DC kontra wampiry
Dlatego bardziej od głównych linii wydawniczych komiksowych serii o superbohaterach wolę ich autonomiczne warianty, zamknięte historie pozwalające autorom puścić wodzy fantazji i szukać odpowiedzi na najdziwniejsze pytania z gatunku "a co jeśli?". Na łamach Poltergeista przybliżaliśmy już serie Marvel Zombies i DCEased, w których zamaskowani superbohaterowie musieli radzić sobie z apokalipsą zombie.
Innym nieumarłym zagrożeniem są wampiry, które naprzeciw członków Ligi Sprawiedliwości postawił w recenzowanym albumie James Tynion IV. Nie ukrywam, że to właśnie osoba scenarzysty była głównym powodem, dla którego zdecydowałem się sięgnąć po zbiorcze wydanie serii DC kontra wampiry. Twórca serii Coś zabija dzieciaki i kapitalnego Departamentu prawdy dawał mi nadzieję na świeże i oryginalne podejście do ekipy dobrych do obrzydzenia bohaterów w kolorowych wdziankach.
I początek tomu, muszę przyznać, jest więcej niż dobry. Wampiry Tyniona to nie bezmyślne monstra, ale przebiegli manipulatorzy ukrywający się pośród ludzi (i superbohaterów) i wykorzystujący przeciwko swoim wrogom nie tylko nadnaturalne moce, ale przede wszystkim słabości przeciwników. Jak w nieliczonych opowieściach o wampirach, otwarcie serii to przede wszystkim śledztwo, z tym że tutaj podejrzani są także sojusznicy, nic dziwnego że pierwsze skrzypce gra Batman, choć w mniejszym stopniu także Green Arrow ma okazje się wykazać. Równocześnie, jak w wielu historiach o Lidze Sprawiedliwości, trudno uciec od zadawania pytań, dlaczego Superman nie prześwietli wszystkich podejrzanych swoim rentgenowskim wzrokiem, nie osłucha ich super-słuchem i nie sprawdzi mikroskopowym spojrzeniem zamiast polegać na testowaniu wodą święconą i krzyżami (bo niby dlaczego te miałyby działać na Wonder Woman i Marsjańskiego Łowcę, którzy dorastali w warunkach nie mających przecież nic wspólnego z chrześcijaństwem). Oczywiście to czepialstwo z mojej strony, ale scenarzysta musi szukać sposobów na choćby pretekstowe ukrycie, kto z bohaterów jest lojalnym członkiem drużyny, a kto służy nieumarłym.
Napięcie między członkami Ligi i nieufność powoli wkradająca się do ich serc to mocny element fabuły i scenarzysta wykorzystuje go do maksimum, tworząc klimat narastającej paranoi. Niestety szybko musi on ustąpić dynamicznej akcji; co gorsza obsada opowiadanej historii błyskawicznie się rozrasta, a choć niektórych bohaterów (jak Johna Constantine'a) powitałem z przyjemnym zaskoczeniem, to inni pojawiają się właściwie bez celu i zaraz znikają by ustąpić miejsca kolejnym, bez realnego wpływu na fabułę. Naturalnie ich fani mogą pozytywnie przyjąć ich występy na kartach, ale w moich oczach wygląda to na zwyczajne mnożenie bytów ponad potrzebę. W efekcie im dalej zagłębiamy się w opowiadaną historię, tym mniej angażująca się ona staje, kolejne zwroty akcji przestają robić wrażenie, a finał – nawet jeśli nie rozczarowuje – to jednak pozostawia pewne uczucie niedosytu. Po scenarzyście tej klasy i z takim dorobkiem jak James Tynion IV oczekiwałbym czegoś więcej.
Graficzną stronę serii oceniam dobrze, choć też bez rewelacji. Kreska Otto Schmidta dobrze oddaje zarówno dynamikę scen akcji jak i napięcie bardziej kameralnych ujęć, natomiast nie do końca odpowiada mi momentami przesadna mimika niektórych postaci. Gorzej już prezentują się wstawki z Legionem Samobójców utrzymane w dziwacznej, pseudo-mangowej stylistyce, kompletnie niespójnej z całą resztą albumu. Bardzo pozytywnie oceniam za to prace kolorystów (wśród których na pierwszym miejscu znów stoi Schmidt) – w miarę rozwoju fabuły paleta barw zmienia się, w scenach akcji dominują żywsze kolory, a gdy atmosfera się zagęszcza, prym wiodą ciemniejsze, ze sporym dodatkiem krwistej czerwieni.
Zamykające tom materiały dodatkowe to tylko standardowa galeria alternatywnych okładek i nieco szkiców postaci, ale mimo że trudno tu mówić o szczególnym bogactwie, to same okładki prezentują się bardzo dobrze. To niemal bez wyjątku wizerunki zwampirzonych wersji znanych postaci z uniwersum DC i chociaż nie robią aż takiego wrażenia, jakie wywierały adaptacje znanych okładek w Marvel Zombies, to i tak prezentują się co najmniej nieźle.
Myślę, że tymi samymi słowami mogę określić całe zbiorcze wydanie DC kontra wampiry – nie jest to album zły, ale po scenarzyście tej klasy co James Tynion IV spodziewałem się więcej. Może zbyt wysoko zawiesiłem poprzeczkę swoich oczekiwań, by w pełni cieszyć się historią o wampirach w świecie Detective Comics, ale raczej nie jest to pozycja, do której będę wracać.
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie albumu do recenzji.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Scenariusz: James Tynion IV, Matthew Rosenberg
Rysunki: Otto Schmidt, Simone di Meo, Francesco Mortarino, Daniele di Nicuolo
Tusz: Otto Schmidt, Simone di Meo, Francesco Mortarino, Daniele di Nicuolo
Kolory: Otto Schmidt, Simone di Meo, Pierluigi Casolino, Rex Locus
Wydawca: Egmont
Data wydania: 8 kwietnia 2026
Kraj wydania: Polska
Autor okładki: Otto Schmidt
Tłumaczenie: Magda Gamrot
Liczba stron: 304
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328173453
Cena: 129,99 zł
Tytuł oryginalny: DC vs Vampires
Wydawca oryginału: DC
Kraj wydania oryginału: USA







