» Recenzje » Fairy Tail #7-9

Fairy Tail #7-9


wersja do druku

Wojna magicznych gildii

Autor: Redakcja: Olga Wieczorek, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Fairy Tail #7-9
Poprzedni tom zakończył się tzw. "cliffhangerem". Po tym, jak bohaterowie poradzili sobie z kryzysem na Księżycowej Wyspie, wrócili do swojej gildii, by zastać ją poważnie uszkodzoną. Co gorsze, trójka innych magów z Fairy Tail została poważnie ranna za sprawą Gajeela Redfoxa - smoczego zabójcy korzystającego z magii metalu.

Choć początkowo przyjaciele głównych bohaterów nie chcieli wdać się w otwarte działania wojenne z członkami rywalizującej gildii – Phantom Lord –  to fakt, że ich towarzyszom stała się krzywda, zmienił ich podejście o 180 stopni. Pierwsze paski siódmego tomu mangi to zmasowany atak wszelkich zdolnych magów Fairy Tail na siedzibę główną wroga.

Niestety, nie wszystko poszło po ich myśli. Makarov – szef Fairy Tail, oddzielił się od grupy by samodzielnie stawić czoła swojemu odpowiednikowi z Phantom Lord, Josemu. Na własne nieszczęście, został zaskoczony przez Aria – maga wiatru zdolnego odebrać magię innym osobom. Osłabienie Makarova zmusiło pozostałych członków Fairy Tail do strategicznego odwrotu. Postawiło ich także w bardzo niekomfortowym położeniu – tylko ich mistrz mógł walczyć z Jose'm jak równy z równym.

I Herkules nie pomoże, kiedy ludzi całe morze

A przecież Jose to nie jedyny potężny przeciwnik, któremu musieli stawić czoła. Gajeel Redfox posiada moc, która równa się zdolnościom Natsu; istnieje także Czwórka Żywiołów (Elemental Four), czyli grupa potężnych czarodziejów z mocami związanymi z czterema klasycznymi żywiołami.

Okazuje się też, że budynek gildii Phantom Lord potrafi się przemieszczać na mechanicznych nogach (!), ma magiczne działo o wielkiej mocy (!!) i zamienia się w wielkiego mecha, który ma zniszczyć gmach Fairy Tail (aaaaaaa!!!). Mam wrażenie, że połowa ciekawych i miodnych tropów związanych z mangą i anime zastała skumulowana na wcale nie tak dużej liczbie stron – i jest to strasznie przyjemne w odbiorze!

Tak w skrócie prezentują się konflikty i wyzwania, które będą stanowiły trzon fabularny tomów 7. i 8. Są one wypełnione akcją oraz walkami. Elfman, brat Mirajane obdarzony zdolnością zamiany w bestię, musi walczyć z Sol, magiem ziemi; Gray zmierza się z Juvią – maginią wody, która się w nim natychmiastowo zakochuje; Erza staje naprzeciwko Aria; Natsu zaś przypada chyba najwięcej starć, co sami możecie przeczytać.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Rozkoszny wdech po maratonie

Tom 9 jest znacznie odbiega w odbiorze od poprzednich. Skupia się głównie na Lucy i opisuje wydarzenia po wojnie gildii. Niebiańska Czarodziejka czuje się winna, gdyż jednym z pretekstów do wytoczenia wojny Fairy Tail przez Phantom Lord było to, uciekła od swojego ojca i wybrała samodzielne życie wśród osób, które ją szanują i akceptują. Po roku takiej swobody jej tata nagle sobie o niej przypomniał. Lucy próbuje naprawić nieporozumienie i spotkać się ze swoim rodzicem, choćby tylko po to, by powiedzieć mu prosto w twarz, że odchodzi i nie zamierza wrócić.

Chyba najciekawszy był tu wątek Lokiego, jednego z magów Fairy Tail, kobieciarza, który panicznie bał się Lucy. Rozwinięto wątek ich relacji i historię innej Niebiańskiej Czarodziejki, z którą wcześniej miał do czynienia. Ujawniono też pewną tajemnicę z nim związaną (wow, miniaturowy plot twist!). Można być zadowolonym z takiego pogłębienia tej postaci. Bardzo cieszy także, że choć początkowo Lucy i Loki nie byli w stanie się zbytnio dogadywać, to najwyraźniej zostali dobrymi przyjaciółmi. To niezwykle przyjemny, wzruszający wręcz wątek, który sprawia, że serce rośnie.

Rzut oka na kreskę

Pod względem graficznym tomiki utrzymują dobry poziom ustanowiony w poprzednich częściach cyklu. Walki są dynamiczne i dobrze narysowane. Postaci otrzymały odpowiednie skupienie rysownicze tam, gdzie powinny – np. bardzo ładnie wyszła mangace Hiro Mishimie sylwetka Erzy pod prysznicem. Wielki mech i jego zaklęcie również wyglądały estetycznie. Całość była naprawdę dobra pod względem technicznym.

Podsumowując, jak oceniam Fairy Tail, tomy 7-9? Jako bardzo udane i trzymające dobry poziom poprzedników. Były bardzo zróżnicowane pod względem tego, które postaci zyskały tzw. czas antenowy i postawiły przed nimi trudne wyzwania, którym jednak podołały. Na koniec arku otrzymaliśmy cały tom bez żadnego pojedynku, aby nieco odpocząć od akcji i skupić się na bohaterach i ich losach, z szczególnym uwzględnieniem Lucy. Polecam z czystym sercem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
Tagi: Fairy Tail



Czytaj również

Fairy Tail #4-6
Misja? Zniszczyć Księżyc
- recenzja
Fairy Tail #1-3
Początki magicznych przygód
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.