» Recenzje » Barras

Barras


wersja do druku

Łubu dubu, niech nam żyje prezes klubu!

Autor: Redakcja: Wiktor 'Anzelm' Wieczorek, Joanna 'Shadov' Walczak, Marcin 'Karriari' Martyniuk

Barras
Argentyna jest niewyczerpaną kopalnią piłkarskich talentów, których nazwiska rozświetlają najważniejsze mecze, ligi i międzynarodowe turnieje. A dzięki staraniom wydawnictwa Mandioca znajomość z Argentyną sukcesywnie wzbogacana jest również o nazwiska tamtejszych twórców komiksowych.

Czym jest football dla Argentyńczyków, wie każdy, kto choćby odrobinę interesuje się tą sportową dyscypliną. Kiedy swoje mecze rozgrywa reprezentacja tego kraju, ulice się wyludniają, a oczy tłumów wpatrzone są w ekrany telewizorów. Niestety czasem kibicowanie dalece wykracza poza stadionowe przyśpiewki i machanie szalikami. Gdzieś w spowitych mrokiem zaułkach Buenos Aires do głosu dochodzą nie zdrowe emocje, lecz pięści, kije oraz gnaty. Jakby tego było mało za sznurki kibolskich porachunków pociągają cyniczni, w nosie mający dobro publiczne, politycy. Witamy w Barras!

Rysownik-samouk, grafficiarz, tatuażysta, zaangażowany społecznik – to prawdopodobnie tylko część aktywności Emilio Utrery, człowieka renesansu, który zapewne tylko przypadkiem znalazł się w XXI wieku, zamiast tworzyć u boku Leonarda da Vinci. Szerokie spektrum działalności argentyńskiego twórcy zachęca do sięgnięcia po Barras, sześciozeszytowego cyklu o ultrasach z Buenos Aires oraz ich pozastadionowej działalności, o której nijak nie może napisać, że jest charytatywna czy prospołeczna. Zamiast tego ulice argentyńskiej stolicy wypełnione są przemocą w walce o prymat najbardziej wpływowego ugrupowania w mieście.

Zresztą termin „cykl” być może został użyty nieco na wyrost, bowiem każdy z epizodów liczy sobie od 20 do 32 stron. W tej sytuacji wydawca zdecydował się na zeszytową formę publikacji, co w dobie „integrali” może budzić spore zdziwienie.

Na stronach komiksu dzieje się bardzo wiele, fabuła gna na złamanie karku, a Utrera nie patyczkuje się ani z postaciami, ani słownictwem, ani pomysłami. Rozróba goni rozróbę, a oklep można zebrać na każdym rogu. Sami bohaterowie są dość barwnymi personami, nawet jeśli nie zawsze popisują się intelektem.

W tym jednak elemencie tkwi pięta achillesowa serii, a mianowicie sam scenariusz. Ograniczona liczba stron w połączeniu z mnóstwem pomysłów zaowocowały skompresowaniem treści oraz dokuczliwym chaosem. W rezultacie, żeby się nie pogubić w zależnościach trzeba w pełni oddać się lekturze, a często ją powtórzyć, z tym że i wówczas specyficzna tematyka po prostu nie każdemu może przypaść do gustu.

Pewną osłodą jest oprawa graficzna Barras. Co prawda grafiki Utrery nie są czymś, czego czytelnicy by do tej pory nie widzieli – zwłaszcza przy okazji rozmaitych karykatur – ale właśnie ta lekka, z założenia groteskowa kreska bawi. Postacie przedstawione zostały bardzo wyraziście, a ich wizualizacja w pełni odpowiada cechom charakteru. Dzięki niej na perypetie bohaterów patrzy się raczej jak na przygody gangu Olsena, aniżeli historię traktującą o brutalnej rywalizacji na ulicach miasta. Rysownik jednak nie tylko się obśmiewa z kiboli, ale potrafi przedstawić ich niezwykle dynamicznie, co podkreśla wydarzenia fabularne.

Na rynku dostępne są komiksy, które z grubsza można podzielić na umowne grupy: superbohaterskie rodem ze Stanów Zjednoczonych, komiksy europejskie – obie kategorie kierowane są do masowego czytelnika – jak również komiksy niezależne lub jak kto woli "undergroundowe". Oczywiście to tylko kilka przykładów, a bardziej istotne jest to, że Barras na polskim rynku jest pewnego rodzaju undergroundem undergroundu, utworem dedykowanym gronu najbardziej oddanych entuzjastów komiksu, kochających dodatkowo futbol, Argentynę oraz spluwy, a wszystko to okraszone niecenzuralnym słownictwem.

Ponadto wydaje się, że wyłapanie rozmaitych niuansów oraz właściwa interpretacja pomysłów Utrery uzależniona jest od znajomości argentyńskich realiów i uwarunkowań. Dlatego też tylko takie – raczej wąskie – grono odbiorców będzie się dobrze bawiło w trakcie lektury. A pozostali... Na rynku dostępne jest mnóstwo świetnych, albo chociaż bardziej przystępnych tytułów, sama Mandioca dysponuje w swoim portfolio cudownie rewelacyjnym pod każdym względem Labiryntem i prawdę mówiąc nie umiem z czystym sercem polecić Barras, niewątpliwie też szybko o nim zapomnę poświęcając się lekturze może mniej zakręconej, ale bardziej poukładanej.

 

Dziękujemy wydawnictwu Mandioca za udostępnienie komiksu na potrzeby recenzji.

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Barras #1
Scenariusz: Emilio Utrera
Rysunki: Emilio Utrera
Seria: Barras
Wydawca: Mandioca
Data wydania: luty 2017
Kraj wydania: Polska
Liczba stron: 24
Format: 205x295 mm
Oprawa: miękka
Druk: czarno-biały
ISBN: 9788394719906
Cena: 15,00 zł
Kraj wydania oryginału: Argentyna



Czytaj również

Labirynt
Labirynt snów i wspomnień
- recenzja
Ye
Podróż w głąb siebie
- recenzja
Kocia skórka
Skomplikowana historia samby
- recenzja
Warpaint
Los wojownika
- recenzja
Favela w kadrze
Obiektyw zamiast pistoletu
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.