» Recenzje » Betelgeza (wyd. zbiorcze)

Betelgeza (wyd. zbiorcze)


wersja do druku

Przygoda w stylu Leo

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel

Betelgeza (wyd. zbiorcze)
Komiksy autorstwa Luiza Eduarda de Oliveiry – lepiej znanego jako Leo – cechują się niezwykle pomysłowym podejściem do flory i fauny, bardzo wyraźnym nastawieniem na przygodowy charakter fabuły i… zupełnie szkolnymi potknięciami autora. 

W ostatnim czasie Egmont prezentuje – a po części przypomina w zbiorczych wydaniach – dorobek Leo rodzimym czytelnikom. Po Kenii, Namibii oraz Aldebaranie nadszedł czas na kontynuację ostatniego tytułu, czyli Betelgezę, kolejny blisko 250-stronicowy album łączący materiały pochodzące z pięciu tomów. Kwestią czasu pozostaje wydanie zbiorcze Antaresa, dalszego ciągu Aldebarana Betelgezy, w których Leo opisał próby kolonizacji innych planet przez nasz gatunek.

Końcówka XXII wieku przyniosła ekspansję kosmiczną naszego gatunku. Tysiące ludzi wysłano, aby zasiedlili nowe planety – Aldebarana 4 i Betelgezę 6. Po perypetiach opisanych w Aldebaranie, gdzie z trudem doprowadzono do stabilizacji kolonii, Leo postanowił opowiedzieć o losach ekspedycji skierowanej na Betelgezę. Tam sytuacja ma się nieporównywalnie gorzej – ze względu na katastrofę okrętu kosmicznego nie ma żadnych informacji o postępach misji ani o załodze statku. W konsekwencji Aldebarana opuszcza jednostka kosmiczna z grupką osób, mających zbadać losy zaginionej ekspedycji, a wśród nich dobrze znana czytelnikom poprzedniej części Kim Keller.

O sile komiksów Leo stanowią dwa elementy. Pierwszym z nich jest nieskrępowane kreowanie niezwykłych roślin i zwierząt. Mówienie o tworzeniu ekosystemu byłoby wyolbrzymieniem, lecz Brazylijczykowi nie sposób odmówić tak zamiłowania do środowiska naturalnego, jak i wielkiej wyobraźni pozwalającej powoływać do życia fantazyjne stworzenia i prezentować je nader wiarygodnie. Drugim aspektem, na jaki warto zwrócić uwagę w przypadku Leo, jest bardzo silny element przygodowy. Czytelnicy i krytycy dostrzegają inspiracje klasykami literackimi, jak chociażby fabułami Julesa Verne’a czy Arthura Conan Doyle’a oraz kinem awanturniczym pokroju filmów o Indianie Jonesie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jest w tym sporo racji, zważywszy, że daniem głównym jest eksploracja nowych, niezbadanych terenów, unikanie zagrożeń na obcym terenie i odkrywanie tajemnic lokalnego ekosystemu, a nawet niemal mitycznych istot wchodzących w jego skład. Palmę pierwszeństwa oddaję jednak florze i faunie, jako czynnikowi w największym stopniu odróżniającemu twórczość Leo od innych komiksów nastawionych na przygodę z domieszką fantastyki naukowej. Oczywiście, aby docenić omawianą pozycję trzeba zaakceptować archaiczność narracji i zdawkowy pierwiastek science fiction, który bez trudu można nazwać mianem pretekstu, pozwalającego Leo na śmielsze wizje dzikich, niezbadanych ostępów oraz na ratowanie swych bohaterów z opresji za pośrednictwem technologii przyszłości.

Fanów serii ucieszy powrót starych znajomych, na czele z Kim Keller, której poświęcono wiele miejsca i mniej znaczącymi, acz sympatycznymi występami Marca, Alexy czy Pada. Do tego Leo dorzuca pokaźną grupkę zupełnie nowych twarzy i choć w większości przypadków można się z nimi zżyć, to właśnie przez niektóre zachowania bohaterów Betelgezę plasuję o dobry stopień poniżej świetnego – choć rzecz jasna też archaicznego – Aldebarana. Otóż Brazylijczyk o wiele częściej buduje konwersacje wokół seksualności postaci, ale czyni to tak niezręcznie i nienaturalnie, że niekiedy owe wpadki przyćmiewają zalety fabuły i zagrożenia czyhające wokół bohaterów. Dawno nie czytałem komiksu z tak wieloma infantylnymi kwestiami dialogowymi dotyczącymi relacji damsko-męskich.

Niełatwo zapomnieć o umownym realizmie, przejawiającym się w dwóch aspektach. Pierwszym, mniej dotkliwym, są idealistyczne skłonności autora. Bardzo szybko doprowadza do konfrontacji dwóch obozów ludzi, które ścierają się ze sobą na temat potencjalnej kolonizacji planety, losu gatunków na niej występujących i bardzo zawężonej roli kobiet w społeczeństwie. We wszystkich tych tematach Leo stawia na utopijną równość, świat, w którym to racjonalnie przeprowadzone badania ukierunkowują dalsze działania społeczeństwa i pisząc krótko – proekologiczne przesłanie, nietracące na mocy, nawet kiedy życiu postaci zagrażają istoty, które ci pragną chronić. Drugą bolączką są fantastycznonaukowe wtręty, a właściwie wynalazki, jakie Leo chętnie wykorzystuje niczym deux ex machinę. To o tyle rażące, że historie serwowane przez Brazylijczyka mogłyby równie dobrze rozgrywać się na Ziemi i nie straciłyby właściwie nic na atrakcyjności bez domieszki science fiction.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W warstwie fabularnej Leo zaliczył regres pomiędzy Aldebaranem a Betelgezą, jednak rysunkowo można zauważyć odwrotny trend – przynajmniej jeśli chodzi o warsztat. Prace Brazylijczyka są nieco żywsze, co po niespotykanie wręcz statycznym Aldebaranie stanowi miłą ewolucję. Zmieniła się też sceneria – lwią część planety z poprzedniej części stanowiły zbiorniki wodne, stąd też akcja rozgrywała się na statkach, sterowcach, w przybrzeżnych miasteczkach, jak i w największym mieście kolonistów. Tym razem monotonia bardziej daje się we znaki, mimo poprawionej kreski artysty. Betelgeza to bowiem na poły pustynia, a na poły wybujała roślinność. Mimo prostoty cechującej prace Leo, wciąż mogą cieszyć oko, ale powtarzalność jest dotkliwa.

Frapujące światotwórstwo w wydaniu Leo opiera się na pomysłowym kreowaniu niezwykłej flory i fauny obcej planety. Dla świata przedstawionego i przygody w pięknych okolicznościach tajemniczej przyrody warto przeboleć często infantylne dialogi i porwać się opowieści Leo, który ewidentnie zostawił na Betelgezie kawał serducha.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
7.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Betelgeza
Scenariusz: Leo
Rysunki: Leo
Seria: Betelgeza
Wydawca: Egmont Polska, Egmont
Data wydania: 15 kwietnia 2020
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Liczba stron: 248
Format: 216x285 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328197893
Cena: 119,99 zł



Czytaj również

Antares #1
Nowy (niezbyt) wspaniały świat
- recenzja
Silver Surfer. Przypowieści
Być herosem
- recenzja
Superman – Rok pierwszy
Młodzieńcze lata Supermana
- recenzja
Moon Knight (wyd. zbiorcze)
Ilu Spectorów zmieści się w kaftanie?
- recenzja
Batman Metal. Batman, Który się Śmieje #1
Walka z własnym odbiciem
- recenzja
Sin City #2: Damulka warta grzechu
W szponach złej kobiety
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.