» Recenzje » Invincible #12

Invincible #12


wersja do druku

Koniec historii Invincible’a

Autor: Redakcja: Piotr 'jaworock' Jaworski, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Invincible #12
Koniec Wojny. Fani serii czekali na ten moment już od trzech lat, tyle bowiem zajęło Egmontowi wydanie dwunastu obszernych tomiszczy, zbierających wszystkie zeszyty oryginalnej serii Invincible. Czy było warto czekać na ostatni tom? Zdecydowanie tak!

Razem z 12. tomem przyszedł wreszcie czas na zakończenie konfliktu z Thraggiem, wygnanym Viltrumianinem. Mark, Eve, Nolan i Allen the Alien nie mają już złudzeń co do zamiarów samozwańczego tyrana. Czara goryczy została przelana na wskutek śmierci pewnej osoby i teraz Koalicja Planet, ze wsparciem ziemskich Viltrumian, stanie na czele największej floty, jaką udało się zgromadzić. Celem jest możliwie najszybsze powstrzymanie szalonego Thragga oraz jego dzieci, pochodzących z farmy reprodukcyjnej.

W kilku przypadkach czytelnika czeka niespodzianka, a w innych potwierdzi się to, co można było wywnioskować już wcześniej. Scenarzysta nie stawia raczej w tym tomie (oryginalnie zeszyty #133-144) na dodatkowe intrygi czy zwroty akcji, niemniej prowadzi wszystko w bardzo efektowny i fajny sposób. Robotę robią tu dialogi, które poruszają ważne kwestie, a czasami wręcz są monologami o odpowiedzialności i przyjaźni. W żaden sposób nie popadają jednak w skrajności – nie są ani zbyt dramatyczne, ani zbyt płaskie. Sytuacja ma się podobnie z relacjami między poszczególnymi personami. Czasami atmosfera jest ciężka, a czasami lżejsza, wojna we wszystkich wyzwala negatywne emocje. Niezależnie od tego, jak potoczą się losy poszczególnych bohaterów, Robert Kirkman zadbał o to, by nadchodząca walka zebrała swoje żniwo i w dużym stopniu zmieniła wszystkich.

Wojna to raptem 2/3 tego tomu. Ostatnie zeszyty autor zarezerwował na dokończenie losów bohaterów, którzy przeżyli. Można powiedzieć, że stosuje tu szybką “migawkę”, gdzie ukazuje kilkadziesiąt lat rozwoju kolejnych kosmicznych cywilizacji, a także rolę, którą poszczególne postacie odegrają we wszechświecie. Zdaje się, że to najlepsze rozwiązanie, ponieważ nie otrzymujemy zbędnego tłumaczenia, co z czego wynikło, nie ma patetyczności czy podniosłych chwil – mamy proste, aczkolwiek satysfakcjonujące rozwiązania losów bohaterów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Invincible jest serią naprawdę godną polecenia, bowiem od początku do końca, te 144 zeszyty stanowią zamkniętą całość, gdzie wiele się wydarzyło, przewinęło się mrowie niesamowitych, dziwnych, a wręcz abstrakcyjnych pomysłów. Każdy bohater zdążył doświadczyć złych i dobrych chwil, zmieniając się przy tym wewnętrznie. Nie ma tu mielenia w kółko tych samych wątków, na siłę wciskanych dłużyzn, a pomimo znacznej objętości, w trakcie czytania rzadko można odczuć znużenie. Za to cała historia z każdym tomem ewoluuje, podobnie jak jej bohaterowie.

Ilustracyjnie Invincible się nie zmienił, przez co do końca serii pozostaje uczucie spójności narracji, o jakie od początku dbał Ryan Ottley. Jedynie przy ostatnich zeszytach pracował Cory Walker, który minimalnie zróżnicował swój styl względem głównego ilustratora serii. Niemniej artysta zachował najważniejsze charakterystyczne elementy całości, w tym odpowiednie ukazanie sylwetek postaci czy emocji. Co ciekawe, Invincible nie jest serią, gdzie można by powiedzieć, że kreska artysty “dojrzewa” z każdym kolejnym tomem. Od początku Ottley tworzył na wysokim poziomie i do ostatnich zeszytów również tej poprzeczki nie obniżył.

Robert Kirkman, czego można było się spodziewać, kończy swoją serię w sposób solidny, zamykając wiele dłuższych wątków, takich jak: plany Anissy względem Marka; knowania Allena the Aliena, przyszłość Viltrumian na Ziemi i ich dzieci. I pomimo, że główny wątek od początku albumu jest dość jasny, to nie jest to wcale wada, bowiem tego oczekuje się po 11 tomach – zakończenia bez zbędnych dodatkowych “furtek” – i taki też czeka nas finał.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Invincible #12
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Ryan Ottley, Cory Walker
Seria: Invincible, Klub Świata Komiksu
Wydawca: Egmont Polska, Egmont
Data wydania: 13 października 2021
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Agata Cieślak
Liczba stron: 344
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328149267
Cena: 99,99 zł



Czytaj również

Invincible #10
Na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone
- recenzja
Amazing Spider-Man #01: Powrót do korzeni
Szczęście na odwrót
- recenzja
 Amazing Spider-Man #02: Przyjaciele i wrogowie
Trochę się ułożyło, ale jednak nie do końca.
- recenzja
Kapitan Ameryka#5: Człowiek bez twarzy
Kapitan Ameryka dalej bez szału
- recenzja
Lucyfer – Wyd. zbiorcze #1
Lucyfer powraca!
- recenzja
Ultimate Spider-Man (wyd. zbiorcze) #08
Spadek formy?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.