Pamięć zwana imperium
» Artykuły » Publicystyka » Gry kontra dzieci

Gry kontra dzieci

Gry kontra dzieci
Kiedyś dzieci bawiły się w berka, chowanego czy głuchy telefon - na świeżym powietrzu, na ulicy, u przyjaciół. W dzisiejszym, podporządkowanym komputerom świecie widok dzieciaków bawiących się na podwórzu należy jednak do rzadkości. Nie mam wątpliwości, że komputery usprawniają nam życie, ale z drugiej często stają się niebezpiecznym narzędziem. Chodzi tu oczywiście o gry, które mogą wpaść w ręce osób zbyt młodych. Do tego dochodzi skrajna niewiedza rodziców na ten temat. I w taki sposób otrzymujemy mieszankę wybuchową. Chciałbym w moim artykule poruszyć kilka aspektów dotyczących bezpieczeństwa naszych pociech w Sieci oraz w czasie interaktywnej rozrywki.


PEGI

PEGI – Ogólnoeuropejski System Oceniania Gier Komputerowych (ang. Pan European Game Information) - jest to system, który odpowiednio ocenia gry, dopasowując je pod względem treści w nich zawarte do wieku gracza, dla którego są przeznaczone. Dzięki temu możemy uzyskać informacje o wulgaryzmach czy narkotykach obecnych w fabule gry. Jednak ilu z nas, dorosłych, zwraca na to uwagę? Łamanie tych ograniczeń winno być jednoznaczne z łamaniem prawa. Niestety, polski kodeks karny nie przewiduje żadnych sankcji karnych za nie przestrzeganie oznaczeń PEGI. Zatem o ile nie wolno sprzedawać alkoholu osobom niepełnoletnim, tak można sprzedawać takowym osobom gry z oznaczeniem +18 (zgodnie z literą prawa).


Negatywne skutki gier

Nieprzestrzeganie systemu PEGI oraz brak zainteresowania ze strony rodziców skutkuje poważnymi konsekwencjami. Tak, jak możemy uzależnić się od alkoholu czy nikotyny, tak można uzależnić się od elektronicznej rozrywki. Na początku wygląda to niewinnie. Nasza latorośl nie chcę schodzić na obiad, nie sprząta pokoju czy nie zmywa naczyń wcześniej o to proszona, nie wysypia się. Oczywiście taki zachowanie nie wynikają tylko z uzależnienia od gry. Dlatego dość często są zaniedbywane przez rodziców, którzy myślą, że mają po prostu leniwe dziecko. Jednostka silnie otumaniona interaktywną rozrywką przestaje słuchać kogokolwiek, miewa stany maniakalne, wagaruje, nie spotyka się z przyjaciółmi. Powoli zmierza do stanu aspołecznego fanatyka. Najwięcej przypadków uzależnień stwierdzono przez gry z rodzaju MMORPG. I tak (nie)sławna Tibia, z pozoru niezbyt niebezpieczna gra, potrafi silnie wpłynąć na psychikę młodego gracza. Zobaczmy :




Gry to zło? Nieprawda!

Czy jedynym sposobem na to, by uchronić nasze dziecko przed tym nałogiem jest odłączenie go od świata Internetu czy nawet od komputera? Otóż zdecydowanie nie! Ktoś kiedyś powiedział: „Alkohol jest dla mądrych ludzi” podobnie jest z ”blaszakiem”. Dlatego należy skrupulatnie śledzić to, w co gra dziecko. Starać się rozmawiać i tłumaczyć. Nie stosować kar zakazu zabawy na komputerze, bo to, co zakazane, smakuje najlepiej. Dobrze jest samemu też w coś grywać, aby mieć jakiekolwiek pojęcie na temat świata elektronicznej rozrywki. Niestety, w pełni nie uchronimy naszego dziecka od przemocy zawartej w grach. Wszechobecna przemoc nieustanie pokazywana jest w różnego rodzaju mediach, stąd też jej obecność w szkole czy nawet na ulicach. Dlatego agresja w niektórych produkcjach jest wzięta prosto z życia. Jednak wpajanie podstawowych wartości społecznych naszym milusińskim już od najmłodszych lat na pewno zaowocuje w przyszłości.


To w co grać?

Wielu z was może zadawać sobie takie pytanie. Pomimo tego, że rynek elektronicznej rozrywki owocuje w różnego rodzaju gry nieodpowiednie dla młodszych, może zaprezentować nam wiele ciekawych pozycji dla najmłodszych.. Należy też pamiętać o tym, że niektóre rodzaje gier, nawet bez oznaczeń, nie nadają się dla malucha. Produkcje z rodzaju RPG mogą być wyśmienitą zabawą nie tylko dla naszego milusińskiego, ale i dla jego znajomych, rodzeństwa czy rodziców. Oczywiście podanie Neverwinter Nights ośmiolatkowi nie jest najlepszym pomysłem. Tak samo jak zaserwowanie mu FPS-a takiego jak Left 4 Dead.Z kolei strategie raczej bardziej nadają się dla starszych graczy. Należy również zadać sobie pytanie, kiedy dziecko jest gotowe na kontakt z grami? Już od najmłodszych lat można kupować pozycje, które przez zabawę uczą, jednak moim zdaniem optymalny wiek to 8–10 lat. W tedy to nasz podopieczny zaczyna rozumieć coraz więcej i odnosi prawdziwą przyjemność z gry.


A morał z tego taki…

Wszystko jest dla ludzi, ale nawet najlepsze lekarstwo w nadmiarze szkodzi. I tymi słowami w pełni mogę podsumować mój wywód. Pamiętajmy, że młode umysły o wiele lepiej chłoną wiedzę. Zarówno tę dobrą, jak i tę złą. To od nas, „starszych”, zależy w jaki sposób będą postrzegali gry oraz jak będą ustosunkowani do relacji między tym, co widzą na ekranie, a tym, co jest realne.


Okiem Czarnego:
Mój przedmówca uderzył w wysokie tony, pisząc, że dzieci są zagrożone przez gry dla nich nieodpowiednie, a my powinniśmy je chronić. Po części zgadzam się z nim - włosy zjeżyły mi się na głowie, jak zobaczyłem jedenastoletnią siostrę znajomego, grającą w Left 4 Dead – jednak osąd Morusa jest dla mnie nieco przesadzony.

Przede wszystkim, każda gra (no, może poza logicznymi, typu tetris, mahjong itd.) zawiera w sobie przemoc. Różnica polega na tym, że w jednej wyrywamy głowy razem z kręgosłupem (AvP), a w innych zabijamy przeciwników, skacząc na nich (Mario jak i cała masa starszych platformówek).

Jako dziecko zagrywałem się w DOSowego Prince of Persia, gdzie krew jak najbardziej była. Do dziś uwielbiam serię Heroes, w której eksterminujemy całe armie. W podstawówce każdą informatykę poświęcałem Liero (krwawiące robaki!). Każda z tych gier przyniosła mi masę radości, część nawet odcisnęła piętno na moich zainteresowaniach („Hirołsy” zaciekawiły fantastyką). Nie uważam natomiast, by którakolwiek z nich, mimo obecności przemocy (chociaż w różnej formie) miała na mnie zły wpływ.

Moi rodzice długo starali się mnie uchronić od „strzelanek” – nie było mi więc dane w dzieciństwie pograć w Dooma, Quake itd. (nadrobiłem w liceum). Powodem była właśnie duża ilość przemocy zawartych w tych grach. Gdy jednak miałem już lat –naście i odpaliłem bardzo brutalnego Return to Castle Wolfenstein – z jednej strony byłem trochę zniesmaczony, a z drugiej – bawiłem się doskonale. Zniesmaczony, bo czułem, że „robię coś złego” (w końcu rodzice przekonywali mnie o tym przez lata), a zachwycony, bo gra była po prostu fajna. Na szczęście byłem już w takim wieku, że akurat ta produkcja nie odbiła się negatywnie na mojej psychice (przynajmniej mam taką nadzieję – a nuż zacznę biegać z energetycznym działkiem po Luboniu?).

Myślę więc, że rodzicielska selekcja produkcji, w które gra ich dziecko, jest sensowna – ale rodzic powinien kierować się zdrowym rozsądkiem. Dobrze, by po prostu zajrzał do Internetu, przeczytał jakąś recenzję gry i wtedy postanowił czy ta nadaje się dla jego dziecka. Co prawda, nie ma na ogół takiej możliwości w samym sklepie, ale – co za problem – wrócić do domu, sprawdzić, a potem kupić?
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Noth
   
Ocena:
+1
@ Vermin

Co do uważania na PEGI się zgadzam. Ale wybacz nigdy się nie zgodzę, że granie w gry komputerowe = branie heroiny. Uwierze dopiero jak obok ćpunów na dworcu w Katowicach pojawią się dzieciaki z laptopami. Myślę, że wielu myli uzależnienie z młodzieńczym hedonizmem. A gry po prostu często (ale nie we wszystkich wypadkach) wygrywają z innymi dostępnymi rozrywkami.

I 10 latek grający u kolegi w to co mu nie wolno w domu, to nie jest jeszcze osoba, która w pełni jest w stanie o sobie decydować. Przynajmniej tak głosi prawo i psychologia (ale może się wypowie ktoś bardziej kompetenty). A jeśli masz styczność z małymi dziećmi (bo ja też mam) to dziwne, że uważasz inaczej. Na opinie dziecka w tak młodym wieku wpływa mocno opinia rówiesników, starszych kolegów itp. Ciężko maluchowi samodzielnie podejmować racjonalne decyzje w stylu - "och w grach jest przemoc a moja psychika jeszcze jest niedojrzała do oglądania tak potężnej dawki brutalności w grach więc daruje sobie gry na 5 lat".
16-08-2010 10:50
Vermin
   
Ocena:
0
@New-One

W przytoczonym przez ciebie artykule jakby nie było osobiście pisałem swoje oko, które jest zaraz pod tekstem Czarnego. O ile dobrze pamiętam NIE POTĘPIAM tam brutalnych gier tylko faktu że dzieci grają w gry dla dorosłych oraz tego że potrafią się zatracać w wirtualnym świecie, po przez olewanie swych obowiązków (nauka choćby).

Tutaj chodzi mi o to samo. Nigdzie nie napisałem że gry są złe (no dobra wyjątkiem jest Postal, ale to chora seria). Pisze za to ciągle że winni są na równi rodzice jak i dzieciaki, bo nie uwierzę po tym co sam widzę w szkole że 12 latek nieświadomie wybiera gierkę z mordobiciem, zamiast gry logicznej.

Na W-Fie można choćby zaobserwować spadek kondycji większości dzieci. Średnie ocen w szkołach tez lecą i to nie jest tylko wina złego programu nauczania. Widza to i słysząc przechwałki ile dzień w dzień dzieciak potrafi przesiedzieć przed kompem śmiem wątpić że uzależnienie od e-rozrywki jest marginalne.

Inny przykład. Coraz mniej dzieci trenuje jakiś sport. Wina w dużej mierze rodziców bo nie zachęcają, ale dzieciaki też same nie spróbują bo po co skoro można pograć.

e-rozrywka jest dla ludzi, po to powstała. Sam mam u siebie ponad 100 tytułów (oryginały żeby nie było że piracę), ale gram wtedy kiedy mam czas. Czyli jak wykonam swe obowiązki, zajmę się chałupą, spędzę czas z swoją kobietą. Dzieciaki nie chcą zrozumieć lub udają ze nie rozumieją słowa obowiązek. Po części jest to bunt, ale dopingowany i to ostro rozleniwieniem jakie daje możliwość spędzenia wielu godzin w wirtualnym świecie.
16-08-2010 11:00
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@New_One
Pamiętaj, że ruchoma czcionka została określona mechanizmem diabelskim. : )
16-08-2010 11:03
Scobin
    Parę kwestii psychologicznych
Ocena:
+1
Gry a agresja

Klasyczna psychoanaliza nie najlepiej radzi sobie z wytłumaczeniem ludzkiej agresji, lepiej sięgnąć po nowsze teorie psychologiczne. Tutaj znajdziecie trochę informacji na temat jednej z nich.

Ponadto subtelnie polecam swoje własne komentarze z linkowanego już tekstu. ;-) Zwłaszcza najstarszy – piszę w nim o tym, dlaczego wnioskowanie "Nie wyszedłem na ulicę z karabinem, ergo: gry nie mają żadnego wpływu na ludzką agresję" jest wnioskowaniem z gruntu wadliwym.


Uzależnienie od gier

Rzeczywiście termin "uzależnienie" w tym kontekście jest co najmniej kontrowersyjny. Niemniej jednak w ostatnich latach pojawiają się już prace pokazujące, że częste korzystanie z internetu / nowych mediów ma realny wpływ na nasz mózg (zwłaszcza u osób młodych), a odstawienie sieci wywołuje symptomy częściowo podobne do odstawienia narkotyków.

Z drugiej strony – częściowe podobieństwo objawów to jeszcze nie wszystko, a "istnienie zmian w mózgu" to też nie to samo, co "istnienie 'uzależniających' zmian w mózgu" (aczkolwiek i gry, i rozmaite używki podczas korzystania z nich uaktywniają te same części naszego mózgu, mianowicie tzw. układ nagrody). No i nie wiem, na ile można odnosić badania nad wpływem internetu / nowych mediów do wpływu gier.

Podsumowując, nie rozstrzygałbym w tej chwili jednoznacznie kwestii uzależnienia od gier, w żadną stronę; myślę jednak, że w nadchodzących latach dużo się dowiemy dzięki badaniom nad mózgiem.


Niedojrzałość 10-latków

Dobrze to widać na przykładzie pedofilii. Nawet jeżeli dzieciak twierdzi w sądzie, że było mu przyjemnie i że jest zadowolony ze współżycia z osobą dorosłą (były takie przypadki w Holandii), to uznaje się – słusznie – że w tym wieku nie jest jeszcze w stanie ocenić skutków, jakie może dla niego mieć takie doświadczenie seksualne. To wprawdzie trochę odległa analogia, ale może wystarczy?


Psychologiczne pozdrowienia!


EDIT: Tutaj trochę linków nt. wpływu nowych mediów i multitaskingu (chociaż nie wiem, czy to faktycznie multitasking, czy nie raczej kwestia błyskawicznego przerzucania uwagi z jednego zadania na drugie).
16-08-2010 12:57
Ninetongues
   
Ocena:
+1
Myślę, że winnymi agresji i dewiacji wśród młodych ludzi są nie tylko gry komputerowe, ale właściwie wszystkie sposoby spędzania czasu inne niż nauka matematyki.

Karciana gra w "Wojnę" - ośmieszanie i uniewrażliwianie młodych umysłów na okrucieństwa konfliktów zbrojnych

"Grasz w Słoneczko?" Wandy Chotomskiej - chyba nie muszę mówić, jak ta "niewinna" piosenka spaczyła umysły dzieci w pewnym gimnazjum...?

Tzw. "nowoczesne" place zabaw - powodują u dzieci nadpobudliwość ruchową. Wiadomo, że idzie za tym potrzeba wyzwolenia tej energii, najczęściej w formie przemocy.

Równie zatrważające są nowo odkryte uzależnienia osób dorosłych, takie jak:

Uzależnienie od pieniędzy - osoba pozbawiona pieniędzy przez dłuższy okres staje się apatyczna, czasem agresywna. Często choruje, niedojada, zapomina np. opłacić rachunki. Tłumacząc swój stan zawsze twierdzi "że nie ma pieniędzy". Osoba pozbawiona pieniędzy na długo może nawet umrzeć.

Uzależnienie od prądu - ludzie pozbawieni prądu często nie myją się, niezdrowo się odżywiają, są niemili, apatyczni.

---

Podsumowując - wierutne bzdury.

Winni agresji u dzieci są zawsze rodzice, a nie gry komputerowe, kręgle (Bowling for Columbine!) czy kremowe budynie.

To brak odpowiedniego wychowania, kontaktu rodzica/opiekuna z dzieckiem jest powodem tego, że dziecko pozbawione Tibii bije swoją babcię/ciotkę/brata/psa.

Czy naprawdę niedługo na salach sądowych będziemy wypuszczać mordercę a do więzienia wrzucać pistolet albo nóż?
Czy gdyby dziecko wzięło siekierę i odrąbało siostrze głowę, a wcześniej żuło żelki Haribo, to pojawią się artykuły "żelatyna powoduje agresję u dzieci"? Wątpię. Dlaczego więc przy grach ten numer wciąż i wciąż przechodzi...? Nie wiem.

Wiem za to, że w naturze ludzkiej tkwi zrzucanie własnych błędów i odpowiedzialności na przedmioty martwe.

Podoba mi się, że autor powyższego artykułu spojrzał na zagadnienie obiektywnie.
Ale sam sens pisania o "przemocy w grach" i jej "wpływie na najmłodszych" jest bliski zeru.

Na koniec trochę przerażających statystyk:

Prawie 99 procent osób powodujących śmiertelne wypadki samochodowe przynajmniej raz w życiu piło herbatę z cytryną!

Pozdrawiam
16-08-2010 17:22
Scobin
   
Ocena:
+1
Podsumowując - wierutne bzdury.

Kiedy przeczytasz o eksperymentach Berkowitza (chyba będzie do nich odnośnik w linku do Wikipedii, który podałem w ostatnim wpisie), zobaczysz, że wystarczy umieścić w pomieszczeniu pistolet, aby ludzie zachowywali się bardziej agresywnie. A więc nie, nie da się wszystkiego zrzucić na rodziców. ;)
16-08-2010 18:36
~K2

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Specu: Rozwój e-rozrywki w każdym aspekcie wymaga procesu kontrolingu."
Panowie. Większość z was tak się doktoryzuję, że aż szkoda to czytać. "Proces kontrolingu"... A to nie można napisać: Rozwój e-rozrywki wymaga kontroli?
16-08-2010 19:38
Ninetongues
   
Ocena:
0
@ Scobin

OK. Zgoda. Nie da się wszystkiego zrzucić na rodziców.
Ale czy to powód, żeby zrzucać część winy na pistolet...? Chyba też nie. Na co więc?
17-08-2010 01:04
Vermin
   
Ocena:
0
To nie pistolet sięga po człowieka tylko odwrotnie, a dziecko to człowiek. I taki 10-12 latek ma już coś takiego w łepetynce co zwie się rozumek i rozeznanie co jest dobre co złe. Dlatego mając do wyboru grę przygodową czy RTS'a z pegiem 12+ a krwawą jatkę z pegiem 18+, powinien wybrać to pierwsze. Wybiera jednak to drugie bo jest prostsze i można się powyżywać bez konsekwencji.

Więc wina rodziców - bo nie upilnowali, ani nie zaszczepili mu wartości. Wina dziecka - bo sięga po to co łatwiejsze.
17-08-2010 08:53
Scobin
   
Ocena:
0
Czasem pewnie trudno wskazać winnego (chyba wolę słowo: "odpowiedzialnego"), natomiast zawsze można szukać rozwiązań. I może na tym bym się skoncentrował – nie tyle "kto za to odpowiada" (chociaż to też istotne), ile raczej "co z tym można zrobić"?
17-08-2010 11:20
Ninetongues
   
Ocena:
+1
Co do brutalności i agresji człowieka to mam swoją wesołą teoryjkę (na pewno poskładaną z różnych "memów").

Człowiek przez ok. 3000 lat przeszedł nieprawdopodobną zmianę.
Z istoty, która codziennie stawała oko w oko ze śmiercią, która polowała, walczyła, uciekała i zabijała, stał się bytem na w poły wirtualnym, żyjącym w społeczeństwie tłumiącym 90% agresywnych odruchów.

3000 lat to w naturze tyle co nic. Mrugnięcie okiem. Jesteśmy bandą dzikusów, wciśniętą w garniaki i ciasne, korporacyjne boksy. Instynkty mamy te same, potrzebę odczuwania strachu też, łaknienie adrenaliny - to samo.

Codziennie tłumimy nasze dziedzictwo, aż się skumuluje i musi znaleźć ujście w jednej, jaskrawej eksplozji. W jednych przypadkach będą to seksualne dewiacje, w innych choroby psychiczne, w innych przemoc i agresja.

Czasem udaje się po części zapanować nad owym dzikim dziedzictwem. Stąd lubimy horrory, filmy akcji, sporty walki, różnoraką broń... I brutalne gry komputerowe.

Może więc potrzeba jakiejś akceptacji drzemiących w nas instynktów? Może nasze chorobliwe zainteresowanie śmiercią nie jest wcale takie znowu chorobliwe? Miło byłoby posłuchać psychologów i antropologów mówiących coś na ten temat publicznie, a nie zamykających ludzi w ich kokonach słowami "bądź dobry i łagodny, idź na jogę", hmm?

Agresja, strach i śmierć to naturalne części ludzkiej psychiki. Nie wykluczajmy ich. A nagle okaże się, że nawet brutalne gry mogą mieć rolę terapeutyczną.

link
link
link
17-08-2010 13:00
Scobin
    @Nine
Ocena:
0
Hmm, a zaglądałeś do tego tekstu na Wiki o badaniach Berkowitza? Bo to, o czym piszesz, nie jest głupie, ale cały czas bazuje na związku między agresją a frustracją. W ten sposób nie ogarniamy całego obrazu, nie wyczerpujemy mechanizmów.


Jeżeli chodzi o linki:

1. Trzeba przyznać, że nie jest to najbardziej agresywna gra, o jakiej słyszałem. :)

2. Trzy wątpliwości (oczywiście każde badanie naukowe ma pewne wady, to nie jest wyjątkiem):

(A) "[...] reszcie powiedziano, że niestety jest awaria i nie będą mogli pograć". Wolałbym, żeby dano im jednak jakąś okazję do rozładowania stresu, bo w tej chwili dość trudno porównywać tę grupę z grupami, które grały.

(B) Być może "Madden NFL" to po prostu kiepska gra? (Ktoś to odnotował w jednym z komentarzy).

(C) To badanie nic nie mówi o długotrwałym wpływie grania na psychikę.

3. To jest najbardziej przekonujące z linków, które podałeś, natomiast trochę brakuje mi szczegółów – vide pkt 2B. :-)


Ogólnie: kurczę, głupie jest to, że tak trudno się dostać do szczegółowych informacji nt. badań naukowych nad grami (IMHO dostęp do takich artykułów powinien być całkowicie otwarty, prawie nikt przecież na nich i tak nie zarabia). Myślę tutaj zarówno o badaniach "z wnioskami na plus", jak i o tych "z wnioskami na minus". W ten sposób trudno czasami wykryć różne błędy metodologiczne, które nieraz pozwalają podważyć wyniki całego badania. Poza tym ciężko się porównuje np. wpływ grania na agresywność, kiedy nie wiemy, jak ta ostatnia była definiowana w jednym badaniu, a jak w drugim. I tak dalej, i tak dalej... Właśnie dlatego cały czas jestem dość ostrożny z wyciąganiem rozstrzygających wniosków nt. skutków grania w gry komputerowe.
17-08-2010 15:00
New_One
    @ Ninetongues
Ocena:
0
Człowieku, lejesz miód na moje serce. (jakby się zastanowić, miód na serce musiałby być dość bolesnym przeżyciem, a już zwłaszcza dla alergików, ale w tym kontekście potraktuj ów zwrot zgodnie z konwencją) ;)

Takich badań jest zapewne niemało, choć faktycznie z dostępnością słabo. W nadchodzącym semestrze będę o tym rozmawiał na uczelni, więc dam znać, do jakich wniosków dojdziemy. Od razu uprzedzam, że zapewne zacytuję część Waszych wypowiedzi, jeśli nie macie nic przeciwko (?). ;)

Kiedyś w CD Action pokazał się artykulik podparty teorią Junga (acz w tym wypadku moim zdaniem nieco źle zinterpretowaną, a w każdym razie nie w najlepszy sposób, jaki można by zastosować przy dyskusji na ten temat). Znacznie ciekawszy tekst, choć bazujący na przykładach dość nieaktualnych gier, zagościł z dekadę temu na łamach OPSM (jeszcze w czasach szaraczków), w specjalnym wydaniu poświęconym horrorom i brutalnym grom.
17-08-2010 20:59
Scobin
   
Ocena:
0
Jeżeli o mnie chodzi – cytuj, cytuj, będzie mi bardzo miło. ;) Jak pewnie już się zorientowaliście, sam nie zajmuję zdecydowanego stanowiska, ale bardzo chętnie punktuję obie strony. :)
17-08-2010 21:11
Ninetongues
   
Ocena:
0
Cytuj, cytuj.

Zlinkowanie tych artykułów miało na celu tylko i wyłącznie pokazanie, że "naukowcy" nie są zgodni (jak zwykle zresztą) co do tego, czy brutalne gry są groźne czy zbawienne.

Śmieszy mnie zawsze, kiedy nasi "naukowcy" gonią w kółko i brytyjczycy mówią "białe" kiedy amerykanie mówią "czarne". ^^

Tak naprawdę nie mam pojęcia, czy i jak gry negatywnie lub pozytywnie wpływają na psychikę dziecka. Nikt nie ma. Żaden psycholog nie brzmi przekonująco, kiedy jego kolega twierdzi coś zupełnie odwrotnego.

W tej kwestii nic nie wiemy.
Dlaczego więc nie traktujemy gier jako czegoś zupełnie normalnego? Jako byt nieożywiony neutralny moralnie? Jak telewizję, radio, książki, ogień czy wodę?

Na pewno natomiast nie lubię histerii. I kiedy słyszę, że kolejny amerykański nastolatek zastrzelił kolegów "bo grał w gry" to mam ochotę sam zastrzelić tego, kto takie wnioski wysnuwa.

Każdy dzieciak w państwach "zachodu" gra w gry! Tak samo jak każdy ogląda telewizję, pije herbatę, je mięso wołowe, sałatę i nabiał, a nie każdy strzela do swoich kolegów. Dlaczego więc nie skupimy się na tym skąd miał broń i amunicję i dlaczego (jeśli miał problemy psychologiczne) nikt mu nie pomógł?
17-08-2010 22:48
Scobin
   
Ocena:
0
No, to też nie jest tak, że zupełnie nic nie wiemy. :) IMHO problem tkwi nawet bardziej w nadmiarze danych, niż w niedomiarze (trudno sensownie zinterpretować wszystkie te wyniki, czasem rzeczywiście rozbieżne; myślę jednak, że nie jest to niemożliwe i że w przyszłości sprawa będzie się stopniowo rozjaśniać).
17-08-2010 23:21
ram
   
Ocena:
0
Z mojego gimnazjum.

- Graczy bardzo dużo. W większości chłopcy.
- Preferowane gry: fps, wyścigi, FIFA/PES, darmowe MMO, rzadziej GTA, czasem Gothic 1-3 czy gry pod przeglądarkę.
- Spora część gra prawie wyłącznie w Metin2. Serio.
- Bardzo mało osób gra w jakiekolwiek rpg czy rts (ogromna większość nie wiedziała nawet co to za rodzaj gier).
- Prawie wyłącznie polskie wersje językowe.

-Przeważająca większość naprawdę niczego nie uczy się z gier (patrz - preferowane gry).

18-08-2010 00:23
New_One
   
Ocena:
0
OPSM nie zacytuję, bo już dawno tego numeru nie mam. A co do CD Action, to wygodniej byłoby zeskanować i wrzucić, ale nie wiem, czy to legalne.

Ale tak, póki co, zarzucę filmik, który bezpośrednio tematu nie dotyczy, ale wydaje mi się adekwatny. podobna paranoja.
http://www.youtube.com/watch?v=toy DXqj85Uo&feature=related
Wśród paru słusznych uwag (które zauważam-nie jestem wszak ignorantem), ten program jest cholernie tendencyjny.
19-08-2010 01:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.