» Recenzje » Kaznodzieja #07: Dawne dzieje. Historia Sam Wiesz Kogo

Kaznodzieja #07: Dawne dzieje. Historia Sam Wiesz Kogo


wersja do druku

Smells Like Garth Ennis

Autor:
Kaznodzieja #07: Dawne dzieje. Historia Sam Wiesz Kogo
Od przebojowego debiutu na naszym rynku Kaznodziei, sztandarowej pozycji Gartha Ennisa, w zawieszeniu pozostaje pytanie, czy finał przygód Jessego Custera godnie zwieńczy intrygującą historię. Wśród osób, które dotarły do wersji oryginalnej, zdania są podzielone. Jedni uważają, że autor stanął na wysokości zadania, drudzy, iż rozwiązanie akcji ociera się o banał i mocno rozczarowuje. Polskim fanom Kaznodziei pozostaje pokładać wiarę w wydawnictwie Egmont i cierpliwie czekać. Na pocieszenie warto zaznaczyć, iż komiks jest na tyle popularny, iż raczej nie grozi mu zawieszenie cyklu wydawniczego.

Tymczasem cechy stylu Ennisa, które sprawiły, iż seria o Kaznodziei zjednała sobie serca rzesz czytelników, można wymienić z marszu i bez mrugnięcia okiem: doskonałe, dynamiczne dialogi, wyraziste, niekonwencjonalne postaci oraz kontrowersyjna tematyka, a raczej sposób jej podania. Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej przymiotów, którymi czaruje, do spółki z rysownikami, autor. Któż jednak wie, czy jednym z najciekawszych aspektów twórczości Ennisa, który wytrzyma próbę czasu nawet w przypadku rozczarowującego finiszu poszukiwań Custera, nie jest jego zamiłowanie do weryfikowania i sprowadzania do poziomu gruntu amerykańskich mitów. Zarówno Nowojorscy gliniarze jak i Święty od morderców czy czteroczęściowa seria Punisher: Born, a teraz również Dawne dzieje. Historia Sam Wiesz Kogo wpisują się w tę właśnie konwencję.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Tytułowa opowieść mogłaby powstać spokojnie 20-30 lat wcześniej, gdy całe zastępy idoli ginęły z przedawkowania, zapijając się na śmierć lub przedwcześnie kończąc swoje życie. W tle, zamiast samobójstwa Kurta Cobaina, moglibyśmy zobaczyć chociażby Jima Morrisona, a miejsce zagubionych szczeniaków z prowincji zajęliby ostatni przedstawiciele pokolenia dzieci-kwiatów. Opowiadanie o Sami Wiecie Kim stanowi krótki portret młodych ludzi dorastających w czasie, w którym powtarza się historia, rodzi się nowy bunt. Bunt oparty jednakże nie na kontestacji, lecz nihilizmie i autodestrukcji, niezdolny do tworzenia alternatywy. To w gruncie rzeczy nie tyle smutna, co tragiczna historia dzieciaków pozbawionych wartości, podążających za widmem bożka wykreowanego przez media.

Miejscowe chłopaki, druga zawarta w tomiku historia, podejmuje wątek znany z komiksu o Świętym od Morderców, czyli rozprawę z kolejną popularną konwencją kina amerykańskiego. Tak jak wcześniej odbrązowiono gloryfikowaną przez westerny erę podboju Dzikiego Zachodu, tak teraz "na warsztat" trafia fabuła nastawiona na sensacyjną akcję. Zawiązanie jest klasyczne: typowy gliniarz-przystojniak i piękna pani prawnik (była supermodelka) rozbijają się, oczywiście ścigani przez "tych złych, którym zwinęli coś ważnego", pośród lasów i mokradeł. Na kilku stronach Ennis i Ezquerra zarysowują schemat czytelny aż do bólu – on sam przeciwko wszystkim, ona na końcu jego. A potem z właściwą sobie bezpośredniością burzą ten obraz, wprowadzając do akcji dobrze

Osią akcji i przewodnim tematem epizodu jest przemoc. Początkowo stanowiąca obowiązkowy, przyjemny dodatek do działań filmowego "twardziela", potem – objawiająca całą swoją odrażającą grozę. W chwili, w której na scenę wkraczają Jody i T.C. (znani z odcinka Aż do końca świata piekielni oprawcy babci L'Angell), konwencja sialankowej nawalanki w malowniczej scenerii rozsypuje się. Ennis prowokacyjnie epatuje okrucieństwem i brutalnością w ich najczystszej postaci, dzięki czemu udaje mu się tak wyraziście ukazać całe zło, które się za nią kryje. Miejscowi chłopcy, działający bez emocji, traktujący zabijanie jako coś całkowicie naturalnego, stają się, paradoksalnie, bardziej prawdziwi (by nie powiedzieć: ludzcy) od plastikowego, melodramatycznego bohatera kina akcji. Nie bawią się przemocą, lecz są jej uosobieniem. Jak dobrze, że Jesse Custer raczej nie spotka ich już na swojej drodze...
8.0
Ocena recenzenta
5.62
Ocena użytkowników
Średnia z 12 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Kaznodzieja #7: Dawne dzieje. Historia Sam Wiesz Kogo
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Richard Case, Carlos Ezquerra
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: marzec 2005
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski
Liczba stron: 120
Format: 17x26 cm
Oprawa: miękka, kolorowa (Glenn Fabry)
Papier: offsetowy
Druk: kolorowy
Cena: 29,90 zł
Wydawca oryginału: DC Comics/Vertigo



Czytaj również

World of Tanks: Roll Out
Przewrotny los
- recenzja
Kaznodzieja #1
Teksańska masakra słowem bożym
- recenzja
Kaznodzieja #13: Alamo
Papa don't preach
- recenzja
Kaznodzieja #01: Zdarzyło się w Teksasie
Obrazoburcza wizja czy tandeta w nowym wydaniu?
- recenzja
Kaznodzieja #11: Salvation
Trzy pytania główne
- recenzja
Punisher MAX #01
Mściciel w średniej formie
- recenzja

Komentarze


~faga

Użytkownik niezarejestrowany
    kaz
Ocena:
0
fajne
14-06-2005 12:58
~s_ja

Użytkownik niezarejestrowany
    kaz
Ocena:
0
ciekawe i fajne, ale wolałabym dowiedzieć się co porabia Custer...
20-07-2005 16:53
~Jasny

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
przeczytałem wszystkie części ,,Kaznodziei'' i jestem zje****e zauroczony tym ,,dziełem sztuki'' ze tak powiem . Jest jednym z moim ulubionych komixów polecam też ,,Sin City'' .
02-09-2005 10:24
~s_ja

Użytkownik niezarejestrowany
    hmm
Ocena:
0
ja też mam wszystki do tej pory wydane części za sobą i od pierwszej części cholernie mi sie to spodobało...no i coż teraz to tylko czekać na następne...

19-01-2006 18:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.