» Wieści » Cykl Skrót do R'lyeh jako podręcznik

Cykl Skrót do R'lyeh jako podręcznik

13-05-2010 20:41 | hallucyon

Cykl Skrót do R'lyeh jako podręcznik
Jak ogłosiło dziś Wydawnictwo Portal, trwają prace nad kolejnym podręcznikiem dla mistrzów gry. Tym razem w formie książkowej ukaże się popularny przed laty cykl artykułów Skrót do R'lyeh, autorstwa Miłosza Brzezińskiego. Pierwotnie publikowane na łamach czasopisma Magia i Miecz, artykuły zawierają liczne, cenne porady dla strażników tajemnic, czyli mistrzów gry prowadzących Zew Cthulhu, grę fabularną osadzoną w świecie powieści H.P. Lovecrafta. Almanach ma się ukazać w wakacje.

Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej wydawnictwa.
Źródło: Witryna internetowa Wydawnictwa Portal

Komentarze

string(15) ""

~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Rozważania typowych Polaków: kto zarobi na publikacji almanachu, jakim prawem i dlaczego jest przestępcą? Jakże przecież jest trudniej wziąć sprawy w swoje ręce i samemu opublikować "dodatek do warhammera 2 ed albo kompilację tekstów z MiM", nie?
15-05-2010 10:35
Tadeus
    Tadeus
Ocena:
0
Typowy Polak. Ludzie sobie normalnie gadają, a ten nagle wyskakuje nie na temat i krytykuje wszystkich dookoła, by zaspokoić jakieś swoje narodowe kompleksy :)

Problem jest w sumie ciekawy. Wszystkie czasopisma niby zarabiają, publikując teksty/rozszerzenia/poradniki do treści, do których nie mają praw.

Nie wiem jednak, czy jest jakaś prawna różnica między czasopismem, a książkową kompilacją takich treści.

No i generalnie - jak wygląda to w przypadku poradników do cudzych produktów - trzeba wykupić prawa od właścicieli, czy nie?
15-05-2010 10:57
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hallucyon - typowy Polak to pirat, alkoholik i złodziej samochodów, zatem jeszcze jeden archetyp - zawistnik - dobrze wpisuje się w ten zestaw - nieprawdaż? ;) Nie zapominajmy też o przeniesionym z Indii KULCIE ŚWIĘTYCH KRÓW polegającym na bezrefleksyjnym rozgrzeszaniu lubianych i popularnych osób/firm/wydawnictw (np. PORTALU Trzewiczka) ;)

Mylisz się jednak co do mych intencji. Nie otrzymałem kiedyś zgody od wydawcy (nieistniejącego już tytułu) na reedycję moich tekstów w innych mediach, próbuję więc ustalić jak ten mechanizm funkcjonuje...
Jestem też wielkim fanem Warhammera (w mechanice starej edycji), zastanawiam się też, czemu nie można wydać KOMERCYJNEGO opracowanie bazujące na tym systemie albo tłumaczenia dodatków takich jak np. Marienburg Sold Down River które wszak bazują na NIEISTNIEJĄCEJ EDYCJI opracowanej przez NIEISTNIEJĄCĄ już firmę (Hogshead)?

15-05-2010 11:36
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Chaośniku,

Tadeus, próbując rozstrząsać tu zagadnienia praw intelektualnych, na wstępie zdaje się zakładać złą wolę wydawcy: "Jeśli kompilacja jest piractwem, to znaczy, że już samo zamieszczenie tych artykułów w MIMie musiało nim być", choć tak naprawdę przyznaje, że nie wie, o czym mówi: "Nie wiem jednak, czy jest jakaś prawna różnica między czasopismem, a książkową kompilacją takich treści".

W swojej krytyce pominąłem już błędność, z logicznego punktu widzenia, Tadeusowego toku rozumowania. Można ją wykazać nawet przy pomocy języka potocznego, nie uciekając się do logiki formalnej. Nietrudno wyobrazić sobie przecież taką sytuację: publikacja artykułów w czasopiśmie nie uchybiała przepisom prawa, ale późniejsza ich publikacja w formie książkowej już łamie prawo.

No, ale do internetowych rozważań typu "kto zarobi na publikacji almanachu, jakim prawem i dlaczego jest przestępcą" nie potrzeba przecież ani znajomości tematu, ani zdolności logicznego myślenia.

PS. Ech, pierwszoedycyjny dodatek o Marienburgu był genialny. O tyle jednak nie zaginął w mrokach zapomnienia, że pod okiem Black Industries fani wykorzystali pewną jego część, pisząc dwustustronicowy przewodnik po największym porcie Starego Świata.
15-05-2010 12:06
Tadeus
   
Ocena:
0
Ależ ja wydawcom tego podręcznika absolutnie nic nie zarzucam. W komentarzach wcześniej pojawiła się myśl, że może być to piractwo, ponieważ zarabiają na artykułach do systemu, do którego nie posiadają praw.

Pokazałem więc problem od drugiej strony, przypominając, że ta sama sytuacji miała już miejsce przy pierwotnej publikacji w MiMie - gdzie nikt nie miał nic przeciwko.

Doszedłem więc do wniosku, że jeśli różnica prawna istnieje - to musi być w rodzaju medium:
czasopismo/publikacja książkowa.

Nie jestem jednak prawnikiem, więc pozostawiłem problem otwartym do potwierdzenia przez certyfikowanych znawców tematu :)

Portalowi życzę jak najlepiej i dodatek chętnie bym zobaczył. Sam problem prawny jest dość uniwersalny, co czyni go wdzięcznym tematem dodatkowej dyskusji.
15-05-2010 12:41
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Panowie,

AFAIR licencji Chaosium podlegaja elementy mechaniczne (na BRP trzeba miec licencje jesli dobrze pamietam). Samo Cthulhu i spolka to bedzie z kolei Arkham House.

Ponoc Chaosiums cigalo za uzywanie mechaniki bez zgody - tzn publikacje z elementami BRP. Za Cthulhu Arkham house nie sciga chyba. ;)
15-05-2010 14:07
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zatem wykorzystanie wyrażeń typu Strażnik Tajemnic stanowi naruszenie licencjio Chaosium?
Miejcie się zatem na baczności i obserwujcie każdy kąt bo kto wie czy Ogary z Tindalos nie ruszyły już waszym śladem! ;))
PORTALOWI wbrew pozorom, dobrze życzę - Władca Zimy to mój ulubiony scenariusz a chociaż mam wszystkie MiM-y, skrót do Ry`lyegh też chętnie zakupię! Tak jak Tadeus traktuję jednak kwestię przenoszenia praw autorskich jako ciekawostkę i chętnie poznałbym kulisy proceduralne.
Marienburg Sold Down River - jak na ironię - mam właśnie dzięki wydawnictwu PORTAL, które dystrybuowało ten dodatek przed laty... Ale co wersja PL to PL!
15-05-2010 14:40
Repek
   
Ocena:
0
O nośność rad dziś raczej się lękam, ale, na Cthulhu, albumik z grafikami Czajkowskiego - tego nie można przegapić. :)

Pozdro
16-05-2010 17:37
~miszcz ktulu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Cały dorobek Lovecrafta od roku 2008 jest w domenie publicznej (public domain) i każdy sobie go może używać jak mu się żywnie podoba.

Dlatego też mogło się ukazać CthulhuTech w takiej formie, a nie innej i nie martwiąc się o ściganie prawne za używanie wielkiego C. Co warto zauważyć nie pojawiają się tam nawiązania do mitologicznych nazw innych autorów z kręgu Lovecrafta (a nawet żółtego znaku Chambersa).
17-05-2010 14:35
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Suuuuuuuuuuper :D Ja, ja, ja :D Nie mogę tego przegabić. Ia! Ia! Ia! Shub-niggurath!
21-05-2010 15:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.