» Recenzje » Wiedźmin 2

Wiedźmin 2

Wiedźmin 2
Na Wiedźmina 2 czekałem od chwili, gdy skończyłem pierwszą część. Przez ostatni rok niemal codziennie odwiedzałem oficjalne forum gry i śledziłem wszystkie nowe informacje, które dochodziły ze studia CD Projekt RED. W końcu nadeszła oczekiwana chwila – w moje ręce trafiło pudełko z Edycją kolekcjonerską. O jego zawartości pisałem w osobnym artykule, teraz więc mogę całkowicie poświęcić się ocenieniu samej gry.


"Teraz zapewne Ekscelencja powie mi, jaka czeka nas przyszłość."

Wiedźmin 2: Zabójcy królów to bezpośrednia kontynuacja debiutanckiej produkcji studia RED. Znowu przyjdzie nam pokierować losami Geralta z Rivii i razem z nim zwiedzać świat wykreowany przez Andrzeja Sapkowskiego. Trzy miesiące po nieudanym zamachu na króla Foltesta Geralt bierze udział w szturmie wojsk temerskich na zamek La Valette. O tym, co dokładnie działo się w czasie walk, dowiadujemy się prowadząc wiedźmina przez kolejne retrospektywne sceny.
Do tak dogłębnego wspominania przeszłości skłoniła Geralta wyjątkowo niekorzystna sytuacja. Otóż siedzi on w lochu przesłuchiwany przez Vernona Roche'a – szefa Oddziałów Specjalnych Temerii. Mając w perspektywie mało udany poranek z katem, bohater decyduje się więc na współpracę i opisanie rozmówcy wydarzeń poprzedniego dnia.

Niesłuszne oskarżenie to nie jedyny problem, z jakim przyjdzie się borykać Geraltowi. Jego powrót do życia i przyczyny amnezji wciąż pozostają tajemnicą. Stopniowo pamięć zaczyna wracać, wraz z nią pojawiają się jednak nowe pytania. Także sytuacja polityczna nie prezentuje się najlepiej. Po zabójstwie Demawenda i wojnach domowych w Temerii w królestwach Północy zapanował chaos. Jako że wiedźmin "ma talent do wpadania", znajdzie się w samym środku rozgrywek i machinacji.


"Nie wiedźminie, myślę, że Ty mi to powiesz."

Wiedźmin 2 był reklamowany jako rasowy cRPG z dojrzałą, nieliniową fabułą. Faktycznie, fabuła i dialogi są w tej grze fenomenalne. Zachęceni sukcesem pierwszej części, twórcy dużo śmielej poczynają sobie z książkowym uniwersum. Niektórzy mogą być zdziwieni skalą zmian, jakie zachodzą na Kontynencie i mieć deweloperom za złe tak agresywną ingerencję w losy niektórych bohaterów. Uważam jednak, że Wiedźmin 2 zasługuje na to, by być nazywany samodzielną produkcją i wydarzenia w nim prezentowane nie muszą ustępować rozmachem tym opisywanym w Sadze. Zabójcy królów rzeczywiście są skierowani do dojrzałych odbiorców.
Nie tylko ze względu na odważne sceny erotyczne czy wulgarny język. Widać, że gra nie była "ugrzeczniana" – pokazuje ponury, mroczny świat, w którym jest miejsce na honor i uczciwość, ale tuż obok dzieje się zło: morderstwa, gwałty, zdrady, korupcja to tragiczna codzienność spotykanych mieszkańców. Co ważne, świetnie zrealizowany został interfejs zadań. Wpisy w dzienniku to nie suche informacje o postępach, ale fragmenty napisane przez Jaskra, opisujące w charakterystycznym dla barda stylu dany etap przygód Geralta. Sprawdza się to świetnie zarówno do zaczerpnięcia wskazówek odnośnie kontynuacji zadania, jak i do odświeżenia sobie stanu fabularnego po dłuższej przerwie.

Przed premierą pierwszego Wiedźmina "RED-zi", pytani o kwintesencję RPG, wskazywali na nieliniowość i konsekwencje wyborów dokonywanych przez gracza. Faktycznie, to nieliniowość sprawia, że kierowanie losami Geralta jest tak interesujące. Niemal każde zadanie można zakończyć na co najmniej dwa sposoby i wybory często skłaniają do długiego zastanowienia. Kilkukrotnie po odejściu od komputera jeszcze długo rozmyślałem nad podjętą decyzją.
Co ważne, nasze wybory mają wpływ także na samą rozgrywkę. Determinują kogo spotkamy, jakie miejsca zwiedzimy, a nawet określają lokację, w której będzie się rozgrywał jeden z aktów. To odważne posunięcie sprawiło, że po jednym przejściu poznajemy tak naprawdę tylko połowę gry. Co więcej, niektóre ważne informacje o wydarzeniach i postaciach są możliwe do zdobycia tylko pod warunkiem opowiedzenia się po odpowiedniej stronie. Konsekwencje podjętych wyborów, a także przebłyski powracającej pamięci Geralta pokazane są przy użyciu znanych z poprzedniej części flashbacków. Tym razem jednak pastelowe obrazy zostały zastąpione przez komiksowe ilustracje autorstwa Jakuba Rebelki. Osobiście nie przypadły mi one do gustu. Ostra, niekiedy karykaturalna wręcz kreska, zatrzymane w pół cięcia sceny nie pasują do stylistyki gry. Treść tych wspomnień stoi na najwyższym poziomie, ale rysunki sprawiają wrażenie wciśniętych na siłę.

Mówiąc o fabule, nie sposób nie wspomnieć o tym, co zawsze budzi kontrowersje. Twórcy zapowiadali, że erotyka w ich najnowszym dziele zostanie potraktowana poważnie. Nie uświadczymy więc już kart znanych z "jedynki" i kolekcjonerskiego przedstawienia seksu. Znacząco zmniejszono też liczbę kobiet, z którymi Geralt może nawiązać bliższe stosunki. Inaczej niż w części pierwszej czy w Mass Effect 2, jest wiele pięknych i fabularnie ważnych kobiet, które w żaden sposób nie są zainteresowanie romansowaniem z protagonistą.
Jest to jak najbardziej naturalne i szkoda, że inni deweloperzy zdają się o tym zapominać. Same sceny erotyczne są przedstawione dużo odważniej niż w konkurencyjnych produkcjach. Twórcy postawili na filmowy sposób ich pokazania i zrobili to znakomicie. "Momenty" ukazane są ze smakiem i wyczuciem. Ich bezpośredniość jest jednak kolejnym powodem, dla którego Wiedźmin 2 jest przeznaczony dla osób dorosłych.


"Why do you wish them dead then?"

Już w "jedynce" dialogi były jednymi z najlepszych w historii gatunku. Teraz są jeszcze lepsze! Absolutnie zmiażdżyły konkurencję. Postacie wypowiadają się naturalnie, czasem poważnie, czasem z humorem. Nie brakuje także genialnych nawiązań do rzeczywistych dzieł kultury czy historii naszego świata.
Autorska technologia umożliwiła nie tylko filmową reżyserię scenek dialogowych i zwiększenie liczby możliwych zachowań interlokutorów, ale też odpalenie rozmów między bohaterami bez przerywania gry filmikiem. To właśnie zdania wymieniane podczas wspólnej podróży czy słyszane od napotykanych BN-ów najskuteczniej budują klimat produkcji. Są dowcipne, inteligentne i znakomicie pogłębiają charakterystykę postaci.

Nieliniowość gry nie byłaby tak wyraźna, gdyby nie świetne opcje dialogowe. Większość rozmów w grze można poprowadzić na kilka sposobów. Oczywiście nie każde wypowiedziane zdanie pociąga za sobą konsekwencje, ale gracz jest zmuszony do podejmowania wyborów co chwilę. Na początku jest to nieco stresujące, ale z czasem sprawia, że całkowicie zanurzamy się w przedstawiony świat.
Wpływ na przebieg dialogów jest jeszcze wyraźniejszy dzięki umiejętnościom społecznym. Mamy możliwość wpłynąć na rozmówców poprzez zastraszenie, perswazję lub wymuszenie Znakiem Axii. W kilku miejscach, gdy Geralt znajduje się pod presją a okoliczności nie sprzyjają kontemplacji, pojawia się zegar odliczający czas pozostały na podjęcie decyzji. Jeśli nie wybierzemy żadnej opcji, gra zrobi to za nas. Rozwiązanie to sprawdza się znakomicie i jest zastosowane tylko tam, gdzie długie zastanawianie się faktycznie byłoby nieuzasadnione.


"Wiesz, do kogo należy ten las?"

Pierwsza część Wiedźmina powstała w oparciu o silnik Aurora napędzający m.in. Neverwinter Nights. Wyciśnięto z niego naprawdę dużo i gra nie odstawała graficznie od konkurencji. Wiele cech Aurory było jednak nie do przeskoczenia. Dlatego też po premierze "jedynki" rozpoczęły się prace nad nowym silnikiem, który będzie w stanie udźwignąć to wszystko, czego deweloperzy wymagali od swojej gry. Tak powstał RED Engine.
Jego główną zaletą jest zorientowanie na tworzenie wielowątkowych, nieliniowych cRPG-ów. Projektantom pomagają więc dedykowane narzędzia do tworzenia zadań, dialogów, społeczności i dekorowania lokacji. Nowy silnik to także nowa jakość grafiki. Wiedźmin 2 wygląda po prostu fenomenalnie. Modele postaci są dopracowane w najmniejszych szczegółach, a dzięki budowie modułowej uniknięto ataku klonów, tak irytującego w pierwszej części. Zachwyca także wygląd lokacji i niepowtarzalny nastrój każdej z nich. Zupełnie inny we Flotsam – małym przygranicznym miasteczku i w Vergen – potężnej krasnoludzkiej twierdzy. Największe wrażenie wywołuje jednak spacer po lesie. Potężne drzewa, zza których nieśmiało przebijają promienie słońca, mgła snująca się pod nogami, wodospad wpadający z hukiem do jeziorka, zapomniane posągi dawnych bogów. To wszystko sprawia, że czasami aż chce się przystanąć i obserwować okolicę.


"I'm no avenger of orphans, no executioner for hire. I'm a witcher."

Wiedźmin to przede wszystkim mistrz miecza, specjalista w zabijaniu zagrażających ludziom potworów (lub też, według niektórych, w eksterminacji zagrożonych gatunków). Nic więc dziwnego, że walka jest jednym z głównych elementów gry. Zrezygnowano z systemu turowego znanego z pierwszej części, a zastąpiono go walką w czasie rzeczywistym.
Wybieramy, czy Geralt ma zaatakować ciosem szybkim czy silnym. Między uderzenia wplatamy Znaki oraz rzucamy we wrogów petardami lub sztyletami. Bronić się przed wrażymi cięciami możemy uciekając zwinnym przewrotem spod lecącej ku nam klingi bądź parując ją własnym brzeszczotem. Wiedźmin automatycznie doskakuje do kolejnych wrogów, wykonując po drodze ekwilibrystyczne akrobacje. Niestety dość często samowolnie zmienia cel, przydaje się więc pamiętać o opcji blokowania wskaźnika ataku na aktualnym przeciwniku.

Tak jak zapowiadano, zlecenia na pozbycie się potworów nie polegają już na przyniesieniu zleceniodawcy określonej liczby mózgów, żuchw czy szczękoczułków. Zabijając istoty danego gatunku i czytając traktujące o nich książki, Geralt zdobywa kolejne poziomy wiedzy. Wraz z nią odkrywa sposoby na definitywne pozbycie się zagrażających ludziom paskud. Czasami trzeba wysadzić w powietrze tunele, przez które wychodzą na powierzchnię. Innym razem wystarczy usunąć z okolicy ulubione pożywienie.

Talenty, które możemy wykupić rozwijając postać, podzielone są na trzy drzewka (plus Trening, zawierający podstawowe umiejętności): miecza, Znaków i alchemii. Przy pierwszym przejściu gry skupiłem się całkowicie na rozwoju umiejętności szermierczych, przy drugim inwestowałem w magię. Zasadniczo zmienia to przebieg walk ze względu ma umiejętności aktywne związane z każdą ze ścieżek. Możemy więc skontrować atakującego przeciwnika wciskając w odpowiednim momencie lewy przycisk myszy lub uderzyć w kilku wrogów jednocześnie, możemy rozwinąć Aard czy Igni tak, by działały na kilku przeciwników naraz oraz Quen tak, by oprócz obrony przed ciosami odbijał obrażenia w przeciwników. Jak przystało na doświadczonego wiedźmina, od początku gry bohater nie daje sobie w kaszę dmuchać. Inaczej niż w pierwszej części, tu nawet nierozwinięte Znaki są poważnym wsparciem w walce.


"Wiedźmin bez eliksirów, to jak pół wiedźmina."

System alchemii przeszedł znaczącą przemianę w stosunku do poprzedniej części. Po pierwsze i najważniejsze, eliksiry można pić tylko podczas medytacji, do walki trzeba się więc przygotować. Na szczęście medytować można niemal wszędzie. Znacząco zostały skrócone czasy działania mikstur. Większość z nich oddziałuje na wiedźmina przez dziesięć minut czasu rzeczywistego.
Inwestowanie w drzewko alchemii zaowocuje jednak zarówno znaczącym wzmocnieniem efektów eliksirów, olejów i petard, jak i wydłużeniem czasu trwania specyfików z dwóch pierwszych kategorii. Geralt może znajdować się jednocześnie pod wpływem trzech eliksirów (czterech po wykupieniu odpowiedniego talentu) o ile ich toksyczność nie przekroczy tolerowanego przez wiedźmiński organizm maksimum. Dodatkowo, silniejsze eliksiry powodują efekty uboczne. Przykładem niech będzie Krakwa, która przyspiesza regenerację zdrowia za cenę zmniejszenia zadawanych obrażeń.

Niestety nie wszystkie zmiany wyszły grze na dobre. Interfejs alchemii jest mniej intuicyjny niż w "jedynce", a z niewiadomych względów często automatycznie dobierane są składniki rzadkie i cenne zamiast popularnych i tanich. Można to oczywiście każdorazowo ręcznie zmieniać, ale przydałaby się opcja ustawiania domyślnej receptury dla danego produktu.


Souls in Ruin

Warstwa audio, tak jak poprzednio, stoi na najwyższym poziomie. O głosach postaci w polskiej wersji językowej pisaliśmy wcześniej, przejdźmy więc do nie mniej ważnego dla uszu graczy aspektu – muzyki. Skomponowali ją Adam Skorupa i Krzysztof Wierzynkiewicz. Jej nastrój jest zupełnie różny od tej z "jedynki", jednak idealnie pasuje do prezentowanych wydarzeń. Mocne dźwięki towarzyszące walce mile komponują się z efektownymi ciosami wiedźmińskiego miecza. Jeszcze lepiej wypadają poważne, wolniejsze utwory obecne w przerywnikach filmowych. Absolutnym mistrzostwem jest według mnie scena mająca miejsce przed aresztowaniem Geralta.


"Tu w ogóle nie ma koni."

W każdym programie komputerowym musi znaleźć się warstwa pośrednicząca między tym, co dzieje się "wewnątrz", a tym, co robi użytkownik. Jeśli zostanie ona zrealizowana źle, wpływa to na odbiór całej aplikacji. Interfejs Wiedźmina 2 jest dziwny. Są w nim elementy bardzo wygodne, jak i takie, na widok których gracz bezsilnie zaciska pięści.

Inaczej niż w pierwszej części, nie mamy teraz wyboru trybu kamery. Akcję obserwujemy znad ramienia wiedźmina, zaś w czasie walki kamera oddala się, dając lepszy ogląd sytuacji. Chwilę na zastanowienie daje także "pseudo-pauza", czyli gwałtowne spowolnienie czasu połączone z menu wyboru Znaków i podręcznych przedmiotów.
Ekran ekwipunku dorobił się zakładek, umożliwiających przeglądanie odpowiedniej kategorii noszonego sprzętu. Ze względu na rozbudowany system craftingu, umożliwiający tworzenie broni, pancerzy czy pułapek, pojawiło się dużo komponentów rzemieślniczych. Niech więc nikogo nie dziwi to, że w plecaku wiedźmin nosi kilkanaście kloców drewna. Nie, chwila, przecież Geralt nie ma plecaka… Ano nie ma, ale najwyraźniej nie przeszkadza mu to w targaniu kilku pancerzy czy sztuk broni. Jedynym ograniczeniem jest dopuszczalne obciążenie. Dobrze, że to zostało ustalone rozsądnie – wzięcie kilku sztuk broni powoduje najczęściej przeciążenie bohatera.

To, czego nie jestem w stanie zrozumieć, to decyzja o nieorientowaniu minimapy. Ta, znajdująca się w prawym górnym rogu ekranu, radośnie okręca się z każdym obrotem wiedźmina. Nie uświadczymy też żadnych wskaźników kierunków świata. Oznacza to, że praktycznie niewykonalne jest utrzymanie kierunku, przy biegnięciu przez lokacje takie jak las czy górskie wąwozy, bez posiłkowania się co chwilę pełną mapą. Może był to świadomy zabieg deweloperów. Ja jednak kilkukrotnie złapałem się na tym, że przyzwyczajony do działania minimapy z pierwszego Wiedźmina, biegłem w stronę przeciwną do zamierzonej. To zaś prowadzi wyłącznie do irytacji.

Nie można pominąć także problemów technicznych. Kilka razy w czasie gry przedwcześnie przywitałem się z pulpitem Windows. Dość często zdarzało mi się też zablokowanie części klawiszy sterujących (w tym odpowiedzialnych za wyciągnięcie i schowanie broni). Druga sytuacja była znacznie mniej kłopotliwa, bo zapis i ponowne wczytanie gry trwają dość krótko. Część fanów narzeka na czarne pasy na niepanoramicznych monitorach. Muszę powiedzieć, że nie rozumiem oburzenia emanującego z niektórych wypowiedzi. Gram na monitorze o proporcjach 5:4, więc paski zajmują jeszcze większą część ekranu niż przy 4:3. Nie utrudniały mi one jednak gry. Linie dialogowe są doskonale widoczne, podobnie jak szczegóły otoczenia. Tych, których nie przekonałem, pocieszę wiadomością, że niedługo planowane jest wypuszczenie patcha 1.3, który wprowadzi obsługę innych rozdzielczości.


"Ale to wciąż Twój król, chłopcze."

Bardzo długo myślałem nad tym, jaką ocenę wystawić na koniec tej recenzji. Podobnie jak część pierwsza, także tutaj zdarzyło się twórcom kilka potknięć. Jedne są niezauważalne, inne potrafią uprzykrzyć grę. Długość ostatniego aktu i epilogu jest porównywalna do długości prologu, co skłania do refleksji, czy CD Projekt RED nie pośpieszył się aby z premierą. Tylko, że mimo tych wszystkich irytujących rzeczy to jest wciąż tytuł wybitny. Bajeczna grafika, wyśmienite dialogi, powalająca rozmachem fabuła i emocjonujący system walki sprawiają, że Wiedźmin 2 jest jedną z najlepszych gier, w jakie kiedykolwiek grałem. Dodatkowo, okazało się, że nie trzeba wprowadzać uproszczeń i spłyceń by spodobać się za Oceanem. To wciąż jest ten sam świat, który znamy z prozy Sapkowskiego i z pierwszego dzieła studia RED. Dlatego, chociaż do ideału sporo Wiedźminowi 2 brakuje, z czystym sumieniem wystawiam mu dziewiątkę.

Plusy:
  • wierność pierwowzorowi książkowemu
  • wciągająca fabuła
  • genialne dialogi
  • oszałamiająca grafika
  • dynamiczny system walki
  • niesztampowe umiejętności

Minusy:
  • nieintuicyjny interfejs
  • problemy ze stabilnością
  • krótka (zwłaszcza ostatni akt)

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


9.0
Ocena recenzenta
Tytuł: The Witcher 2: Assassins of Kings
Producent: CD Projekt RED
Wydawca: CD Projekt
Dystrybutor polski: CD Projekt
Data premiery (świat): 17 maja 2011
Data premiery (Polska): 17 maja 2011
Wymagania sprzętowe: procesor Intel Core 2 Duo 2,2 GHz lub AMD 2,5 GHz, 1 GB RAM (2 GB dla Windows Vista / 7), 16 GB wolnego miejsca na dysku, karta grafiki Nvidia GeForce 8800 lub ATI HD3850 (512 MB), Windows XP / Vista / 7
Nośnik: DVD, Steam, GOG
Strona WWW: tw2.thewitcher.com
Platformy: PC



Czytaj również

Wojna Krwi: Wiedzmińskie opowieści
Ger… Gwint z Rivii
- recenzja
Wywiad z Adamem Badowskim
Dzień Inwestora CD Projekt 2011

Komentarze

string(15) ""

de99ial
   
Ocena:
0
@Dziewięciojęzyczny
Powinieneś dać szansę pierwszej części. Wgryźć się w nią nieco bardziej, na spokojnie. Ja też miałem problem, ale jak się wgryzłem to już poszło.

Także miewam problemy z grami i odbijam się od nich. Ale potem wracam i próbuję raz jeszcze - i dzięki temu nie minęła mnie przygoda z ME.
07-07-2011 10:00
Rodriguez
   
Ocena:
0
@gower - A czy Iorwethem nie kierowała żadna idea? Czyż nie chciał zbudować miasta/państwa (nie jestem pewien), nad którym władzę sprawowałaby Saskia? I najważniejsze: czy do swego celu nie dążył po trupach?
Letho pragnął czegoś podobnego, tyle że na większą skalę. Oczywistą przeszkodę ku temu stanowiła banda chorobliwie ambitnych pieniaczy i rasistów, każąca tytułować się "królami"...
07-07-2011 10:44
zatapatique
   
Ocena:
0
@Ninetongues

Faktycznie, poza swietna historia, fajnymi bohaterami, swietnymi dialogami, piekna grafika i muzyka, miodna walka ta gra nie ma nic do zaoferowania :/ aha zapomnialem jeszcze o cycuszkach, ale moze nie kazdy gustuje ;)
07-07-2011 13:09
~bartyi

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Tak szczerze to dwójka moim osobistym zdaniem jest grą dobrą ale jedynka jest lepsza da się poczuć ten klimacik. Gdy gramy w 2 akcie a konkretnie w Wyzimie to czujemy że za chwilę ktoś zza rogu sprzeda nam kosę a w dwójce widzę wyraźne odejście od korzeni i gra jest bardziej zrobiona pod gusta większej liczby graczy a system walki i kolorowe lokacje odgrywają niebagatelną rolę
07-07-2011 20:47
Radnon
   
Ocena:
0
Podobnie jak Ninetongues nie przepadam za światem Sapkowskiego, więc jedna z podstawowych zalet Wiedźmina u mnie była jego poważną wadą. Mimo to w pierwszą część trochę pograłem i miejscami nawet mi się podobało. Niestety ostatecznie gry nie skończyłem, bo znudziła mnie gdzieś na początku trzeciego aktu. Sam nie wiem dlaczego.

Od dwójki natomiast odbiłem się z głośnym hukiem. Prawdą jest, że przeszedłem niewiele, bo tylko prolog i kawałek pierwszego aktu, ale gra zwyczajnie mi nie podeszła. Fabuła nie była w stanie mnie zaciekawić a klimat był dość irytujący. Może dalej jest lepiej, ale jakoś nie mam na razie specjalnej ochoty na dalszą grę. Z nowych produkcji znacznie bardziej wciągnął mnie Dungeon Siege III i choć to h&s raczej ze średniej półki to opowiedzianą w nim bajkową historię śledziłem ze znacznie większym zainteresowaniem.
08-07-2011 22:03
KFC
   
Ocena:
+1
No i w końcu przeszedłem grę, (niejako się zmuszając dlatego to trwało aż 2 miechy od premiery..) po pierwsze cały czas miałem wrażenie strasznej liniowości, niby są dwie ścieżki i jakieś zadania poboczne, ale to nie to czego oczekiwałem po takich szumnych zapowiedziach.
Zadania poboczne sprowadzają się w zasadzie do ubijania stworów, niby jest crafting i handel ale w zasadzie jest tego strasznie mało, a jeśli już coś stworzymy to zaraz i tak po godzinie gry mamy lepszy sprzęt z przeciwników. Poziomy praktycznie same się zdobywają, zwłaszcza w króciutkim 3 akcie.. strasznie mało opcji rozwoju bohatera. Dialogi też w większości raczej nie mają wpływu na główny wątek fabularny, ot pomogą nam trolle, albo nie, i tak to bez różnicy. Bardzo zamknięty świat - w zasadzie jest tylko dosłownie kilka lokacji w całej grze, i do tego wszystkie jakoś związane z głównym wątkiem, żadnego włóczenia się, eksploracji, nic, tylko łażenie po sznurku z punktu A do B i dalej do C..
W zasadzie miałem wrażenie grania w ładny interaktywny filmik pokroju Alana Wake'a a nie Rpg.. Do tego dużo mniejszych i większych irytujących bugów pokroju zbierania lootu, źle zaprojektowanego inwentarza czy problemów z qte (po pojmaniu w lochach Nilfgaardczycy zawsze mnie zabijali bo nie działała sekwencja..) dodam, że na najnowszym patchu.. musiałem iść kanałami żeby ruszyć fabułę..

Cóż rzec nie wiem skąd takie zachwyty i pienia o genialności gry i oceny 10/10, dla mnie stary Gothic 2 czy Morrowind wyprzedza Wieśka o kilka długości, gra była powiedzmy dobra (jak na grę akcji a nie RPG..), ale wcale nie wybitna i raczej nie wrócę do niej po raz drugi, po co się nudzić skoro będę grał w praktycznie to samo poza 2 aktem, który podobno u Rochea jest nudny..
Z sentymentu do Sagi i z patriotyzmu dałbym grze - 7.
17-07-2011 13:02
~dada

Użytkownik niezarejestrowany
    wiedzmin
Ocena:
0
jak zrobić medtacje
30-09-2011 10:15
~Hmm

Użytkownik niezarejestrowany
    odp
Ocena:
0
A mi sie gra bardzo podoba. Dialogi sa genialne. A Czasami po prostu boskie. Najlepsze jakie widzialem w cRPG.
Liniowy moze i troche jest, czasem tez Geralt zaczepia sie o kamyczki i nie chce robic unikow co irytuje i powoduje zgony. Ale po przejsciu Areny na 60 poziom nauczylem sie walczyc i gre bez wiekszych problemow (nie liczac drauga i vranow) przeszedlem na trudnym.
Jak ktos sie chce wloczyc bez sensu niech gra w Gothica 3 z arcybeznadziejnym systemem walki i dialogami wyjetymi z rzyci.

Gra po stronie Iorwetha jest troche bardziej liniowa i o dziwo ciekawsza, ale to Roche jest wg mnie barwniejsza postacia. No i z wiekszymi conochos, bo cel swoj osiaga.
02-01-2013 01:38
~hmm

Użytkownik niezarejestrowany
    odp
Ocena:
0
A i jeszcze jedno. Ode mnie WIELKI plus za zakonczenie gry. Przez wiekszosc gry chcialem zabic Letho, a pod koniec wprost prosilem, by moc go pusic wolno. I... pojawila sie taka mozliwosc. Mozna bylo wypuscic teoretycznego wroga nr 1 calej gry! Co uczynilem i za kazdym razem jak gre przechodze czynie. On nie ma nic do mnie, a ja nie mam nic do niego. No i to polewanie wodki... rozwalilo mnie to :)
02-01-2013 01:50

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.