» Recenzje » Elecboy #2

Elecboy #2


wersja do druku

Między końcem świata a postępem

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Elecboy #2
Pierwszy tom zbiorczy czteroksiągu Elecboy był dziwaczną lekturą: z jednej strony odważnie i oryginalnie mieszał najróżniejsze motywy i pomysły, z drugiej był rozmyty i nieco nijaki. Dlatego też byłem ciekaw jak autor, Jaouen Salaün, poradził sobie z dalszym poprowadzeniem fabuły i jej domknięciem.

W natłoku mnóstwa dostępnych dzieł sztuki, jej twórcy poszukują pomysłów, by oczarować odbiorców oryginalnym pomysłem i porwać zmysły atrakcyjną formą. Scenarzysta i ilustrator Jaouen Salaün chyba wziął sobie do serca te wytyczne, opracował kilka na pierwszy rzut oka trudnych do pogodzenia pomysłów, zamieszał i…

Od strony perypetii Josha autor bardzo elegancko poprowadził kolejne dwa zebrane tomy do końca. Widać w tym nie tylko pomysł, ale i konsekwentnie zrealizowany plan. Wątek głównego bohatera, który na ostatnich stronach pierwszego albumu okazał się robotem, został rozwinięty, wyjaśniony oraz zupełnie przyzwoicie spuentowany. Swoją drogą, w tym elemencie komiks wpisuje się w szeroko pojmowaną tematykę transhumanizmu, sztucznej inteligencji oraz jej zaangażowania w rozwój ludzkości czy to przez ekstensywną integrację ciała ludzkiego z elementami mechanicznymi, czy też uzależnienia ludzkości od robotów wykorzystywanych zarówno przy codziennych zajęciach, jak i w formie nośników pamięci o cywilizacji.

Opisany wyżej wątek stanowi najmocniejszy punkt fabuły i w zasadzie… jedyny, dla którego warto sięgnąć po komiks. W pozostałych aspektach dzieło Salaüna może budzić potężne poczucie niedosytu. Wątek konfliktu czerpaczy z lokalnym watażką jest sztampowy do bólu i to pomimo całkiem romantycznego i udanego zwrotu akcji. Co więcej, w pierwszych dwóch tomach autor wzbogacił treść o elementy wierzeń indiańskich, które ponownie zostały lekko zasygnalizowane, jednakże nic się z tym nie stało. Takich pomysłów, które mogłyby być rozwinięte, skoro się już tu znalazły, jest więcej.

Od strony artystycznej Elecboy może się podobać i w tym aspekcie bogactwo pomysłów służy komiksowi. Fotorealistyczne kadry zapierają dech w piersiach niezależnie czy od tego, czy Salaün maluje pejzaże spalonej słońcem pustyni, opuszczonych podziemnych instalacji, czy zrujnowanego Los Angeles. Grafiki budują świetny, namacalny, postapokaliptyczny klimat rodem z Mad Maxa.

Patrząc na Elecboya z perspektywy wszystkich czterech tomów składających się na całość trudno nie być powściągliwym. Z jednej strony komiks ma swoje mocne strony i nie jest to tylko wyborna oprawa graficzna. Z drugiej jednak to wszystko jest zbyt rozwodnione, czy korzystając z języka pospolitego: rozmemłane. Zbyt wiele pomysłów zostało zasygnalizowanych lecz nie rozwiniętych i ostatnie strony pozostawiają czytelnika w poczuciu niedosytu. Podsumowując, czasu spędzonego na lekturze nie żałuję, jednakże sięgając po albumy należy być świadomym ograniczeń cyklu.

6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Elecboy
Scenariusz: Jaouen Salaün
Rysunki: Jaouen Salaün
Seria: Elecboy
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: 28 września 2023
Tłumaczenie: Jakub Syty
Liczba stron: 128
Format: 240 x 320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788367270540
Cena: 100,00 zł



Czytaj również

Eternum
Skąd pochodzimy dokąd zmierzamy
- recenzja
Elecboy #1
Gdy Mad Max spotyka UFO
- recenzja
Krucjata. Wydanie zbiorcze
Krucjaty i fantasy
- recenzja
Nikt
Marzenia ponad wszystko
- recenzja
Świat Sarvan
Wojowniczka, która kosmonautę pokochała
- recenzja
Dawnrunner
Giga roboty vs giga potwory
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.