilustrowany przez Huberta Maury’ego – i jako taki stanowi dobrą okazję, aby ten stan rzeczy zmienić. Siddiqui opowiada historię swojego dorastania i późniejszej działalności w Pakistanie, odmalowując tym samym przejmujący obraz radykalizującego się społeczeństwa, w którym Osama Bin Laden postrzegany był jako bohater.

Co można napisać o relacji spisanej przez uchodźcę, który przez sytuację we własnym kraju został zmuszony do opuszczenia ojczyzny i zamieszkania w leżącej tysiące kilometrów dalej Francji? Jak sprawić, aby czytelnik zainteresował się życiem zwykłego dzieciaka? To niełatwe zadanie, jednak Siddiqui, podobnie jak autor Kronik ze Stambułu, Ersin Karabulut, znalazł na to interesujący patent: potraktował swoje losy jako punktu wyjścia dla omówienia uniwersalnych zjawisk, dla których przygody głównego bohatera-autora staje się tłem wydarzeń.

Historia zaczyna się od nakreślenia dorastania w Arabii Saudyjskiej, to w tym czasie ojciec bohatera zaczął się radykalizować, co wpłynęło na jego ogląd rzeczywistości oraz oczekiwania wobec pierworodnego syna. Na początku lektury te wspomnienia wydają się zwykłym ględzeniem o młodości, swego rodzajem wypełniaczem stron, jednakże z każdą kolejną stroną zaczynamy rozumieć, dlaczego autor zdecydował się na taką budowę: komiks staje się coraz bardziej klarowny i przerażający.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Klub dysydenta to niezwykle intymna opowieść o rozkładzie więzi rodzinnych łączących coraz starszego Tahę z rodzicami, przede wszystkim z ojcem. Po wstąpieniu na studia u Tahy budzi się pozytywna postawa obywatelska, chęć działania na rzecz rozwoju Pakistanu i obrony wartości demokratycznych. Ojciec z kolei wręcz przeciwnie – wszystko, co zachodnie: książki, piłka nożna czy telewizja kojarzy mu się ze zgnilizną i słabością. Jeśli dodamy do tego jego sympatyzowanie z ugrupowaniami o charakterze terrorystycznym, wówczas konflikt pomiędzy oboma bohaterami staje się nieunikniony. Niezbyt radosny ten obraz rodzinny, całość obrazu dopełnia konflikt pomiędzy sunnitami a szyitami, wykluczający możliwość… zwykłego randkowania. Bez ogródek napiszę, że w trakcie lektury włosy dęba stają.

Stopniowa radykalizacja rodziców ukazana została na tle pakistańskiej polityki, w której wyraźnie ścierają się dwie filozofie: postępowa, odwołująca się między innymi do spuścizny premier Benazir Bhutto, osoby obarczonej co prawda oskarżeniami o korupcję, jednak będącej twarzą ducha zmian w Pakistanie. Do tej frakcji można też zapisać pakistańskich dziennikarzy walczących o wolność prasy i możliwość prześwietlania władzy. Górę jednak biorą ci wyznający drugą filozofię: twardogłowi wojskowi, nieznoszący krytyki, prowadzący dwuznaczną politykę w stosunku do ugrupowań mudżahedińskich, terrorystycznych, a przede wszystkim niewzbraniający się przed handlem narkotykami. Obrazu przygnębienia dopełnia islamizujące i cofające się w cywilizacyjnym, demokratycznym rozwoju społeczeństwo, dla którego Koran stanowi prawo, chociaż dość dowolnie interpretowane.

Komiks zamyka się wprawdzie w 260 stronach, jednakże jego lektura mija dość powolnie. Przede wszystkim ilustrator, Hubert Maury, unika dużych kadrów, dzięki czemu Siddiqui zyskuje sporo miejsca na tekst. Pod tym względem wspomniane Kroniki ze Stambułu oferują dużo lżejszą lekturę. W Klubie dysydenta czytelnik powoli przedziera się przez kolejne strony, zwłaszcza że ilustracje są co prawda dość proste, jednakże warto poświęcić im troszkę więcej czasu i przyjrzeć się oddanym na twarzach postaci emocjom.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Na finiszu należy odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie: czy warto sięgnąć po Klub dysydenta? Na pewno nie jest to komiks dla osób, którym wystarcza stricte rozrywkowych charakter historii obrazkowych, a bohaterowie w kolorowych fatałaszkach w pełni zaspokajają ich czytelnicze potrzeby. Natomiast ci oczekujący od komiksu ambitniejszego przesłania, interesujący się tą tematyką, polityką czy ogólnie środkowym i bliskim wschodem bez dwóch zdań powinni sięgnąć po wspomnienia Siddiqui’ego, choćby po to, by przyjrzeć się procesom politycznym w przekazie z pierwszej ręki.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Klub Dysydenta
Scenariusz: Taha Siddiqui, Hubert Maury
Rysunki: Hubert Maury
Wydawca: Lost in Time
Liczba stron: 264
Format: 165 x 230 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788367270588
Data wydania oryginału: 23 listopada 2023



Czytaj również

Cienie z Thule
Człowiek to jednak głupi jest
- recenzja
Wojny Lucasa
Kiedy marzenie staje się rzeczywistością
- recenzja
Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza
Duchowe dzieci Kuby Rozpruwacza
- recenzja
Toppi. Kolekcja #5: Kolebka życia
Grzechy białego człowieka
- recenzja
Król rozpustników. Księga 1
Jak spaść ze szczytu do piekła
- recenzja
Hombre. Księga I
Twardziel i romantyk w czasach apokalipsy
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.