» Recenzje » Warhammer: Mark of Chaos

Warhammer: Mark of Chaos

Warhammer: Mark of Chaos
Historia Warhammer Fantasy Battle (WFB) przeniesionego na ekrany komputerów zaczyna się w 1996 roku. Wtedy to firma Mindscape wydała grę Warhammer: Shadow of the Horned Rat, która szybko zdobyła sobie serca rzeszy miłośników bitewnego Warhammera. Dobrze odwzorowane zasady potyczek łącznie z wpływem ilości szeregów jednostki na jej skuteczność w walce i ogromne ilości jednostek zarówno po stronie gracza (siły dobra) jak i po stronie komputerowego przeciwnika (Skaveni i Orki) oraz znaczne zróżnicowanie misji powodowały, że od gry trudno było się oderwać, a wszyscy gracze zastanawiali się, czy będzie ciąg dalszy. Był. W 1998 roku ci sami twórcy zakończyli prace nad kolejną odsłoną WarhammeraDark Omen (DO). Tym razem gracz wcielający się w znaną z pierwszej części postać kapitana najemników, próbował pokrzyżować plany potężnego Władcy Nieumarłych. Znacznie uproszczona w stosunku do pierwowzoru, z poprawioną grafiką, usuniętymi kilkoma denerwującymi drobiazgami (jak zarządzanie magicznymi przedmiotami) i kładąca nacisk bardziej na grywalność niż na ścisłe odwzorowanie zasad (choć bez przesady), również stała się przebojem wśród wszystkich zainteresowanych tematem WFB. Znowu zaczęło się oczekiwanie na kolejną część. Tym razem miało potrwać 10 lat. Gdy tylko pojawiły się w sieci zapowiedzi nowej odsłony WFB, następcy Dark Omen i Shadow of the Horned Rat, po prostu wiedziałem, że ta gra będzie moja. I tak się stało. Już dzień po premierze pudełko z wersją kolekcjonerską spoczywało na biurku... W pudełku znaleźć można oprócz dvd z grą także płytę cd z muzyką z gry (wspaniale się nada na podkład do niejednej sesji RPG). Dochodzi do tego niewielki stojaczek z banerem Chaosu – w sam raz aby postawić na biurku), metalowy znaczek z symbolem jednego z czterech Mrocznych Bogów, artbook i dwustronny plakacik formatu A4. No i książka, która streszcza fabułę gry (stąd też warto jej lekturę zostawić sobie na później). Instalacja przebiega sprawnie, choć dłuży się niemiłosiernie. Sama gra po zainstalowaniu zajmuje około 4 GB na dysku, plus oczywiście katalog z zapisanymi stanami gry, który zgodnie z obowiązującą modą tworzy się w "Moich Dokumentach". Gdy już uda się zainstalować i uruchomić grę, możemy zacząć się nią delektować. Ciekawostką jest fakt, że gdy po zainstalowaniu gry wyjmiemy DVD ze stacji i włożymy go później ponownie, gra zamiast pokazywać ekran startowy uruchamia kolejną instalację. Na szczęście można ją anulować. Kampania Na początku czeka nas rozczarowanie. Wszystkie reklamy etc. mówiły o mnóstwie grywalnych ras. Miało być Imperium, Orki (z Goblinami), Krasnoludy, Nieumarli i w ogóle cuda-wianki. Niestety – stricte grywalne rasy są cztery (z siedmiu obiecywanych): Chaos, Skaveni, Imperium, i Wysokie Elfy. Orki i Krasnoludy w multiplayerze pełnią rolę najemników – krasnoludy dla Imperium, a Orki dla Chaosu i Skavenów. Nieumarli pojawiają się okazyjnie w kampanii jako przeciwnicy, a sami twórcy tłumaczą się na oficjalnym forum, że "to były stare reklamy, a Nieumarli nie są rasą grywalną". Taaak, stare – ostatnią widziałem tydzień przed wydaniem gry. No ale cóż – trzeba się z tym pogodzić. Kampanię można uruchomić na jednym z trzech poziomów – łatwym, normalnym i trudnym. Poziom łatwy mozna sobie darować, jeżeli ktoś grał w którąkolwiek z poprzednich odsłon komputerowego WFB. Na normalnym spokojnie można pograć - nie jest za łatwo, ale nie ma zgrzytania zębów i chęci ciśnięcia płyty z grą za okno. Poziom trudny - wybitnie dla masochistów. Albo geniuszy strategii. Problem "co zrobić żeby graczowi było trudniej" rozwiązano w najprostszy możliwy sposób. Po co dać lepszą AI skoro można komputerowi dać dwa razy więcej wojska niż normalnie? Ot i cała różnica (ale bardzo zasadnicza). Pierwsze misje stanowią w tym momencie bardzo ciężki orzech – paradoksalnie im dalej, tym będzie łatwiej ze względu na rozwój naszej armii. W połączeniu z pewnymi niedopracowaniami w grze, o których wspomnę później, czyni to grę prawie niemożliwą do przejścia. Po mapie kampanii poruszamy się od lokacji do lokacji. Czasem mamy do wyboru misję opcjonalną – jakąś dodatkową bitwę, pojedynek czy przeszukiwanie ruin w poszukiwaniu skarbów i magicznych przedmiotów. Warto je wykonywać, gdyż zawsze jest z tego określona korzyść materialna, nie mówiąc o doświadczeniu. W kampanii Imperium prowadzimy do walki początkowo jednego bohatera – Stefana van Kessela, potomka dawnego Elektora Ostermarku, ktorego ojciec został skazany za oddanie się bogom Chaosu. Samego von Kessela oszczędził obecny Elektor, jednak jego twarz naznaczono piętnem – Znakiem Chaosu który każdego miał ostrzegać o mrocznym dziedzictwie Kessela. Kampania składa się z czterech rozdziałów. Na początku prowadzimy tylko jednostki imperialne, w drugim rozdziale dołącza do nas armia Wysokich Elfów, z którą w rozdziale trzecim zmierzymy się z niespodziewanym wrogiem zagrażającym Imperium. Czwarty rozdział kończy się epicką bitwą z siłami Chaosu. Kampanię sił zła gramy Championem Chaosu – Thorgarem. Dąży on do wyniesienia w postaci Księcia Demonów oraz do zagłady Imperium. W jednym z rozdziałów dołączają do niego Skaveni i w finałowej bitwie to połączone armie Skavenów i Chaosu będą próbować zniszczyć świat Ludzi. Co ciekawe – w finałowej bitwie Imperium walczymy Imperium i Elfami tylko przeciwko armii Thorgara – ani śladu Skavenów, gdy podczas walki Chaosem naprzeciw nas stają połączone armie dobra. Uchylając rąbka tajemnicy – filmik kończący kampanię sił zła wręcz woła "Będzie dodatek! Będzie dodatek!". Mechanika Jakie zmiany dotknęły MoC w porównaniu z DO? Przede wszystkim nie mamy już jednostek, które są niepowtarzalne ze względu na odmienny wygląd czy specjalne umiejętności. Można mieć kilka takich samych regimentów strzelców, łuczników czy wojowników chaosu – niczym nie będą się między sobą różnić. Dodano za to bohaterów. Mogą się samodzielnie poruszać po polu bitwy, można ich też przydzielić do jakiejś jednostki. Generalne wrażenie: są zbyt potężni. Bohater może osiągnąć maksymalnie czterdziesty poziom – w okolicach trzydziestego Thorgar samodzielnie jest w stanie wyrżnąć oddział piechoty i nawet się nie zasapać. O tym co może zrobić Bright Wizard na tym samym poziomie doświadczenia, nawet nie wspominam. Bohaterów charakteryzują umiejętności pogrupowane w trzy grupy: walka, pojedynek i dowodzenie. Umiejętności z grupy walka mają wpływ tylko na bohatera, z grupy dowodzenie obejmują cały regiment do którego bohater jest dołączony, z grupy pojedynek uaktywniają się wyłącznie podczas walki z bohaterem przeciwnika. W trakcie misji-bitew w pojedynku może wziąść dowolny wybrany przez nas bohater, jednak do pojedynku-misji automatycznie wyznaczony zostaje dowódca armii. Jest to o tyle bolesne, że dowódcą Wysokich Elfów jest mag – czyli albo można rozwijać u niego magię, która robi sporo zamieszania na polu bitwy, albo umiejętności pojedynkowe, które się przydają ze dwa razy w grze. Bez rozwinięcia tych cech można jednak misje pojedynkowe omijać szerokim łukiem, gdyż bohater nie będzie w stanie dać sobie z nią rady. Umiejętności działają na zasadzie ładowania – czyli odpalamy np. kulę ognistą i czekamy aż będzie można jej użyć ponownie. Oczywicie są umiejętności skracające ten czas, ale cały system w porównaniu z DO jest mocno udziwniony. Jednostki zwiększając swoje doświadczenie, zwiększają równocześnie liczebność. Pierwszopoziomowi strzelcy (handgunners) liczą osiemnastu ludzi w regimencie, trzeciopoziomowi już trzydziestu czterech, co się oczywiście przekłada na siłę ognia. Rekordzistą jest oddział Nocnych Goblinów (Night Goblins) – w trzeciopoziomowym regimencie jest ich siedemdziesięciu dwóch! Dowiadczenie zdobywa się jednak niezwykle szybko, co powoduje, że nie zawsze warto hołubić jakąś jednostkę – czasem po prostu warto sobie kupić następną. Jedna duża bitwa i mamy kolejnych weteranów. Nie ma rzutów na cechy przywódcze (Leadership) znanych z zasad bitewnych. Pojawił się za to współczynnik morale, który opada w miarę strat. Gdy dochodzi do 0 w wyniku strat w walce wręcz czy od ostrzału, jednostka daje nogę. Mi też ręce opadają jak to widzę. Zwłaszcza że w wypadku większości jednostek łatwiej jest wyciąć je do nogi niż czekać aż przeciwnik da nogę. Wyjątkiem są słabsze jednostki Skavenów czy Goblinów które często załamują się pod ostrzałem. Magia została znacznie zmieniona w porównaniu z mechaniką WFB. W DO mieliśmy Wiatr Magii (Winds of Magic), który co pewien czas dawał nam punkty mocy niezbędne do rzucania czarów. Nowa edycja WFB różni się od tej stosowanej w DO tym, że punkty mocy nie są już generowane losowo, a zależą od ilości i doświadczenia posiadanych magów. W Mark of Chaos nie zastosowano jednak żadnej z wyżej wymienionych zasad. Każda umiejętność pochłania pewną ilość Many z puli magicznej (mana pool), którą odwzorowywuje pasek na górze ekranu. Mana regeneruje się powoli sama, możemy jednak ten proces przyspieszyć przez użycie odpowiedniego napoju. Żadna umiejętność jednak nie posiada opisu, ile tejże many zużywa. Stąd też czasami jest zagadka – czy jak rzucimy ten czar, to starczy nam na kolejny? Wprawdzie zanim rzucimy zaklęcie lub użyjemy umiejętności, na pasku many pokazuje nam się ile jej zużyjemy, w dalszym ciągu jednak nie daje to pełnego obrazu. Dodać jeszcze można, że w większych bitwach zaangażowanie któregoś z bohaterów w pojedynek skutecznie blokuje nam możliwość używania magii na polu bitwy – każda umiejętność używana podczas walki z bohateremn przeciwnika także zużywa manę. A że w trakcie pojedynku tych umiejętności używa się w zasadzie w sposób ciągły, to niestety zapasy many szybko się kończą. Co szwankuje w mechanice? Można wystawić jeden twardy regiment, rzucić go w środek hordy Skavenów, aby mieli jakiś zajęcie i zacząć strzelać z czego się da. W DO strzelenie w środek takiej gromadki z działa dawało efekty opłakane. Dla własnej jednostki. Tutaj strzały, kule, pociski armatnie – wszystko zadziwiająco celnie masakruje wroga własne jednostki zostawiając w spokoju...Tragedia. Podobnie zresztą jest w jedynej misji Thorgara, gdzie mamy dwóch wrogów: Imperium i Chaos. Gdy strzelamy do walczących ze sobą przeciwników możemy spokojnie ostrzeliwywać regimenty silniejsze wiedząc, że z tym, co zostanie ze słabszego poradzimy sobie bez trudu. Multiplayer W menu dla wielu graczy mamy do wyboru cztery główne rasy. Każda z nich pogrupowana jest w trzy armie, charakteryzujące się własnymi cechami czy jednostkami – np. Skaveni z klanu Eshin mają do dyspozycji bohatera – zabójcę (Skaven assasin), Wysokie Elfy z Ellyrionu mają lekką kawalerię z łukami (Ellyrian Reavers) – generalnie każda armia ma jakiś szczególik odróżniający ją od innych. Sama bitwa jednak bardziej zbliżona jest do zwykłej rozgrywki RTS niż do figurkowego bitewniaka – zresztą ten zarzut można odnieść do każdej bitwy toczonej w grze. Możliwe jest granie pojedynku (skirmish) z komputerem jednak dogrzebanie się do tego jak to zrobić może być nieco kłopotliwe, gdyż nie ma oddzielnej opcji – trzeba włączyć multiplayer na LAN i ustawić zamiast oponenta ludzkiego przeciwnika komputerowego o zróżnicowanym stopniu umiejętności. Grafika i dźwięk Animacje jednostek są świetne. Podobnie jak komentarze jednostek – np. wycelowaniu i odpaleniu krasnoludzkiej katapulty często towarzyszy komentarz "Here is a message from a dwarfs!" (Oto wiadomość od Krasnoludów!). Od strony muzyczno graficznej naprawdę nie mam się do czego doczepić. Żołnierze w jednostkach już się nie poruszają niby połączeni sznurkiem, a nawet w trakcie oczekiwania robią różne rzeczy (np. czasem widać Bloodthirstera oblizującego miecz). Patche Cóż – bez patcha nawet nie warto odpalać gry. Niestety sam początek gry przechodziłem jeszcze w wersji 1.0 i kląłem na czym świat stoi kombinując z przekazywaniem przedmiotów magicznych czy sztandarów, bo nawet ta prosta czynność urastała do rangi heroicznych zmagań. Dać przykład? W Patchu 1.6 (!) poprawiono w końcu szybkość doświadczania bohaterów! Poprawiono bug zawieszający film na koniec kampanii (hurra – jeszcze tylko kolejny raz przejdę kampanię Chaosu i może gra mi się nie zawiesi na końcowym filmiku). Poprawiono bonusy za flankowanie! (wcześniej ich nie było). Cóż – może w wersji 20.0 ta gra w końcu nabierze kształtu. Jednak jeżeli gra bez patcha zawiera błędy skutecznie utrudniające rozgrywkę, to znaczy że coś jest nie w porządku. W ramach podsumowania. Jeżeli z recenzji bije rozczarowanie i uczucie zawodu – wybaczcie. Miesiące oczekiwania na grę, która w sumie okazuje się być grą pod tytułem "przejdź i schowaj" potrafią wyprowadzić z równowagi. Czy warto kupować? Uważam że nie. Nie teraz, kiedy gra ma cenę nowości. Można poczekać pół roku i naprawdę nie będzie szkoda. Plusy:
  • grafika
  • muzyka i efekty dźwiękowe
  • kilka ciekawych misji - część z nich wymaga solidnego poglówkowania lub też jest trochę inna od zwykłego "wybij wszystko co się rusza"
Minusy:
  • bez patchy ani rusz. A jak ktoś nie ma internetu?
  • single mimo wszystko kuleje. Pozostaje multiplayer. A jak ktoś nie ma internetu?
  • ogólne wrażenie gry niedopracowanej


Ocena: 4 / 6



Czytaj również

Warhammer: Mark of Chaos - Battle March
Chłopaki ni płaczom
- recenzja
Cesarstwo
W obronie Imperium
Total War: Warhammer II
Witamy w Nowym Świecie
- recenzja
Warhammer 40 000: Dawn of War III
Nierówna walka z błędami
- recenzja
Total War: Warhammer
Wojna totalna w świecie Chaosu i magii
- recenzja
Warhammer: The End Times – Vermintide
Szczurza plaga
- recenzja

Komentarze


Rege
    Czy to aby na pewno jest recenzja?
Ocena:
0
Widać, że autor skupił się głównie na porównaniu warhammer komputerowego z battlem - ok, nie ma problemu.

W samym artykule nie mogę znaleźć ani jednego pozytywnego słowa o samej grze - jedynie ostatni akapit wydaję się oceniać produkt. Reszta skupia się na wymienianiu różnic między battlem a grą i na czym autor się zawiódł (wybaczam ;) ). Grafike pomijam świadomie, chodzi mi grywalność. Skąd więc ocena 4/6? Za to, że to warhammer? Jeśli tak, to chyba warto było by to dopisać do artykułu. Moim zdaniem ocena nie znajduję odzwierciedlenia w przytoczonym powyżej artykule.


18-01-2007 20:17
~Dark Omen

Użytkownik niezarejestrowany
    Bo braki
Ocena:
0
Brak klimatu jak w Dark Omen, Warhammerowego klimatu (zamiast darkness najmników w połowie scenariusza mamy sweet elfy). To, że postacie z warhammera są, nazwy są - co z tego. Takie "kolorowe mroki" - hollywodem cukierkowym jedzie trochę.
Skrzywienia battlowców pomijam, bo sam nie jestem, w RPGa raczej grywałem.
Poza tym niewielkie błędy w grze, wstawki filmowe wołają o pomstę, a przy spolszczaniu to już w ogóle klapa, bo co drugie dialogi lecą po angielsku.
Ogólnie do przejścia i sprzedania na allegro lub podarowania znajomemu. I jak w recenzji - warto poczekać aż będzie tańsza.
18-01-2007 21:17
~Orrendil

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W ogóle, to dlaczego takie duże to ma wymagania? Wg mnie największym minusem jest AI komputera. Przeszedłem obydwie kampanie na hardzie, na początku Chaosu było ciekawie, obleganie zamku elfami też było wymagające, ale to wszystko. Komputer posyła pojedyncze oddziały, banał. Grywalność spada, gra jest za prosta. Dark Omen miał wspaniały klimat, MoC też ma jako taki, ale czegoś w tym brakuje.. Poza tym taka armia, jak orki i gobliny nie jest osobną grywalną rasę, tylko mercenaries? No sorry.. Poza tym tekst krasnoludów, gdy rzucają się do ucieczki: "Back to the mountains!" jest wspaniały:)
20-01-2007 00:10
Profes79
    Tak, to jest recenzja :)
Ocena:
0
Odpowiem na zarzut Rege. SKupilem sie na porownywaniu gry z realnym WFB jako ze sam marketing bardzo wyraznie to podkresla. Wymieniam roznice miedzy batlem i gra oraz punkty w ktorych sie zawiodlem ze wzgledu na to, ze uruchamiajac gre mialem przed oczami Dark Omena i Horned Rat - a w porownaniu z nimi MoC wypada bladziutko. Grafika nie rekompensuje braku grywalnosci. Zgadzam sie co do kiepskiej AI. Inne rzeczy wylapuje dopiero teraz. Piszac recenzje gralem tylko po razie kazda z kampanii i dopiero teraz zauwazylem ze blad z przekazywaniem sztandarow nie zostal naprawiony - on po prostu istnieje tylko w kampanii Imperium a w kampanii Chaosu juz nie!

POzytywnego slowa o grze ode mnie nie uslyszysz. Naprawde dosyc mam gier w ktorych grafika i muzyka srubuja wymagania sprzetowe na niebotyczne wysokosci a o takim aspekcie gry jak grywalnosc czy zgodnosc z czyms na podstawie czego gre sie robi (WFB w tym wypadku) zapominaja.

W ramach usprawiedliwienia - ta recenzja byla pierwsza w moim zyciu :) Wszystkie uwagi biore sobie do serca i nastepne ( o ile takowe powstana) beda lepsze (mam nadzieje).
I jeszcze jedno - recenzowalem wersje angielska wiec nie moglem sie wypowiadac o jakosci spolszczenia.
21-01-2007 20:08
Rege
   
Ocena:
0
@Profes79

Nie zrozumieliśmy się ;) Ja sie pytam czemu gra dostała AŻ 4/6 skoro treść recenzji sugeruję na o wiele niższą ocenę. Nie mam absolutnie nic do formy, ale raczej do braku elementu, który usprawiedliwiałby taką ocenę.

Pozdrawiam
21-01-2007 20:40
~Dibbler

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jeśli "POzytywnego slowa o grze ode mnie nie uslyszysz. Naprawde dosyc mam gier w ktorych grafika i muzyka srubuja wymagania sprzetowe na niebotyczne wysokosci a o takim aspekcie gry jak grywalnosc czy zgodnosc z czyms na podstawie czego gre sie robi (WFB w tym wypadku) zapominaja."
To dlaczego taka wysoka ocena? 4/6 to jest moim zdaniem dość wysoka 3 to przeciętniak wiec 4 to coś już lepszego.
27-01-2007 10:29
zgreg
    Tez pomarudze ;)
Ocena:
0
Zgadzam sie z przedmowcami, ze ocena wydaje sie byc zbyt wysoka w stosunku do tresci recenzji.

plus oczywiście katalog z zapisanymi stanami gry, który zgodnie z obowiązującą modą tworzy się w "Moich Dokumentach"

Moda? Nie chce byc uszczypliwy, ale warto byloby dostrzec, ze od pewnego czasu Windows jest wreszcie systemem wielouzytkownikowym... To zadna moda, raczej normalnosc :)

W recenzji bardzo zabraklo mi dwoch rzeczy: porownania do serii Total War oraz napomkniecia o co chodzi z dwiema wersjami gry - Imperium i Chaos. Czy roznia sie tylko pudelkiem i ksiazeczka w srodku czy to dwie rozne kampanie?
30-01-2007 10:45
Profes79
   
Ocena:
0
Zgreg:
Nie odnioslem sie do serii TW bo to kompletnie dwie rozne gry, z kompletnie roznym systemem rozgrywki i osadzone w kompletnie roznych realiach. Bardziej na miejscu byloby porownanie z Dawn of War ale tego tez nie chcialem robic - mimo ze tu podobienstw widac sporo.

Cos slyszalem o dwoch wersjach gry - chyba w takiej postaci gra ukazala sie w PL - ja recenzowalem wersje GB. Z tego co wiem roznia sie one tylko dodatkowymi materialami, natomiast zawartosc DVD z gra jest taka sama. Obie kampanie powinny byc dostepne niezaleznie od tego czy masz wersje Chaos czy Imperium.

Kampanie Chaosu i Imperium w pewnym stopniu zazebiaja sie ze soba (fabula) i lacza w finalowej bitwie. Obie mozna grac calkowicie niezaleznie od siebie.

PS. Dziekuje wszystkim za uwagi krytyczne :)
31-01-2007 02:33
WilliamWolfes
    Nie mogę przełknąć tyle krytyki :S
Ocena:
0
Normalnie nie mogłem was czytać!!! Wszyscy smarujecie same negatywy na tą wspaniałą grę! Rzygać mi się chce! Sam też przeszedłem obydwie kampanie. Recenzja spoko jak na pierwszy raz, brakuje tylko porównań z grami komputerowymi ;]. MoC ma wspaniały klimat! Jak jest dla kogoś za mało mroczny to niech sobie ściemni monitor! Poza tym nie da się odwzorować dokładnie WFB w kompie bo wielu przestało by grać w WFB figurkowego ;p. Zgadzam się, z niektórymi zażutami i wadami tejże gry, ale one bledną przy zaletach. Jeżeli porównujecie Dark Omena do MoC to macie coś nie teges ze wzrokiem chyba. Ta gra to klasyk - zgodzę się, ale nie bądźcie śmieszni, żeby nawiązywać do tak starej gry :S. Gra jest wspaniała i nie znam lepszej!
09-02-2007 21:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.