A. Rodin

Ciężkie życie rzeźbiarza

Autor: Joanna 'Shadov' Walczak

A. Rodin
Bibliograficzne komiksy w sposób przystępny przeprowadzają czytelnika przez życie danej osoby, zahaczając o osiągnięcia, dramaty i życie towarzyskie. Taki właśnie jest A. Rodin od Eddy’ego Simona.

Eddy Simon to scenarzysta, który w Polsce komiksem A. Rodin zalicza debiut. Urodzony w Normandii w 1968 r., najpierw był dziennikarzem, później scenarzystą komiksowym. Jednym z jego słynniejszych albumów jest Confidences à Allah (tłum. Zwierzając się Allahowi, adaptacja powieści Saphii Azzedine, stworzona z Marie Avril), za który otrzymał Prix Arouet w 2016 r.

We współpracy z Catherine Chevillot, dyrektorką Muzeum Rodina (zlokalizowanego w Paryżu), oraz Joelem Alessandrem (rysownikiem), postanowił opowiedzieć historię jednego z najsławniejszych francuskich rzeźbiarzy François Auguste'a René Rodina, żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku. Biografia (112 stron w kolorze na offsetowym papierze) skupia się wokół najistotniejszych momentów z życia rzeźbiarza oraz trzech dam: Rose, Camille i Claire, które w jego twórczości, jak i uniesieniach miłosnych, zostawiły trwałe ślady.

Scenarzysta historię Rodina zaczyna krótkim prologiem rozgrywającym się w 1846 r. Jest to scena z matką i siostrą, kiedy to podczas pieczenia biszkoptów młody artysta przejawia pierwsze oznaki talentu, lepiąc popiersia z ciasta. Główna jednak część zaczyna się kilkanaście lat później, zimą 1864 r., kiedy to dorosły Auguste opuszcza szkołę zakonną i rozpoczyna karierę rzeźbiarza – wydarzenia te dzieją się już po śmierci jego siostry. Zaczynał od dużej, ale pustej i nieogrzewanej pracowni, zarabiając marne grosze i ledwo wiążąc koniec z końcem. Jednak los pomału się do niego uśmiechał i zdobył pierwszą pracę w pracowni rzeźbiarskiej u boku Carriera-Belluse’a, gdzie szkolił warsztat.

Simon przedstawia epizody z życia artysty, które pomimo przeskoków czasowych (czasem nawet po kilka lat) sklejają się w spójny obraz kolejnych uwikłań emocjonalnych i zawiłości zawodowych. Scenarzysta prezentuje karierę Francuza w sposób zrozumiały, nie rozpisując się zbytnio nad mniej istotnymi elementami. Mowa głównie o emocjach, które Rodin żywił w stosunku do swojej żony Rose, kochanki Camille i współpracownicy Claire – chociaż istotne, to pozostają z boku. Niemniej każda z tych kobiet odegrała istotną rolę, często ucząc Rodina odpowiednich wartości rodzinnych. Niemniej artysta, co też jest zaznaczone w historii, nie był człowiekiem idealnym i ulegał fizycznym pokusom.

Scenarzysta odwołuje się do istotnych prac dłutnika, w tym rzeźby “Wiek brązu”, po raz pierwszy pokazanej w Brukseli, zlecenia na pomnik upamiętniający Eustache’a de Saint-Pierre’a albo przygotowania do “Bramy piekieł” inspirowanej Boską Komedią od Dantego Alighieri. Dzięki kolejnym etapom kariery poznajemy charakter rzeźbiarza oraz jego podejście do kwestii tworzenia i modelowania. Cała historia nie jest ukierunkowana na jedno konkretne dzieło artysty, ale bardziej aby pokazać przekrój prac oraz zmian, jakie zachodziły w jego stylu, kiedy z rzeźbienia ornamentów pod okiem Carriera-Belluse’a przerzucił się na tworzenie w brązie, a później rysunek; oraz jak pomału zostawał doceniany przez znakomitych uczonych i bogatych mecenasów.

Graficznie album to hołd oddany surowym konturom, równie brązowo-szarym kolorom i delikatnym rozmytym plamom, przypominającym pociągnięcia pędzla. Rysunki wydają się jedynie zarysowane, nieuchwycone dokładnie. Wszystko to jednak idealnie harmonizuje ze style narracyjnym i tym jak przedstawiony był Rodin. Joel Alessandra wykonał solidną pracę, która dobrze dopełnia historię.

Z albumami biograficznymi jest ten problem. Że nie jest to historia, która trafi do wszystkich. O ile ktoś nie zamyka się na jeden konkretny gatunek w komiksach i od czasu do czasu szuka czegoś innego, to warto sięgać i po działo Simona. A. Rodin jest historią ciekawą, co wynika z burzliwego miłosnego życia artysty. W sam raz na spokojny wieczór przy filiżance kawy.