» Książki i komiksy » Forgotten Realms » Dungeons & Dragons: Furia lodowego giganta

Dungeons & Dragons: Furia lodowego giganta

Dungeons & Dragons: Furia lodowego giganta
Uniwersum Zapomnianych Krain jest olbrzymie – znajdziemy w nim krainy wzorowane na rozmaitych nacjach, kulturach i okresach historycznych. Nawet pomimo tego, że w najnowszej edycji D&D znacząco się skurczyło, to zawsze przyjemnie zobaczyć przygody zabierające bohaterów do bardziej egzotycznych regionów, odległych od domyślnego i znanego nam już dobrze Wybrzeża Mieczy.

Chociaż komiksowa seria adaptacji wydawanych w polskiej wersji językowej nakładem firmy Egmont rozpoczynała się we Wrotach Baldura, jednej z najbardziej znanych lokacji w settingu, to już drugi album z cyklu przenosił postacie do mglistej Barowii w mrocznej domenie Ravenloftu, Półplanu Grozy.

Miecze dla wszystkich!

Ta historia była już fabularnie zauważalnie dużo słabsza, a dla osób nie znających erpegowego pierwowzoru niektóre elementy mogły być kompletnie niezrozumiałe. Na szczęście trzeci tom, Furia lodowego giganta, też osadzony jest w Zapomnianych Krainach, choć w regionie bardzo odległym od Wrót Baldura czy Waterdeep. Kapryśne Mgły przenoszą drużynę śmiałków z Barovii na daleką północ, mroźny rejon Gór Grzbietu Świata. Bohaterowie, ranni, wyczerpani, pozbawieni zapasów i nieprzystosowani do panujących warunków muszą rozpaczliwie walczyć o przetrwanie. Na szczęście dość szybko znajdują pomoc i przyjazną osadę gdzie mogą odzyskać siły. Równie szybko okazuje się, że ta górnicza mieścina stoi przed zagrożeniem ze strony agresywnych lodowych olbrzymów – Minsc i jego towarzysze znowu muszą stanąć do walki w obronie niewinnych. Jak na D&D przystało, dostajemy solidną mieszankę akcji i walk (z – trzeba przyznać – niezbyt zróżnicowanymi przeciwnikami), ale odpowiedzialny za scenariusz Jim Zub potrafi wpleść w intrygę także nieco dylematów, które nie wyglądają na sztuczne czy przekombinowane i niewymuszonego humoru, stanowiącego dobry kontrapunkt dla dramatycznych wydarzeń.

Tempo prowadzonej narracji zasługuje na docenienie – autor dobrze dawkuje napięcie, sceny akcji przeplata spokojniejszymi momentami, unikając jednak dłużyzn, zwroty nie wydają się sztuczne a całość sprawia naturalne wrażenie rozwoju w sposób organiczny, a nie według odgórnie założonego schematu.

Trzymajcie się chomików!

Bardzo dobrze wypada też ocenić samych protagonistów. Drużyna wciąż się rozwija, i nie mam na myśli jedynie tego, że dołączają do niej nowi członkowie. Wprawdzie oprócz poznanej już w poprzednim tomie Nerys, kapłanki boga śmierci Kelemvora, dochodzi jeszcze drakon Saarvin, pragmatyczny tropiciel, który momentami robi za głos rozsądku, to przede wszystkim postacie dotychczas już znane ewoluują i dojrzewają na naszych oczach.

Minsc przestaje być tylko chodzącym żartem, ponieważ doznane porażki wpędzają go w zwątpienie co do własnych możliwości, a jego wiara w nieuchronny tryumf dobra ulega zachwianiu (na co mogły wpłynąć także wydarzenia w Ravenlofcie). Krydle przejmuje pałeczkę dowodzenia od Deliny, która fabularnie schodzi trochę na boczny tor, a Shandie dostaje nieco więcej czasu antenowego i możliwość wykazania się nie tylko w walce. Najbardziej zmienia się Netys – nie tylko przestaje być irytująca i zarozumiała, stając się pełnoprawnym, użytecznym członkiem drużyny, ale przekonujemy się także, że dostaje odrębny, poboczny wątek, który w przyszłości może się ciekawie rozwinąć.

Na pohybel złu!

Choć strona graficzna na pewno jest lepsza niż w Cieniu wampira, to do ilustracji Netho Diaza mam pewne zastrzeżenia, gdyż generalnie są dobre, lecz momentami budzą mieszane uczucia. Potwory i pejzaże ukazane na kartach albumu są kapitalne, wrażenie robią zwłaszcza szerokie ujęcia górskich krajobrazów, niestety gorzej wypada przedstawianie ludzkich sylwetek; zwłaszcza w szerszym planie nierzadko wyglądają raczej jak szkice niż dopracowane postacie, choć i w zbliżeniach zdarzają się zaburzone proporcje albo mimika biorąca rozbrat z anatomią. Na pewno musi to wpływać na ocenę całości, choć na szczęście nie występuje na tyle często, by zauważalnie przeszkadzało w lekturze.

Złego słowa nie mogę za to powiedzieć o materiałach dodatkowych zamieszczonych w albumie – otwierające go sylwetki bohaterów czy zamieszczone po głównej treści całostronicowe a nawet panoramiczne grafiki (z których przynajmniej część zdobiła okładki dedekowych podręczników) powinni docenić wszyscy czytelnicy; z kolei wieńczące tom karty postaci członków drużyny (wśród których, co ciekawe, nie uświadczymy Saarvina, co pozwala przypuszczać, że nie dołączy on do niej na stałe) zainteresują raczej tylko fanów gier fabularnych – inni odbiorcy może jakoś przeboleją poświęcone na nie pięć stron. Po raz pierwszy podobny element pojawił się w Zaćmionym życzeniu, gdzie zajmował dwukrotnie więcej miejsca; z czasem przekonamy się, czy na stałe wejdzie on do komiksów osadzonych w realiach D&D – kolejny, Zło u Wrót Baldura, wydawnictwo Egmont zapowiedziało na luty 2024 roku.

Furia lodowego giganta okiem erpegowcaJeśli miałbym jednym słowem podsumować recenzowany komiks z perspektywy erpegowca, powiedziałbym: zagrałbym! Fabułę opowiadaną na jego łamach bardzo dobrze się czyta, jeszcze lepiej musiałaby prezentować się śledzona od wewnątrz, z perspektywy poszczególnych postaci. Intryga nie jest może szczególnie skomplikowana czy rozbudowana, ale – jak możemy przekonać się w trakcie lektury – oferuje zróżnicowane wyzwania i możliwość różnego podejścia do ich przezwyciężenia. Jako jednostrzał powinna sprawdzić się znakomicie, choć przy odrobinie wysiłku spokojnie można byłoby też wpleść ją w kampanię rozgrywaną w Zapomnianych Krainach.

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Dungeons & Dragons. Furia lodowego giganta.
Scenariusz: Jim Zub
Rysunki: Netho Diaz
Tusz: Glauber Matos, JB Neto
Kolory: Thiago Ribeiro, Milen Parvanov
Seria: Dungeons & Dragons
Wydawca: Egmont
Data wydania: 8 listopada 2023
Kraj wydania: Polska
Autor okładki: Netho Diaz
Tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 128
Format: 167mm x 255mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328157545
Cena: 49,99 zł
Tytuł oryginalny: Dungeons & Dragons. Frost Giant's Fury
Wydawca oryginału: Marvel
Kraj wydania oryginału: USA



Czytaj również

Dungeons & Dragons: Zło u Wrót Baldura
Nie ma jak w domu
- recenzja
Legendy Wrót Baldura
Starzy znajomi i nowi bohaterowie
- recenzja
Avengers. Bez drogi do domu
Droga jest, ale trzeba ją wpierw znaleźć.
- recenzja
Avengers. Nie poddamy się
Gdzie jest Ziemia?
- recenzja
To Dethrone a Dictator
W hołdzie dla kina akcji
- recenzja
Jenny Finn
Zbrodnia i kara według Mignoli
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.