» Teksty » Artykuły » Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz


wersja do druku

Oni wychodzą z lodu...

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski, Mały Dan

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz
Gminna wieść niesie, że Marvel Studios już dziś ma plany filmowe na najbliższe piętnaście lat. Z jednej strony taka sytuacja może zaskakiwać, mając na uwadze fakt, że co kilka miesięcy pojawia się spektakularna opowieść bazująca na tym czy innym komiksie. Z drugiej strony dysponując potencjałem drzemiącym w liczącym ponad osiem tysięcy bohaterów uniwersum z powodzeniem można masowo produkować nowe korporacyjne hity. W polskich kinach właśnie pojawił się kolejny superbohaterski blockbuster od Marvel Studios - Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz. Kuba 'Bucky' Jankowski i Mały 'Kapitan' Dan nie omieszkali przepuścić sytuacji i postanowili podzielić się wrażeniami po seansie tego filmu.

Kuba 'Bucky' Jankowski:

Zacznijmy od skrytykowania polityki 3D, bo to już jest polityka, a nie próba przypodobania się publiczności i dania jej wyboru. Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz wyświetlany jest w opcji 2D dubbing, 3D dubbing lub 3D napisy. Czy czegoś Wam przypadkiem nie brakuje w tych propozycjach? Moim zdaniem stoi za tym Hydra. Żebyśmy się dobrze zrozumieli - za tym konkretnym 3D nie idzie w parze nic, co by 3D uzasadniało. Nawet napisy, którym w trzech wymiarach niewiele można było do tej pory zarzucić, rażą koszmarnymi literówkami... W trójwymiarze, oczywiście.

Wracając do treści filmu, trzeba przyznać, że ci którzy zapoznali się z historią pod tym samym tytułem opowiedzianą na łamach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela (numery #11 i #14), będą pozytywnie zaskoczeni filmem, gdyż wprowadzono do niego, nazwijmy to eufemistycznie, sporo zmian. Nie będziemy zatem oglądać dokładnie tego samego, co przeczytaliśmy.

Kapitan Ameryka tym razem musi stawić czoła nie tylko demonom z przeszłości (tak to jest, jak ktoś przez kilka dziesięcioleci leży w lodzie, później z szafy wypadają trupy w różnym stanie rozkładu), ale i potężnej konspiracji zagrażającej S.H.I.E.L.D. Nick Fury będzie miał twardy orzech do zgryzienia, bo tym razem Hydra poszła na całość, wnikając pod skórę agencji, która miała być ostatnią redutą obrony kraju przed wszelkimi zagrożeniami. Diaboliczny krąg wyznawców Hydry sięga najwyższych sfer, a ich plan polega na zlikwidowaniu tu i teraz tych, którzy w przyszłości mogliby jej zagrozić (przywodzi to trochę na myśl film Looper, choć tam egzekucji dokonywano z przyszłości). Przeciwko tym planom Kapitan będzie walczył ramię w ramię z najbardziej zaufanymi - Czarną Wdową, Nickiem Furym, agentką Hill oraz wojennym weteranem, który przywdzieje skrzydła Falcona.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W filmie znajdzie się coś dla każdego - dla rozsmakowujących się w śledzeniu nielogiczności i "głupotek", dla fanów dobrze pomyślanej ciągłości między filmami ze świata Marvela, dla szukających w miarę dobrej rozrywki, i dla fanboy'ów Kapitana też. Chociaż filmowi można zarzucić niewykorzystanie wątku spisku - on sobie po prostu jest, nie stworzono go "mięsiście" i stuprocentowo przekonująco, choć sceny walki są w wielu momentach zbyt szybkie, żeby za nimi nadążyć, choć robi się nieznośnie patetycznie i niezręcznie kiedy Kapitan zamiast "czynem" postanawia "słowem" nawrócić Zimowego Żołnierza, to humor w połączeniu z akcją i możliwością podziwiania Czarnej Wdowy w działaniu sprawiają, że dwie godziny mijają szybko. Zresztą trzeba przyznać, że Natasha kradnie szoł nie po raz pierwszy. Szkoda tylko, że w jej ustach tak mało wyraziście brzmi deklaracja, że ona też chciała od zawsze tylko służyć dobru. O ile w Kapitana wygłaszającego takie kwestie kilkukrotnie możemy uwierzyć, to w przypadku Natashy trzeba jednak tego typu deklaracje dzielić sobie przez dwa.

Przymknijcie oko na niektóre wątki i po prostu bawcie się dobrze. Ten film do przede wszystkim kino akcji z dosyć słabo zarysowanym, choć mającym wielki potencjał, wątkiem działania przeżartych złem do szpiku kości elit rządzących.

Nota: 6

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Mały 'Kapitan' Dan:

Dlaczego tak trudno utożsamiać się dziś z najstarszym bohaterem Marvel Comics – Kapitanem Ameryką? Może dlatego, że wartości i przesłanie, które postać stworzona przez Jacka Kirby i Joe Simona za sobą niesie, wydają się być nieco zdezaktualizowane?  Wszak superbohater eksploatowany w celach propagandowych od początku swojego istnienia, kiedy to na okładce zeszytu Captain America vol. #1 z 1941 roku wymierzał prawy sierpowy samemu Führerowi, był uosobieniem militarnej potęgi Stanów Zjednoczonych i totalnie pojmowanego patriotyzmu. Dziś jawi się najczęściej jako widmo dawnej świetności, przykurzony relikt przeszłości i zapomniany antyk salutujący gwiaździstej fladze.

Film Joe Johnsona z 2011 roku Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie to typowy origin Kapitana Ameryki utrzymany w klimacie kina nowej przygody, który – niestety – ani trochę nie odświeżył wizerunku postaci. Młody student sztuki – Steve Rogers – był sierotą, który w 1940 roku postanowił zaciągnąć się do armii. Jednak z powodów zdrowotnych nie mógł spełnić swoich ambicji. Wówczas otrzymał propozycję uczestnictwa w tajnym wojskowym eksperymencie, mającym na celu stworzenie oddziału super-żołnierzy. Rogers został poddany terapii, która zwiększyła jego siłę fizyczną, szybkość, wytrzymałość i inteligencję. W wyniku sabotażu Steve stał się jedynym produktem programu. Jako Kapitan Ameryka został wysłany do walki z III Rzeszą, a jego największym wrogiem stał się nazistowski superzłoczyńca Red Skull.   

Oś fabularna filmu Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz nie jest skomplikowana, co zresztą jest domeną kina spod znaku marvelowskich superbohaterów. Oto Kapitan Ameryka zostaje wplątany w intrygę, która zagraża bezpieczeństwu całego świata. Aby rozpracować ukrywającą się za sprawą organizację Hydra i ujawnić spisek o globalnym zasięgu łączy swoje siły z Natashą Romanoff, znaną lepiej jako Czarna Wdowa. Tymczasem na ich drodze niespodziewanie pojawia się owiany złą sławą potężny przeciwnik – Zimowy Żołnierz. Dzięki wrażliwości i subtelności w portretowaniu bohaterów Anthony i Joe Russo dokonali niełatwej sztuki przetworzenia najbardziej rażących wad anachronicznej postaci w jej najważniejsze zalety. Tym samym rządowa marionetka zręcznie sterowana misternie splecionym systemem politycznych sznurków przechodzi kolejne etapy drogi, będącej naturalną konsekwencją jej świadomych wyborów: od wyalienowanego outsidera, poprzez domniemanego przeniewiercę, aż do wyjętego spod prawa ostatniego sprawiedliwego.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Bracia Russo idealnie wyważyli proporcje między komiksową pulpą i thrillerem politycznym. Dzięki temu na ekranie oglądamy dwugodzinny spektakl łączący elementy filmu superbohaterskiego i kina szpiegowskiego, okraszonego poruszającym tragizmem postaci i znakomitym dowcipem sytuacyjnym. Emocjonujące pościgi i ucieczki, dynamiczne bijatyki i włamania oraz efektowne eksplozje i strzelaniny współgrają ze stopniowo komplikującą się siecią intryg, niedopowiedzeń i spisków oraz emocjonalną głębią bohaterów i ich wątpliwościami dotyczącymi samej istoty bohaterstwa. Nie dotyczy to tylko rozdartego między wewnętrzną potrzebą służenia ojczyźnie a podświadomym poczuciem bezmyślnego wykonywania rozkazów Steve’a Rogersa, ale również postaci drugoplanowych, wśród których na szczególną uwagę bezapelacyjnie zasługuje osoba Zimowego Żołnierza – głównego antagonisty obdarzonego dramatycznym życiorysem i targanego osobowościowymi rozterkami.   

W Zimowym Żołnierzu tekturowa dotąd postać najstarszego bohatera z grupy Avengers posiada polityczną świadomość. Kapitan Ameryka nie jest zwolennikiem wszechobecnej inwigilacji obywateli, apologetą imperialistycznej polityki wobec krajów słabo rozwiniętych oraz sympatykiem militarnych interwencji niosących za sobą masową eksterminację ludności, dlatego podejmuje walkę z bezwzględnym obliczem systemu, za którym kryją się równie bezwzględni ludzie. W takim ujęciu obraz braci Russo nabiera uniwersalnego wydźwięku: stanowi głos krytyczny wobec politycznych decyzji Stanów Zjednoczonych oraz wyraźną negację milczącego przyzwolenia na "mniejsze zło". A dzierżony przez Kapitana Amerykę sztandar z napisem "For Truth, Justice and the American Way!" w tym kontekście zyskuje zupełnie nowego znaczenia.

Mimo braku niezdubbingowanej wersji 2D oraz fatalnych błędów w polskich napisach i odstręczającej polskiej wersji językowej w wersji 3D.

Nota: 8

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7.73
Ocena użytkowników
Średnia z 15 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz
Reżyseria: Anthony Russo, Joe Russo
Scenariusz: Christopher Markus, Stephen McFeely
Muzyka: Henry Jackman
Zdjęcia: Trent Opaloch
Obsada: Chris Evans, Samuel L. Jackson, Scarlett Johansson, Robert Redford, Sebastian Stan, Anthony Mackie, Cobie Smulders, Frank Grillo
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2014
Data premiery: 26 marca 2014
Czas projekcji: 2 godz. 8 min.
Dystrybutor: Disney

Komentarze


Cukierek
    Spoilery takie fajne wow
Ocena:
0

Serio w obu tekstach musiano wyjaśnić, że za całą aferą stoi Hydra? 

Choćby to zdanie: 

Aby rozpracować ukrywającą się za sprawą organizację Hydra i ujawnić spisek o globalnym zasięgu łączy swoje siły z Natashą Romanoff, znaną lepiej jako Czarna Wdowa. 

Nie starczyłoby samo:
Aby ujawnić spisek o globalnym zasięgu łączy swoje siły z Natashą Romanoff, znaną lepiej jako Czarna Wdowa.
?
 

09-04-2014 13:49
Fenris
   
Ocena:
0

Był jeszcze lepszy spoiler, ale już usunęli po moim zwróceniu uwagi. 

09-04-2014 13:55
New_One
    [spoiler alert]
Ocena:
0

Jest jeszcze przynajmniej jeden dość znaczący spoiler, ale na szczęście zakamuflowany. Tym niemniej, ja też zobligowałem się do napisania recenzji tego filmu (niestety dopiero bliżej weekendu), więc postaram się w niej uniknąć tego typu informacji. ;) A że mam kilka przemyśleń, które uzupełnią uwagi chłopaków, to być może uda mi się za bardzo nie dublować opinii zawartych w tym tekście (mimo, że nie będzie to wyłącznie polemika).

Btw, faktycznie nie obeszło się bez spoilerów, ale i tak fajny tekst!

09-04-2014 14:34
Mały Dan
   
Ocena:
0

pierwsza uwaga dotycząca spoilera (ta od Fenrisa, do której się odpowiednio ustosunkowaliśmy) była całkowicie uzasadniona (dlatego się do niej odpowiednio ustosunkowaliśmy), ale nie popadajmy w skrajności: przecież każdy, kto kiedykolwiek trzymał w ręku komiks z Kapitanem Ameryką lub widział film z tym bohaterem, doskonale wie, kto jest sprawcą wszelkiego zła... :) 

09-04-2014 18:20
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0

Powiedzcie mi po prostu jak Zimowy żołnierz ma się do Pierwszego starcia? Jest lepiej, gorzej, podobnie?  

09-04-2014 18:59
Kuba Jankowski
   
Ocena:
0

Mi obie części się podobały. Gdyby nie spłaszczenie wątku tej konspiracji na wysokim szczeblu, to by było lepiej w dwójce. A tak jest zabawnie, nawalankowo, widowiskowo i tyle. Jedynka miała fajną atmosferę zbudowaną, w dwójce w zasadzie jest akcja.

09-04-2014 21:14
New_One
   
Ocena:
0

Podobnie jak Kubie, mnie też obie części się zasadniczo podobały. Przy czym dwójka wydaje mi się jednak ciekawsza pod każdym względem, nie tylko za sprawą akcji (imo, wątek konspiracji jest całkiem sensownie rozegrany i wyważony, co też buduje fajną atmosferę).

09-04-2014 21:56
Cukierek
   
Ocena:
0

@Mały Dan - są ludzie, którzy oglądają filmy Marvela bez znajomości komiksów, to raz. Dwa - mnie, podobnie jak znajomych, z którymi rozmawiałem, zaskoczyła obecność Hydry (równie dobrze to mogła to być zupełnie inna organizacja), więc z mojej perspektywy nie jest to tak oczywiste.

A co do skrajności, to taka mała uwaga: pewną jej formą jest nieumiejętność wypowiedzenia się o filmie (grze, książce, komiksie...) bez zdradzania kluczowych informacji fabularnych (niestety coraz częściej trafiam na Polterze na tego typu teksty).

09-04-2014 22:23
Kuba Jankowski
   
Ocena:
0

Wg mnie w dwójce jednak ta konspiracja jest tylko pretekstem do pokazania nawalanki. Brakuje jej oddechu, czasu na lepsze zawiązanie, rozwinięcie.

Ale, dwójka ma inną bardzo fajną cechę - to jest otwarta krytyka działań całego establishmentu amerykańskiego i prowadzenia polityki inwigilacji wszystkich, stwarzania złudnego wrażenia wolności i usprawiedliwiania troską o bezpieczeństwo obywateli wszelkich form nadzoru nad ludźmi. Wybierając Kapitana na tego, który się temu przeciwstawia, osiągnięto fajny, acz nie do końca oryginalny efekt. Kapitan takiego zwątpienia i buntu wobec systemu, którego miał ślepo bronić dokonał już w Wojnie Domowej [tylko, że tam straszliwie zepsuto ten wątek fatalnym zakończeniem].

[uwaga spoiler!]

Mało odkrywczy jest też wątek eliminacji części ludności - bardzo to jednak przypomina pomysł Moore'a ze Strażników.

[koniec spoilera]

Ogólnie - dobra zabawa, ale mało oryginalna. Jednak komiks pod tym tytułem lepiej mi wszedł.

09-04-2014 22:34
Kuba Jankowski
   
Ocena:
0

@ Cukierek: ok, częściowo się zgodzę, ale jednak Hydra to w Kapie sine qua non. Jak Moriarty w Sherlocku, jak ufoludki w Archiwum X ;)

Poza tym: skoro i tak oglądający filmy Marvela nie znają tego świata, to zdradzenie informacji o Hydrze nic im nie powie, rajt? Niczego nie zepsuje, rajt? Bo przecież nie wiedzą co, kto i dlaczego ta Hydra ;)

09-04-2014 22:40
Mały Dan
   
Ocena:
+2

jeśli widzowie oglądają Zimowego Żołnierza bez zapoznania się z Pierwszym Starciem czy bez znajomości komiksów o Kapitanie Ameryce, to jednocześnie nazwa Hydra niewiele im mówi, a właściwie nic im nie mówi - w tym układzie trudno to potraktować jako zdradzenie kluczowego szczegółu fabularnego: kto zna Hydrę, ten wie, że stoi ona za złem tego świata, kto jej nie zna, temu sama nazwa niewiele zdradza,
idąc dalej tym tropem - ktoś za chwilę mógłby powiedzieć, że spoilerem dla niego jest zdradzenie obecności w Zimowym Żołnierzu Nicka Fury czy Czarnej Wdowy, bo chciał pójść na film do kina z premedytacją nie spoglądając na plakat tego tytułu,
stąd moja uwaga o skrajnościach - zarys fabuły Zimowego Żołnierza (podobnie zresztą jak każdego innego filmu) znajduje się właściwie w każdym opisie filmu: na stronie dystrybutora, w pressbookach, na portalach filmowych i na forach internetowych - trudno się na to nie natknąć, ale jednocześnie trudno mówić o zdradzaniu szczegółów fabularnych... :)

10-04-2014 10:00
leto_ii
   
Ocena:
+2

Film dobry, bardziej thriller sensacyjny niż gonitwa CGI a'la Transformers. Kilka niezłych dowcipów, trochę fajnych zwrotów akcji, fajnie rozbudowana psychologicznie (czy raczej politycznie) postać Kapitana. Podobało mi się. Fajnie też zagrany Winter Solider, niewiele mówi, ale ma "to coś" :) Oczywiście są głupie sceny, gdzie robią jedno, zamiast zrobić drugie, ale - no tak to jest często w filmach :)

11-04-2014 08:19
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0

Co do filmu to jak dla mnie daje całkiem fajną zabawa. (spoilery) Oczywiście niestety jestem zbyt cyniczny by uwierzyć w zabójstwo jednej z istotnych postaci, co trochę osłabia odbiór, jednak ogólnie jestem na tak. W sumie dowiedziałem się czego o sobie. Najwyraźniej lubię  Iron Mana bardziej niż myślałem, bo brakowało mi go w filmie. Nie w całym, nie był aż tak potrzebny, ale w bitwie latających okrętów z całą pewnością by się przydał. Przydałoby się też chyba ciut "rozruszać" Zimowego Żołnierza. Bo jak dla mnie zbyt przypominał maszynę.   

14-04-2014 16:23
Kuba Jankowski
   
Ocena:
+1

@ etc: Zimowy Żołnierz na bank taki miał być, maszynowy ;)

A Irona mi też brakowało, [ogólnie: gdzie byli Avengersi???, niemozliwe, żeby się w takiej zadymce nie pojawili!] ale jak słusznie zauważył mój brat, Tony Stark w trzeciej części swojego filmu odwiesił gadżety na kołek ;)

16-04-2014 07:16
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0

Jasne rozumiem, ale przy takiej maszynie rozterki Kapitana nie są aż tak przekonywujące.

A co do Iron Mana 3 to jakoś Tony Stark mi nie pasuje do tej koncepcji. Nie mówiąc o tym co zrobili z Mandarynem. Zgroza!

16-04-2014 09:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.