» Recenzje » Departament Prawdy (wyd. zbriorcze) #3: Wolny Kraj

Departament Prawdy (wyd. zbriorcze) #3: Wolny Kraj


wersja do druku
Departament Prawdy (wyd. zbriorcze) #3: Wolny Kraj
Prawda nie jest absolutem – rzeczywistość to kwestia konsensusu, obrazu uważanego za realny przez większość odbiorców. A co za tym idzie – jest podatna na modyfikacje czy wręcz manipulacje. Jak nietrudno się domyślić, rozmaite organizacje i agencje, które mają tego świadomość, są żywotnie zainteresowane tym, by to ich wersja prawdy stała się tą oficjalnie – i przez to realnie – obowiązującą.

W dwóch pierwszych tomach zbiorczego wydania serii Departament Prawdy śledziliśmy losy młodego rekruta, Cole'a Turnera, z którym powoli zagłębialiśmy się w świat rządowych spisków, paranoicznych teorii, odkrywaliśmy drugie dno rzeczywistości otaczającej bohatera. W trzecim, zatytułowanym Wolny kraj, cofamy się o kilka dekad, oglądając Departament i jego funkcjonowanie oczami innego świeżego nabytku organizacji – Lee Harveya Oswalda, który dołączył do niego zaraz po swojej sfingowanej śmierci.

Przeniesienie akcji w lata 60. ubiegłego wieku pozwala ukazać spiskowe teorie, które wówczas dopiero się rodziły – obserwacje UFO i wizyty tajemniczych ludzi w czerni, doniesienia o człowieku-ćmie i nie tylko. Poznajemy także początki współpracy z Departamentem młodego Doca Hynesa – i jego niejednoznaczne relacje z Oswaldem, których rozwój, mam nadzieję, będziemy mogli śledzić także w kolejnych tomach.

Na razie jednak mamy możliwość przekonać się, że korzenie spiskowych teorii sięgają w przeszłość dużo dalej, niż do czasów kontrkultury i dzieci-kwiatów. Już przed całymi wiekami niektórzy zdawali sobie sprawę, że rzeczywistość można kształtować, wpływając na społeczną świadomość, a możni i wpływowi tego świata bez wahania eliminowali wszystkich, którzy mogli choćby w minimalnym stopniu przeszkodzić im w urabianiu jej na swoją modłę. Czyni to fabułę trzeciego tomu Departamentu Prawdy momentami bardziej uniwersalną, nie koncentrującą się tylko i wyłącznie na amerykańskim podwórku – choć, oczywiście, ono nieprzerwanie dominuje.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Chociaż cały czas śledzimy fabułę z perspektywy Oswalda, to James Tynion IV nie serwuje nam jednej, spójnej narracji, ale kilka oderwanych od siebie epizodów. Ułatwia to lekturę, będącą chyba w założeniu prologiem do głównej linii narracyjnej serii, pozwala spojrzeć na istotne momenty z nieoficjalnego życia protagonisty po dołączeniu do Departamentu Prawdy, ale także na funkcjonowanie samej organizacji na całe dekady przed momentem, gdy zetknęliśmy się z nią po raz pierwszy.

Zobaczymy, czy w kolejnych odsłonach fabuła powróci do czasów bardziej współczesnych, czy może dostaniemy więcej podobnych retrospekcji – sądzę, że dobrym zabiegiem mogłoby być wplatanie takiego "wspomnieniowego" zeszytu między należące do głównej linii narracyjnej. W ten sposób w każdym zbiorczym albumie mielibyśmy taką historyczną wstawkę, na dłuższą metę bardziej strawną, niż cały tom wyrwany z głównej osi narracji; przekonamy się z czasem, w jakim kierunku poszli z tym twórcy serii.

Nie tylko strona fabularna albumu różni się od tego, co możemy kojarzyć z dwóch poprzednich tomów. Również pod względem grafiki dostajemy coś zupełnie odmiennego. Podczas gdy w pierwszych albumach zbiorczego wydania za ilustracje konsekwentnie odpowiadał Martin Simmonds, tu za wizualne ukazanie przeszłości Oswalda w Departamencie Prawdy wzięło się całe grono plastyków, pracujących różnymi technikami i reprezentujących wręcz diametralnie odmienne style. Równocześnie, przy całej tej różnorodności, nie sposób mówić o wrażeniu niespójności czy pstrokacizny – kreska poszczególnych grafików dobrze koreluje z ilustrowanymi przez nich nowelkami.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Elsa Charietter przedstawiając historię rozgrywającą się pod koniec X wieku stosuje styl nawiązujący do czasów, nim na nowo odkryto perspektywę. Tyler Boss wydarzenia z lat 50. ubiegłego stulecia również stylizuje na kreskę charakterystyczną dla komiksów z tamtego okresu. John D. Pearson z kolei najbliższy jest graficznej stronie dwóch pierwszych albumów serii – do tego stopnia, że na pierwszy rzut oka można by pomylić jego ilustracje z kadrami Simmondsa. Zeszyt z ilustracjami Davida Romero jest najbardziej nietypowy i od strony graficznej to zdecydowanie moja ulubiona część albumu. To na dobrą sprawę nawet nie komiks w klasycznym rozumieniu tego słowa – nie uświadczymy tu standardowych kadrów z postaciami i dialogami w dymkach. Zamiast nich mamy zapis przesłuchania Doca Hynesa przez niezidentyfikowanego osobnika (oczywiście ocenzurowany), wzbogacony o policyjne raporty i okraszony całostronicowymi ilustracjami. Już w poprzednim tomie mieliśmy podobne wstawki, stylizowane na dziennik jednej z postaci, tu jednak zajmują one cały zeszyt. Piątą nowelkę zilustrowała Alison Sampson, i jest to – dosłownie – kompletny odlot.

Narkotyczne wizje Oswalda ukazane w zniekształconej, psychodelicznej perspektywie pozwalają tylko domyślać się, co faktycznie jest doświadczeniem bohatera, a co jedynie wytworami umysłu otumanionego narkotykami. W tym zeszycie autorzy miejscami zmieniają układ kadrów na panoramiczny – choć niespecjalnie jestem fanem tego rodzaju zabiegów, to akurat w tym przypadku znakomicie pasuje on do nierealistycznej narracji. Z kolei ostatni zeszyt w albumie, z ilustracjami Jorge Fornesa, to już zdecydowanie bardziej standardowa, można wręcz powiedzieć: klasyczna forma. Dobrze wspólgra z równie klasyczną strukturą opowiadanej historii, nawiązującej do jednej z teorii spiskowych, która przewijała się już na łamach Departamentu Prawdy.

W albumie nie znajdziemy żadnych materiałów dodatkowych w rodzaju galerii okładek (chyba że za takowe uznać reklamy innych tytułów od NSC), ale tom nic nie traci na ich braku. Wszystkim odbiorcom, którym spodobały się poprzednie komiksy w serii, także i ten można z czystym sumieniem polecić, nawet jeśli wolałbym, by kolejny powrócił już do głównej linii narracji i agenta Turnera.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Departament prawdy, tom 3: Wolny kraj
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Martin Simmonds
Seria: Departament prawdy
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 22 marca 2023
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Liczba stron: 184
Format: 170 × 260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788382304039
Cena: 64,90 zł
Tytuł oryginalny: The Department of Truth, Vol 3: Free Country
Kraj wydania oryginału: USA



Czytaj również

Departament Prawdy (wyd. zbiorcze)#2: Miasto na wzgórzu
Wszyscy dorośli to kłamcy
- recenzja
Departament prawdy (wyd. zbiorcze) #1: Koniec świata
Wybierz własną prawdę
- recenzja
Coś zabija dzieciaki #5
Dzieciaki nadal giną
- recenzja
Die#3: Wielka gra
Jeśli masz pomysł, to go zrealizuj
- recenzja
Coś zabija dzieciaki #4
Prawo niespodzianki
- recenzja
Coś zabija dzieciaki #3
Walka z potworami nie ma końca
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.