» Recenzje » Deadly Class (wyd. zbiorcze) #5: 1988 Karuzela

Deadly Class (wyd. zbiorcze) #5: 1988 Karuzela


wersja do druku

Idzie nowa krew

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Deadly Class (wyd. zbiorcze) #5: 1988 Karuzela
Czwarty tom Deadly Class przyniósł potężne przetasowana wśród uczniów szkoły zabójców. Część z nich musiała opuścić uczelnię – i nie tylko zresztą ją – w sposób ostateczny. Życie jednak nie znosi próżni, a rok szkolny musi zostać wznowiony. Wraz z nim pora na nowe wyzwania!

Pora na świeżą krew! O tak! Nowy rocznik zagościł w progach niecodziennej szkoły, a pośród nowych uczniów znaleźli się: zakochany w grach RPG oraz metalowej muzyce syn funkcjonariusza Stasi, pragnący walczyć o honor swojego plemienia rdzenny Amerykanin, pragnący być Jankesem przybysz z Wietnamu oraz tajemnicza, na pierwszy rzut oka zupełnie niepasująca do otoczenia uczennica z Afryki. Nowi rozpychają się łokciami ile wlezie, co jednak nie jest w smak drugoroczniakom. Najważniejszą jednak osobą na początku roku będzie znana nam już Saya.

Finisz czwartego tomu Deadly Class był wyjątkowo emocjonujący, dlatego też można było spodziewać się, że kolejny tom będzie oznaczał chwilowe obniżenie tempa. I rzeczywiście, scenarzysta – niezmiennie jest to Rick Remender – wprowadził na karty powieści całkiem pokaźne stadko postaci pierwszo i drugo planowych. Mogłoby się wydawać, że czytelnika czeka deja vu, gdy pierwszoroczniacy będą wdrażani w arkana funkcjonowania szkoły, jednak autor bardzo sprytnie uniknął samoplagiatu.

Co prawda pierwsze strony rzeczywiście poświęcone są inicjacji nowych uczniów, lecz niesie to ze sobą interesujące doznania: odbiorca tym razem nie daje się zwieść gładkim słowom mistrza Lina i w pewnym momencie może zdobyć się na odrobinę współczucia. Równocześnie zaczyna się wielka polityka, gdy drugoroczniacy próbują wyznaczyć swoje strefy wpływów, jednak żółtodzioby za nic mają staż i doświadczenie starszych kolegów. To rozgrywające się na kilku szczeblach starcie, w którym rozkład sił nie jest oczywisty, zaś o jeńców nikt nie dba, śledzi się z dużym zainteresowaniem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Podziw budzi niebywała zdolność scenarzysty do przyśpieszania tudzież zwalniania tempa akcji. Remender wodzi czytelnika za nos raz uspokajając narracje, innym razem przyśpieszając i wgniatając nas w fotel. Nie zapomina jednak przy tym o bohaterach, jednym nadając głębię psychologiczną, innych zaś portretując jako zbytnio wierzących w swoje umiejętności błaznów.

Jedną z nowinek jest humorystyczny akcent, inicjowany – o zgrozo! – przez Helmuta reprezentującego Stasi. Za sprawą swojej pasji, jakże kontrastującej z chęcią lania komunistów, przenosi rówieśników świat fantasy, zdradzając słabość do szkicowania smoków, co wystawia go na śmieszki ze strony otoczenia. Zaś w chwilach zagrożenia nie waha się przyzywać pomocy Croma, czyli głównego bóstwa z panteonu Conana Barbarzyńcy. Nadaje to historii powiewu lekkości, dotychczas nieobserwowanego.

Od strony graficznej komiks prezentuje się dokładnie jak poprzednie odsłony. Jeśli komuś przypadła do gustu kreska Craiga i kolory Boyda, to i tym razem będzie usatysfakcjonowany. Warto podkreślić, że co prawda styl Craiga może i nie jest najwybitniejszy na świecie, ale to solidne rzemiosło, które fantastycznie pasuje do scenariusza, udanie oddając potępieńczy charakter opowieści.

Po lekturze piątego tomu Deadly Class jedno jest pewne: do żadnych, wydawałoby się ostatecznych, rozwiązań nie należy zbytnio się przywiązywać, a scenariusz pewnie jeszcze nie raz wykręci w najbardziej zaskakującym kierunku. Może mieć to dwojakie konsekwencje. Z jednej strony wywijania najróżniejszych fabularnych piruetów zapewnia scenarzyście wolną rękę podczas pisana scenariusza oraz pomocną dłoń deus ex machina w kluczowych momentach, czytelnikowi zaś gwarantuje mnóstwo emocji.

Z drugiej jednak intrygujące jest, jak Remender poradzi sobie z wyjaśnieniem wydarzeń w kolejnym tomie, co może być istotne z perspektywy całej historii. Póki co jednak, powtórzę jak mantrę: warto przecierpieć dwa pierwsze tomy opowieści o szkole zabójców, by później rozkoszować się świetną rozrywką. Bo cykl zdecydowanie rozkręca się z tomu na tom.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Deadly Class (wyd. zbiorcze) #5: 1988 Karuzela
Scenariusz: Rick Remender
Rysunki: Wes Craig
Kolory: Jordan Boyd
Seria: Deadly Class
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 13 stycznia 2021
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788382300413
Cena: 44 zł



Czytaj również

Deadly Class (wyd. zbiorcze) #09: Maszynka do kości
Selekcji (nie)naturalnej ciąg dalszy
- recenzja
Deadly Class (wyd. zbiorcze) #08: Nigdy nie wracaj
Nowe rozdanie w szkole zabójców
- recenzja
Deadly Class #6: 1988 To jeszcze nie koniec
Troszkę refleksyjnie a troszkę siłowo
- recenzja
Szumowina (wyd. zbiorcze) #1: Cocainefinger
Bohater jakiego nie chcieliśmy
- recenzja
Deadly Class #7: 1988 Miłość jak krew
Emocji ciąg dalszy
- recenzja
Deadly Class (wyd. zbiorcze) #4: 1988 Umrzyj za mnie
Końcoworoczne after party w szkole zabójców
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.