Joe Hill, Rogi
» Wieści » Ekskluzywne albumy Egmontu w 2008 roku

Ekskluzywne albumy Egmontu w 2008 roku

20-02-2008 23:48 | Paweł 'Singer' Niećko

Ekskluzywne albumy Egmontu w 2008 roku
Jak ostatnio informowaliśmy, wydawnictwo Egmont planuje do końca roku wydanie w seriach kolekcjonerskich piętnastu albumów (po pięć w każdym cyklu). W ramach poszczególnych kolekcji ukażą się: Mistrzowie Komiksu:
  • Nowy Jork. Życie w wielkim mieście (Will Eisner) - marzec
  • Biały koszmar. Szalony Erektoman (Jean 'Moebius' Giraud) - maj
  • Hard Boiled (Frank Miller, Geof Darrow) - lipiec
  • HP i Giuseppe Bergman (Milo Manara) - wrzesień
  • Dajcie mi wolność (Frank Miller, Dave Gibbons) - grudzień
Plansze Europy:
  • Dziadek Leon (Nicolas De Crécy, Sylvain Chomet) - marzec
  • Towarzysze zmierzchu (François Bourgeon) - czerwiec
  • Blueberry (Jean-Michel Charlier i Jean Giraud) - sierpień
  • Pirat Izaak (Christophe Blain) - październik
  • Le Quatrieme pouvoir - roboczy tytuł: Czwarta moc (Juan Gimenez) - grudzień
Obrazy Grozy:
  • Dni pośród nocy (Neil Gaiman, Matt Wagner, różni) - marzec
  • Hellraiser #2 (różni twórcy) - maj
  • Sandman: Senni łowcy (Neil Gaiman, Yoshitaka Amano) - lipiec
  • Baśnie z 1001 nocy Królewny Śnieżki (Bill Willingham, Todd Klein) - październik
  • Boże, błogosław królową (Mike Carey, John Bolton) - grudzień
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
Źródło: WRAK
Tagi: Plansze Europy | Obrazy Grozy | Mistrzowie Komiksu | Moebius | Jean Giraud | Will Eisner | Frank Miller | Deof Darrow | Milo Manara | Dave Gibbons | Nicolas de Crecy | Sylvain Chomet | François Bourgeon | Jean-Michel Charlier | Christophe Blain | Juan Gimenez | Neil Gaiman | Yoshitaka Amano | Matt Wagner | Bill Willingham | Todd Klein | Mike Carey | John Bolton | Nowy Jork. Życie w wielkim mieście | Biały koszmar. Szalony Erektoman | Hard Boiled | HP i Giuseppe Bergman | Dajcie mi wolność | Dziadek Leon | Towarzysze zmierzchu | Blueberry | Pirat Izaak | Le Quatrieme pouvoir | Czwarta moc | Dni pośród nocy | Hellraiser | Hellraiser #2 | Sandman: Senni łowcy | Baśnie z 1001 nocy Królewny Śnieżki | Boże błogosław królową


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

turucorp
    Toicha
Ocena:
0
czy Ty rozumiesz sens zdania:
"najlepsze wydawnictwo, dzieki ktoremu wychodzimy z komiksowego zascianka"?
Polak potrafi nie tylko narzekac, w 2001 na Polconie robilem panel o komiksach, ktore powinny byc wydane w Polsce, jak myslisz, kto potem wydal te komiksy? (nawet "Ronina" wydali, chociaz deklarowali sie, ze nie da rady)
Jezeli w 2008 mowie (nie tylko tutaj) o stagnacji jakiegos wydawnictwa, to nie po to zeby pitolic trzy po trzy, tylko dlatego, ze widze taki problem.
Egmont nie jest dla mnie "wydawnictwem do bicia", tylko jednym z tych wydawnictw, ktore cenie, ale od ktorych wymagam pewnych rzeczy i dzialan.
Jesli dla Ciebie bardziej konstruktywne jest rozplywanie sie w zachwytach, mimo tego, ze wydawnictwo wyraznie starcilo na impecie, to coz, gratuluje optymizmu.

22-02-2008 20:09
Repek
    @turu
Ocena:
0
Jednego zdania się przyczepię, bo reszta jest oczywiście jasna i argumentację przyjmuję [oczywiście, przyjmując Twój punkt widzenia].

ale od ktorych wymagam pewnych rzeczy i dzialan.

Na jakiej podstawie? Co uprawnia Ciebie - lub kogokolwiek innego - do wymagania tego od niezależnej firmy, która nie ma obowiązku prowadzenia innej misji poza tą, która przynosi jej zysk?

Co do utraty impetu. Może i nie jest to tempo jak sprzed paru lat, gdzie co miesiąc leciała masa tytułów, ale od razu 'utrata impetu'? A nie raczej: racjonalna ocena rynku i możliwości?

Poza tym - rozwój zależy też od nacisku konkurencji. A ta na polach opanowanych przez Egmont czasem wygrywa potyczki, ale nie wielkie bitwy, które zmuszałyby do radykalnej zmiany strategii.

Pozdrówka
22-02-2008 20:38
~toicha

Użytkownik niezarejestrowany
    turucorp
Ocena:
0
Mój „hura optymizm” wynika trochę z tego, że w końcu mogę kupić pozycję na które z zazdrością spoglądałem przez lata oglądając witryny francuskich sklepów z komiksami czy o których czytałem zachwyty w branżowej prasie i to w dodatku w takim wydaniu w jakim chciałem – twarda okładki i kreda. Fakt ceny powalają, ale obecnie mogę sobie na nie pozwolić, chociaż rozumiem, że nie każdego na nie stać (mnie zresztą parę lat temu także nie, a fanami komiksu są głównie ludzie młodzi). Co do rozwoju komiksu jako sztuki w Polsce, promowania nowych twórców, to faktem jest, że Egmont faktycznie nie przykłada ręki – ale jest wolny rynek – są tacy wydawcy jak Timof, których szanuje i sam czasami niektóre pozycje kupuję. Ważne, że w końcu jest w czym wybierać.
22-02-2008 21:05
turucorp
    Repek
Ocena:
0
-Od kilkunastu lat, regularnie, co miesiac, daje zarobic firmie Egmont.
-W taki czy inny sposob "zareklamowalem" (za free) dziesiatki sposrod tytulow, ktore wydali.
-Zalezy mi na rzeczywistym rozwoju rynku komiksowego w tym kraju.
Wydawnictwo, ktore chce osiagac zyski MUSI kierowac sie wymaganiami klienta (szczegolnie takiego, ktory placi duzo i czesto).
Czy to wystarczajace argumenty?
Czy moze jeszcze musze tutaj podac podstawowa zasade biznesu: "Nasz klient, nasz pan"?
Kwestia "impetu":
w przeszlosci Egmont nie kierowal sie "racjonalna ocena rynku" tylko sam kreowal rynek. Sadzisz, ze przekierowanie oferty jedynie do zamozniejszych/gotowych wydac wiecej klientow to kres mozliwosci rynku nabywcow?
Rozwoj firmy zalezy nie tylko od nacisku konkurecji, ale rowniez od wyprzedzania dzialan konkurencji i na umiejetnym rozszerzaniu dzialan na pola, na ktorych konkurencji jeszcze nie ma.
Egmont zachowuje sie obecnie jak XIV wieczne Chiny, obwarowal obszar, ktory go interesuje i strzela fajerwerkami, na ktore (w takiej ilosci) nie stac konkurencji.
Musze ci przypominac, jak daleko zaszly Chiny z taka "rozwojowa" polityka?

22-02-2008 21:20
Repek
    @turu
Ocena:
0
Ok, takie argumenty mogę przyjąć. Nie do końca je podzielam - tzn. dla mnie to za mało, bym mógł czegoś 'żadać i wymagać', ale w ogólnej logice rozumiem.

Co do Chin - lepiej nie wchodź na ten teren, bo się jeszcze znajdą tacy, którzy stwierdzą, że Chińczykom się świetnie powodzi. :P

Pozdrówka
22-02-2008 22:12
turucorp
    Repek
Ocena:
0
ja nie "zadam", ja jedynie "wymagam", kazdy klient ma prawo do stawiania wymagan (ktore przeciez wydawca niekoniecznie musi spelniac).

A w Chinach rzeczywiscie jest (obecnie, ale ile czasu stracili) jakies 300 mln. ludzi, ktorzy zyja na dosyc przyzwoitym poziomie, tyle tylko, ze Chinczykow jest troche wiecej niz 300 mln.
22-02-2008 22:39
~dagiki

Użytkownik niezarejestrowany
    @Turucorp
Ocena:
0
Wcale nie mylę określeń "największy" i "najlepszy" i nie imputuj mi takich rzeczy.
To, że ktoś wydaje na kredzie nie znaczy, że wydaje rzeczy dobre, że wydaje regularnie i że wydaje różnorodne, zróżnicowane komiksy. Fakt super dobrego wydania jednego czy dwóch komiksów, czy nawet pięciu nie ozanacza automatycznie, że wtdawnictwo jest najlepsze.
Pytasz jak E rozwija rynek. Otóż samą obecnością na rynku. Zastanów się coby się stało z rynkiem komiksu, gdyby E się wycofał całkowicie....
Sądzę, że trzon wielu sklepów komiksowych stanowią komiksy tego wydawcy i na nich zarabiają, by mogli potem skupować te niszowe rarytasy od niszowych wydawców. Prawda jest taka, że obecnie to E trzyma ten rynek i w zasadzie jest jakakolwiek stabilność. Między innymi dlatego jest to najlepsze wydawnictwo.
23-02-2008 23:03
turucorp
    Dagiki
Ocena:
0
zaluzmy, ze Egmont znika.
Myslisz, ze te bodaj cztery ksiegarnie stacjonarne, ktore istnieja w tej chwili, natychmiast padna? (o wirtualne bym sie nie martwil).
Myslisz, ze wydawcy, o ktorych wspomnialem kilka postow wczesniej nie rzuciliby sie na taka okazje?

Jezeli np. Mucha w Danii ( http://www.gfloystudio.com/ ) ma licencje na to co u nas Egmont, to myslisz, ze nie probowaliby zajac miejsca? A Manzoku czy nawet Taurus i Sutoris?
"Natura nie znosi prozni", warto o tym pamietac.

A tak swoja droga, ksiegarnie komiksowe bazuja na waskiej grupie czytelnikow, ktorzy i tak kupuja komiksy, wiec co to ma wspolnego z "wychodzeniem z zascianka"?

Reasumujac:
Wydawnictwo ograniczylo oferte, podnioslo ceny i przekierowalo sie na waska grupe czytelnikow, i dzieki temu jest najlepsze i rozwojowe?
Dziwne... chyba, ze znowu cos nieopatrznie imputuje? (w takim razie przepraszam).
24-02-2008 00:38
~dagiki

Użytkownik niezarejestrowany
    @Turucorp
Ocena:
0
Załóżmy, że E znika, przypuszczam, że nawet jeśli znika to licencje na komiksy trzyma. Więc kolejne wydawnictwa przypuszczam (bo nie wiem na pewno) nie mają takiej kasy (to argument odnośnie istoty wielkości wydawnictwa E), żeby zająć miejsce E. Nawet jeśli ilościowo to czym? Jakie duże ważne serie czy pojedyncze komiksy zostały do wydania? Czy pozostałe wydawnictwa są w stanie wydać takie środki na reklamę jak E i jednocześnie wydawać z regularnością i ilością jak E?
No i czy te kilka sklepów komiksowych nie wpadłoby w lekki zastój jeśli chodzi o płynność finansową wtedy?

Właśnie sugeruję, że to wypadkowa wielu czynników czyni E najlepszym wydawnictwem, nie sama wielkość. Więc w skład tych czynników wg mnie wchodzą takie elementy jak:
- marka serii/albumu (znane tytuły)
- regularność
- szeroka oferta tematyczna
- ilość wydawanych komiksów
- niezła w sumie jakość
- wilekość wydawnictwa hehe, ale tylko w takim sensie, że jest nie tylko komiksowe, ale i działa na innych rynkach, co pozwala na wprowadzanie mniej znanych komiksów bez ryzyka, że w razie klapy całe wydawnictwo padnie.

Na minus działają te kwestie, które podałeś, co i tak w naszej rzeczywistości nie degraduje E jako najlepszego edytora (można się zastanawiać czy stety czy niestety). Jedynym wydawnictwem, które mogło podważyćpozycję Egmontu była chyba Mandra, ale widać nie dźwignęła tego toboła komiksowego:(
24-02-2008 19:54
turucorp
    Dagiki
Ocena:
0
Jak dla mnie wielkosc Egmontu nie jest akurat zadnym argumentem, bo takiemu wydawnictwu latwiej zrezygnowac z komiksow (zreszta zdazylo sie juz pare razy, co ciekawe Egmont tez juz byl bliski wstrzymania dzialalnosci komiksowej), razie hipotetycznego znikniecia Egmontu z rynku nie upatrywalbym jednego wydawnictwa, ktore zajeloby jego miejsce, ale kilka istniejacych wydawnictw mialoby szanse wspolnie wypelnic te nisze. Szczegolnie, ze Egmont nie ma jekiejs szczegolnie oryginalnej i charakterystycznej oferty czy polityki wydawniczej.
Zgoda w kwestii doboru tytulow, ilosci i regularnosci, jednak "szeroka oferta" ogranicza sie jedynie do mainstreamowych pewniakow (chyba, ze potraktujemy albumy Blaina i spolki DeCrecy/Chomet jako zapowiedz zmian, ale taki poslizg czasowy z "nowymi" tworcami, to chyba nadmierna ostroznosc), zas "niezla w sumie jakosc" to troche za malo jak na "ekskluzywne wydania".
Egmont to niewatpliwie najwieksze wydawnictwo w naszym kraju, z szeroka (pod wzgledem ilosci tytulow) oferta na przyzwoitym poziomie edytorskim. Czy to jednak wystarcza zeby nazywac ich najlepszym wydawnictwem, wyprowadzajacym kraj z zascianka?
Moim zdaniem nie (szczegolnie w kontekscie ich obecnej, defensywnej polityki wydawniczej), niemniej rozumiem, ze dla wielu ludzi to praktycznie szczyt marzen.
A troche szkoda, bo wystarczy wizyta w dowolnym kraju o troche mocniejszej "kulturze komiksowej" zeby zrozumiec jak moze to wygladac, i ze Egmont z glownego motoru rozwoju rynku sprzed kilku lat, stal sie na chwile obecna najbardziej konserwatywnym wydawnictwem.
Odwracajac hipotetyczna sytuacje, gdyby na naszym rynku pozostal tylko Egmont, to bylibysmy skazani na dalsze odrabianie klasyki komiksu (z kilkuletnim poslizgiem), co, jak wykazaly ubiegle lata, jakos niespecjalnie przyczynia sie do wychodzenia z zascianka, nawet jezeli tej klasyki jest wiecej i jest wydawana "ekskluzywnie" i po zaporowej dla wielu cenie.
25-02-2008 20:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.