» Recenzje » Bernard Prince (wyd. zbiorcze) #1

Bernard Prince (wyd. zbiorcze) #1


wersja do druku

Przygoda nigdy się nie kończy

Autor: Redakcja: Joanna 'Shadov' Walczak

Bernard Prince (wyd. zbiorcze) #1
Czy prowadzenie skromnej działalności transportowej przy pomocy dwóch przyjaciół i niewielkiego statku oznacza spokojne życie? Nie w przypadku Bernarda Prince'a.

Tytułowy bohater ma swoje początki jeszcze w latach sześćdziesiątych, kiedy to po pojawiał się na łamach magazynu Tintin. Prince miał również okazję zagościć w Świecie Komiksu, ale dopiero wydawnictwo Kurc pokusiło się o przybliżenie sylwetki białowłosego awanturnika w pełnej krasie. Kim właściwie jest Prince? To były pracownik Interpolu obecnie pełniący rolę kapitana na pokładzie niewielkiego Kormorana i tylko na pozór wiodący spokojniejsze życie niż za czasów pracy w międzynarodowej policji. Wraz z zrzędzącym i krewkim szyprem Jordanem oraz młodym Hindusem o imieniu Djinn podróżują po różnych zakątkach świata, pakując się przy tym w liczne tarapaty.

W pierwszym albumie zbiorczym znajdziemy kilka rozdziałów: Generała Szatana, Grzmot nad Coronado, Granicę piekła, Przygodę na Manhattanie i Oazę w ogniu. Historie wraz ze wstępem poświęconym genezie postaci i oryginalnym okładkom składają się na prawie 250 stron przygód Bernarda Prince'a i spółki, autorstwa Hermanna Huppena i Michela Regniera (Grega). Na początku wraz z bohaterami trafiamy do Afryki. Pierwsze kilkadziesiąt stron budzi mieszane uczucia, a wręcz obawy o niską odporność komiksu wobec czasu, jaki upłynął od oryginalnej publikacji. Dzieje się tak, gdyż dwie opowieści otwierające album są mocno siermiężne, a intrygi niezbyt skomplikowane i interesujące. Ba, sprawiają wrażenie, jakby odpowiedzialny za scenariusz Greg nie do końca miał pomysł na fabułę. Wymienione wady przestają być dokuczliwe w dalszej części, gdzie scenarzysta na dobre rozwija skrzydła. W Grzmocie nad Coronado scenarzysta zestawia ze sobą miejski i bezwzględny biznes oraz prosty świat rodowitych Meksykanów. To jednak nie tylko przejaw osadzania przygód bohaterów na tle lokalnych problemów, lecz także historia nasączona dużą dawką akcji i odrobiną humoru. Ten ostatni w największym stopniu okrasza Przygodę na Manhattanie, przy której łatwo o uśmiech, mimo że trójka przyjaciół dźwiga na swoich barkach odpowiedzialność za dalsze losy całego kraju. Do tego dochodzą jeszcze wyczerpujące podróże przez bagna i pustynie czy ucieczka spod kurateli opresyjnych i skorumpowanych władz miasta.

Różnorodność i awanturniczy charakter każdego rozdziału to ogromne zalety komiksu, ale pozytywne uczucia wzbudzają także bohaterowie. Bardzo łatwo sympatyzować z narwanym Barneyem Jordanem, dużo bardziej opanowanym Prince’em i czasami nieposłusznym młokosem Djinnem. Pomimo powyższych peanów jedna kwestia uwiera niezmiennie przez cały album. Chodzi o drętwe i patetyczne, czasami zupełnie nienaturalne kwestie dialogowe. Da się jednak przejść ponad tym i czerpać radość z komiksu, w czym pomagają prace Hermanna.

Wspomniana różnorakość miejsc, do jakich trafiają bohaterowie, zapewniła Hermannowi sposobność do tworzenia rozmaitych ilustracji. Czego tu nie ma! Zatłoczone kramy kupieckie, wąskie i ciemne uliczki, wystawne bankiety, pustynie i oazy, czy w końcu mokradła pełne moskitów i aligatorów. Wszystko to stworzono ze sporą dbałością o tła i wyrazistą mimikę. A na deser dostajemy jeszcze sporo kadrów budujących odpowiedni nastrój, jak chociażby galopującą grupę jeźdźców kontrastujących ze światłami wielkiego miasta, do którego wjeżdżają. Na ciepłe słowa zasługuje też jakość wydania. Do naszych rąk trafia bowiem tomisko liczące 248 strony i oprawione w twardą okładkę. Najbardziej cieszy pokaźny dodatek otwierający album, czyli tekst poświęcony pierwszym krokom Bernarda Prince’a oraz zbiór okładek z pierwotnych wydań.

Pierwszy album Bernarda Prince'a nie zawodzi i przynosi dokładnie to, czego można było oczekiwać. Z jednej strony czytelników czekają niedogodności będące przejawem wieku komiksu, jak chociażby miejscami drętwe dialogi, lecz jednocześnie to świetna rzecz dla wszystkich pragnących zasmakować przygody. Z czystym sumieniem mógłbym zestawić Bernarda Prince'a z innymi tuzami awanturniczych powieści graficznych, jak Corto Maltese czy Michael Blueberry. To swoisty wehikuł czasu i grzechem byłoby z niego nie skorzystać.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Bernard Prince #1
Scenariusz: Michel Régnier
Rysunki: Hermann Huppen
Seria: Bernard Prince
Wydawca: Wydawnictwo Kurc
Data wydania: 2017
Kraj wydania: Polska
Liczba stron: 248
Format: 210x297 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788394596361
Cena: 120,00 zł
Wydawca oryginału: Le Lombard



Czytaj również

Jaskółka
Szybowanie czy lot koszący?
- recenzja
Najemnik #01: Kult Świętego Ognia
Olejny świat
- recenzja
Mechaniczna ziemia #1: Oceanika
Niech żyje bal
- recenzja
Lot kruka #1
Patrząc w przyszłość
- recenzja
Thorgal. Młodzieńcze lata #5: Slivia
Początków ciąg dalszy
- recenzja
Bois-Maury #3: Dulle Griet
Niedobrze się stało...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.