» Recenzje » Heavy Liquid

Heavy Liquid


wersja do druku

Metal nie dość szlachetny

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel

Heavy Liquid
Czasem trudno nie odnieść wrażenia, że określenie "kultowy" jest zdecydowanie nadużywane, w efekcie czego traci znaczenie i błyskawicznie się dewaluuje. Odbiorcy zapewniani o rzekomej ponadczasowej wartości utworów, które zaledwie zdobyły jakąś popularność, łatwo mogą przeoczyć dzieła naprawdę zasługujące na szczególną uwagę.

Jednym z komiksowych albumów, jakie w ostatnim czasie trafiły na księgarskie półki, w stosunku do którego używa się tego przymiotnika, jest Heavy Liquid autorstwa Paula Pope'a. Powstały w latach 1999-2000, pierwotnie ukazał się w formie limitowanej serii pięciu zeszytów, w Polsce dzięki wydawnictwu Non Stop Comics możemy cieszyć się nim jako jednym zbiorczym tomem liczącym 266 stron, choć twarda oprawa i gruby papier sprawiają, że wydaje się obszerniejszy.

Fabuła zabiera nas do futurystycznego Nowego Jorku, gdzie śledzimy perypetie niejakiego S., który w nie-do-końca-uczciwy sposób wszedł w posiadanie sporej ilości tytułowej substancji, najrzadszego i najcenniejszego metalu na świecie. Po piętach depczą mu groteskowe zbiry nasłane przez bossa przestępczego półświatka, do tego ekscentryczny milioner żąda od niego, by odnalazł genialną artystkę, która ma z tego metalu stworzyć wiekopomne dzieło, a sytuacji nie ułatwia fakt, że po odpowiedniej obróbce ciężki płyn staje się narkotykiem, od którego S. zdążył się już uzależnić.

Niezwykły narkotyk to w cyberpunkowych utworach motyw nienowy, ale Pope, choć wplata w opowiadaną historię także inne elementy charakterystyczne dla gatunku, to robi to w sposób umiejętny, sprawnie balansując na cienkiej granicy, za którą wkroczyłby już w krainę nieznośnej sztampy. Bardzo podoba mi się, jak ukazuje niesamowitą, przyszłościową technikę – inaczej niż często ma to miejsce w cyberpunkowych utworach, nie epatuje nią na każdym kroku, nie pozwalając by zdominowała obraz, lecz pozwala czytelnikowi, by tak jak bohaterowie, traktował ją jako coś zupełnie zwyczajnego, wręcz codziennego. Połączenie hi-techu i ulicznych realiów, w których postacie ledwo wiążą koniec z końcem, to coś, co można kojarzyć z klasyką gatunku, element nierzadko zagubiony we współczesnych wysokobudżetowych produkcjach.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Niestety, o ile ukazanie obrazu świata w Heavy Liquid wypada jednoznacznie pochwalić, o tyle z prezentacją postaci Paul Pope radzi sobie zdecydowanie gorzej. Bohaterowie są płascy, jednowymiarowi i przez cały album żaden z nich nie rozwija się ani na jotę. Podczas gdy w przypadku drugoplanowych postaci można to przeboleć, w odniesieniu do głównego protagonisty i innych bardziej eksponowanych jednostek musi to razić.

Co gorsza, nie jest to jedyny zarzut, jaki można postawić recenzowanemu albumowi – kuleją też niektóre zwroty fabuły, które można najłagodniej określić jako niedostatecznie uzasadnione, ale najgorzej pod tym względem prezentuje się wytłumaczenie natury zagadkowej substancji, wokół której obraca się cała intryga. Lepiej by się stało gdyby ten element pozostał niewyjaśniony.

Na szczęście do graficznej strony serii trudno zgłaszać krytyczne uwagi. Owszem, nie każdemu musi się podobać, ale po pierwsze, grafik zachowuje swój charakterystyczny styl, a po drugie – co istotniejsze – ukazany przez niego obraz dobrze współgra z warstwą fabularną. Tak jak postacie, tak i świat wokół nich to nie radosna wizja pełna błyszczącego chromu i lśniących neonów, ale brud, pokraczność, brak perspektyw i nadziei.

Oprócz zbiorczego wydania serii album zawiera też materiały dodatkowe – galerię roboczych szkiców i całostronicowych ilustracji oraz biogram autora. Z pewnością podnoszą one ocenę tomu jako całości, ale niezależnie od nich, trudno byłoby mi określić Heavy Liquid jako pozycję wybitną czy przełomową. Na pewno jest to rzecz dobra i warta polecenia, ale czy bardzo dobra? To pozostawiłbym już indywidualnemu osądowi, choć przy odrobinie dobrej woli taka ocena mogłaby się obronić. Nie powiedziałbym jednak, by album Paula Pope'a zasługiwał na miano kultowego, choć na pewno warto się z nim zapoznać.

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Heavy Liquid
Scenariusz: Paul Pope
Rysunki: Paul Pope
Seria: Heavy Liquid
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 13 kwietnia 2022
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Liczba stron: 266
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788382302691
Cena: 89,90 zł



Czytaj również

Deadly Class (wyd. zbiorcze) #4: 1988 Umrzyj za mnie
Końcoworoczne after party w szkole zabójców
- recenzja
Deadly Class (wyd. zbiorcze) #3: 1988 Wężowisko
Do wakacji tak blisko i tak daleko
- recenzja
Nienawidzę Baśniowa #3: Grzeczna dziewczynka
Gertrude w końcu w domu?!
- recenzja
Deadly Class (wyd. zbiorcze) #1: 1987 Reagan Youth
Szkoła skrytobójców bez pazura
- recenzja
Koniec zxxxanego świata
Niby koniec, ale jakby dopiero początek
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.