Zeno Clash 2

Powrót do domu

Autor: Mirosław 'angel21' Poręba

Zeno Clash 2
Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie, czy znam jakąś grę FPP ze zwariowanym światem przepełnionym abstrakcyjnymi postaciami, z pewnością od razu wskazałbym Zeno Clash. Chilijskie studio ACE Team ma w zespole bardzo kreatywnych ludzi, którzy wiedzą, jak właściwie wykorzystać potencjał drzemiący w ich głowach, a tym samym zaskoczyć gracza pomysłowością. Sprawdźmy zatem, czy sequel jest równie dobry jak pierwowzór.
_________________


Obojniaki i inne dziwy

Ponownie wcielamy się w postać Ghata. W pierwszej odsłonie bohater został wygnany ze swojej osady za uwięzienie hermafrodyty zwanej FatherMother i wpuszczenie pozornie dobrego Golema, który przejął rządy. Tym razem okazuje się, że musimy uratować stworzenie, które skazaliśmy na długą odsiadkę, a tym samym przegonić oszusta. W niezwykłej przygodzie ciągle towarzyszyć będzie nam Rhimat, siostra młodzieńca, która nieraz okaże się pomocna podczas starć z oponentami.

Wątek fabularny jest raczej dobry. Wielokrotnie nieoczekiwany zwrot akcji zaskakuje, co pozytywnie wpływa na odbiór całości. Mam pewne zastrzeżenia do zakończenia, gdyż okazuje się być bardzo przewidywalne. Jednak sądzę, że wystarczy aura nietypowego świata Zenozoiku, byśmy zostali "kupieni" przez ACE Team. A jest co podziwiać, wystarczy przyjrzeć się napotkanym postaciom.


Ghat Balboa

Najważniejszym elementem w tej produkcji są walki wręcz. Przed każdym starciem raczeni jesteśmy krótką animacją informującą, z kim mamy się zmierzyć. W tym momencie mamy możliwość wyboru partnera, który wesprze nas w pojedynku. Poza samą Rhimat można wybrać jeszcze kogoś innego, pod warunkiem, że wykonaliśmy zlecone przez daną postać zadanie. W samej potyczce atakujemy lewą lub prawą pięścią, a jak starczy nam wytrzymałości, to nawet dwiema naraz. Gdy przeciwnik będzie oszołomiony, warto delikwenta chwycić, rzucić na ziemię i dla pewności, że nie wstanie, wymierzyć mu kopniaka. W przypadku co bardziej zawziętych wrogów można jeszcze ciosy blokować, a następnie przy wykazaniu się refleksem skontrować atak przeciwnika i ładnie go obalić. W porównaniu do jedynki znacznie usprawniono system walki wręcz. Jest bardziej wyrazisty i efektowny. Starcia z tak ciekawie wykreowanymi postaciami dają sporo satysfakcji.

Można by pomyśleć, że elementy strzelankowe zaniedbano, ale w zasadzie o to tu chodziło. To nie FPS, w którym z łatwością kosimy kolejne gromady oponentów. Można obrać taką drogę i mieć broń palną na podorędziu, ale nie dość, że amunicji jest mało, to jeszcze mamy na to przeznaczony tylko jeden slot. Nieważne, czy będzie to zwykły pistolet, strzelba, granatnik, czy też – idąc w kierunku broni białej – młot lub morderczy patyk. Zasada jest jedna – albo walczysz wręcz albo próbujesz kogoś ustrzelić, nim ten cię dopadnie.


Ty rób to, Ty tamto

Piękny otwarty świat (z kilkoma ekranami ładowania) skrywa wiele tajemnic, które można odkryć. To idealne miejsce dla fanów zbierania porozrzucanych po mapie drobiazgów. Twórcy, zgodnie z obecnie panującymi trendami w świecie tego typu gier, zaserwowali nam możliwość zdobycia doświadczenia i wymiany uzyskanych punktów na rozwój postaci. Generalnie możliwe są cztery pozycje, które rozwijamy – większe zdrowie, poziom wytrzymałości, siły oraz zdolności przywódcze, które pozwolą na adoptowanie silniejszych towarzyszy. Niby nic specjalnego, ale to zawsze jakieś urozmaicenie, które wzbogaci rozgrywkę.


Walki grupowe

Zaimplementowana kooperacja to niezły dodatek do całości. Samotna rywalizacja to nie to samo, co przeprawa z kumplem u boku. W każdej chwili może dołączyć kompan, który wesprze nas w trudnej wędrówce po krainie Zenozoiku. Sprawdza się to dobrze, chociaż zabrakło mi czegoś w rodzaju potyczek turniejowych na arenie.


Artyzm jak u Dalego

Silnik gry, na którym oparto Zeno Clash 2, to sławny Unreal Engine 3. Oprawa wizualna jest całkiem niezła, sądzę, że nieraz zrobimy wielkie oczy na widok świetnie zrobionych scenerii. Nie mogłem się przyzwyczaić do braku możliwości wykonania skoku, co można było zgrabnie połączyć również z jakimś ciosem. A tak mamy wrażenie, że napotykamy niewidzialne ściany. Ponadto stylistyka gry bardzo kojarzyła mi się z twórczością Salvadora Dalego.

Oprawa audio jest tak samo dobra, jak grafika. W tle przygrywa abstrakcyjna nutka, w trakcie starć nabiera ona tempa. Naprawdę prezentuje się to nad wyraz wyśmienicie. Napotkane postacie mają specyficzne głosy. Jest czym się zachwycać.


Teraz czas na trzecią część

Zeno Clash 2 to krok do przodu, jeśli chodzi o tę serię. Zmiana silnika gry oraz rozbudowa kreatywnego świata przedstawionego to z pewnością dobry kierunek. Oby kolejna odsłona była tak samo dobra, jak nie lepsza. Ja z pewnością ponownie zatracę się w tej krainie.

Plusy: Minusy: