Batman. Miasto szaleństwa
Pod tętniącymi życiem ulicami kryje się Dolne Gotham – żywy koszmar karmiony strachem i nienawiścią mieszkańców powierzchni. Od dziesięcioleci przejście między miastami było zamknięte i pilnie strzeżone. Jednak bariera w końcu pęka, a na ulice wydostaje się wypaczona wersja Mrocznego Rycerza, gotowa pogrążyć całe miasto w absolutnym obłędzie. Aby powstrzymać nadchodzącą grozę, Batman musi zawrzeć desperacki sojusz ze swoimi najstarszymi wrogami i stawić czoła prawdzie, która na zawsze zmieni jego spojrzenie na Gotham.
Miasto szaleństwa jest publikacją całkiem świeżą, swoją premierę miało bowiem w latach 2023–2024, zaś jego autorem jest Christian Ward, mogący poszczycić się – jak podaje rodzimy wydawca – wieloma Nagrodami Eisnera. Pewną ciekawostką, wręcz anachronizmem we współczesnych czasach jest to, że Ward odpowiada za absolutnie wszystko w recenzowanym komiksie, począwszy od scenariusza, przez ilustracje, na tuszu, kolorach i okładce kończąc. Jednym słowem: do rąk czytelników trafiła w pełni autorska publikacja.
Nie będzie spoilerem, jeśli napiszę, że już okładka udziela sugestywnych podpowiedzi na temat natury komiksu. Opatrzony fantazyjną czcionką tytuł wspomina o szaleństwie, zaś macki w takim towarzystwie mogą oznaczać tylko jedno: mniej lub bardziej bezpośrednie nawiązanie do twórczości H.P. Lovecrafta. Jedyną niewiadomą pozostaje tylko stopień "ucthulhowienia” historii.
Wbrew pierwszemu wrażeniu, jest on niewielki. Owszem, w historii fundamentalną rolę odgrywa istniejące równolegle Dolne Gotham, będące szaloną repliką "górnego”, dobrze znanego czytelnikom. Ważny jest też wymyślony przez Warda mit, według którego oba światy istniały obok siebie już od zarania dziejów, a dopiero teraz wątła bariera je oddzielająca została zerwana, czego efektem jest jak najbardziej namacalna wersja szalonego, tym razem jak najbardziej "cthulhu’owego” Batmana.
Autorowi zabrakło jednak odwagi, by pociągnąć pomysł dalej, bowiem na akcentach cała sprawa się kończy i prawdę pisząc, w trakcie lektury można odnieść wrażenie, że komiksowi nieco bliżej jest jednak do Stranger Things oraz ich dwóch równoległych światów: tego nad i tego pod. W rezultacie powstał miks, który prezentuje się całkiem nieźle, chociaż powtórzę raz jeszcze: z dużej chmury spadł niewielki deszcz, jeśli chodzi o udział uniwersum Lovecrafta w omawianym komiksie.
Z drugiej strony, nadciągający obłęd znajduje swoje odzwierciedlenie i wypada przy tym zupełnie nieźle. Pomijając już Trybunał Sów, który pod przymusem sytuacji musi nawiązać współpracę z Nietoperzem, świetną partię rozgrywa Two Face, którego obydwa oblicza w świetle nadchodzącej inwazji z dolnego Gotham potrafią być jednakowo przerażone, zaś alternatywna postać Harveya… Cóż, tutaj właśnie autor pozwolił sobie na rozwinięcie skrzydeł kreatywności i zrobił to wyśmienicie.
w scenach spokojniejszych kreskę nazwałbym "normalną”, wręcz absurdalnie przeciętną i nijaką, jednakże w chwili, gdy przychodzi pora na spotkania w Dolnym Gotham, wówczas stylizacja ulega całkowitej metamorfozie i ilustracje przywodzą na myśl senne mary, bądź – ujmując bardziej dosadnie – wariata sen. O takie właśnie przenikanie światów: tego normalnego i tego owładniętego niczym nieskrępowanym szaleństwem, nic nie robiłem, jeśli mogę pozwolić sobie na taki zwrot.
Za sprawą zupełnie oryginalnego pomysłu, wyrazistych sylwetek oraz idealnie komponujących się z narracją ilustracji Miasto szaleństwa czyta się zupełnie nieźle i nawet jeśli historia nie trafi do kanonu Batmana, to już na zawsze utkwi w pamięci jako "ten Batman od Cthulhu”.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Scenariusz: Christian Ward
Rysunki: Christian Ward
Seria: Batman
Wydawca: Egmont
Data wydania: 15 lipca 2026
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 175
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328173538







