Conan (wydanie zbiorcze) #4: Wolni towarzysze
Zaskakująco skromne portfolio oryginalnych historii o Conanie (siedemnaście opowiadań i jedna powieść) nieprzerwanie rozbudowywane jest przez niezliczonych epigonów Howarda, a dzieje czarnowłosego barbarzyńcy doczekały się też rozmaitych adaptacji – Cymeryjczyk pojawiał się na kinowych i telewizyjnych ekranach, komputerowych monitorach, w grach planszowych, karcianych i fabularnych oraz – rzecz jasna – na kartach komiksów.
Wśród tych ostatnich znalazły się zarówno albumy przynoszące zupełnie nowe opowieści, jak i przełożone na kadry klasyczne opowiadania Howarda. Opublikowany nakładem wydawnictwa Egmont (a pierwotnie – Dark Horse Comics) czwarty zbiorczy tom, zatytułowany Wolni Towarzysze, stanowi ciekawe połączenie tych dwóch podejść. Z jednej bowiem strony jest to adaptacja dwóch opowiadań (Stalowe cienie pod księżycem oraz Czarny kolos), z drugiej scenarzysta rozbudowuje ich fabułę o dodatkowe wątki, łącząc dwie autonomiczne historie w spójną całość, opowiadającą o niespodziewanie błyskotliwej karierze barbarzyńcy jako członka kompanii najemników – i równie nagłym upadku na samo dno, z którego jednak dane jest mu się podnieść i – finalnie – odnaleźć w zupełnie nowej roli.
Trzeba przyznać, że sam Howard nie ułatwiał zadania ani czytelnikom, ani badaczom swoich utworów, nie mówiąc już o komiksowych scenarzystach, swobodnie podchodząc do chronologii wydarzeń opisywanych w opowiadaniach o Conanie i zmuszając ich do drobiazgowego wyłuskiwania okruchów biografii barbarzyńcy z jego wypowiedzi czy uwag narratora. Z niełatwego zadania powiązania ze sobą dwóch historii odpowiedzialny za scenariusz Timothy Truman wyszedł więcej niż obronną ręką – nie zmieniając fabuły oryginalnych utworów, lecz rozbudowując ją o prolog ukazujący początki kariery Conana w najemnej kompanii, wprowadzając wątki i bohaterów, którzy pojawiają się w opowiadaniach Howarda, mając już ugruntowane relacje z Cymeryjczykiem.
W rezultacie dostajemy spójną i konsekwentnie opowiedzianą historię, która w pewnych fragmentach nawiązuje też do wydarzeń przedstawionych we wcześniejszych tomach zbiorczego wydania, ale którą doskonale można czytać także bez ich znajomości. Choć autor scenariusza pozwolił sobie na sporą dozę własnej inwencji, to w trakcie lektury nie ma się poczucia ingerencji w literacki pierwowzór, a raczej zapełniania luk pozostawionych przez Howarda. Patrząc na to, co wyczyniali niektórzy scenarzyści tworzący historie osadzone w Erze Hyboryjskiej (jak koszmarna Bêlit), Trumanowi tym bardziej wypada pogratulować biegłości i wyczucia.
Ze znakomitym scenariuszem bardzo dobrze współgrają ilustracje, za które odpowiada cała plejada artystów – szczególne wrażenie robią batalistyczne sceny, których w albumie nie brakuje, a w których rewelacyjnie ukazano skalę toczonych walk – od niewielkich potyczek po iście epickie starcia z tysiącami zbrojnych po każdej ze stron. Tym bardziej, że autorzy ilustracji nie skupili się tylko na pierwszym planie, tło pozostawiając ledwie naszkicowane (jak było choćby w Kulcie Kogi Thuna), ale także dalsze plany ukazując z takim poziomem szczegółowości, na jaki zasługują. Jak na adaptację utworów powstałych w złotej erze pulpowych magazynów, nie szczędzą również czytelnikowi makabrycznych szczegółów – odrąbywane kończyny czy rozpłatywane korpusy trudno może określić mianem przyjemnych widoków, ale szatę graficzną tego albumu najlepiej określić jako soczystą – nie tylko z uwagi na strumienie posoki wręcz wylewające się z niektórych kadrów, ale także żywe barwy, dobrze komponujące się z wartką, emocjonującą akcją, którą album jest wręcz przepełniony.
Nie zabrakło jednak także fragmentów utrzymanych w nieco odmiennej tonacji – W domu, na łowach oraz Smutek Akivashy to nowelki, które tylko luźno wiążą się z główną linią fabularnych z połączonych opowiadań Howarda, ale nie oznacza to, nie zasługują na uwagę. Zwłaszcza druga z tych historii, wykorzystująca epizodyczną postać z howardowskiej Godziny smoka, jest niczym inkluzja w klejnocie – niby ciało obce, nie pasujące do otoczenia, ale wydatnie podnoszące jego wartość.
Tak samo jakość (i ocenę) windują dodatkowe materiały, zamykające album. Dostajemy galerię okładek oryginalnych edycji zbiorczych wydań historii zgromadzonych w tym tomie, całostronicowe portrety Conana, szkice plansz i okładek oraz artykuły twórców komiksu – wstępy i posłowia, w których omawiają różne aspekty prac nad serią. Można powiedzieć, że wobec standardu, jakim jest umieszczanie co najwyżej galerii alternatywnych okładek i ewentualnie koncepcyjnych grafik, Egmont tym razem naprawdę dał odbiorcom więcej, niż można byłoby wymagać. Liczę, że kolejny tom cyklu ukaże się jak najszybciej i przyniesie równie bogatą zawartość.
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie albumu do recenzji.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:



Scenariusz: Timothy Truman, Benjamin Truman
Rysunki: Tomás Giorello, Joe Kubert, Paul Lee, Timothy Truman
Kolory: Paul Lee, Tell-A-Graphic inc, Jose Villarubia,
Seria: Conan
Wydawca: Egmont
Data wydania: 19 maja 2021
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Dariusz Stańczyk
Liczba stron: 464
Format: 17.0x26.0cm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328150126
Cena: 129,99
Wydawca oryginału: Marvel
Kraj wydania oryginału: USA