» Magic: the Gathering » Talie » Architektura Decku cz.8 - UG Turboland

Architektura Decku cz.8 - UG Turboland



Witam

Po dłuższej przerwie postanowiłem napisać kolejną część Architetury Decku. Z jednego powodu obecny okres w Magicu jest świetny - wchodzi nowa edycja, Magic 2011 i przez pewien czas będzie można grać dwoma edycjami w Standardzie. Stwarza to okazję ku szykowaniu na tę parę miesięcy zabójczych talii, które mogą "skopać tyłki w dobrej sprawie" (skąd to cytat?).

Tym niemniej, nie zapominajmy o graczach casualowych, których nie bawi wydanie tysiąca złotych na deck, którym osiągnęliby zadowalające wyniki na dowolnym turnieju (oczywiście, po spędzeniu określonego czasu na testowanie talii), ale którzy wolą pograć ze znajomymi za dużo mniejsze pieniądze. Zawsze jednak można połączyć przyjemne z pożytecznym - wziąć spis turniejowej talii, wrzucić do budżetomieszarki i wydobyć gorszą, ale dużo tańszą wersję decku. Tak też dzisiaj zrobimy z UG Turbolandem, który od jakiegoś czasu święci triumfy na scenie turniejowej.



Przyjrzyjmy się może najpierw jednej z wersji UG Turbolanda (pewnie nie najlepszej, ale nie o to chodzi), którą można znaleźć tutaj.

4 Avenger of Zendikar
4 Lotus Cobra
4 Oracle of Mul Daya

4 Explore
3 Mind Spring
1 Ponder
4 Rampant Growth
4 Time Warp

4 Jace, the Mind Sculptor

5 Forest
4 Halimar Depths
4 Island
4 Khalni Garden
4 Misty Rainforest
1 Scalding Tarn
4 Tectonic Edge
2 Verdant Catacombs

Sideboard:

3 Roil Elemental
1 Terastodon
3 Fog
2 Negate
4 Narcolepsy
2 Jace Beleren

Jak widać, zwycięstwo da się tutaj osiągnąć poprzez coturowe kutanie Cobrą w przeciwnika.

Żartuję oczywiście. Choć jakby komuś się udało, to śmiało.

Mając potężną akcelerację w postaci Explore, Rampant Growth, Oracle i Lotusa, korzystając przy tym z dobrodziejstwa card advantage w postaci Jace'a, Mind Spring i Time Warp, a także sporej ilości lądów, wystawiamy Avengera i uruchamiamy całą machinę odpowiedzialną za budowanie potężnych roślinek. A jeśli się nie uda, staramy się bawić naszym planeswalkerem. Albo szarżujemy Cobrą.

Dzięki sporej ilości fetchy, Mul Daya oraz Explore możemy skutecznie rozszerzać możliwości fizyczne naszej armii roślin. Ważne jest, aby szybko dokopać się siedmiu źródeł many oraz choćby jednego Zendikara. Albo pozostaje nam Cobra. Popularne są też wersje wykorzystujące mechanikę Eldrazi - Emrakul, the Aeons Torn lub Ulamog, the Infinite Gyre oraz All Is Dust wspomagane Eldrazi Temple i Eye of Ugin dają nam więcej możliwości wykończenia przeciwnika, pomijając już wysłużoną Cobrę.

Patrząc jednak okiem budżetowowca nie sposób oprzec się wrażeniu, że coś tu nie gra - troszkę to drogie. Już same fetche to wydatek rzędu 500 zł, Cobra też nie jest najtańsza, a Jace bije rekordy na Wall Street z cenami rzędu 240 zł za kawałek tekturki. Można zatem podejrzewać, że o ile z kolegami (i koleżankami rzecz jasna) wygrywać będziemy, tak oni/e będą nas unikać.

Zatem, postarajmy się włączyć naszą budżetomieszarkę i zobaczymy co nam wyjdzie. O, proszę...

4 Overgrown Battlement
4 Oracle of Mul Daya
4 Avenger of Zendikar

4 Ponder
4 Treasure Hunt
4 Explore
4 Rampant Growth
4 Cultivate

9 Forest
5 Island
4 Khalni Garden
4 Halimar Depths
4 Terramorphic Expanse
2 Evolving Wilds

Jeżeli podliczymy ceny powyższych kart, okaże się, że do skompletowania całego mainboardu potrzebne jest 60-70 zł. To około 25% ceny jednego Jace'a. Ale te ceny się rozszalały - chyba nawet Arcbound Ravager czy Tarmogoyf tyle nigdy nie kosztowały.

Tym niemniej, za te 60-70 zł dostajemy już namiastkę UG Turbolanda. Ta talia ma jedną przyjemną cechę (jak większość zresztą) - pomijając ok. 20 obowiązkowych kart, cała reszta zależy już od naszej inwencji twórczej. Jeżeli przyjrzycie się uważnie, zobaczycie, że tak naprawdę oprócz Avengera nie mamy żadnego innego win condition (chyba że rzucimy Battlementem w przeciwnika), dlatego można spróbować upchnąć tutaj jakieś kabany lub zdać się na sideboard (o którym pod koniec artykułu słów kilka). Chciałem też nadmienić, iż pomysł na budżetowego Turbolanda wziąłem od użytkownika DragoBeefTown, którego pozdrawiam i proszę o wybaczenie, że skorzystałem z jego pomysłu.



Dawno tego nie robiłem, zatem teraz stały punkt programu - Opis Składowych Części Decka.





Tutaj Ważniejszy Niż Kiedykolwiek, Czyli Mana Base (TWNK,CMB)

9 Forest
5 Island
4 Khalni Garden
4 Halimar Depths
4 Terramorphic Expanse
2 Evolving Wilds

Oczywiście, ubudżetowiając talię z góry zakładamy brak "normalnych" fetchy takich jak np. Misty Rainforest (cały czas mam jednego na sprzedaż!), zatem będziemy musieli sobie poradzić w inny sposób. W dalszym ciągu zostaje mechanizm Garden + Depths - tapnięte, ale ciekawie działające lądy, które pozwalają na ustawienie sobie biblioteki i powiększanie armii naszych roślinek. Teraz co z fetchami - ponieważ Ekspansje i Wilds pozwalają wyciągać nam tylko lądy podstawowe, a poza tym opóźniają o turę, należy zmniejszyć ich ilość, żeby mieć chociaż jakieś tempo. Z powodu Rampant Growth i Cultivate tych basic landów w bibliotece też powinno troszkę być, aby użyteczne stały się w ogóle te czary. Z tego powodu mamy 9 Lasów i 5 Wysp, które jako jedyne nas nie opóźniają. I chwała im za to. Przy okazji uspokajam - tak, lądów jest 28. A co, chcieliście 29?





Nasza Menażeria i Jeden, Który Miażdży, Czyli Potworki (NMiJ,KM,CP)

4 Overgrown Battlement

Nie ma się co łudzić - w czasie gdy będziemy zbierać manę przeciwnik po drugiej stronie stołu nie będzie patrzył i klaskał. Na pewno będzie próbował zrobić nam coś niemiłego, dlatego musimy mieć choćby prowizoryczną ochronę w postaci ścian. A że ta ściana daje nam ponadto manę także za inne ściany, to już czysty przypadek. Dzięki temu stworzonkowi możemy mieć Avengera już w czwartej turze - wystarczą nam trzy lądy (w tym dwa dające zieloną manę) i 2 Battlementy. Żyć nie umierać. I niepotrzebna nam Cobra.

4 Oracle of Mul Daya

Tej karty nie mogło tu zabraknąć mimo określania budżetu. To stwór, który robi kawę w naszym decku - przyspiesza, odsysa (pobiera lądy z biblioteki umożliwiając szybsze dokopanie się do Avengera) i napędza landfalla. Jedyne co mu można zarzucić to odkrywanie pierwszej karty z biblioteki, przez co przeciwnik może się przygotować. Ale i tak zalety Mul Daya'i są miażdżące.

4 Avenger of Zendikar

Czyli "nasz człowiek". A raczej "nasz żywiołak", który zajmuje się ogrodnictwem i opiekuje się plantacją tak dobrze, że roślinki żyją. I są krwiożercze. Ponadto kolejne lądy dostarczają jakże potrzebny nawóz dla naszych podopiecznych. To wszystko czyni Avengera śmiertelną bronią - jego wejście i dołożenie chociażby jednego lądu praktycznie wygrywa nam grę (chyba, że przeciwnik dysponuje jakimś mass removalem). Także w skrócie nasz plan polega na dokopaniu się do tego stworka i utrzymaniu jego oraz tokenów na stole.





Hity Spod Satelity, Czyli Cała Reszta (HSS,CCR)

4 Ponder

Możecie być już znudzeni, gdyż Pondera umieszczam niemalże we wszystkich taliach, ale tutaj pasuje on wręcz wyśmienicie. Ustawia nam górę biblioteki, co jest bardzo potrzebne w przypadku posiadania Oracle'a na stole czy po prostu na początku gry, kiedy musimy skompletować nasze zabawki. Common, który należy do Klubu Commonów, Które Każdy Casualowiec Powinien Posiadać - siedzi tuż za takimi sławami Sakura Tribe-Elder, Brainstorm czy Lightning Bolt.

4 Treasure Hunt

To najbardziej kontrowersyjne cztery sloty w naszym decku. Znajdowały się tutaj Mana Leak i Deprive, jednak Treasure Hunt teoretycznie powinno się tutaj sprawdzić lepiej, szczególnie w początkowej fazie. Zauważmy, że mamy całkiem dużo lądów - to sprawia, że nasze szanse na pobranie 2-3 kart za 2 many stają się całkiem realne. Ale jak już wspomniałem - tutaj jest pełna dowolność.

4 Explore

Za to tutaj tej dowolności nie ma. Genialna karta, która na jedną turę daje nam dodatkową Mul Daya'ę, a ponadto przyspiesza przekopywanie biblioteki o turę. Jakże cenną turę na początku.

4 Rampant Growth

Jedna ze standardowych kart dodawanych do kolejnych edycji - sam mam ją ze startera 7th Edition (dwie 30-kartowe talie z Vizzerdrixami i Trained Orggami - tego się nie zapomina). Za jedynie dwie many wyciąga nam ląd z biblioteki i przyspiesza prawie o turę - "prawie", gdyż ląd wchodzi obrócony o 90 stopni. Ale i tak nam to dużo daje.

4 Cultivate

A to daje jeszcze więcej. Cudo z nowej edycji, które przyspiesza kopanie naszej biblioteki o dwie tury, przyspiesza nas na takim samym poziomie jak Rampant, ale dostajemy jeszcze jeden ląd do ręki. Co prawda, nie widziałem tej karty jeszcze w turniejowym UG Turbolandzie, ale to z tego powodu, że Magic 2011 dopiero się rozkręci na scenie turniejowej.





Tajemnica lasu (który skecz mam na myśli) tej talii to fakt, iż mimo bycia czymś w rodzaju aggro (a raczej aggrocombo) startowa ręka nie jest tu najważniejsza i w większości wypadków utrzymamy startową siódemkę bez mulliganu. Tym niemniej, warto posiadać pewną teorię na ten temat, zatem obejrzyjmy i przeanalizujmy parę przykładowych rąk.



Ręka nr 1

Forest
Treasure Hunt
Explore
Rampant Growth
Terramorphic Expanse
Overgrown Battlement
Halimar Depths

Mamy trzy lądy, z czego jeden daje manę od paru po wejściu. Wszystkie nasze czary kosztują dwie many, co oznacza, że w pierwszej turze możemy wystawić coś, co wejdzie tapnięte. Sugerowane rozpoczęcie:

1t: Halimar Depths - oglądamy, co nam szykuje przyszłość. Ta informacja bardzo nam się przyda w następnej turze, podobnie jak znajomość decku przeciwnika.
2t: Na pewno Forest (żeby mieć odtapowane źródło zielonej many) i teraz mamy od wyboru do koloru. Jeżeli wiemy, że przeciwnik gra agresywnym aggro - wrzucamy Overgrown Battlement, aby nas chroniło przez parę pierwszych tur. W przypadku, gdy Halimar Depths odsłonił nam sekwencję, w której przed nami znajdują się 2-3 lądy - warto pomyśleć o Treasure Hunt, choć wtedy trzeba liczyć się z tym, że część kart będziemy musieli odrzucić na cmentarz. Jeżeli natomiast nie jesteśmy niczego pewni - Explore popchnie nas o turę, pozwalając na wrzucenie Ekspansji (lub innego lądu, który doszedł w międzyczasie) i dociągnięcie karty. Z tych czterech kart Rampant Growth wydaje się najgorszą opcją, co nie znaczy, że słabą.

Słowem - ręka jest wyjątkowo dobra i bez zastanowienia możemy z taką zaczynać.





Ręka nr 2

Evolving Wilds
Khalni Garden
Forest
Oracle of Mul Daya
Forest
Halimar Depths
Oracle of Mul Daya

Tym razem mamy aż pięć lądów, z czego dwa to Lasy. Cóż, ręka jest bardzo dziwna - mamy możliwość oglądnięcia wierzchu biblioteki (Halimar Depths), przekopania biblioteki (Evolving Wilds) oraz stworzenia sobie roślinki, która będzie służyła jako prymitywny chumpblocker. Mamy za to aż dwa Oracle, jednak pierwszego wrzucimy dopiero w czwartej (względnie trzeciej, jak coś by doszło w międzyczasie) turze, co nie czyni tę rękę zbyt dobrą opcją.

Co sugerujemy? Jednak mulligan - zbyt wolne rozpoczęcie może zaprzepaścić nasze szanse na nawiązanie walki i nawet Mul Daya (w dwóch sztukach) tego nie zmienia. Zatem tym razem weźmiemy 6 kart.

Avenger od Zendikar
Rampant Growth
Terramorphic Expanse
Khalni Garden
Cultivate
Evolving Wilds

Trzy lądy, wszystkie wchodzą tapnięte. Z drugiej strony mamy zarówno Rampanta jak i Cultivate, a poza tym już trzymamy w łapce Avengera. Ryzykować? Ryzykujemy - startowanie z pięcioma kartami może być tragiczne w skutkach, dlatego jeżeli wahamy się, to lepiej zostawić taką rękę, jaką mamy. Przeanalizujmy nasze działania i zobaczmy, czy opłacało nam się grać.

1t: Wszystkie lądy są ograniczone w rozwoju (czytaj - wchodzą tapnięte), zatem najlepiej będzie wrzucić Khalni Garden, aby mieć chociaż tokena 0/1. Sam ląd czułby się smutno na stole, więc niech chociaż ma towarzysza.
2t: Okazuje się, że dostajemy Treasure Hunt, który choć nie gwarantuje nam chociaż dwóch kart, to jednak żałujemy trochę, że nie fetchowaliśmy się po Islanda. Trudno - Ekspansja lub Wilds dają nam teraz kolejny ląd, gdyż w następnej turze będziemy już musieli korzystać z dobrodziejstwa rampy - najpewniej będzie to Rampant Growth, ale jak się uda (dopisek - nie uda się), to może nawet i Cultivate.

Ogólnie, rozpoczęcie nienajlepsze, trzeba troszkę liczyć na szczęście. Jeżeli ktoś lubi ryzyko, może poprzestać na pierwszej ręce z dwoma Oracle'ami.





Ręka nr 3

Rampant Growth
Rampant Growth
Island
Avenger of Zendikar
Cultivate
Treasure Hunt
Treasure Hunt

Pierwsza ręka, którą bym zdecydowanie odrzucił. W pierwszej chwili wydaje się fatalna - tylko jeden ląd, w dodatku niebieski, podczas gdy bardziej urządza nas zieleń. W sumie jednak, gdybyśmy dostali kolejnego basic landa w następnej turze, całość wyglądałaby interesująco - dwa Rampanty, dwa Hunty i Cultivate. Jednak lepiej nie ryzykować, tutaj już sytuacja nie jest najlepsza. Mulligan poproszę.

Oracle of Mul Daya
Cultivate
Khalni Garden
Explore
Khalni Garden
Forest

To już znacznie lepsza łapka. Trzy lądy, w tym Forest, pozwalają na sprawne poruszanie się w mrokach pierwszych tur. Co prawda nie mamy żadnego drugoturowego dropa, ale nic nie szkodzi. Zacznijmy zatem.

1t: Khalni Garden z nieodłącznym towarzyszem niedoli.
2t: Dostajemy kolejnego Foresta, ale bardziej opłaca się rzucić kolejnego Towarzysza Niedoli W Ogródku, bo i tak nic nie zrobimy w tej turze.
3t: Forest i Cultivate, a w następnej turze już Oracle - tak możemy grać.

Podsumowując, tutaj mulligan niezwykle pomógł i umożliwił nam w miarę normalną grę. Dziękujemy, Panie Mulliganie.





Wspomniałem już wcześniej o tym, że brak drugiego win condition wymusza na nas albo modyfikację talii albo rozsądne przemyślenie sideboardu. Tutaj mamy wiele opcji wykreowanie kredensu - prześledźmy zatem karty, których możemy użyć.

Tectonic Edge

Prawie-jak-Wasteland, który przydaje się na decki korzystające z wielu lądów niepodstawowych. Daje nawet manę, niestety - bezkolorową. Trzy sztuki warto sobie trzymać, ale nie na każdą okazję - pamiętajcie, że kształt sideboardu zależy od talii przeciwników.

Deprive

Podwójna niebieska mana w koszcie znacznie komplikuje sprawę, natomiast drawback w postaci cofnięcia lądu już nie jest taki tragiczny - szczególnie w przypadku Halimara i Khalni. Potrafi nam uratować skórę, ale jednak nie grałbym tym. A Counterspell to to nie jest.

Mana Leak

Za to ta kontra gościła w mojej talii zamiast Treasure Hunt przez całkiem długi okres. W dalszych turach jest bezużyteczna, jednak na samym początku stanowi naszą tajną broń. W dodatku jest to dosyć uniwersalna karta - przydaje się na większość talii z wyjątkiem Elfów oraz Storma.

Spreading Seas

Karta, która w dość wielu deckach znalazła swoje miejsce jako PDPNN (Problem Dla Przeciwnika Niegrającego Niebieskim), a ponadto dająca nam dodatkową kartę. Jeżeli czujemy taką potrzebę i chcemy się bardziej kontrolnie nastawić - warto spróbować.

Naturalize

Naturalizacja, jak to ona - przydaje się na 80% decków. Warto ją trzymać w sideboardzie, chociażby ze względu na fajny obrazek w wersji z Rise of the Eldrazi.

Terastodon

A to zwierzątko, który jest planem B, gdy nie chcemy naszej chwały oprzeć wyłącznie na Avengerze. Przy naszej akceleracji problemów z wystawieniem tej karty raczej mieć nie będziemy, a samo w sobie jest ciałkiem 9/9 i zamienia część niepotrzebnych lądów na tokeny. Warto mieć te 1-2 sztuki, a może warto też pomyśleć o wrzuceniu słonika do mainboardu. Swoją drogą, ciekawe, dlaczego nie ma tratowania.

Rampaging Baloths

To jeszcze lepsza opcja, ale niestety - troszkę droższa w złotówkach. Jeżeli jednak mamy ten kartonik, jest to wręcz obowiązek, abyśmy ją włączyli w skład Turbolanda, bo 6/6 z Trample to już zgroza, a co dopiero mówić o przegiętym Landfallu. Brać, nie gadać - rozdawali za darmo na prerelease.

Plummet

Taka zabawka z nowej edycji. Pozwala pozbyć się dużych latających zagrożeń, na które niestety nie mamy odpowiedzi. Warto posiadać w sideboardzie.

Relic of Progenitus

W taliach towarzyskich mogą zdarzyć się wredne potworki na Unearth lub inne dredge'opodobne tałatajstwa. Poza tym to jedyny artefakt w naszym zestawieniu - dajmy mu się wykazać.





W porządku, przejdźmy teraz do luźnego opisu paru gier, które rozegrałem tym deckiem. Zobaczmy, jak sobie radzi. Z góry przepraszam za brak pewnych informacji odnośnie na przykład startowych rąk - nie wszędzie udało mi się sporządzić niezbędne notatki.



Pierwsza batalia - Salami Sandwich vs SceNtriC

Dołączył się do mnie człowiek, który - jak się potem okazało - grał Elfami. Nie lubię tej talii - za dużo się tego mnoży, a ja nie wiem co się dzieje. Rzut kostką wygrałem 18 do 14, więc zaczynałem.

Gra nr 1

Zostałem na 5 kartach - dwie ręki wybitnie mi nie pasowały, a ta ostatnia była "w miarę". Zacząłem od Evolving Wilds po Islanda, a przeciwnik od Foresta i Llanowar Elves. W następnej turze Forest umożliwił mi rzucenie Explore i dostawienie kolejnego Lasu. Kanapka Salami dostawił swój Las i zagrał Elvish Archdruid, który w tym momencie powiedział mi, z czym mam do czynienia (wspominałem już, że nie lubię talii na elfach?). Z mojej strony Ponder oraz Wyspa - szczęśliwie ukazał się Mana Leak, którego wtedy miałem w talii zamiast Treasure Hunt. Doczekałem się - przeciwnik rzucił Elfy z Llanowaru i kolejnego Archdruida, którego potraktowałem kontrą. Rywal nie zraził się jednak, dołożył Nissa's Chosen i oddał turę. W swojej turze wiele nie zrobiłem - dołożyłem Halimar Depths, pobawiłem się wierzchem biblioteki (nic ciekawego) i popatrzyłem, jak przeciwnik zagrał Nissa Revane, która wyszukała kolejnego Nissa's Chosen i zaatakował mnie swoimi stworami za 5 (20-15). W tym momencie doszedł mi Oracle, którego czym prędzej dostawiłem wrzucając Forest i Ekspansję (po kolejnego Foresta) z wierzchu biblioteki, na którym widniał kolejny Oracle. Przeciwnik jednak nie próżnował - Joraga Warcaller z jednym counterkiem i wjazd we mnie - musiałem blokować Mul Dayą (20-2). Cały czas jednak w ręce miałem Avenger of Zendikar i uznałem, że teraz nadszedł jego czas - wraz z nim na plac boju przybyło 7 roślinek. Niestety, przeciwnik miał asa w rękawie - kolejny Nissa's Chosen z Nissa Revane, Joraga Warcaller z pięcioma znacznikami i atak - na szczęście miałem się czym bronić. Miałem też drugiego Zendikara w łapce i liczba moich roślinek zwiększyła się do 11. Rywal jednak miał w zanadrzu Canopy Cover, a że na to nie miałem odpowiedzi to przeszliśmy do gry drugiej.



W międzyczasie side'owaliśmy się. Jako że miałem jeszcze Deprive w mainboardzie, ale wybitnie nie pokazały one niczego interesującego, postanowiłem je wyjąć dla Terastodonów - parę krówek się przyda w walce z elfami.

Gra nr 2

Tym razem zacząłem bez mulliganu (w przeciwieństwie do przeciwnika) od Halimar Depths. Salami Sandwich zaczął z kolei od Misty Rainforest po Foresta i Llanowar Elves zameldował się na stole. Z mojej strony Khalni Garden (i roślinka), a rywal znowu swoje - Misty Rainforest i Elvish Visionary. Po mojej stronie posucha - tylko Wyspa. Za to przeciwnik się rozbestwił - Las oraz ponownie zestaw Llanowar Elves i Elvish Visionary. U mnie coś się ruszyło - Tectonic Edge (też miałem w talii w dwóch kopiach) i Oracle of Mul Daya, które odsłoniło mi Avenger of Zendikar. Przeciwnik - Forest, Nissa Revane wraz z Nissa's Chosen i Canopy Cover na Chosena - nie wygląda to najlepiej. Ale też nie próżnowałem - Cultivate, dwa Foresty, Explore (kolejny Forest), a w międzyczasie zostały odkryte Overgrown Battlement i Tectonic Edge. Salami trochę zmizerniał, dorzucił kolejnego Chosena z Canopy Cover i zaatakował mnie tym pierwszym (20-18). Z mojej strony Avenger of Zendikar, siedem roślinek podbitych do 3/4 (Tectonic Edge + Terramorphic Expanse po Islanda). Salami się troszkę przestraszył, więc dograł tylko Arbor Elf i wyszukał kolejnego Chosena za pomocą Revane. Ja z kolei się troszkę rozbestwiłem - Island, Rampant Growth, Khalni Garden i atak, w którym brało udział siedem roślinek 6/7. Niestety, przeciwnik zrobił unik i to dosłownie - rozłączyło go z Internetem, przez co nie udało nam się dokończyć rozgrywki. Cóż, też mi się zdarzało, że MWS rozłączał.



Podsumowując - zakładając zwycięstwo w drugiej grze (co było pewne na 90%) sprawa zwycięstwa była otwarta. W obu grach podszedł Avenger of Zendikar, aczkolwiek byłem też uzależniony od tego, co dobierze przeciwnik. A że w pierwszej grze dobrał dwa razy Joraga Warcaller...





Druga batalia - Thoctar vs SceNtriC

Drugim przeciwnikiem był nasz kebabowy znajomy - Thoctar. Grał czymś, co potem sam określił jako "Cunning Sparkmage Aggro" - już sama nazwa powinna Wam dać do myślenia. Pierwszą batalię (kostkową) przegrałem - z wynikiem 16-10 rywal zdecydował, że zacznie.

Gra nr 1

Dobrałem następującą rękę: 2x Overgrown Battlement, Rampant Growth, 2x Terramorphic Expanse, Evolving Wilds, Treasure Hunt. Nie jest źle - trzy lądy (co prawda fetche, ale trzy) i 5 drugoturowych dropów umożliwiających szybkie rozpoczęcie. Gramy. A raczej Thoctar gra.

Zaczął od Góry i oddał turę. Z mojej strony Ekspansja po Forest i oczekiwanie na to, co zrobi rywal. A rywal spokojnie - kolejny Mountain i Everflowing Chalice z jednym znacznikiem. Ja dalej szarżuję - Wilds po Islanda. Po drugiej stronie stołu (a raczej ekranu) Valakut, the Molten Pinnacle oraz kolejny Chalice z jednym counterkiem. W kolejnej turze znowu zagrałem Wilds po Foresta i Overgrown Battlement, a Kebab kolejną Górę i Cunning Sparkmage. W mojej turze pojawił się drugi Overgrown Battlement, Rampant Growth (poszukujący Islanda) i Khalni Garden z roślinnym towarzyszem, który natychmiast został spacyfikowany przez Sparkmage'a. Oprócz tego Thoctar dołożył tylko Górę i spojrzał jak dostawiam Avenger of Zendikar (pięć tokenków), Rampant Growth po Foresta, Terramorphic Expanse po Islanda sprawiając, że tokenki urosły do 3/4. Następna tura to Staggershock i Kazuul, Tyrant of the Cliffs Thoctara - wszystko zagrane w taki sposób (uwzględniając Rebound), że po spingowaniu przez Sparkmage'a stan gry wynosił 20-15. Ekspansja po Foresta i atak pięcioma tokenkami 5/6 to mój sposób na wygraną - zapłaciłem jeszcze za brak dwóch tokenów z Kazuula i po szamotaninie, w której uczestniczył jeszcze Lightning Bolt okazało się, że moje trzy roślinki zadały obrażenia (5-15), dwie roślinki poszły do piachu, tak samo jak dwa ogry przeciwnika (jeden przeżył). W późniejszej akcji brał udział jeszcze Treasure Hunt dociągający cztery karty, Brittle Effigy Kebaba i drugi Avenger dokładający 10 tokenów do tych, które urosły do 8/9, ale wystarczy chyba powiedzieć, że przeciwnik nie dobrał żadnej defensywy i w końcu musieliśmy przejść do drugiej gry.



Side'owania nie uświadczymy. Oboje podjęliśmy decyzję o niezaprzątaniu sobie głowy takimi drobiazgami.

Gra nr 2

Tym razem dostałem Pondera, 2 Foresty, Overgrown Battlement, Terramorphic Expanse, Rampant Growth, Explore. Może być - znowu trzy lądy, z czego dwa od razu można wystawić. W dodatku reszta świetnie nam będzie przyspieszała grę - bierzemy.

Znowu Thoctar zaczął bojowo od Góry, a ja jeszcze bardziej bojowo od Ekspansji po Wyspę. Zobaczywszy kolejnego Mountaina, dołożyłem Foresta, Explore i Khalni Garden z Plantem do gry. Rywal myślał, że znudzi mnie trzecim lądem, ale jednocześnie dograł MVP decku - Cunning Sparkmage. Postanowiłem nie pozostać dłużny i zagrałem Foresta, Explore, Halimar Depths, kolejny Explore i Forest. Jak widać, akceleracja szła mi znakomicie, tylko cały czas brakowało mi finishera. Pod koniec mojej tury roślinka zapadła się pod ziemię z powodu agresji Sparkmage'a, a drugi mag doszedł w kolejnej turze Thoctara. W swojej zagrałem Cultivate, zdobywając tapniętego Islanda i odtapowanego Foresta, Ponder ustawił mi wierzch biblioteki w taki sposób, aby zaraz Treasure Huntem dostać Wilds, Halimara i Rampant Growth. A potem dostał z dwóch Sparkmage'ów (20-18). Everflowing Chalice z jednym znacznikiem nie przeszkodził mi zagrać dwóch Rampantów (Wyspa i Las) oraz Halimar Depths, a także Overgrown Battlement. Oraz oczywiście oberwać od pingerów (20-16). Zauważcie, że mamy już pełno many, natomiast cały czas nie mamy Avengerów - nie wygląda to dobrze. Zwłaszcza, że Thoctar dostawił trzeciego Sparkmage'a, a ja tylko Cultivatem dobrałem dwa Lasy i Halimarem zajrzałem na wierzch biblioteki (nie wyglądało to za dobrze). Po standardowym pingowaniu (20-13) na stole pojawił się Mountain i Chandra Nalaar, która również zaczęła mnie pingować (20-12, 7 counterków). Ponder pobrał mi Oracle of Mul Daya, który z kolei umożliwił dostawienie Evolving Wilds (po Foresta) i Khalni Garden. Niestety, Oracle dostał od dwóch Sparkmage'ów, a ja od trzeciego (20-11). Po drugiej stronie stołu zobaczyłem Kielich z dwoma znacznikami i strzał w oko od Chandry (20-10). W tym momencie Chandra miała 8 counterków co oznaczało, że w następnej turze zginę. Treasure Hunt zaprzepaścił moje nadzieje na wyciągnięcie jednego z czterech Avengerów z 26-kartowej biblioteki i przeszliśmy do gry trzeciej.



Gra nr 3

Tym razem startową łapkę stanowiło 5 lądów i dwie Kultywacje. Po natychmiastowym mulliganie zostawiłem rękę ponownie z dwiema Kultywacjami, Overgrownem, Forestem, Islandem i Treasure Huntem. Miałem nadzieję na dobry początek z Huntem, a nawet jeśli nie - w trzeciej turze można będzie rzucić Cultivate. Zaczynamy.

Forest z mojej strony spotkał się Mountainem i Brittle Effigy Thoctara. Zdecydowałem się jednak nie ryzykować zagrywania Hunta i po dostawieniu Wyspy zagrałem Battlement. Dread Statuary z drugiej strony wzbudził moją ciekawość. Chociażby dlatego, że pierwszy raz widziałem ten wynalazek. Pierwszy Cultivate pomógł mi wydobyć Wyspę i Las, a do tego wszystkiego wtrąciła się jeszcze Ekspansja (po Las). Z drugiej strony do Dread Statuary dołączył kolega. U mnie pojawił się Forest, drugi Battlement i Oracle of Mul Daya, który jednak spotkał się z ciepłym przyjęciem w postaci Lightning Bolta. Po tym jak Kebab dołożył Valakuta, doszło do mnie, że Cultivate, Treasure Hunt (odkrył tylko Explore), Explore i Island to nie jest szczyt możliwości UG Turbolanda i tak meczu się nie wygra. Zwłaszcza, że z drugiej strony pomachała do mnie Chandra i niedługo Kargan Dragonlord. Niedługo po wykorzystaniu trzeciej umiejętności Chandry i podniesieniu poziomu Dragonlorda było już po grze.



Jak widać, w tej batalii wyraźnie wyszło na światło dzienne to, że czterech Avengerów to zdecydowanie za mało, żeby zawsze myśleć o zwycięstwie. Z tego wniosek, że rzeczywiście warto pomyśleć o wprowadzeniu chociażby dwóch byczków. Co sprawdziło się w batalii trzeciej i ostatniej.





Batalia trzecia i ostatnia - JohnDoe666 vs SceNtriC

Moim przeciwnikiem okazał się gracz z nickiem, w którym zawarta jest liczba składająca się z trzech szóstek. Jego deck też okazał się istnie diabelski - UWr Planeswalkers. No nic, nawet budżetowe decki muszą czasami z takimi grywać. Szczęśliwie chociaż rzut kostką wygrałem 17 do 16 i zdecydowałem, że zacznę.

Gra nr 1

Obyło się bez mulliganu i bojowo - od Islanda i Pondera. Z drugiej strony Glacial Fortress. Z mojej Khalni Garden oraz 0/1 Plant. John dograł Plainsa i Wall of Omens. Ja zaszalałem z Overgrown Battlement oraz Halimar Depths, które mi uporządkowało górę. Podczas gdy dwie ściany patrzyły na siebie, przeciwnik zagrał drugiego Fortressa i Oblivion Ringa w mojego zamarzonego Overgrowna. Nadal nie dokopałem się do niczego konkretnego, zatem nieodzwowne stały się środki w rodzaju Pondera, Treasure Hunta (całkiem udanego - Ekspansja, Forest, Rampant Growth) oraz świeżo pozyskanej Ekspansji po kolejny Las. Przeciwnik jednak wystawił pierwszą bombę - Glacial Fortress i Jace, the Mind Sculptor, który zaczął mieszać abilitką za 0 many. Kolejny Treasure Hunt pozwolił dociągnąć mi... Treasure Hunta. Rampant Growth po Foresta i Halimar Depths niemile zaskakujący (nadal brak finishera) dopełniają tury. Rywal nie próżnował - Gideon Jura używający pierwszej abilitki, aby się wzmocnić (bo raczej nie tylko po to, aby roślinka 0/1 go zaatakowała) oraz Jace wrzucający Rampant Growth z wierzchu na dno. Trzeci Hunt tym razem dobrze się spisał - po 3 lądach pokazał się Mul Daya, dzięki czemu udało się zagrać Wilds (po Wyspę) i Halimara. Niestety, zabawę zepsuł Day of Judgment przeciwnika, a Gideon Jura zaczął napierać jako stworek 6/6 (20-14). W tym momencie zacząłem już rozpaczliwie kopać w poszukiwaniu czegoś, co pozwoli mi dożyć do Avengera - dwa Cultivate i Ekspansja po Islanda dawały mi małą nadzieję. Do czasu, jak po drugiej stronie zobaczyłem Elspeth, Knight-Errant. Wtedy podziękowałem i przeszliśmy do sideboardu.



+4 Spreading Seas, +2 Rampaging Baloths
-4 Overgrown Battlement, -2 Treasure Hunt (zdenerwowały mnie)

W porządku, mamy dwa finishery więcej. W dodatku będzie dobierać sobie karty za pomocą Seasów, które będą też utrudniały życie przeciwnikowi.

Gra nr 2

Tym razem zacząłem od mulliganu, ale za to JohnDoe od dwóch. Ekspansja z mojej strony (po Wyspę), Celestial Colonnade ze strony rywala. Po tym nastąpiła wymiana uprzejmności - po dostawieniu Foresta zagrałem Spreading Seas na Colonnade, co umożliwiło wejście odtapowanego Glacial Fortress i Spreading Seas na mojego Foresta. Nie pozostałem dłużny i będąc dalej życzliwym rzuciłem kolejnego Seasa, tym razem na Fortressa. Do tego Ekspansa po Forest tak zaszokowała rywala, że ten tylko dociągnął kartę. To jednak nie oznacza, że mamy spocząc na laurach - Cultivate po dwa Foresty. John się otrząsnął i wrzucić Seas na jeden z moich Lasów. Nadal jednak miałem dwa źródła zielonej many, a świeżo zagrana wyspa pozwoliła mi wystawić - tadam - Rampaging Baloths. Jednak nie wypasły się za dużo, gdyż w tym momencie przeciwnik uznał, że dalszego mana screw tolerować nie będzie i przeszliśmy do gry trzeciej.



Gra nr 3

Oboje zaczęliśmy bez mulliganów. Rywal z wściekłością wykorzystał Scalding Tarn na Islanda (19-20), a ja z zapalczywością zamieniłem Ekspansję na Wyspę (ale nie tą samą, inny obrazek miała). Ze strony przeciwnika Mountain i Everflowing Chalice z jednym counterkiem. Nauczony doświadczeniem jak najszybciej dostawiłem jednego z Forestów, które miałem w ręce, a z Wyspy zagrałem Pondera. Przeciwnik nie dał zapomnieć o sobie - Spreading Seas na Foresta i Tectonic Edge padły jego łupem. Podrapałem się po głowie, dograłem Las, Rampant Growth po kolejny Las i Pondera, po czym zakończyłem turę. Przeciwnik był jednak twardy - mimo problemów z maną dograł Seas na Foresta i dociągnął kartę. Aż mi się go żal zrobiło. Po chwili Treasure Hunt (Island i Seas), Rampant i Forest dały mi komfortową sytuację, kiedy miałem kilka lądów na stole, a w międzyczasie dotarłem do dwóch Avengerów i Balothów. Los w końcu zlitował się nad rywalem i dał mu Plainsa. Ja próbowałem (po dołożeniu Wyspy) zagrać Avengera, ale spotkałem się z Flashfreezem. Celestial Colonnade Johna, a u mnie Rampaging Baloths i kolejny Flashfreeze. Potulnie zatem rzuciłem Pondera. Rywal w końcu zacząłem wychodzić na prostą - Jace, the Mind Sculptor dał mu potrzebny coturowy Brainstorm, a znalazł się też ląd w postaci Celestial Colonnade. Pełen obaw zagrałem Avengera, ale tym razem przeszedł - po wejściu i użyciu Ekspansji moje siedem roślinek było 2/3 i czekało na oklaski. W tym momencie przeciwnik dograł Gideon Jura, która pierwszą abilitkę sprowadziła na siebie śmierć i zniszczenie z rąk żarłocznych roślinek. Normalnie pakowałbym nadal counterki w tokeny wystawiając lądy, ale miałem w pamięci sytuację z pierwszej gry, kiedy pokazano mi Day of Judgment - nie chciałem teraz dopuścić do sytuacji, kiedy zaprzepaszczę zwycięstwo po przyjęciu jednego mass removala i trzymałem lądy, aby pakować tokeny wtedy, kiedy to rzeczywiście da efekt. Wszystkie moje stworki pobiły Jurę, Treasure Hunt sprawił, że mogłem rzucić dwa razy Spreading Seas - przeciwnik był bliski rzucenia mnie Jacem. Zamiast tego wybrał jednak poddanie się, w efekcie czego w końcu udało mi się coś wygrać.



Jak widać, Balothy nie za bardzo się wykazały, ale w drugiej grze przynajmniej zmusiły rywala do szybkiego działania (czyli paniki). Naprawdę warto dołożyć alternatywnego finishera do talii - potraktujcie to jako zadanie domowe i proszę o wybaczenie, że w opisywanej wersji w mainboardzie nadal widnieją tylko cztery Avengery i nic poza tym.





Jak widać, UG Turboland jest bardzo sympatycznym deckiem. Jeżeli mielibyśmy wymienić jego główne cechy, to powstałaby taka lista.

- Po ubudżetowieniu staje się bardzo tani jak na moc, którą prezentuje
- Świetnie się kręci i kopie bibliotekę
- Głupio to zabrzmi, ale prawie nigdy nie ma problemu z maną (raczej trzeba zadbać o to, aby mieć na co tę manę wydać)

Na pewno nie jest to jednak deck idealny, co pokazały powyższe gry. Co możemy mu zarzucić?

- Brak alternatywnego win condition - koniecznie dodać Balothy, Terastodony lub cokolwiek innego i dużego (nie, nie Cobrę)
- Brak odporności na mass removal
- Taplandy troszkę nas opóźniają

Tak czy inaczej polecam jednak zainteresować się tą talią. W nowym Standardzie powinien być całkiem mocny i troszkę zamieszać w środowisku T2. Budżetowa wersja to na pewno nie jest to samo, co pełna, turniejowa, ale zawsze można sobie pograć, a w razie potrzeby dokupić lub pożyczyć odpowiednie kartoniki.

Zachęcam do testów i dzielenia się swoimi uwagami.

Pozdrawiam i dziękuję - SceNtriC
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

27383
   
Ocena:
0
Ktoś, kto nie ogląda regularnie relacji z większych turniejów, nie chodzi na takowe i nie interesuje się sceną, wypowiada kategoryczne stwierdzenia, jak jest. Ciekawe...

Wystarczy prześledzić spisy talii z ostatniego Grand Prix Columbus, poczytać coverage, czy nawet znaleźć na jutubie (chyba są, nie szukałem szczerze mówiąc, bo była relacja live) z wczoraj filmiki. Nowinka za nowinką, podobnie jest ostatnio w T2 - proszę prześledzić chociażby FMy z PolTourów, spisy decków z Nationalsów, albo przejść się na jakiś turniej.

Zaraz pewnie zacznie się gadka, że nowy dodatek, że rotacja niedługo itp. ale jak ktoś wchodzi do dyskusji z postawą "wiem lepiej, jak było kiedyś, teraz jest do kitu" to eot.
02-08-2010 22:08
Zephyel
   
Ocena:
0
Tak btw.:
Jak wam sie podoba oprawa graficzna artykułu?
02-08-2010 22:10
27383
   
Ocena:
0
Bardzo ładnie wykonałeś te elementy, widać wysoki skill w programach graficznych.

Dobra, bez klepania po główkach - jest w miarę standardowo - na to powinniśmy liczyć :) Tylko napisy "spis talii" itp. mogłyby być wyraźniejsze.
02-08-2010 22:13
Zephyel
   
Ocena:
0
Cieszę się, że nie jest źle ;)
Co do skilla - jest on prawie zerowy, prawie nic więcej niż Painta tutaj nie ma ;)
02-08-2010 22:19
Specu
    @Thoctar
Ocena:
0
To że nie interesuje się sceną turniejową pod względem grania i chodzenia na takowe eventy, nie znaczy, że całkowicie nie interesuje się tematem.

Odnośnie rotacji? Cóż... to że standard stał się jeszcze droższym formatem niż jeszcze sezon temu... hmmm... nie ma co tu chyba kryć.

Nowe dodatki? Są całkiem niezłe, ale karty wychodzą coraz mocniejsze. Rekompensuje to nowe rarity, ale jak zwykle są plusy dodatnie i plusy ujemne. Martwi mnie tylko to, że Wizardzi mogą dać ciała z balansem i nie zrównoważyć power levela w Scarsach. Nowy Mirrodin + Voltaic Key w tym samym sezonie T2 może być overpowered. Wizardzi sami sobie robią problem, bo muszą więcej kminić, żeby nie wydać kart, a potem rozdawać bany (tak jak to miało miejsce przy Mirrodinie)

Odnośnie nowinek. Teoretycznie masz rację, ale cały czas jest to kopiowanie już wymyślonych mechanik. Odkrywanie koła na nowo. Był w standardzie powiew świeżości - Ally. Deck całkiem spoko, i można powiedzieć, że względem pierwotnych rozpisek (czy to Naya Ally, czy wersje czysto U/W) są zmodyfikowane jedynie o manabase oraz parę wstawek (czy to Planeswalkerzy czy delikatne zmiany względem kreatur - Vengevine czy Ruel). Cieszy mnie to, ale na pohybel, jeden deck na cały standard, który wyewoluował do w miarę taniej i turniejowej rozpiski? Były wampiry, crypt combo, ale niestety...

Ponadto znasz mnie na tyle dobrze, że wiesz, iż mam sentyment do dawnych lat. Zamiast prowadzić wojnę na słówka, może cofnij się w czasie i pooglądaj jak wyglądały turnieje przed 2002 rokiem. Wtedy na pewno zrozumiesz co mam na myśli, a porównując do ówczesnych topowych rozpisek, zobaczysz ile niestandardowych talii przechodziło do top8 (np. talie oparte na tak potężnym gain life, że opp grający aggro deckiem nie był w stanie sprowadzić przeciwnika poniżej 20hp, a pomijając pożyczony manabase - casual). Wiadomo - Nationalsów taką talia nie zrobisz bo wygrać event taką talią było nie lada wyzwaniem, ale chodzi o tendencję panującą w meta i to, że grały talie bardzo różne, nie trzymające poziomu topowych rozpisek (teraz można by je nazwać Tier 2/2,5 formatu)
02-08-2010 22:37
Alkioneus
   
Ocena:
+1
Z tym "prograczami" co wydają po 1k na karty to już mnie na wymioty bierze. Ludzie trochę dystansu do siebie. Naprawdę żal widząc ludzi spisujących turniejowe rozpiski z neta, a nie potrafiących złożyć tali samemu, nawet do casuala.

Kantares, błagam Cię.
Zachowaj dla siebie uwagi o twoich niedrożnościach układu pokarmowego i złap do niego więcej dystansu. MtG to kupa kolorowych kartoników, jedni lubią składać własne konstrukcje, inni dążą do wygrywania - które jest łatwiejsze, jeśli ma się do dyspozycji "konstrukcję optymalną" stworzoną w oparciu o dany set i talie mistrzów. Każdy bawi się na swój sposób, potrafiłem wywalić 1k na talię swego czasu i powiem Ci szczerze, że nie zbierało mi się na wymioty widząc ludzi, którzy tego nie praktykowali i bawili się własnymi konstrukcjami.

Oczywiście, można też marudzić, że kiedyś to drzewiej było i teraz to wszystko upada, ale to tania wymówka.
02-08-2010 23:33
Noth
   
Ocena:
+2
Fajny artkuł.
03-08-2010 13:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.