Star Wars: Unlimited Card Game – Legends of the Force
W przypadku gier kolekcjonerskich sama rozgrywka bywa równie ważna, co frajda ze zbierania i posiadania kart. Aby zagrać, potrzebna jest talia, którą można zdobyć na kilka sposobów. Najprostszy to zakup gotowych zestawów – dobre rozwiązanie na początek. W takim zestawie znajduje się nie tylko talia, ale również karta pomocy, opisująca mocne strony talii i sugerowane taktyki.
Po kilku grach, gdy lepiej poznajemy zasady i styl gry, zaczynamy się zastanawiać, co warto zmienić. Wtedy przychodzi moment decyzji: przebudować istniejącą talię czy zbudować własną od podstaw. I właśnie tu zaczyna się kluczowy (często dość kosztowny) aspekt zabawy w kolekcjonerskie karcianki.
Krótko o samej rozgrywce
Gracze tasują swoje talie (które powinny zawierać co najmniej 50 kart), a następnie dobierają 6 kart z wierzchu. Jeżeli nie są zadowoleni z „ręki”, mogą ją jednorazowo wymienić – czyli wtasować karty z powrotem do talii i dobrać nową szóstkę. Następnie z ręki wybierają dwie karty, które stają się zasobami – oznacza to, że można je wykorzystywać do zagrywania innych kart. Uwaga: jeśli karta została wyłożona jako zasób, nie można jej już zagrać w normalny sposób – zostaje na stole do końca gry.
Gracze wykonują swoje ruchy naprzemiennie aż do końca rundy. Dostępne akcje to m.in. wyłożenie jednostki (naziemnej lub powietrznej), zagranie wydarzenia, użycie zdolności, zaatakowanie jednostki lub bazy, przejęcie inicjatywy albo spasowanie. Podstawowe zasady są proste i przystępne, a trudność leży raczej w odpowiednim planowaniu – jakie karty zagrać, które poświęcić na zasoby, kiedy spasować, a kiedy zaatakować.
Celem gry jest zadanie 30 obrażeń bazie przeciwnika. W trakcie rozgrywki wykorzystujemy karty wspierające, leczące, ochronne (np. wymuszające atak na danej jednostce) i wiele innych, które wpływają na strategię. Warto dobrze znać swoją talię, w tym jej efekty, zależności i synergie.
Gotowe talie
W ramach testu otrzymałem dwie gotowe talie: Spotlight Deck – Qui-Gon Jinn oraz Spotlight Deck – Darth Maul. Takie zestawienie przeciwników na pewno przypadnie do gustu miłośnikom świata Gwiezdnych Wojen, zwłaszcza, że obie talie reprezentują odmienne style gry.
Talia Qui-Gon Jinna jest nieco trudniejsza do opanowania – jego zdolność pozwala cofnąć jednostkę z planszy na rękę i zastąpić ją inną o niższym koszcie. W talii znajduje się wiele kart z efektami aktywującymi się przy wejściu do gry (dobieranie kart, leczenie itd.), co przysparza graczowi sporo zagwozdki co dobrać wziąć na rękę, a co wystawić, a to dopiero początek. Z kolei talia Darth Maul'a zadaje obrażenia dwóm jednostkom naraz. Jeśli na planszy nie ma wystarczającej liczby jednostek przeciwnika, musi zranić również swoją. W zamian w jego talii pojawiają się karty, które zyskują dodatkowe efekty, gdy są zranione, ale nie zniszczone. Według mnie ta talia opiera się na trochę prostszej strategii.
Dzięki tym różnicom każda talia wymaga innego podejścia taktycznego, a rozgrywka pozwala lepiej zrozumieć mechaniki gry. Te dwa zestawy są dość do siebie zbliżone, na razie nie czuję, aby któraś miała znaczącą przewagę.
Boostery
W każdym pudełku z talią znajdował się także booster, czyli paczka zawierająca 16 kart. W środku zawsze znajdziemy 1 lidera, 1 bazę, 9 kart pospolitych (common), 3 niepospolite (uncommon) oraz 1 kartę rzadką lub legendarną. Dodatkowo jedna z kart w paczce będzie foliowana, a tym samym mieć dowolną rzadkość.
Otworzyłem booster… i co dalej? No właśnie – to jeden z najbardziej wciągających elementów gier kolekcjonerskich. Można trafić na kartę wartą parę groszy, ale też – przy odrobinie szczęścia – na coś znacznie cenniejszego. Przykład? Foliowy Boba Fett wystawiony jest na eBayu za prawie 2000 euro! Nie mam informacji o tym, czy ktoś go faktycznie za tyle kupił, ale wyobraźnia zaczyna działać – trzeba uważać! To właśnie ten element losowości sprawia, że wiele osób kupuje paczki licząc na „trafienie” czegoś wyjątkowego.
Boostery to tylko jeden sposób na zdobycie kart. Inne to handel wymienny, zakup pojedynczych kart lub kompletowanie gotowych talii. A do czego służą zdobyte karty? Oczywiście – do budowy własnej talii! Miałem okazję otworzyć 6 boosterów. Każdemu towarzyszyła ekscytacja – nie wiedziałem, czego się spodziewać. Na razie nie znam wartości kart, więc cieszyłem się po prostu, gdy trafiła się znana postać czy przedmiot. Największą frajdę sprawiły mi Obi-Wan, Luke Skywalker oraz miecz Yody – nawet bez sprawdzania ich efektów.
Budowanie talii
Nie będę szczegółowo opisywał procesu budowania talii, ale powiem jedno – to zwykle ciągły proces. Czytamy o kartach, oglądamy propozycje talii w internecie, testujemy, zmieniamy, kombinujemy, szukając jak najlepszych synergii między nimi.
Jeśli ma się sporo kart, można próbować budować coś z tego, co jest pod ręką, lecz zazwyczaj nie jest to możliwe. Zwykle brakuje kilku konkretnych kart i zaczyna się polowanie: może znajomy się wymieni, a może coś trafi się na aukcji? Trzeba być cierpliwym albo po prostu wyłożyć gotówkę i kupić brakujące egzemplarze.
Autorskie talie czasem są bardzo silne, czasem mniej – ale wygrana własnym zestawem daje ogromną satysfakcję. W moim przypadku, budowaniu talii poświęcałem w przeszłości więcej czasu, niż samemu graniu. Testowanie, dopasowywanie, szukanie – to wszystko daje dużo radości. Przy Star Wars: Unlimited jestem jeszcze na etapie poznawania gotowych talii i cieszenia się z otwierania boosterów.
Dodatki
Oprócz kart otrzymałem również przezroczyste folie ochronne i plastikowe znaczniki. Moim zdaniem protektory są absolutnie niezbędne i warto w nie opakować przynajmniej całe talie i najcenniejsze karty, ponieważ chronią przed przetarciem i ułatwiają tasowanie.
Znaczniki reprezentują obrażenia, tarcze i wzmocnienia postaci. W pudełkach z taliami znajdziemy też tekturowe żetony, ale plastikowe z zestawu są solidniejsze i bardziej estetyczne. Upraszczają też grę, więc nie trzeba zastanawiać się, co gdzie leży, ani używać kartki czy kostek.
Co więcej, na na rynku są dostępne maty do gry – moim zdaniem nie są one konieczne, ale pomagają w organizacji pola gry i po prostu świetnie się prezentują.
Podsumowanie
Gotowe talie działają bardzo dobrze – nie zauważyłem, by któraś była wyraźnie silniejsza. Jeśli ktoś lubi świat Gwiezdnych Wojen, a nie chce od razu inwestować dużych pieniędzy, to świetny wybór „na start”. Kupowanie boosterów jest bardzo emocjonujące – ale też niebezpiecznie przypomina hazard, więc jak łatwo można odgadnąć, niektórych wciągnie to aż za bardzo.
Grafiki na kartach są świetne, klimatyczne i dobrze oddają stylistykę filmów i seriali. Cieszy mnie również, że twórcy nie kopiują nazewnictwa z konkurencyjnych gier, lecz opracowali własne rozwiązania spójne z uniwersum. Szczególnie podoba mi się podział pola gry na walkę naziemną i kosmiczną – fajnie oddaje charakter konfliktów z tego świata. Podsumowując, Star Wars: Unlimited może być ciekawą alternatywą dla innych karcianek kolekcjonerskich, które zazwyczaj osadzone są w klimatach fantasy.
Ocena końcowa:
- Jakość wykonania: 9/10
- Oprawa graficzna: 9/10
- Poziom skomplikowania: 7/10
- Trudność rozgrywki: 5/10
- Klimat: 10/10
Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie gry do recenzji.
W artykule wykorzystano zdjęcia wydawcy.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0
Dodaj do swojej listy:
Gra: Star Wars: Unlimited Card Game
Wydawca: Fantasy Flight Games
Skrót tytułu dodatku: Legends of the Force
Ilość kart: 50
Cena (booster): 104,95
Cena (starter): 104,95
















