» Recenzje » Jack z Baśni. Tom 1

Jack z Baśni. Tom 1


wersja do druku
Jack z Baśni. Tom 1
Ludzie lubią łobuzów – może nie zawsze, ale w popkulturze dość często. Kto w końcu przyzna, że Luke’a Skywalkera lubi bardziej od Hana Solo, a Willa Turnera od Jacka Sparrowa? Historie o sprytnych łotrach są nam znane równie dobrze, jak te o archetypicznych herosach – nie dziwi zatem, że Jack Horner, znany też jako Zabójca Olbrzymów, jest jedną z najbardziej znanych postaci z wykreowanego przez Billa Willinghama uniwersum Baśni.

Wcześniej oglądaliśmy go wyłącznie na drugim planie, przyszedł jednak czas, że ten łotr otrzymał własną serię, która jakiś czas temu zadebiutowała w naszym kraju – czy jednak udźwignie własny cykl? Jak się okazuje, w praktyce tom nie wypada równie dobrze, jak można by było przypuszczać, czego dowodem jest otwierający przygody Zabójcy Olbrzymów album Jack z Baśni.

Po opuszczeniu Baśniogrodu Jackowi powodziło się wyśmienicie: zbił fortunę jako producent filmowy, tworzący w Hollywood historie oparte na własnej legendzie. Nic jednak nie trwa wiecznie – traci więc bogactwo i wpływy z powodu interwencji baśniogrodzkich stróżów prawa. Zmusza go to do wyruszenia w podróż, która kończy się tak szybko, jak się zaczęła: niemal natychmiast zostaje porwany i uwięziony w odciętym od świata miasteczku przeznaczonym dla baśniowych postaci, które zostały uznane przez rządzącego nim Pana Korektę za niekompatybilne ze współczesnymi czasami. Kto jak kto, ale Jack nie zamierza spędzić reszty życia na uwięzi, zatem od razu zaczyna snuć plany ucieczki, nie wiedząc, że jego perypetie dopiero się zaczynają…

Na Jacka z Baśni składa się pierwszych szesnaście zeszytów poświęconych tytułowemu bohaterowi. Jeśli znacie w chociażby podstawowym stopniu uniwersum Baśni, to wiecie, że Jack nie jest uroczym łotrzykiem o głęboko schowanym sercu ze złota – to, nie owijając w bawełnę, podły dupek i seksistowski palant, który nie zawaha się wykorzystać nikogo do własnych celów. Jest on przy tym również raczej płytki, zatem nie mamy także co liczyć na jakąś przemianę wewnętrzną i epifanię – to po prostu nie jest ten typ protagonisty.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Trzeba jednak zaznaczyć – nie jest to efekt niezamierzonych przez scenarzystę ruchów, wynikających z opowiadanych tu historii, ta "niesympatyczność” Jacka jest zaplanowana i doskonale odpowiada temu, czego można się po nim spodziewać na podstawie głównej serii komiksowej z uniwersum Baśni, jak i samych legend o nim. Problemem jest to, że czyniąc kogoś takiego protagonistą dłuższej serii, trudno zachęcić czytelników, by mu w jakimś stopniu kibicowali – możliwości narracyjne w tej materii są dla scenarzystów dość ograniczone. Można uczynić antagonistami postacie jeszcze gorsze moralnie niż on sam, ale tutaj, z jednym wyjątkiem, tego nie doświadczymy – zamiast tego mamy raczej konflikty między mniej lub bardziej niemiłymi osobistościami, więc nie jest wcale oczywiste, że Jack ma jakąkolwiek moralną wyższość, a jeśli jakaś się pojawi – to raczej jest przez przypadek.

Protagonista może wprawdzie być nieheroiczny i egoistyczny, ale za to godny podziwu z innych powodów, na przykład z racji swojego sprytu i bezwzględności? Takie podejście również nie sprawdza się w Jacku z Baśni – ten bohater ma bowiem zdecydowanie więcej szczęścia niż rozumu, a kolejne wyzwania przezwycięża dzięki temu, że jest głównym bohaterem, a nie przez swoje sprytne plany. Znowu – można to po części uznać za metatekstowy przytyk do jego oryginalnej legendy, co jest wprawdzie zabawne przez moment, ale już nie w całym albumie. Przede wszystkim nie czyni opowiadanej tu historii satysfakcjonującą.

To może chociaż jego kolejne perypetie są zabawne? No, tutaj nareszcie trafiamy na coś, z czym można się zgodzić – humor można uznać za jedną z zalet serii, nawet jeśli jest on miejscami mocno nierówny. Warto przy tym podkreślić, że Jack nie jest żadnym żartownisiem – zamiast śmiać się razem z nim, to śmiejemy się w trakcie lektury bardziej z niego albo z postaci drugoplanowych (jak na przykład znanych z pewnej baśni zająca i żółwia, czy też surrealistycznych fantazji pewnego bawołu).

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Oceniając natomiast fabułę w oderwaniu od jej głównego bohatera, to najbliższe prawdy będzie stwierdzenie, że ma ona spory, ostatecznie niewykorzystany potencjał. Ucieczka z więzienia Pana Korekty mogłaby posłużyć jako rdzeń intrygi całego tomu, kończy się jednak zdecydowanie zbyt wcześnie, ustępując miejsca podróży przez Stany Zjednoczone, z której na dobrą sprawę niewiele wynika. Wprawdzie ścigające Jacka agentki pojawiają się raz za razem, sugerując, iż motyw ten będzie jeszcze w przyszłości kontynuowany, ale na razie zamiast entuzjazmu wzbudza on raczej zniechęcenie – już raz przechytrzonych przeciwników nie da się traktować poważnie. Można z kolei docenić fakt, że tempo akcji jest dość żwawe i chociaż poszczególne historyjki nie są zbyt interesujące, to też nie zajmują zbyt wiele miejsca na kartach komiku, prędko ustępując miejsca kolejnym.

Pochwalić mogę także rysowników, których jest aż pięciu – instynkt podpowiada, że gdzie kucharek sześć, tam nie ma co liczyć na przyjemny dla oczu posiłek, ale w tym przypadku nie można narzekać na stronę artystyczną. Projekty postaci zapadają w pamięć (za wyjątkiem bohaterek, które raczej są obiektami seksualnymi niż zwykłymi protagonistkami), a ich mowa ciała jasno oddaje odczuwane przez nie emocje, służąc jednocześnie podkreśleniu chwalonych już wcześniej gagów. Nie jest to  na pewno mój ulubiony wizualnie komiks czytany w ostatnim czasie, ale by oddać cesarzowi to, co cesarskie – kreska spełnia swoje zadanie.

Pozostaje więc odpowiedzieć na pytanie: komu mogę polecić Jacka z Baśni? Chyba tylko miłośnikom oryginalnej serii, złaknionym wszelkiego rodzaju nowych opowieści osadzonych w tym uniwersum, bo trudno mi sobie wyobrazić, aby postać głównego bohatera miała zachęcić do lektury kogoś, kto nie miał z nim wcześniejszej styczności. Nie wszystkie składające się na ten komiks elementy działają równie źle, ale też jego zalety nie są tak duże, by pozwalały na puszczenie w niepamięć rozmaitych wymienionych wcześniej niedociągnięć. Jack to barwny bohater – ale raczej kiepski protagonista.  

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Jack z Baśni. Tom 1
Seria: Baśnie
Wydawca: Egmont
Data wydania: 28 czerwca 2023
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328157958
Cena: 119,99 zł



Czytaj również

Baśnie #19: Królewna Śnieżka
Królewna w opałach
- recenzja
Baśnie #1: Na wygnaniu
Abra kadabra, kto widział dziwadła
- recenzja
Baśnie #12: Czasy mroku
Nowe niebezpieczeństwo
- recenzja
Baśnie #04: Marsz drewnianych żołnierzyków
Powrót do korzeni
- recenzja
Baśnie #01: Na wygnaniu
Shrek IV
- recenzja
Baśnie (wyd. zbiorcze) #21: Długo i szczęśliwie
Zbliżając się ku końcowi
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.