» Teksty » Artykuły » 47 roninów

47 roninów


wersja do druku

Droga ronina

Autor: Redakcja: Mały Dan

47 roninów
Mike Richardson (scenariusz) i Stan Sakai (rysunek) sięgnęli po klasyczną opowieść o wojownikach bez pana – roninach, którzy kierowani kodeksem honorowym zmierzają ku swojej zagładzie. Choć wiedzą, że nie czeka ich nagroda, to poczucie obowiązku jest silniejsze niż wszystkie inne namiętności tradycyjnie szarpiące ludzką duszę. Miłość, beztroska czy przyjaźń przegrywają z lojalnością. Bohaterska śmierć jest wpisana w ich przeznaczenie.

Pan Asano, ojciec i mąż, książę feudalny Ako, zostaje wezwany na dwór szoguna Tokugawy Tsunayoshiego. Wierny sługa pana Asano, Oishi, podejrzewa, że nie wyniknie z tego nic dobrego. I faktycznie, pobierając nauki od niejakiego Kiry, Asano sprzeciwia się wynagrodzeniu go formą łapówki. Kira tak skutecznie i tak długo prowokuje pana Asano, że ten w końcu podnosi na niego miecz, co na dworze szoguna jest niedopuszczalne. Proces wskazuje winę Asano, który popełnia harakiri. Poddani Asano oraz jego rodzina zostają pozbawieni przywilejów oraz dworu Ako. Oishi musi podjąć decyzję, co robić. Ostatecznie postanowi przygotować zemstę na Kirze, a podążą za nim najwierniejsi i najbardziej honorowi roninowie. W liczbie czterdziestu sześciu.

Podobno znać tę historię, to znać Japonię. Sporo w tym zapewne przesady, ale faktycznie decyzje podejmowane przez Oishiego i jego ludzi mówią wiele o japońskiej determinacji, o której słyszeliśmy w podobnym wydaniu w opowieściach o drugiej wojnie światowej. Nie może to być przypadek, że honorowość i nieustępliwość są cechami, którymi można stereotypowo określić japoński charakter narodowy. Powinność, którą spełniają roninowie wobec swojego pana, jest w tym wypadku oczywiście umotywowana pozytywnie. Nikt nie wątpi w niewinność pana Asano. Zatem ta klasyczna opowieść o wymierzaniu sprawiedliwości połączy się w finale z dosyć oczywistym "winni poniosą karę". Sakai i Richardson świadomi wielości wersji na temat tego, co zaszło między Kirą a Asano, zgodnie twierdzą, że przedstawiają swoją wizję historii. Gwoli ścisłości jednak, w dodatkach (wywiady, opisy) czytamy, że Asano niekoniecznie musiał być tak niewinny, jak odmalowała go legenda.

Sposób, w jaki twórcy opowiadają historię czterdziestu siedmiu roninów może wydawać się momentami dosyć uproszczony i skrótowy, ale nie powoduje to problemów ze zrozumieniem tego, co czytamy. Nadaje za to narracji rytmu nie spowalniając i nie rozwlekając niepotrzebnie prostej w gruncie rzeczy przypowieści, którą poznajemy z ust człowieka, który "tam był". Tego potencjału nie udało się do końca wykorzystać reżyserowi Carlowi Rinschowi, który w 2013 roku sięgnął po tę legendę i zinterpretował ją zgodnie z hoolywoodzkimi standardami w filmie z Keanu Reevesem w roli głównej. Sakai bardzo dobrze wyważył kreskę między usagową a grafikami Ogata Gekko. Dzięki temu osiągnął cartoonowy styl oparty na tradycyjnej grafice japońskiej. Dopiero w stanowiących dodatki do tego tomu okładkach poszczególnych części, górę bierze styl znany z Usagiego (nawet w kompozycji i przede wszystkim kolorystyce!).

Na osobną pochwałę zasługuje polskie wydanie, zamknięte w śliczną, twardą i zakrwawioną oprawę. 47 roninów to komiks zdecydowanie udany, a roninowie z niego są godni podziwu dziś jeszcze bardziej niż wiele lat temu, kiedy ta legenda się wydarzyła. A było to tak, posłuchajcie…

8.5
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: 47 roninów
Scenariusz: Mike Richardson
Rysunki: Stan Sakai
Wydawca: Egmont
Data wydania: luty 2015
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Liczba stron: 152
Format: 152 x 228 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-281-0236-1
Cena: 69,99 zł



Czytaj również

Usagi Yojimbo #31: Piekielne malowidło
Królik w epoce Edo
- recenzja
Karmazynowe Imperium II: Rada we krwi
Imperium pod ostrzałem
- recenzja
Varia #28
Biegniemy na rekord
Usagi Yojimbo #24
Ścieżka wojownika wiedzie ku dobru
- recenzja
Usagi Yojimbo: Yokai
Urodziny w Technicolorze
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.