» Recenzje » Wolfenstein: The Old Blood

Wolfenstein: The Old Blood

Wolfenstein: The Old Blood
Niektórzy twierdzą, iż rozszerzenia do gier nie muszą wprowadzać wiele nowości, wystarczy zaoferować graczom więcej tego, co spodobało się w wersji podstawowej. Takie jest właśnie Wolfenstein: The Old Blood – kilka godzin dodatkowej zabawy, ale nic zapadającego w pamięć.

Prequel do doskonale przyjętego, zarówno przez graczy, jak i recenzentów New Order rozpoczyna się przed ostatnią, decydującą o losach wojny bitwą z nazistami. B.J. Blazkowitz znów trafia do zamku Wolfenstein, gdzie ma za zadanie ukraść walizkę zawierającą dokumenty o kluczowym znaczeniu dla aliantów. Oczywiście niemal natychmiast sytuacja wymyka się spod kontroli i B.J. zostaje zmuszony do kolejnej walki o przetrwanie.

Czemu strzelamy?

Niestety, Old Blood jest niemal pod każdym względem słabsze od podstawki. Jedną z największych zalet New Order była zaskakująco dobra jak na FPS-a fabuła oraz interesujący i dający się polubić bohaterowie drugoplanowi. Z kolei w dodatku intryga jest wyłącznie pretekstowa, a postacie całkowicie płaskie – najlepszym tego przykładem jest fakt, iż po raz kolejny mamy szansę wybrać pomiędzy uratowaniem życia jednego z dwojga bohaterów, jednak jako że gracz ledwie ma okazję ich poznać, to ten dylemat nie ma żadnego znaczenia.

Chociaż New Order i Old Blood to przede wszystkim gry pełne akcji, to bardzo miłą niespodzianką są pojawiające się na każdym poziomie opcje przekradnięcia się przez niektóre części plansz, czy to poruszając się niezauważenie, czy też zabijając wrogów z zaskoczenia. O ile jednak w podstawce poziomy były rozległe i w większości przypadków gracze mieli do wyboru kilka ścieżek, o tyle tutaj etapy są znacznie bardziej liniowe, a zamiast wybierać między wieloma trasami, niemal zawsze mamy do dyspozycji tylko jedną. Chyba, że zdecydujemy się po prostu zabić każdego na drodze.

Jak strzelamy?

Na szczęście sama walka nie zmieniła się i wciąż daje masę satysfakcji – zwłaszcza jeśli przeplatamy mordowanie nazistów z wcześniejszym wykańczaniem konkretnych celów z ukrycia. Każda z oddanych do dyspozycji broni ma pokaźną siłę rażenia i łatwo poczuć, iż B.J. jest maszyną zniszczenia na dwóch nogach. Bardzo dobrze połączono również widok pierwszoosobowy i pracę kamery z animacjami związanymi z obsługą znajdowanych sprzętów czy walką wręcz. Gra jest brutalna, ale brutalność doskonale pasuje do Wolfensteina.

Podstawową nowinką jest wprowadzenie nieumarłych przeciwników oraz dostępnego w drugiej połowie rozgrywki mecha, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, iż obie nowości dodano na siłę. Walka z płonącymi zombiakami nie może się równać z systematycznym likwidowaniem nazistów, więc trudno zrozumieć, jaki był sens wprowadzania ich do DLC. Z kolei mech pojawia się tylko na chwilę, równie prędko wypada z pamięci, a na dodatek steruje się nim opornie

Ale czy warto strzelać?

Wolfenstein: The Old Blood to wciąż dobra produkcja na tle większości dostępnych gier akcji, nie da się jednak ukryć, iż jej zalety płyną wyłącznie z elementów już dostępnych w podstawowej wersji – sam dodatek nie wnosi do rozgrywki niczego godnego uwagi. Fani liczący na kilka godzin zabawy mogą go kupić, cała reszta powinna się raczej zainteresować Wolfenstein: The New Order, które jest droższe, ale znacznie godniejsze zainwestowanych środków.

Plusy:

  • wciąż trzymająca poziom grafika
  • możliwość przekradania się i atakowania z zaskoczenia
  • satysfakcjonujące walki

Minusy:

  • liniowe mapy
  • słabsza druga połowa gry
  • przeciętna ścieżka dźwiękowa
6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Wolfenstein: The Old Blood
Producent: Machine Games
Wydawca: Bethesda Softworks
Dystrybutor polski: Cenega
Data premiery (świat): 5 maja 2015
Data premiery (Polska): 15 maja 2015
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One
Strona WWW: www.wolfenstein.com/
Sugerowana cena wydawcy: Intel Core i5-2500 3.3 GHz/AMD FX-8320 3.5 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 560/Radeon HD 6870 lub lepsza, 38 GB wolnego miejsca na dysku, Windows 7/8 64-bit



Czytaj również

Wolfenstein: The New Order
Blazkowicz przełomu generacji
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.