» Recenzje » Black Beetle: Bez Wyjścia (wyd. zbiorcze)

Black Beetle: Bez Wyjścia (wyd. zbiorcze)


wersja do druku

Czarny, czyli noir

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel

Black Beetle: Bez Wyjścia (wyd. zbiorcze)
Początki komiksów o (super)bohaterach to schyłek lat 30. XX wieku, ale prawdziwy ich wysyp przyniosła kolejna dekada, gdy Stany Zjednoczone dołączyły do wojny, a herosi w niekoniecznie praktycznych wdziankach podjęli walkę z agentami III Rzeszy i Japonii przy użyciu sprytu, fantastycznych gadżetów i sporych dawek starej, dobrej piąchopiryny.

Do tej złotej ery pulpowych historyjek nawiązuje Francesco Francavilla, pochodzący z Włoch twórca znany choćby ze współpracy z dark Horse, DC i Marvelem. W autorskiej serii o przygodach zamaskowanego mściciela używającego pseudonimu Black Beetle, składa hołd groszowym komiksom sprzed dekad, zarówno w warstwie fabularnej jak i graficznej odwołując się do klasyki w rodzaju przygód Doca Savage, Cienia czy Ducha.

Na zbiorczy tom wydany nakładem oficyny Kboom składają się samodzielna historia Nocna zmiana oraz czteroczęściowa mini-seria Bez wyjścia, która dała też tytuł całemu albumowi. W pierwszej z nich jesteśmy świadkami napadu na Muzeum Historii Naturalnej w Colt City, którego dokonują hitlerowscy agenci poszukujący starożytnego artefaktu posiadającego jakoby wielką mistyczną moc. Na drodze staje im zamaskowany mściciel, broniący niewinnych, ale znacznie mniej przejmujący się losem swych przeciwników, niż choćby Batman. Szpiedzy, okultyzm, zamaskowani bohaterowie (i łotrzy) – wszystkiego tego można było spodziewać się po pulpowych komiksach z lat 40. ubiegłego wieku i Francavilla pozostaje wierny korzeniom gatunku. Podczas gdy inni twórcy mogliby traktować archaiczny sztafaż jako pretekst do jego dekonstrukcji, zabawy konwencją i uwspółcześniania bądź to elementów intrygi, bądź sposobu jej prezentacji, Włoch serwuje nam nowelę sprawiającą wręcz wrażenie artefaktu przeniesionego z odległej epoki.

Jeszcze bardziej jest to widoczne w głównej historii z albumu. Fabuła Bez wyjścia koncentruje się wokół śledztwa prowadzonego przez bohatera w sprawie tajemniczej eksplozji w nocnym klubie, w której zginęła większość prominentnych członków mafijnych rodzin Colt City, między którymi miało jakoby dojść do porozumienia i zawieszenia broni.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Z jednej strony możemy cieszyć się sprawnym operowaniem sprawdzonymi elementami, z drugiej równocześnie wyraźnie widać, jak bardzo niektóre z nich zestarzały się z upływem czasu, i dziś u fanów gatunku mogą budzić życzliwe rozbawienie, a u innych odbiorców – jedynie uśmiech politowania. Na przykład sam fakt używania przez zamaskowanego bohatera fantastycznych gadżetów nie jest niczym zaskakującym, ale to, że bezbłędnie wyciągają one Czarnego Chrząszcza z tarapatów, wygodnie przygotowane zawczasu akurat na odpowiednią ewentualność, musi już razić jako toporny fabularny wytrych. To oczywiście zamierzony i świadomy anachronizm, ale współczesny odbiorca, przyzwyczajony do innego sposobu prowadzenia narracji, może przyjąć go niekoniecznie przychylnie.

To samo można powiedzieć także o warstwie graficznej albumu. Jako rysownik Francavilla operuje w nim ograniczoną paletą barw, oprócz wszechobecnych czerni i szarości dostajemy przede wszystkim różne odcienie niebieskiego oraz czerwonego i pomarańczowego – w erze pulpy podobna kolorystyka była wynikiem możliwości ówczesnej techniki drukarskiej, dziś jest to przemyślany artystyczny zabieg. Aż chciałoby się, aby album, zamiast na błyszczącym kredowym papierze został jeszcze wydrukowany na pulpowym offsecie – dla części odbiorców taka wersja, być może dostępna jedynie w limitowanym kolekcjonerskim nakładzie, mogłaby być nie lada gratką.

Do złotej ery komiksowych bohaterów nawiązują też inne elementy – nagromadzenie onomatopei, okładki zeszytów przypominające filmowe postery, z obowiązkowymi aliteracyjnymi zbitkami i wykrzyknikami. Jeszcze więcej podobnych smaczków znajdziemy w zamykających album materiałach dodatkowych – to nie tylko szkice plansz i pierwsze projekty postaci, ale także reklamówki, pocztówki z Colt City i nie tylko. Wszystkie one dobrze współgrają z treścią albumu i uzupełniają ją, nie mówiąc już o tym, że niektóre z nich dają nam także przedsmak tego, co czeka nas w kolejnych odsłonach serii.

Mam nadzieję, że w polskiej wersji językowej ukażą się one jak najszybciej – wartka akcja pulpowych historii nie lubi zbyt długich przestojów.

 

Dziękujemy wydawnictwu KBoom za udostępnienie albumu do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Black Beetle: Bez Wyjścia
Scenariusz: Francesco Francavilla
Rysunki: Francesco Francavilla
Wydawca: KBOOM
Data wydania: 11 maja 2021
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 176
Format: 180x275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
ISBN: 978-83-958675-8-3
Cena: 69 zł
Tytuł oryginalny: Black Beetle: No Way Out
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania oryginału: 16 października 2013
Kraj wydania oryginału: USA



Czytaj również

Umbrella Academy #2: Dallas
Kiedy wszystko się sypie
- recenzja
X-O Manowar #3: Cesarz
Dobrymi chęciami...
- recenzja
X-O Manowar #2: Generał
Świat na skraju Wojny
- recenzja
X-O Manowar #1: Żołnierz
Aric w zbroję zaklęty
- recenzja
Klaus
Zabawki i wilki
- recenzja
Uncanny X-Men #01: Upadek X-Men
X-Meni nigdy nie odpoczywają.
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.