» Teksty » Artykuły » Calvin i Hobbes #07: Atak obłąkanych, zmutowanych śnieżnych potworów zabójców

Calvin i Hobbes #07: Atak obłąkanych, zmutowanych śnieżnych potworów zabójców


wersja do druku

Rozterki dorosłego

Autor: Redakcja: Mały Dan

Calvin i Hobbes #07: Atak obłąkanych, zmutowanych śnieżnych potworów zabójców
Mówiąc o klasyce – a Calvina i Hobbesa Billa Wattersona, cykl wydawany w Polsce przez Egmont, zdecydowanie należy zaliczyć do klasyki pasków komiksowych – można podejść do niej na dwa sposoby. Albo powtórzyć nowymi słowami wszystkie dotychczasowe komplementy, albo spróbować odkryć w niej nowe treści i spojrzeć na komiks w sposób inny niż do tej pory.

Żeby uniknąć nieporozumień: siódmy zeszyt przygód tytułowego chłopca Calvina i tygrysa Hobbesa, opatrzony podtytułem Atak obłąkanych, zmutowanych śnieżnych potworów zabójców zasługuje na wyrazy uznania w równym stopniu, co dotychczasowe odsłony cyklu. Kreska Wattersona jest tak samo ekspresyjna jak wcześniej. Dłuższe lub krótsze fabułki (zwłaszcza tytułowe śnieżne potwory), podobnie jak gagi przewijające się co jakiś czas od początku serii, wciąż śmieszą. A Calvin nieustannie zmaga się z rzeczywistością.

A jednak czytając najnowszy tom zaczynam się zastanawiać: czy rzeczywiście jest się z czego śmiać, czy może pod lukrową pokrywą żartów skrywa się wyjątkowo gorzkie ciastko?

Wieczne dziecko

Calvin to symbol triumfu dziecięcego spojrzenia na świat. Mały agent chaosu, któremu szalone zabawy i nieokiełznana wyobraźnia pozwalają umknąć na chwilę ze świata obowiązków. Każdy dorosły, jeśli tylko nie pada akurat ofiarą jakiegoś żartu, patrzy na Calvina z nostalgią, marzy o tym, by choć na chwilę stać się znów beztroskim urwisem.

Ale Calvin ma też w sobie coś z Ikara – każda jego ucieczka w świat wyobraźni jest krótkotrwała i kończy się powrotem na ziemię. Bycie dinozaurem nie zwalnia go z obowiązku zjedzenia kolacji, dzielny astronauta Spiff na próżno broni się laserowym pistoletem, zawsze ostatecznie zostanie zagoniony do lekcji. Prawdziwy świat trzyma nas mocno przy sobie.

Dziewczynka z sąsiedztwa

Cóż można powiedzieć o biednej Zuzi, dręczonej przez Calvina na każdym kroku? Czy można ją nazwać jego przyjaciółką? Na pewno jest – nie licząc Hobbesa – najbliższą towarzyszką małego rozrabiaki, choć ich stosunki trudno nazwać normalnymi. Choć oboje nie potrafią się od siebie uwolnić, to jednocześnie trudno stwierdzić, czy wzajemne kontakty sprawiają im przyjemność. Na pewno wątpliwości mogą ogarnąć czytelnika, gdy patrzy na Zuzię, po raz kolejny padająca ofiarą wygłupów Calvina.

Czy to jeszcze przyjazne przekomarzanki? Czy może już znęcanie się? Tej drugiej opcji nie można wykluczyć, choć często bagatelizujemy takie zachowania, zwłaszcza w przypadku dzieci. "Przecież oni tylko się bawią." Ale kiedy przyjrzymy się sytuacji Calvina, dziecka pozbawionego w gruncie rzeczy przyjaciół w gronie rówieśników – jedynym chłopcem pojawiającym się w komiksie jest Moe, znęcający się nad Calvinem – nietrudno sobie wyobrazić, że chłopiec, pragnąc również poczuć trochę władzy, wyżywa się na koleżance, porywając jej zabawki, strojąc różne inne żarty, zmuszając do zabawy według własnych reguł (patrz: pasek na stronie 67).

Kot i jego chłopiec

Jest jeszcze Hobbes, najwierniejszy towarzysz Calvina o nieustalonym statusie ontologicznym. Czy to tylko pluszowa zabawka, jak sugerują kadry, w których obecni są rodzice albo Zuzia? Wyimaginowany przyjaciel stanowiący protezę znajomości z innym dzieckiem? A może jednak ktoś ważniejszy – nie tylko towarzysz zabaw, ale też opiekun czy wręcz nauczyciel?

Sporo za tym przemawia (choćby odmienny stosunek do Zuzi, który zaobserwować można również w puencie na stronie 67) i to właśnie wtedy, gdy w komiksie pojawia się Hobbes, na nowo ogarnia mnie optymizm co do przyszłości Calvina. Hobbes stoi gdzieś pomiędzy dzieciństwem i dorosłością (nic dziwnego, koty nie mają wielkiego poważania dla zasad i podziałów), łączący najlepsze cechy obu światów. To on przypomina, że w przeciwieństwie do małych dorosłych z Fistaszków, Calvin naprawdę jest jeszcze dzieckiem, więc ciągle jest dla niego nadzieja. A może i dla nas? Czas dzieciństwa już nie powróci, ale jeśli przypomnimy sobie, jak czerpać przyjemność z zabawy, z robienia rzeczy bez oczekiwania wymiernych rezultatów, część jego magii jeszcze do nas powróci.

10.0
Ocena recenzenta
10
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Attack of the Deranged Mutant Killer Monster Snow Goons
Scenariusz: Bill Watterson
Rysunki: Bill Watterson
Wydawca: Egmont
Data wydania: listopad 2013
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
ISBN: 9788323747994
Cena: 29,99 zł
Wydawca oryginału: Universal Press Syndicate
Data wydania oryginału: 1992



Czytaj również

Calvin i Hobbes #11
Psychologiczne dylematy utożsamiającego się czytelnika
- recenzja
Vis Comica Polonica
Czyli komiksy humorystyczne w Polsce

Komentarze


Brilchan
    wielkie brawa dla autora recenzji
Ocena:
+1

komiksów nie czytałem ale recenzja bardzo ciekawa. Oczywiście kojarze Calwina i Hobssa mignęło mi gdzieś tam parę pasków ale nigdy nie zgłębiałem tematu. recenzant zaprezentował  ciekawy punkt widzenia i rzeczywiście zachęcił do czytania wielkie brawa :D

21-05-2014 12:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.