» Recenzje » Bloodborne #2: Pieśń wron

Bloodborne #2: Pieśń wron


wersja do druku

Pieśń wzburzonych emocji

Autor: Redakcja: Wiktor 'Anzelm' Wieczorek, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Bloodborne #2: Pieśń wron
Chociaż pierwszy tom Bloodborne do najlepszych nie należał, to na płaszczyźnie fabularnej zaoferował poprawną historię, podszytą intrygami, zdradami i tajemnicami. A co z drugim? Autorzy najwyraźniej postanowili wypróbować cierpliwość czytelników.

Całość, czyli ponownie ponad 220 stron, zawiera dwie historie (Pieśń Wron oraz Zerwaną zasłonę) i skupia się tylko na dwójce postaci: pewnym podróżniku i Eileen Wronie. Niestety, ta część będzie mało zrozumiała dla kogoś kto ze światem gry nie miał styczności. Ciężko doszukać się wątku przewodniego lub bardziej wyraźnych powiązań pomiędzy pierwszą, a drugą historią, z kolei szaleństwa, jakie dotykają bohaterów, stoją na granicy upiornego koszmaru.

Pieśń Wron, poświęcona Eileen i jej trudnym wspomnieniom, do łatwych nie należy. Scenarzysta kreśli psychodeliczną wizję wewnętrznych walk, snów i jawy, gdzie rzeczywistość przenika się z urojeniami oraz dziwnymi momentami. Sama bohaterka wydaje się niemniej zmieszana niż czytelnik, a kolejne kroki ulicami Yharnam tylko napędzają spiralę osobistych i bolesnych przeżyć. Tu trzeba zwrócić uwagę na skąpą liczbę komentarzy narratorskich, o dialogach nie wspominając, przy czym w kilku rozdziałach opowieść staje się zupełnie niema. Scenarzysta gra tu obrazem i za pomocą niego stara się pokazać obłęd, w jaki popada Eileen.

Drugim zawartym w tym albumie opowiadaniem jest Zerwana zasłona, która mocno utrzymuje się w konwencji horroru. To tu śledzimy zapętlające się wizje wspomnianego wyżej podróżnika, który, szukając odpowiedzi na temat wydarzeń w Yharnam, pada ofiarą pradawnych, mrocznych i przytłaczających sił. Wizje są poszatkowane, a im bliżej końca, tym stają się bardziej przerażające. Zagubiony gdzieś pomiędzy jawą, rzeczywistością i snem, nie odróżnia prawdy od wizji, które wiążą go w ciągłym koszmarze wspomnień i błędów przeszłości.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Niestety, chociaż brzmi to jak dobry, psychodeliczny horror, to w rzeczywistości trudno zrozumieć sens przedstawionych scen. Owszem między wewnętrznymi monologami pojawiają się odniesienia do toczącej Yharnam zarazy, a nawet jej przyczyn, ale informacje te w natłoku pozostałych są jak krople w morzu. Wizje bohaterów wydają się mieszanką niepowiązanych fabularnie chaotycznych splotów, które zapewne jedynie miłośnikom gry wydadzą się bardziej zrozumiałe.

Jedyną ratującą album rzeczą jest strona graficzna, wykonana przez Piotra Kowalskiego. Nasz rodak, podobnie jak w poprzednim albumie, poradził sobie dobrze, dokładając swoją cegiełkę do ponurych, dzikich wizji bohaterów. Zwłaszcza w Zerwanej zasłonie świetnie udało mu się ująć szaleństwo głównego bohatera, przemieszane z przerażającymi wizjami.

Kolejna część komiksowego Bloodborne'a lokuje się na niższej półce niż jedynka. Po całkiem niezłej końcówce z Pragnienia uzdrowienia, szkoda, że w kolejnym tomie otrzymujemy mieszaninę tak naprawdę nie wiadomo do końca czego. Mamy przejmujące wizje, osobiste, straszne, dziwne i psychodeliczne, przenikające bohaterów szaleństwo oraz omamy, ale fabularnie stoimy w miejscu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie komiksu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


5.0
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Bloodborne #2: Pieśń wron
Scenariusz: Ales Kot
Rysunki: Piotr Kowalski
Seria: Bloodborne
Wydawca: Egmont Polska, Klub Świata Komiksu
Data wydania: 29 kwietnia 2020
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Piotr Czarnota
Liczba stron: 224
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328197879
Cena: 79,99 zł



Czytaj również

Marvel Now! 2.0 Avengers #5: Tajne Imperium
Coś się kończy, coś się zaczyna
- recenzja
Lewiatan
Ale nudni ci arcywrogowie
- recenzja
Wounded #2: Ostatnie słowa
Zemsta najlepiej smakuje po trzech latach
- recenzja
Deadpool Classic (wyd. zbiorcze) #09
Nie każdy może być Deadpoolem
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.