» Recenzje » Bakuman #12

Bakuman #12


wersja do druku

Rysownik spod klosza

Autor: Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk

Bakuman #12
Pomimo sukcesów i rosnącej popularności mangi twórcy skrywający się pod pseudonimem Muto Ashirogi nadal walczą z Niizumą o prym wśród mangaków. Czy ostatni plan na pobicie rywala okaże się atrakcyjny również dla czytelników Bakumana?

Korespondencyjnego pojedynku autorów wykreowanych przez Tsugumiego Ohbę i Takeshiego Obatę ciąg dalszy. Senseiowie Takagi i Mashiro postanowili przebić Eijego Niizumę za pomocą dłuższej historii rozbitej na kilka numerów magazynu Jump. Chociaż mogłoby się zdawać, że dwunasty już tomik Bakuman zostanie zdominowany właśnie przez ten wybieg bohaterów, to jednak na pierwszy plan wychylają się inne kwestie. A także inne postacie.

Gdy pewne wątki przestają działać lub wydają się być wyeksploatowane, Tsugumi Ohba czyni dokładnie to, co doradza stworzony przez niego redaktor Hattori – dodaje nowego protagonistę. Tak się stało z niedawno wprowadzonymi na scenę asystentami Mashiro i już widać, że wszyscy oni odegrają mniej lub bardziej istotne role. W tomie dwunastym Shiratori kradnie większość naszej uwagi, mimo iż poświęcona mu historia jest do bólu przewidywalna. Na horyzoncie da się już dostrzec również następne wątki, które powinny sporo namieszać w życiu Muto Ashirogiego. I dobrze, gdyż dzięki temu tracąca impet seria ma szansę na podtrzymanie uwagi odbiorców.

Mangacy to w dalszym ciągu sympatyczna zgraja indywiduów, przyjaźniących się ze sobą, a jednocześnie nieustannie rywalizujących o popularność w głosowaniach czytelników. Nowi bohaterowie wprowadzają nieco odświeżenia i pozwalają odetchnąć od lepiej poznanych wątków, co nie oznacza, że w tomiku zabrakło miejsca dla gagów, głównie związanych (a jakże) z Hiramaru i bezczelnie manipulującym nim redaktorem. Humor przeplata się z często wręcz irytującą pompatycznością niektórych scenek i to już wprawia w lekkie zażenowanie.

Patrząc na stronę graficzną, wciąż można jedynie przyklasnąć, obserwując kolejne ilustracje Takeshiego Obaty. Prace rysownika cechują bardzo dobrze nakreślone twarze przedstawiające pełną paletę emocji bohaterów, oraz przywiązanie uwagi do szczegółów. Tylko trochę szkoda, że opowieść nie dostarcza mu częstszych pretekstów do tworzenia plenerów czy bardziej urozmaiconych wnętrz niż pracownie mangaków, tudzież ich redaktorów.

Kolejne tomy mijają, a pojedynek Muto Ashirogiego i Eijego Niizumy zdaje się nie mieć końca. Nowe postacie niosą nadzieję na pewne odświeżenie cyklu, lecz dopiero czas pokaże, czy nie skończą zapomniane tak przez twórców, jak i czytelników. Pomimo narastającej i coraz bardziej uciążliwej powtarzalności, Bakumanowi nadal należy się miano solidnej pozycji.

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie komiksu do recenzji.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Bakuman #12
Scenariusz: Ohba Tsugumi
Rysunki: Obata Takeshi
Seria: Bakuman
Wydawca: Waneko
Data wydania: 20 marca 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Aleksandra Kulińska
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
ISBN: 9788380960381
Cena: 19,99 zł
Wydawca oryginału: Shueisha



Czytaj również

Bakuman #09
Pomiędzy marzeniami a rozsądkiem
- recenzja
Bakuman #11
Rywal z prawdziwego zdarzenia
- recenzja
Bakuman #10
Śledząc mangaków
- recenzja
Bakuman #08
Nie samymi mangami mangaka żyje
- recenzja
Bakuman #07
Bo z redaktorem nigdy nie wie, oj nie wie się
- recenzja
Bakuman #04-06
Wszyscy jesteśmy mangakami
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.