» Recenzje » Elektra Assassin

Elektra Assassin


wersja do druku

Nieudany eksperyment

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Elektra Assassin
Elektra Assassin Franka Millera i Billa Sienkiewicza to jeden z najgłośniejszych komiksów lat 80., stworzony przez słynnych autorów i wypełniony niecodziennymi eksperymentami. Ma tylko jedną, za to dość poważną wadę – nie da się go czytać.

W posłowiu do polskiego wydania Jerzy Szyłak eufemistycznie podsumowuje Elektrę jako „pewną skrajność w ramach artystycznych poszukiwań w głównym nurcie komiksu amerykańskiego”. Jest to bardzo eleganckie określenie bełkotu i bałaganu panującego na ponad dwustu pięćdziesięciu planszach albumu. Znacznie bliżej prawdy byłoby jednak powiedzieć, że Miller i Sienkiewicz w trakcie tworzenia opowieści o pięknej zabójczyni mieli znacznie większe ambicje niż umiejętności.

Zacznijmy od scenarzysty. Status Franka Millera w komiksowym świecie jest bezdyskusyjny, ale niezależnie jak wiele atutów przypisalibyśmy temu autorowi, raczej nie umieścimy wśród nich talentu literackiego. Jak na złość w Elektrze Miller skupił się głównie na warstwie słownej. Mamy tu całą tonę dymków z narracją wypełnionych krótkimi, bełkotliwymi zdaniami, w dodatku często urywanymi bez dokończenia albo przeplatanymi z wypowiedziami postaci, tudzież wstawkami słownymi odnoszącymi się do wydarzeń z innych plansz. Rezultatem jest potworny bełkot, skutecznie pozbawiający ochoty na dalszą lekturę.

Sama fabuła jest równie chaotyczna, pozbawiona wyraźnej osi i na dodatek męcząca ze względu na częste mieszanie wydarzeń z przeszłości i teraźniejszości. Gdyby ktoś zapytał "a właściwie o czym jest ten komiks?”, w odpowiedzi można jedynie bezradnie wzruszyć ramionami. Zaczyna się od dzieciństwa Elektry przeplatanego z serią eksperymentów, którym była później poddawana w tajnym więzieniu. Potem wydarzenia wymykają się spod kontroli, a pod tym pojęciem należy rozumieć zarówno utratę przez bohaterów możliwości wpływu na ich dalsze losy, jak i szans czytelnika na ich zrozumienie. Mniej więcej wiadomo, co i gdzie się dzieje, ale nie ma co liczyć na to, że ułoży się to w spójną opowieść.

Warstwa graficzna nie idzie w sukurs chaosowi fabularnemu. Bill Sienkiewicz przy pracy nad Elektrą Assassin posługiwał się głównie technikami malarskimi, przy czym na niektórych jego planszach anatomia postaci i szczegółowość otoczenia dopracowana jest do perfekcji, na innych styl jest pseudo parodystyczny, z zaburzonymi proporcjami ciał i przedmiotów, z kolei na jeszcze innych wszystko wygląda niestarannie i prymitywnie, jakby malował jakiś chałturnik. Synergia między tymi stylami jest zerowa, odrzuca też estetyka przyjęta przez Sienkiewicza – wszystko jest brzydkie i zniszczone, a barwy rozmyte i wyblakłe. Szkoda oczu na takie "wizjonerskie” prace.

Nie ma nic gorszego niż dzieło, które za wszelką cenę aspiruje do miana sztuki, choć nią nie jest. Ta zasada obowiązuje w literaturze, filmie, a także w komiksie. Dlatego lektury Elektry Assassin należy się wystrzegać, bo nie przyniesie nic poza zmęczeniem i frustracją. Dwóch słynnych autorów poniosło w pogoni za artystyczna innowacją. Eksperyment wykonany, lecz niestety nieudany.

3.0
Ocena recenzenta
7.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Elektra – Assassin
Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: Bill Sienkiewicz
Wydawca: Egmont
Data wydania: listopad 2016
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 264
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328118447
Cena: 89,99 zł
Wydawca oryginału: Marvel Comics



Czytaj również

Powrót Mrocznego Rycerza: Ostatnia krucjata
Gdzie Joker nie może… Joker wszędzie może…
- recenzja
Sandman: Noce nieskończone
Bracia i siostry Snu
- recenzja
Czarna Wdowa. Powrót do domu (wyd. zbiorcze)
Koniec ze szpiegostwem? Czarno to widzę
- recenzja
300
Sztuka interpretacji
- recenzja
Batman: Mroczny Rycerz kontratakuje
Kontratak czy niewypał?
- recenzja
Sin City 2: Damulka warta grzechu
Grzechy w trzech wymiarach
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.