» Teksty » Artykuły » Chew #1: Przysmak konesera

Chew #1: Przysmak konesera


wersja do druku

Coś na ząb

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski

Chew #1: Przysmak konesera
W wydawniczym katalogu oficyny Mucha Comics pojawił się kolejny komiks o zabarwieniu kryminalno – sensacyjnym z wyraźnym echem gastronomicznego spisku w tle. Po wywołującym skrajnie różne reakcje albumie Dorwać Jiro! sygnowanym nazwiskami Anthony Bourdain, Joel Rose i Langdon Foss, na polskim rynku ukazał się pierwszy tom zbiorczy fenomenalnej serii Chew, do której niesamowity i niepokojący scenariusz napisał John Layman, a którą brawurowo zilustrował Rob Guillory. Automatycznie opowieść o policjantach, przestępcach i jasnowidzach ze stajni Image stała się jednym z najbardziej apetycznych kąsków nie tylko w ofercie wydawnictwa, ale i na polskim rynku komiksowym. Apetyt zaostrzony? Zatem pozostaje nam życzyć smacznego!

Drobiowa prohibicja

W alternatywnej rzeczywistości ludność zamieszkująca Stany Zjednoczone została zdziesiątkowana przez pandemię wywołaną przez śmiercionośnego wirusa ptasiej grypy. Drobiowe mięso w jakiejkolwiek postaci objęte zostało ustawą prohibicyjną, co z jednej strony rozwinęło przestępcze podziemie parające się nielegalnym handlem kurzą kontrabandą i jej przetworami, z drugiej zaś zmobilizowało chemików do podjęcia prób wynalezienia substytutów mogących zastąpić smak kurczaka. Kontrolowany przez kulinarnych gangsterów czarny rynek rozprzestrzenił się dzięki prężnie działającym pod przykrywką sklepom mięsnym oraz tajemnym restauracjom świadczącym usługi tylko dla wtajemniczonych klientów. Nic więc dziwnego, że policjant Anthony Chu bezustannie zajmuje się inwigilowaniem, ściganiem i aresztowaniem działających poza prawem amatorów rosołu i smakoszy pieczeni. Na pierwszy rzut oka przeciętny posterunkowy posiadł jednak pewien nadnaturalny dar, dzięki któremu szybko zdobędzie awans i niezwłocznie zasili szeregi Wydziału Przestępstw Szczególnych Amerykańskiego Departamentu do Spraw Żywności i Leków, czyli najważniejszej i największej na świecie organizacji stojącej na straży prawa, której nadrzędnym zadaniem jest prowadzenie dochodzeń w najbardziej paskudnych i zdumiewających sprawach.

Otóż Anthony Chu jest cybopatą. Niecodzienny zmysł, którym w niewytłumaczalny sposób został obdarzony, pozwala mu na odbieranie mentalnych wrażeń ze wszystkiego, czego może posmakować lub co przyjdzie mu zjeść. Tym przedziwnym sposobem Tony po odgryzieniu kęsa jabłka, może poznać na jakim drzewie owoc dojrzewał, jakich pestycydów używano do jego ochrony oraz kiedy został zerwany z gałęzi. Również dzięki temu po wzięciu do ust kawałka hamburgera w jego głowie pojawia się empatyczna świadomość nieludzkich katuszy, jakie musiała cierpieć krowa w hodowli i rzeźni, zanim jej martwa tusza trafiła na kuchenny stół, a stamtąd na fastfoodowy grill. Z jednej strony dar Chu czyni z niego świetnego detektywa śledczego. Jeśli pozbędzie się on wszelkich skrupułów i skosztuje fragmentu ciała lub wypije krew człowieka, który padł ofiarą morderstwa, może błyskawicznie wydedukować, kto stoi za zabójstwem denata, w jakich okolicznościach dokonał aktu zbrodni i co było przyczyną podjęcia morderczych kroków. Z drugiej strony cudowny talent okazuje się być nieznośnym przekleństwem, bowiem policjant prawie zawsze jest głodny i prawie nigdy nic nie je. Przy życiu podtrzymuje go jedynie dieta skomponowana z przetworów buraczanych, gdyż tylko buraki nie wywołują u niego żadnych paranormalnych wizji.

Wykwintne danie wielosmakowe

Przełamująca konwencje, burząca przyzwyczajenia i zaskakująca oryginalnością seria Chew to ostra jazda na najwyższych obrotach. Wielowymiarowość i wielowątkowość scenariusza Johna Laymana sprawia, że zwinnie wymykający się jakiejkolwiek próbie gatunkowej klasyfikacji komiks stanowi wykwintne danie o wielu rozmaitych smakach, które mogą zaspokoić najbardziej nawet wyszukane gusta. Po części jest to piekielnie ostry policyjny kryminał w chrupiącej panierce z bezpardonowych dochodzeń, po części krwisty konspiracyjniak przyrządzony na patencie absurdalnego rządowego spisku. Trochę tutaj wysmażonego science–fiction z solidną domieszką groteskowej wizji niedalekiej przyszłości, trochę słodkiej komedii pomyłek okraszonej szczyptą gorzkiego czarnego humoru. Wyraźnie dominuje kwaśna makabreska duszona w gęstym sosie z najohydniejszych obrzydliwości, ale subtelnie wyczuwalna jest również aromatyczna nutka płomiennego romansu. Na szczególną uwagę zasługuje wielobarwna galeria nieprzewidywalnych bohaterów pierwszoplanowych, drugoplanowych i epizodycznych, bowiem każda z pojawiających się postaci została sportretowana w sposób przekonujący i autentyczny. Kolejne figury wkraczają na arenę wydarzeń w sposób w pełni umotywowany, a jednocześnie błyskotliwy i niesztampowy. Już od pierwszych kadrów naturalnie i płynnie obnażają swoje charakterologiczne szkice ze wszystkimi wadami i zaletami. Szybko jednak okazuje się, że w zanadrzu trzymają jeszcze ukryte talenty, zawoalowane temperamenty oraz nieujawnione tajemnice.

Szalonemu skryptowi Laymana wtórują ekspresyjnie skomponowane i wypełnione najdrobniejszymi szczegółami kadry Roba Guillory’ego. Oryginalna cartoonowa kreska, na pierwszy rzut oka przywodząca skojarzenia z komiksowymi dokonaniami Humberto Ramosa, sprawdza się zarówno w statycznych scenach dialogowych, jak i w dynamicznych sekwencjach pojedynków i strzelanin. Obsesyjne wręcz przywiązanie do detalu powoduje, że zarówno szerokie plany ogólne, jak i ciasne zbliżenia, oddawane są z równym zaangażowaniem. Jednak największą zaletą rysunków są fenomenalne kreacje postaci, które dzięki kreskówkowemu przerysowaniu idealnie oddają wyraziste charaktery postaci, wśród których na szczególną uwagę – poza bezbłędną kreacją protagonisty – zasługują jeszcze urocza blondwłosa dziennikarka Amelia Mintz, pisząca o jedzeniu w sposób tak sugestywny, że czytelnicy jej artykułów wyczuwają smaki opisywanych potraw, postawny agent Mason Savoy, będący poczciwym i wojowniczym połączeniem Orsona Wellesa i niedźwiedzia grizzly, oraz zmieniający siedzibę FDA w piekło choleryczny szef Mike Applebee. Przemyślana kompozycja plansz oraz systematyczne różnicowanie perspektyw, planów i ujęć w zestawieniu z niepowtarzalnymi portretami bohaterów oraz zręcznie uchwyconymi grymasami twarzy czy ruchami mimicznymi wywołanymi zmianą stanów emocjonalnych powodują, że komiks pochłania się właściwie jednym tchem. Albo może lepiej: kęsem.

...w miarę jedzenia

Kolejne odcinki cyklu Chew z każdej strony skrzą się odważnymi pomysłami fabularnymi i ryzykownymi eksperymentami narracyjnymi, ale po lekturze pierwszego wydania zbiorczego, zatytułowanego Przysmak konesera i zamykającego pierwszą pełną historię, trudno przewidzieć, w którym kierunku podążać będzie cała opowieść. Seria pierwotnie zaplanowana przez autorów na dwadzieścia pięć odsłon, szybko rozrosła się do czterdziestu odcinków, a w chwili obecnej prognozy kończą się na sześćdziesiątce. Czytelnicy niecierpliwi już teraz mogą nabyć oryginalne wydania TPB, zbierające dziesięć zeszytów wydania Omnivores lub dwudziestoodcinkowe integrale Smorgasbord Edition. Polski edytor zdecydował się na wydawanie serii w postaci tomów zawierających pięć kolejnych części. Pozostaje więc mieć nadzieję, że zaplanowany przez Mucha Comics cykl wydawniczy będzie szybki i sprawny, bo po łapczywym i niekulturalnym skonsumowaniu pierwszego integralna trudno nam utrzymać w ryzach apetyt na dalszy ciąg tej nieprzeciętnie wysmakowanej potrawy. Na samą myśl dyskretnie wycieramy cieknącą z kącików ust ślinkę. Mniam!

Galeria


9.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Chew #1: Przysmak konesera
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Kolory: Rob Guillory
Seria: Chew
Wydawca: Mucha Comics
Data wydania: 30 października 2014
Tłumaczenie: Robert Lipski
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 978-83-61319-47-4
Cena: 49,00 zł



Czytaj również

Chew #08: Przepisy rodzinne
Wspomienia
- recenzja
Chew #7: Zgniłe jabłka
Żarty się skończyły
- recenzja
Chew #2: Międzynarodowy smak
Kurczak w tropikach
- recenzja
Chew #9: Kurczę pieczone
Bardzo złe chwile
- recenzja
Nieśmiertelny Iron Fist #2: Siedem stolic nieba
Wracając na stare śmieci
- recenzja
Nieśmiertelny Iron Fist #1: Opowieść ostatniego Iron Fista
Gdy nikt inny nie ma odwagi
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.