» Recenzje » Aliens Bunt #1

Aliens Bunt #1


wersja do druku

Kto tak naprawdę się buntuje?

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Aliens Bunt #1
Nie ma osoby lubującej się w science fiction, która nie znałaby filmowego Obcego Ridleya Scotta z 1979 roku. Od tego czasu Ksenomorfy również towarzyszą czytelnikowi komiksowemu. Obcy walczyli z Supermanem, Batmanem, Sędzią Dreddem i Predatorem, a to jedynie wierzchołek góry lodowej. Teraz mamy okazję prześledzić również znakomitą serię Aliens. Bunt, która wyszła spod ręki Briana Wooda.

Ów scenarzysta nie jest obcy na naszym rynku. Z jego nowszych dzieł w sklepach znajdziemy serię Briggs Land (Kobieca ręka,Samotna walka) oraz Ludzi północy (Saga anglosaska, Saga islandzkaSaga europejska). Na swoim koncie ma również albumy m.in. z Legend Star Wars oraz X-Menów (Bitwa atomu). Mimo wszystko Aliens. Bunt to jego pierwsza historia o Ksenomorfach wydana w Polsce.

Szeregowa Zula Hendricks – Kolonialna Marine – razem z grupą syntetyków bojowych "Davis" zostaje wysłana na wrak transportowca "Europa". Korporacja wojskowo-przemysłowa Weyland-Yutani, dla której pracuje, zgłosiła roszczenia do porzuconego statku. Jednak nic nie przygotowało ani Zuli, ani grupy uderzeniowej  na to, co tam zastali. Załoga nie żyje, a na statku rządzi rasa Obcych. Łącząc to z nieszczęśliwym zbiegiem wydarzeń, protagonistka zostaje wrzucona w sam środek konfliktu pomiędzy Weyland-Yutani a syntetykami.

Brian Wood dość jednostajnie prowadzi całą historię. Już w pierwszych dwóch rozdziałach jesteśmy bombardowani informacjami, które kreślą sytuację bohaterów. Zula Hendrick jest po poważnym urazie kręgosłupa, a towarzyszące jej drony okazują się grupą nieprzewidywalnych cyborgów. Scenarzysta z jednej strony ciągle podsyca napięcie, z drugiej często pozwala odetchnąć przy spokojniejszych kadrach. Wydarzenia krążą wokół Obcych i ich śladów bytności w kolejnych ludzkich statkach/koloniach, ale same Ksenomorfy pozostają jakby z boku.

Brian Wood skupia się wokół relacji syntetyków i Zuli. Szeregowa spisana na straty przez dawny uraz i uznana za dezertera, znajduje oparcie, tam gdzie najmniej się go spodziewa. Scenarzysta porusza aspekt moralny uczuć. jakimi maszyna może darzyć człowieka i na odwrót. W dodatku pozostawia ogromne pole do snucia własnych domysłów i teorii. Ale w żadnym razie nie mamy tu do czynienia z ckliwą historyjką. U Briana Wooda wszystko jest mroczniejsze i bardziej "pierwotne", takie jakie fani powinni pamiętać z Ósmego pasażera Nostromo. Zwłaszcza że autor puszcza oczko do fanów, dając do zrozumienia, skąd czerpał inspiracje. 

Oprawa graficzna stoi tu na naprawdę niezłym poziomie, pomimo że przy pracy brało udział trzech artystów: Tristan Jones (rozdziały 1-2 oraz 5-6), Ricardo Burchielli (rozdział 3) i Tony Brescini (rozdział 4). Oczywiście różnica między panami jest widoczna i łatwo wskazać, które prace najlepiej oddają charakter historii. Prym wiedzie Tristan Jones, nadający swoim rysunkom niezwykłej głębi i szczegółowości. Każda plansza to gra ciemnymi kadrami, z pozoru, niechlujnie zarysowana szczegółami, które można z powodzeniem podziwiać dłuższa chwilę. Także spod jego ręki postacie, w tym Obcy, wydają się najbardziej bliscy realizmowi. Nie można tego powiedzieć o pracach Tony'ego Bresciniego, który gubi proporcje, zwłaszcza jeśli chodzi o twarze bohaterów. Niemniej Brescini utrzymał ponury klimat historii, który zauważalny był w pracach Jonesa.

Podobnie można skomentować prace Ricardo Burchielliego – są lepsze od Bresciniego, ale nadal gorsze od tych Jonesa. Przede wszystkim bohaterowie i Obcy odbiegają od swoich odpowiedników z rysunków Jonesa, są bardziej zamaszyści i brak im szczegółów. Za to artysta świetnie bawi się perspektywą, nadając scenom dynamicznego charakteru. Swoją pracę w album włożył też Dan Jackson odpowiedzialny za kolory. Utrzymał podobną i ciemno-mroczną kolorystykę przez cały komiks, nadając m.in. scenom thrillerowej otoczki. Miejsca do których przybywa Zula, są opuszczone, skryte w mroku i zamieszkałe przez rasę obcych, z którą zetknął się człowiek.

Aliens. Bunt #1 spod ręki Briana Wooda, to wyjątkowo dobra opowieść, która odwołuje się do klimatu pierwszych filmów z Obcym mrocznej, ciężkiej i krwawej historii, która na stałe wpisała się w popkulturę, razem z Ripley, protagonistką. Komiks obowiązkowo powinien znaleźć się w biblioteczce każdego miłośników Obcego. Dostarcza mnóstwo dobrych wrażeń, przesyconych mrocznym klimatem science fiction i podlanych krwawą i brutalną wojną ras, w której mierzy się zwierzęca siła z inteligencją i sprytem. Dosłownie jakbyśmy znów wrócili na seans Obcego z 1979 roku.

 

Dziękujemy wydawnictwu Scream Comics za przekazanie komiksu do recenzji.

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Aliens Bunt #1
Scenariusz: Brian Wood
Rysunki: Riccardo Burchielli, Tristan Jones, Tony Brescini
Kolory: Dan Jackson
Seria: Aliens Bunt
Wydawca: Scream Comics
Data wydania: grudzień 2018
Kraj wydania: Polska
Autor okładki: Massimo Carnevale
Liczba stron: 160
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788365454928
Tytuł oryginalny: Aliens: Defiance vol. 1
Wydawca oryginału: DarkHorse



Czytaj również

DMZ #2: Body of a Journalist
Psychologia getta
DMZ #1: W strefie
Piekło na zgliszczach wież
- recenzja
Tomb Raider #1: Zarodnik
Lara Croft ponownie
- recenzja
Lady Killer #2
Droga przez mękę
- recenzja
Predator. Łowcy #1
Predator Predatorowi nierówny
- recenzja
Lady Killer #1
Bo z zabójcami nigdy nie wie, oj nie wie się...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.