» Recenzje » Colorado train

Colorado train


wersja do druku

Coś porywa dzieciaki

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Colorado train
Motyw dzieciaków na tropie tajemnicy jest regularnie podejmowany przez rozmaitych twórców, często zresztą z olbrzymimi sukcesami. Nie dziwi więc, że kolejni autorzy po niego sięgają, zapewne mając nadzieję na wykrojenie chociaż porcji z tego tortu sukcesu, czego najlepszym przykładem jest Colorado train.

W prowincjonalnym miasteczku życie toczy się leniwie: dzień za dniem mijają leniwie, nawet bezdomnym; nikt nigdzie się nie spieszy, bo i dokąd. Piękna panorama Gór Skalistych nie jest w stanie wynagrodzić codziennej nudy i braku perspektyw. Sytuacja ulega zmianie, gdy w tajemniczych okolicznościach jeden z uczniów znika. Grupa okolicznych dzieciaków rozpoczyna poszukiwania na własną rękę, zaś finał śledztwa zmrozi krew w żyłach.

Dla polskiego czytelnika to zapewne pierwszy kontakt z twórczością Alexa W. Inkera; komiks tego francuskiego twórcy ukazał się dzięki staraniom wydawnictwa Lost in Time. Sama publikacja nie jest jednak jego debiutem i ujrzała światło dzienne w roku 2022. Co ważne, autor jest komiksiarzem nie tylko z powołania, ale niejako i z zawodu, popełnił bowiem w tematyce komiksowej m.in. pracę doktorską. Tak więc już na pierwszy rzut oka widać, że Inker ma papiery na pisanie komiksów, natomiast z obowiązku należy dodać, że Colorado train zostało zainspirowane powieścią Thibaulta Vermota.

Niestety, z dużej chmury spadł stosunkowo mały deszcz. Problemem komiksu jest jego pospolitość w aspekcie fabularnym i nijakość historii, a zwłaszcza rozczarowujący finisz. Ale po kolei.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Sam pomysł bandy kumpli, mimo że niezbyt oryginalny – Goonies, Stranger Things czy Paper Girls to najbardziej oczywiste przykłady realizacji tego motywu –  akurat w niczym nie wadzi, ot kolejny twórca sięgnął po wypróbowany środek na wykreowanie bohaterów. Dokuczliwym mankamentem jest jednak przeciągnięcie opowieści, która rozwija się rozwija i… dość nagle kończy, pozostawiając czytelnika z poczuciem niedosytu. Komiks co prawda czyta się bardzo dobrze, a czas poświęcony na lekturze mija błyskawicznie, jednakże tylko jak na powieść grozy zaledwie pojedyncze strony przerażają, co też pozostawia poczucie niedosytu. 

Równie ambiwalentne odczucia budzi finał, mimo że w teorii jest szokujący, straszny, zwieńczony twistem. W końcu scenarzysta pokazał pazur w pełnej krasie, dotychczas wysunięty ledwie kilka razy. Z drugiej strony trudno się oprzeć wrażeniu, że Inker z jakiegoś powodu musiał zamknąć historię w określonej liczbie stron i ten pośpiech jest bardzo widoczny, co nijak nie pasuje do całkiem leniwego otwarcia.

Gdzieś w tym wszystkim zabrakło balansu, który zapewnić mogłoby rozwinięcie finału o kilkanaście stron. Odbiorca nie ma też zbyt wielu okazji by lepiej zapoznać się z bohaterami, a być może nawet polubić ich. Owszem, każdemu poświęcono kilka stron, wszyscy też nękani są przez osobiste demony, ale znowu: czegoś tu brakuje. Scenarzysta prześlizguje się po temacie i w zasadzie jakby zamiast kadrów poświęconym bohaterom pogłębił sylwetkę adwersarza albo rozwinął finał, opowieść na takiej zamianie by tylko zyskała.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Niewątpliwym atutem komiksu jest jego oprawa graficzna, a zwłaszcza niebywała biegłość w operowaniu światłem i cieniem. Inker doskonale potrafi straszyć tonącymi w czerni pomieszczeniami oraz wyłaniającymi się z mroku przerażającymi elementami, niezależnie od tego, czy to jest tajemniczy morderca, czy szczątki odnalezionej ofiary. Także tutaj aż się prosi o kilka stron więcej, od których carki przeszłyby po plecach.

Colorado train, pomimo niedociągnięć, zapewnił trzy kwadranse lekkiej, odstresowującej rozrywki. Czasu spędzonego na lekturze nie żałuję, jednakże jestem pewien, że za kilka miesięcy będę jedyne pamiętał, że takowy komiks czytałem. Obawiam się, że niewiele więcej zapadnie w pamięci, bowiem, o ile lektura była bardzo przyjemna, to niestety jestem przekonany o jej ulotności.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Colorado train
Scenariusz: Alex W. Inker, Thibault Vermot
Rysunki: Alex W. Inker
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: 23 marca 2023
Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
Liczba stron: 232
Format: 165×210 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały



Czytaj również

Cienie z Thule
Człowiek to jednak głupi jest
- recenzja
Klub dysydenta
Obraz radykalizującego się świata
- recenzja
Wojny Lucasa
Kiedy marzenie staje się rzeczywistością
- recenzja
Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza
Duchowe dzieci Kuby Rozpruwacza
- recenzja
Toppi. Kolekcja #5: Kolebka życia
Grzechy białego człowieka
- recenzja
Król rozpustników. Księga 1
Jak spaść ze szczytu do piekła
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.