string(15) ""
» Blog » jak przeżyc świniobicie
18-07-2007 11:56

jak przeżyc świniobicie

W działach: Zostań wieśniakiem - poradnik | Odsłony: 6337

jak przeżyc świniobicie

Jak przeżyć świniobicie??

UWAGA:
Poniższy blog zawiera sceny drastyczne i przekraczające zdecydowanie granicę dobrego smaku. Autor dokonał wielokrotnie czynu, który opisuje  i gadanie jaki z niego krwawy i nieludzki potwór nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Tak więc wegetarianie, obrońcy praw zwierząt i inne miśki NIE CZYTAĆ TEGO BLOGA.

Wstęp:

Żryć cos trza, wbrew obiegowej opinii mięsko nie bierze się ze sklepu. W mieście trzeba mieć pieniądze na wsi trzeba mieć, co zabić…
Moi drodzy, jeśli kiedyś przyjdzie wam brać udział w podobnym procederze jak świniobicie (nie ważne czy to będzie kurczako, kruliko czy kozo bicie) asystujcie przy nim dzielnie. Jeśli zaś poczniecie się migać, zostaniecie wzięci za łajzy z miasta co to „siem kur bojom”. Po za tym świniobicie jest idealnym sprawdzianem naszej męskości.

Jak zabić świnie:

INSTRUMENTARIUM:
Świnia o wadze powyżej 80 kilogramów, nóż, siekiera, tasak, palnik gazowy (ew duuużo słomy), linka, orczyk, miski, wiadro, pumex, szklanka, 0,5 l wódki na bijącego.

Know How.

Etap I Obłaskawianie świni


Po dobroci nie będzie, żadnego ciu.. ciu.. cip .. cip taś taś. Przed chlewikiem strzelamy po maluchu, następnie z bojowym okrzykiem (jak ktoś musi), lub bez niego, dokonujemy wtargnięcia do chlewika. Świnia musi zostać zapędzona w kozi róg, następnie na górna szczękę zakłada jej się pętlę z solidnego sznurka. Pozostałe osoby trzymają następujące części ciała naszej ofiary: ogon i uszy.

Tip:


Pamiętajmy żeby ktoś pilnował drzwi do chlewika. Zadanie w sam raz dla debiutantów.

Etap II Horror gore

Świnia leży na ziemi na zewnątrz chlewika, my panikujemy, miejscowe chłopy trzymają nierogaciznę. Zasadniczo czas na coupe de grace (czy jakoś tak). Są dwie szkoły mordowania świń: albo wieprzak dostaje obuchem siekiery (dla miastowych – to ta tępa strona) w łeb, albo dźga się ja nożem w serce (nóż wchodzi pod kontem od strony aorty). Zadanie dla nas – będziemy łapać krew, czyli czatujemy aż z dziury po nożu buchnie jucha i łapiemy ją do miski/ garnka.
Ten etap to najgorszy horror dla osób wrażliwych na przemoc, krew, kwik, agonia… po prostu wcześniej radzę walnąć drugiego malucha.

Tips:


Trzoda chlewna będąc w agonii kopie i wierzga, dlatego nie podchodzimy zbyt blisko. Czasem dochodzi do cudu powtórnego ożycia naszej ofiary. Dlatego teoretycznie martwą świnie należy popilnować. (kiedyś kumplowi 180 kilogramowy wieprzak już po ubiciu wstał i spieprzył na wioskę – trzeba było go złapać i procedurę powtórzyć).

Etap III Prepare trzoda chlewna ( o ile jeszcze nie spierdzieliśmy do domu i mamy wystarczającą ilość punktów poczytalności).

Kolejny maluch albo nawet kilka i bierzemy się do dalszej roboty… jak skończyły się flaszki biegniemy po następne.
Świnię trzeba opalić – używamy do tego specjalnego palnika lub słomy. Po opaleniu świnie należy podrapać (czyli oskrobać), przy pomocy noża pozbawiamy ja zwęglonego naskórka, kopyt i spalonych włosów. Pamiętajmy ze opalaniu trzeba uważać aby nie przypalić za mocno naszej świni i nie podpalić pomocników.
Następnie nasze kochane świnisko jest myte (woda kranówa) i szorowane pumeksem lub tarką (najdrobniejsze oczka trza użyć). Świnie szorujemy aż do białości (znaczy się czystsza musi być od nas samych).

Tu robimy przerwę (właśnie ze sklepu doniesiono czystą) i pijemy po maluchu.


Tips:


Zaciskamy zęby i robimy to co do nas należy, będzie śmierdziało, będzie średnio przyjemnie, ale jesteśmy twardzi no nie!?

 

 

Etap IV Rozprawianie się ze świnią.


Tu przyda się krzepa. Świnie wiesza się łbem w dół. Pomiędzy nogami (świni  oczywiście)  jest solidny kołek (bez skojarzeń poroszę) którego końce przechodzą przez dziury zrobione uprzednio pomiędzy ścięgnami Achillesa  i kośćmi tylnych łap.
Następnie świnia jest patroszona: odcina się jej łeb i wyciąga jelita (wykonawszy wcześniej pionowe nacięcie wzdłuż brzucha). Ostatnim etapem jest rozcięcie mostka, wydobycie płóc, serca oraz krwi nagromadzonej w mostku. Jako ostatnie wykonuje się cięcie wzdłuż kręgosłupa w celu rozpołowienia tuszy.

TIPS:


Dotarliśmy do końca.. a więc po maluchu. Gratulujemy właśnie przeżyliście pierwsze świniobicie i zyskali szacunek miejscowych.
A jeszcze jedno wódkę pije się podczas tego procederu bez zapojki (przynajmniej w moich okolicach tak się zawsze dzieje).

P.S.
Po świniobiciu jest tradycja uczty i picia a więc spożyjemy tzw „świerzyzne” i o ile nie jesteśmy pijani  to się upijemy .

Przepis kulinarny na prawdziwy rarytas:
Móżdżek wieprzowy z jajkami:

Ingrendencje:
Móżdżek wieprzowy, smalec, 2 jaja, 2 duże cebule, sól i pieprz, patelnia

Na patelni rozgrzewamy tłuszcz, wrzucamy uprzednio pokrojoną w plastry i posoloną cebul. Smażymy ją póki się nie zeszkli, wrzucamy móżdżek intensywnie mieszając. Smażymy aż osiągnie biały kolor, poczym wbijamy dwa jajka i rozbełdowujemy je z móżdżkiem. Jak się zetną – potrawa jest gotowa, oczywiście doprawiamy solą i pieprzem – smacznego.

Zajawka:
W następnym artykule dowiecie się jak przeżyć wiejska dyskotekę
….

Komentarze


Nemofish
   
Ocena:
0
Kiedy wydasz podręcznik w wersji papierowej???:)
18-07-2007 12:06
sheol
   
Ocena:
0
: Jeszcze z 20 wpisów :P
18-07-2007 12:16
vanderus
   
Ocena:
0
No normalnie jeszcze troche i nas sheol totalnie odcywilizujesz. Polterowcy znani beda w fandomie z walenia pryty i podzerania wieprzowych mozdzkow :D
18-07-2007 12:21
sheol
   
Ocena:
0
hehehehehe
wszelkie wpisy są oparte na moim wieśniaczym doświadczeniu ;). Nawet nie muszę podkoloryzowywac :)
18-07-2007 12:29
Draker
   
Ocena:
0
Ahh, wspomnienia z dziecinstwa i wakacji na wsi wracaja :P
18-07-2007 12:38
kaduceusz
   
Ocena:
0
Hardcore. Czekamy na dyskotekę :-D
18-07-2007 13:02
senmara
   
Ocena:
0
W mojej rodzinie jeszcze jednym nieodzownym sprzętem był odkurzacz, który mama włączała (w celu zagłuszenia kwików), gdy wujek z dziadkiem zaczynali łapać świnię.

A z przepisów, to
1)kaszanka bez kaszy:
- michę krwi lekko skrzepłej (przestudzonej) wlewało się na skwierczącą na patelni cebulkę :) Jako zagrycha z chlebem

2) pierogi z płuckami:
- płuca zwierzaka gotowało sie do miękkości (strasznie śmierdzi), przepuszczało przez maszynkę, wbijało jajko i jako nadzienie do klasycznych pierogów.

sheol - a cielenie się krów będzie?
18-07-2007 13:37
sheol
   
Ocena:
0
możet być i cielenie krów :):)
18-07-2007 13:50
vanderus
   
Ocena:
0
a techniki skubania kurczaków, albo inne nieodzowne miastowym techniki obróbki innych zwierzaków niż świnie? :>
18-07-2007 14:08
sheol
   
Ocena:
0
śledźcie uważnie cuś siem pojawi :)
18-07-2007 14:13
~Xsiezna

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W moich okolicach świni się nie opala tylko wrzątkiem polewa i skrobie - polecam dużo wygodniejsze i szorowanie pumexem odpada :)
18-07-2007 15:59
Fungus
   
Ocena:
0
Jak pamietam u babci swiniobicie, to zamiast obucha siekiery uzywalo sie solidnego, kowalskiego mlota. Ciezsze i trudniej sobie cos przypadkowo urabac.

@senmara - Gotowanie plucek to pewny sposob zeby mnie z danego miejsca przegonic daleko i na dlugo. Strasznie smierdzi to niedopowiedzenie :-)
18-07-2007 16:02
Miroe
   
Ocena:
0
>Są dwie szkoły mordowania świń: albo wieprzak dostaje obuchem siekiery (...) w łeb, albo dźga się ja nożem w serce (...).

U nas sie praktykowało łączoną technikę: najpierw usypiacz, potem kosa pod żebra. Po tym bydlę raczej już nie wstawało.

>W następnym artykule dowiecie się jak przeżyć wiejska dyskotekę ….

Będą trzy paski vs. taekwondo :D ?
18-07-2007 16:55
sheol
   
Ocena:
0
Ach będą :) notka co prawda dopiero po weekendzie bo na wczasy bez internetu jadę ;)
18-07-2007 18:49
Dark Storm
   
Ocena:
0
A czy to normalne, że moja świnia przed ubiciem szczekała? ;P
18-07-2007 19:42
13918

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Znam kilku świniobójców zawodowych, którzy uparzyli (ugotowali w parniku) świnię, która to zestresowana ciosem obucha przez łeb wpadła pod stół i wywaliła 2 lub trzy flaszki 0,7 stojace na stole)Z tą trzecią koloryzowali ale świnię uparzyli na masarni faktycznie żywcem.
Móżdżek jadłem bardzo dobry, natomiast nigdzie nie mogę dostać już potrawy którą wymieniałbym kilo za kilo szynki. Chodzi o skruszałą słoninę. Otóż do koryta układało się warstwę słoniny grubą warstwę soli, słoninę sól itd. To w korycie leżało spory kawał czasu. Robiłem coś takiego w glinianym garnczku, ale efekt już nie ten..
Czasami zastanawiało mnie włąsnie podczas świniobić co jest ważniejsze : pistolet z wojny lub obuch czy gorzała...Sądzę że obydwa te elementy koegzystują ze sobą i są nierozerwalnie związane...
18-07-2007 20:57
kaduceusz
   
Ocena:
0
Dark Storm - żeś zarządził :-)
18-07-2007 23:17
rincewind bpm
   
Ocena:
0
Sztylet, sikiera, tasak, palnik - nawet bohaterowie w dnd nie chodzą tak obładowani zbójczymi narzędziami :P Jeszcze tylko jakiegoś kałasznikowa brakuje.

DS - Dopóki nie woła "Hilfe!" możesz być spokojny ;)

Przypomina mi się bezgłowy kurczak Mike ;)
18-07-2007 23:45
lucek
   
Ocena:
0
Massive. Przekracza moje granice hardkoru ;)
Mam nadzieję, że wiejskie disco będzie lajtowsze. I pewnie się wypowiem, dlatego, że ponieważ w młodszej młodości bywałem na takich. I to w charakterze pana w czarnym i z pałą ;)


l.
19-07-2007 10:40
~Hekatonpsychos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
> W moich okolicach świni się nie opala tylko wrzątkiem polewa i skrobie - polecam dużo wygodniejsze i szorowanie pumexem odpada

Nic dodać nic ująć. Poza tym opalana palnikiem wieprzowina śmierdzi. Widać, że Autor nie jest tru villagemanem ;-)
Pozdrawiam.
19-07-2007 14:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.