string(15) ""
» Blog » jak przeżyc świniobicie
18-07-2007 11:56

jak przeżyc świniobicie

W działach: Zostań wieśniakiem - poradnik | Odsłony: 6343

jak przeżyc świniobicie

Jak przeżyć świniobicie??

UWAGA:
Poniższy blog zawiera sceny drastyczne i przekraczające zdecydowanie granicę dobrego smaku. Autor dokonał wielokrotnie czynu, który opisuje  i gadanie jaki z niego krwawy i nieludzki potwór nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Tak więc wegetarianie, obrońcy praw zwierząt i inne miśki NIE CZYTAĆ TEGO BLOGA.

Wstęp:

Żryć cos trza, wbrew obiegowej opinii mięsko nie bierze się ze sklepu. W mieście trzeba mieć pieniądze na wsi trzeba mieć, co zabić…
Moi drodzy, jeśli kiedyś przyjdzie wam brać udział w podobnym procederze jak świniobicie (nie ważne czy to będzie kurczako, kruliko czy kozo bicie) asystujcie przy nim dzielnie. Jeśli zaś poczniecie się migać, zostaniecie wzięci za łajzy z miasta co to „siem kur bojom”. Po za tym świniobicie jest idealnym sprawdzianem naszej męskości.

Jak zabić świnie:

INSTRUMENTARIUM:
Świnia o wadze powyżej 80 kilogramów, nóż, siekiera, tasak, palnik gazowy (ew duuużo słomy), linka, orczyk, miski, wiadro, pumex, szklanka, 0,5 l wódki na bijącego.

Know How.

Etap I Obłaskawianie świni


Po dobroci nie będzie, żadnego ciu.. ciu.. cip .. cip taś taś. Przed chlewikiem strzelamy po maluchu, następnie z bojowym okrzykiem (jak ktoś musi), lub bez niego, dokonujemy wtargnięcia do chlewika. Świnia musi zostać zapędzona w kozi róg, następnie na górna szczękę zakłada jej się pętlę z solidnego sznurka. Pozostałe osoby trzymają następujące części ciała naszej ofiary: ogon i uszy.

Tip:


Pamiętajmy żeby ktoś pilnował drzwi do chlewika. Zadanie w sam raz dla debiutantów.

Etap II Horror gore

Świnia leży na ziemi na zewnątrz chlewika, my panikujemy, miejscowe chłopy trzymają nierogaciznę. Zasadniczo czas na coupe de grace (czy jakoś tak). Są dwie szkoły mordowania świń: albo wieprzak dostaje obuchem siekiery (dla miastowych – to ta tępa strona) w łeb, albo dźga się ja nożem w serce (nóż wchodzi pod kontem od strony aorty). Zadanie dla nas – będziemy łapać krew, czyli czatujemy aż z dziury po nożu buchnie jucha i łapiemy ją do miski/ garnka.
Ten etap to najgorszy horror dla osób wrażliwych na przemoc, krew, kwik, agonia… po prostu wcześniej radzę walnąć drugiego malucha.

Tips:


Trzoda chlewna będąc w agonii kopie i wierzga, dlatego nie podchodzimy zbyt blisko. Czasem dochodzi do cudu powtórnego ożycia naszej ofiary. Dlatego teoretycznie martwą świnie należy popilnować. (kiedyś kumplowi 180 kilogramowy wieprzak już po ubiciu wstał i spieprzył na wioskę – trzeba było go złapać i procedurę powtórzyć).

Etap III Prepare trzoda chlewna ( o ile jeszcze nie spierdzieliśmy do domu i mamy wystarczającą ilość punktów poczytalności).

Kolejny maluch albo nawet kilka i bierzemy się do dalszej roboty… jak skończyły się flaszki biegniemy po następne.
Świnię trzeba opalić – używamy do tego specjalnego palnika lub słomy. Po opaleniu świnie należy podrapać (czyli oskrobać), przy pomocy noża pozbawiamy ja zwęglonego naskórka, kopyt i spalonych włosów. Pamiętajmy ze opalaniu trzeba uważać aby nie przypalić za mocno naszej świni i nie podpalić pomocników.
Następnie nasze kochane świnisko jest myte (woda kranówa) i szorowane pumeksem lub tarką (najdrobniejsze oczka trza użyć). Świnie szorujemy aż do białości (znaczy się czystsza musi być od nas samych).

Tu robimy przerwę (właśnie ze sklepu doniesiono czystą) i pijemy po maluchu.


Tips:


Zaciskamy zęby i robimy to co do nas należy, będzie śmierdziało, będzie średnio przyjemnie, ale jesteśmy twardzi no nie!?

 

 

Etap IV Rozprawianie się ze świnią.


Tu przyda się krzepa. Świnie wiesza się łbem w dół. Pomiędzy nogami (świni  oczywiście)  jest solidny kołek (bez skojarzeń poroszę) którego końce przechodzą przez dziury zrobione uprzednio pomiędzy ścięgnami Achillesa  i kośćmi tylnych łap.
Następnie świnia jest patroszona: odcina się jej łeb i wyciąga jelita (wykonawszy wcześniej pionowe nacięcie wzdłuż brzucha). Ostatnim etapem jest rozcięcie mostka, wydobycie płóc, serca oraz krwi nagromadzonej w mostku. Jako ostatnie wykonuje się cięcie wzdłuż kręgosłupa w celu rozpołowienia tuszy.

TIPS:


Dotarliśmy do końca.. a więc po maluchu. Gratulujemy właśnie przeżyliście pierwsze świniobicie i zyskali szacunek miejscowych.
A jeszcze jedno wódkę pije się podczas tego procederu bez zapojki (przynajmniej w moich okolicach tak się zawsze dzieje).

P.S.
Po świniobiciu jest tradycja uczty i picia a więc spożyjemy tzw „świerzyzne” i o ile nie jesteśmy pijani  to się upijemy .

Przepis kulinarny na prawdziwy rarytas:
Móżdżek wieprzowy z jajkami:

Ingrendencje:
Móżdżek wieprzowy, smalec, 2 jaja, 2 duże cebule, sól i pieprz, patelnia

Na patelni rozgrzewamy tłuszcz, wrzucamy uprzednio pokrojoną w plastry i posoloną cebul. Smażymy ją póki się nie zeszkli, wrzucamy móżdżek intensywnie mieszając. Smażymy aż osiągnie biały kolor, poczym wbijamy dwa jajka i rozbełdowujemy je z móżdżkiem. Jak się zetną – potrawa jest gotowa, oczywiście doprawiamy solą i pieprzem – smacznego.

Zajawka:
W następnym artykule dowiecie się jak przeżyć wiejska dyskotekę
….

Komentarze


Qball
   
Ocena:
0
Hardkor.

U mojego dziadka to taki specjalny młotek z głowicą opatrzoną dłuższym i cięższym guzem się w czaszkę wali.
Podwiesza się ja na łancuchach z hakami przebijajacymi świńskie cielsko w okolicach przednich odnóży (pod kościami oczywiście). świnia wtedy ma łeb u góry i jest ładnie rozciągnieta dzięki czemu mozna poprowadzić długie cięcie po brzuchu gadziny i wyjąc wszystko ze środka.
Kosę stosuje się wzgledem prosiaków.

Ewentualnie mozna flaszką po jabolu przez łeb a jak jeszcze dycha to przejechać traktorem.

A po śwniobiciu obowiązkowo nerki i wątróbka z cebulą. Móżdżek mi nie smakuje.

I osobiście twierdzę że dużo bardziej śmierdzi oprawianie kurczaków których usmierciłem siekierą już ponad stówę. Tylko strasznie się krwią człowiek zachlapie przy tej imprezie :)
19-07-2007 17:08
Miroe
    A propos
Ocena:
0
Historia z czasów licealnych...

W mojej rodzinnej wiosze mieszka kumpel, z którym chodziłem do podstawówki i liceum. U tegoż kumpla znajduje się kurza ferma. Co jakiś czas urządzali też ubój tychże kuraków, spore ilości naraz.

Pewnego wakacyjnego dnia inny kumpel z LO postanowił wsiąść na rower i go odwiedzić. Przyjeżdża, zsiada z rowera, a tu z zabudowań wychodzi ów mój ziomek w fartuchu całkiem zachlapanym krwią i z siekierą w łapie. Zbladł chłopina... :D
19-07-2007 19:08
~Sheol

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
~Hekatonpsychos:

Nic dodać nic ująć. Poza tym opalana palnikiem wieprzowina śmierdzi. Widać, że Autor nie jest tru villagemanem ;-)
Pozdrawiam.



Hehehehehehe
Oj durak jesteś durak okrótny.
Jestem, tru wiligmanem (czy jakos tak), a metoda opisywana przeze mnie jest metodą lubelską. Tak się świnie u nas na Lubelszczyźnie zabija.
A oparzanie świni - ileż trzeba wrzątku na 180 kg (widziałeś ty kiedy 180 kilową świnie ??) . prosiaka - palnikiem jest po prostu szybciej, a smrodu wieprzowiny nie stwierdziłem, a słoninka po opalana słomą lepsza jest :).
24-07-2007 08:06
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
psychopaci , smacznego wam życze jak będziecie zjadać własne bachory
07-03-2010 03:54
~ kkkkkk

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
zastanow sie co piszesz
28-05-2010 14:29
~ww

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
ze niby co ma sie zastanawiać. tez brzydze sie ludzmi i ludzkim pomiotem. niech sie wszyscy pożrą nawzajem a nie truturują bogu ducha winne zwierzeta. nie wy daliscie im zycie i nie wam jest je odbierac gady.... szkoda słów. i tak jestescie tylko chodzacymi jelitami ktore ządaja cudzych mięśni!!!!!!!!!!!!!!
08-06-2010 22:41
viagrom
    Quentin Tarantino
Ocena:
0
Najlepszy wpis jaki czytałem! A, i dzięki za Serce Grozy ;)
09-06-2010 00:51
sheol
   
Ocena:
0
Yep tyldo, cudze są najlepsze, własnej dupy wpieprzał nie będę....
25-08-2010 14:03
~lexus9333

Użytkownik niezarejestrowany
    :D
Ocena:
0
co to za miszcz pisał ?:D
"kiedyś kumplowi 180 kilogramowy wieprzak już po ubiciu wstał i spieprzył na wioskę "
leżałem pod biórkiem jak to czytałem xD
tez jestem z wioski i mam do zabicia takiego małego prosiaka, bo porobilo mu sie coś na mordce jakis rak i ma dziure czarna i pół ryja ma jak balon
i tez sie zastanawiam jak go utluke ale cóż :D
pozdrosss
03-11-2010 19:51
~vege on

Użytkownik niezarejestrowany
    smutne to co piszesz
Ocena:
0
nie tylko chodzi o swinie ale o to co sie czeka w nastepnym zyciu... sprawiedliwa zaplata za swoja bezdusznosc.
04-02-2012 16:30
~~vegeoff

Użytkownik niezarejestrowany
    Smętne
Ocena:
0
tylda vege on Zapraszam na Greenlandię, celem reedukacji kulinarnej ;).
26-02-2012 11:08
~LillaaMy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie będę tutaj pisała o swoich wewnętrznych doznaniach po przeczytaniu tego tekstu , bo autor prosił o to na wstępie, mimo to pragnę spytać czy na prawdę świnia musi być 'żywa' podczas zabijania ?? Wydaje mi się ,że za zabijanie powinny się brać osoby wyszkolone razem z odpowiednimi narzędziami i powinno się to odbywać w rzeźni a nie na podwórku przez prostaków których nieodłączną częścią życia jest picie wódki ;]
18-03-2012 23:28

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.