» Recenzje » Fairy Tail #4-6

Fairy Tail #4-6


wersja do druku
Fairy Tail #4-6
Lektura pierwszych trzech tomów mangi Fairy Tail była przyjemnym doświadczeniem, nawet jeśli autor dopiero zaczął opowiadać historię, a świat przedstawiony został ledwie zarysowany. Czy Hiro Mashima był w stanie zagłębić się we własne dzieło i je rozbudować w następnych tomikach, a jeśli tak, to czy wyszło to serii na dobre?

Gdy kończyła się akcja trzeciego tomu, Erza Scarlet, magini-rycerka z tytułowej gildii magów, została wezwana przez Radęna przesłuchanie. Podczas wcześniejszych wydarzeń nastąpiło wiele zniszczeń, a skoro świadkowie widzieli dokonującą ich Erzę, połączenie jej osoby z odpowiedzialnością za widowiskowe akcje nie było czymś trudnym. Czy to jednak sprawiedliwe, oskarżać ją o coś, co było efektem ubocznym jej starań o ocalenie niewinnych?

Tajemnica księżycowej wyspy

Na szczęście wątek sądu nad rycerką został szybko zakończony, by autor mógł ruszyć do głównej osi fabularnej recenzowanych tu tomików. Na Galunie – Wyspie Księżycowego Światła dochodzi do niepokojących zdarzeń. Wieśniacy, pod wpływem purpurowego światła księżyca, powoli zamieniają się w demony. Podobnie dzieje z wszelkimi formami życia na wyspie. Cóż za potężna magia jest tego powodem i czy można ją odwrócić?

Wszystko zaczyna się od momentu, gdy Happy, za namową Natsu, wykradł z drugiego piętra Fairy Tail najtańszą misję klasy S. Sęk w tym, że smoczy zabójca nie miał najmniejszego prawa choćby dotknąć, a co dopiero się jej podjąć. Następnie nasz bohater podzielił się z Lucy swoim pomysłem. Chciał ukończyć tę misję z sukcesem, aby udowodnić wszystkim swoją siłę. Czarodziejka oczywiście odmówiła, kiedy jednak zorientowała się, że nagroda to, obok 7 milionów klejnotów, obejmuje również jeden z 12 Złotych Kluczy. Dlatego szybko zmieniła zdanie i dołączyła do szalonego planu. Za zbuntowanymi magami rusza Gray. Wkrótce okazuje się, że wydarzenia na wyspie są w nierozłączny sposób splątane z jego własną historią.

O postaciach słów kilka

W sumie mam wrażenie, że wszelkie wydarzenia w tych tomach służą temu, by rozbudować postać Graya i nadać mu głębi. Przyznam szczerze, to świetny pomysł. Dalej nie wiemy, czy jego niesnaski z Natsu są spowodowane czymkolwiek innym niż przeciwieństwem magii, którą się posługują (ogień i lód), ale za to dowiedzieliśmy się, czemu zawsze się rozbiera, gdy korzysta ze swoich mocy. Niby szczególik, ale jednak cieszy. W trakcie tych trzech omawianych tomików jego postać trafia między światła reflektorów. Gray - jego wybory z przeszłości oraz chęć naprawienia przewin, jego stary przyjaciel, z którym przyjdzie mu stoczyć wiele pojedynków, Ur – ich dawna mistrzyni oraz Deliora - demon, którego zamknęła w magicznym, (zdawałoby się) nietopiącym się lodzie… Cała narracja nie tylko wyposaża nas w wiedzę o wojowniczym magu lodu, ale także jest dobrze poprowadzona i rozrysowana.

Jeśli coś może się nie podobać, to to, że Erza nie dostała żadnej sceny walki z prawdziwego zdarzenia. Sama jej obecność na wyspie (dołącza do pozostałej trójki w późniejszym czasie) ustawia ją co najwyżej na drugim planie. Z jednej strony trochę szkoda, bo jako postać ma duży potencjał, ale zrozumiałe, że autor po to ma wielu bohaterów, by każdemu z nich poświęcić część narracji i uwagi.

Muszę jednak zaznaczyć, że i Erza, choć odsunięta w recenzowanych tomach na dalszy plan, dostała swoje pięć minut. Może nie uczestniczyła aktywnie w finałowych walkach, ale to ona ostatecznie doprowadza do rozwiązała zagadkę Purpurowego Światła Księżyca. Dzięki temu wychodzi nie tylko na potężną wojowniczkę, ale także osobę inteligentną i wykształconą jeśli chodzi o kwestie magiczne. Cała tajemnica wyspy i zdarzeń, z którymi musieli się mierzyć jej mieszkańcy, jest przemyślana, a jej rozwiązanie zaskakujące. Co jak co, ale dobrze poprowadzonej intrygi Hiro Mashimie odmówić nie można.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Rzut oka na grafikę

W poprzedniej recenzji zaznaczyłem, że pod względem graficznym Fairy Tail nie jest złe, ale postacie mogłyby być lepiej narysowane. Po przeczytaniu nowych tomików można się jednak powiedzieć, że da się przyzwyczaić do rysunku do bohaterów i wprowadzonych przez autora komediowych deformacji – może z wyjątkiem Happy’iego, który ma nieco dziwną głowę i mimikę, zwłaszcza na zbliżeniach. Ogólnie graficznie jest przyjemnie. Ogień Natsu, lodowe kreacje Graya i jego rywala stojącego za wydarzeniami na Galunie, demony, w które zmienili się jej mieszkańcy, ruiny, w których osadzony jest Deliora – to wszystko jest rozrysowane w sposób, do którego raczej nie mam zastrzeżeń technicznych. Kreska dobrze oddaje nie tylko bohaterów, ale także to, co niezwykłe, magiczne i tajemnicze.

Czy odwiedzisz Galunę?

Kolejne tomy Fairy Tail utrzymują poziom swoich poprzedników, rozbudowując postać jednego z głównych bohaterów, jego historię i świat, w którym żyje. Dodatkowo mamy tu tajemnicę wyspy, która nie zostaje wyjaśniona w pełni. Dzięki takiej konstrukcji fabuły praktycznie do samego końca pozostaje nam parę pytań bez oczywistych odpowiedzi, co czyni proces czytelniczy ciekawszym. Niezależnie od tego, jak postanowimy ocenić ten komiks w 10-punktowej skali, na pewno warto się z nim zapoznać i spędzić z nim miło czas.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
Tagi: Fairy Tail



Czytaj również

Fairy Tail #7-9
Wojna magicznych gildii
- recenzja
Fairy Tail #1-3
Początki magicznych przygód
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.