» Recenzje » Atelier Spiczastych Kapeluszy (#1-2)

Atelier Spiczastych Kapeluszy (#1-2)


wersja do druku

Magia (z) rysowania

Autor: Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk, Daga 'Tiszka' Brzozowska
Ilustracje: Kamome Shirahama

Atelier Spiczastych Kapeluszy (#1-2)
Tam, gdzie magia, są zwykle oni: czarodzieje, zaklinacze, czarownice, magowie, wiedźmy. W wielu historiach spod znaku fantasy trzeba się jednak z nią urodzić, żeby w ogóle móc uczyć się czarodziejskiego fachu. W tej mandze jest inaczej: czarów może używać każdy. Ale... zacznijmy od początku. 

Zarys fabuły

Koko od dziecka chciała zostać czarodziejką. Nawet kupiła na festiwalu magiczną książeczkę i różdżkę, ale nie udało się jej rzucić żadnego zaklęcia. Traf chciał, że lata później do pracowni krawieckiej jej mamy zawitał czarodziej – Quifrey. Dziewczynce udało się podejrzeć mistrza przy pracy, dlatego podjęła kolejną próbę użycia zakupionych artefaktów. Niestety przerysowana przez nią ilustracja uruchomiła naprawdę potężny czar, w wyniku którego mama i dom zmienili się w kamień. Sama Koko też by tak skończyła, gdyby nie interwencja Quifrey'a. Co poszło nie tak? Koko przypadkowo poznała największą tajemnicę magii – zaklęć się nie rzuca, tylko rysuje. Mało tego, nie trzeba się urodzić czarodziejem, żeby ich używać! Koko staje przed wyborem – wyczyszczenie pamięci za cenę bezpieczniejszej przyszłości albo zostanie czarodziejką i zyskanie szansę na odczarowanie mamy. Nietrudno się domyślić, co wybrała.

Tak właśnie trafia do tytułowego Atelier Spiczastych Kapeluszy.

 

Rysowanie zacznij od koła

Jakkolwiek czarowanie w świecie Atelier okazało się być nadzwyczajnie dostępną umiejętnością, to Kamome Shirama – autorka mangi – zadbała, żeby magia miała jednak jakieś ograniczenia i porządek. Zaklęcia w tym uniwersum opierają się na rysowaniu magicznych kręgów, dlatego im bardziej koślawy rysunek, tym gorzej zadziała, a wszelkie odejścia od wzoru niosą konsekwencje. Ponadto nie da się stworzyć czegoś z niczego, więc trzeba również uwzględnić, z jakimi substancjami będzie się pracować. Systemowi temu bliżej jest do Fullmetal Alchemist Hiromu Arakawy czy Malowanego Człowieka Petera V. Bretta niż znanemu z Harry'ego Pottera okładaniu się zaklęciami.  

Jednak zawsze znajdą się tacy, którzy będą szukać sposobów na zyskanie jeszcze większej mocy. W tej mandze istnieje w nim organizacja czarodziejów - Ronda - ich celem jest powrócić do dawnego porządku, kiedy umiejętność czarowania była dostępna dla wszystkich. Dysponują potężną magią, która uchodzi za Zakazaną. To właśnie jeden z członków tego zrzeszenia próbuje wykorzystać Koko jako klucz do przywrócenia dawnego porządku. 

 

Portrety pamięciowe

W pierwszych dwóch tomach pojawia się sporo postaci, a ich wizualna  różnorodność cieszy. Jednak to w trakcie lektury miałam wrażenie, że głównie trafiam na statystów, którzy przewijają się w tle. Bezimienny (na razie) knuj z Ronda niewiele zrobił poza podrzuceniem niedoświadczonej Koko czarodziejskich artefaktów. "Czujne Oka" Atelier – Orgurio, który miał pilnować czy Quifrey nie złamał praw czarodziejów – o ironio głównie "przymykał oczy" na wybryki współpracownika. Pozostałe postaci cierpią jeszcze bardziej na poskąpionym im "czasie antenowym”. Nawet jeśli Atelier to mała szkoła, połowę uczennic poznajemy głównie z imienia i twarzy, nie po umiejętnościach.

W zasadzie na pierwszy plan wysuwają się dwie postaci, te same, które zdobią okładki omawianych tomów. Pierwsza z nich to oczywiście Koko, a druga to Agata – najlepsza uczennica Quifreya. Tę adeptkę obecność nowej dziewczyny wyraźnie drażni, ale na szczęście nie jest odpowiednikiem Draco Malfoya – nie ma przerośniętego ego z tendencją do dręczenia słabszych. Agata to zdyscyplinowany pracuś, który sporo od siebie wymaga. Jej nieufność, czy wręcz niechęć względem Koko ma więc większe uzasadnienie niż urażona duma.

Co do samej protagonistki, na szczęście nie została na razie przedstawiona jako wybraniec, zwłaszcza taki przez wielkie "W". Ba, do świata magii wchodzi bardziej w atmosferze "niesławy”. Dodatkowo biorąc pod uwagę jej pocieszny charakter, przypomina raczej radośnie bazgrolącego przedszkolaka niż poważną uczennicę. Koko pokazuje jednak, że potrafi też logicznie myśleć. Pierwsze wyzwania, na jakie natrafia wśród magów, rozwiązuje za pomocą kreatywności i wykorzystania wszelkich strzępków wiedzy, jakie zyskała, a nie przez nagły przypływ mocy.

 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Szkice piórem i węglem

Kreska jaką operuje Kanome Shirahy jest delikatna, idealnie dopełniaj baśniowy klimat Atelier Szpiczastych Kapeluszy. Styl rysunków skłania się bardziej ku zachodnim komiksom, czasem tylko skłaniając się ku rysowaniu zabawniejszych min jak z mang: komuś oko bieleje, albo twarze są rozrysowane prościej by podkreślić komizm sytuacji. Z informacji na skrzydełku tomu pierwszego można dowiedzieć się, że mangaczka ukończyła Wydział Projektowy Tokijskiego Uniwersytetu Sztuki, co widać po jej ilustracjach. Nie tylko tła rzadko kiedy są pozostawiane białe, ale wykazuje się naprawdę imponującą pomysłowością przy projektowaniu zarówno magicznych sprzętów, jak i zwykłych szaf. Swoją drogą, choć wśród miejscowej fauny pojawiły się sarny oraz smoki, to Shiraha częściej woli mieszać cechy kilku różnych gatunków niż zapożyczać istoty z już istniejących bestiariuszy.

Jakkolwiek zachwyca mnie detaliczność w nadaniu jak największej indywidualności strojów i fryzur adeptek z Atelier Quifreya, to uważam, że rysowniczka bardziej przyłożyła się przy postaciach dorosłych niż małoletnich. Dziewczęta wyglądają nie tylko jak rówieśniczki, ale też niewiele się różnią pod względem figur czy wzrostu. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Uważam, że po tę mangę z powodzeniem mogą sięgnąć zarówno rówieśniczki Koko – 11-14 latki - również starsi czytelnicy, którzy znajdą w niej coś dla siebie. Zwłaszcza ci, którzy żywią sentyment do świata Harry'ego Pottera. Wydawnictwo Kotori, odpowiedzialne za polską wersję, dało czytelnikom do wyboru wydanie zarówno w twardej oprawie, jak i w miękkiej okładce ze skrzydełkami.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Atelier spiczastych kapeluszy #01
Scenariusz: Kamome Shirahama
Rysunki: Kamome Shirahama
Seria: Atelier spiczastych kapeluszy
Wydawca: Kotori
Data wydania: 26 kwietnia 2019
Kraj wydania: Polska
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
Cena: 25,20 zł
Tytuł oryginalny: Tongari Boushi no Atelier

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.